Max Verstappen w RB21

Red Bull Racing całkowicie zdominował dwa pierwsze lata najnowszej ery technologicznej w Formule 1. 2024 pokazał nam, że auto ekipy z Milton Keynes nie jest idealne, a początek 2025 uwypukla problem samochodu jeszcze bardziej. O problemach, rozwiązaniach i nadziejach RB21 przeczytacie w tym artykule!

“Nie da się zbudować gorszego auta niż zeszłoroczne” – analiza RB21

Cytat z nagłówka to rzecz jasna słowa Maxa Verstappena w trakcie testów przedsezonowych, na pierwszy rzut oka najnowszy samochód 4-krotnego mistrza świata wygląda bardzo podobnie do poprzednika, a jednak nic bardziej mylnego!

Pierwszym rzucającym się w oczy elementem, który nadał RB21 świeżości, okazało się przednie skrzydło. Wydłużony i smuklejszy nos oraz inna filozofia końcówki płatów łączących skrzydło z boczną lotką to dwie najważniejsze zmiany na przodzie samochodu. Elementy te odpowiadają za rozbijanie strugi, to one nadają kształt powietrzu i to w głównej mierze od nich zależy, jak bolid będzie radził sobie z oporem. 

Bezpośrednio łączącym się z przepływem powietrza elementem są nowe wloty boczne. Są one smuklejsze niż w zeszłorocznym aucie, układają się one w kształt litery V, gdy to rok temu wloty tworzyły coś na wzór litery W. Zmiana w tym obszarze samochodu jest podyktowana czymś, co Red Bull zapowiadał bardzo donośnie – nowym układem chłodzenia bolidu. RB20 miał problem z przegrzewaniem, dlatego sześciokrotni mistrzowie świata musieli tak bardzo skupić się nad poprawą tego układu. 

Zmiany układu chłodzącego wymusiły na ekipie z Austrii poszerzenie samochodu w obszarze zabudowania silnika. Rzecz jasna, takie działanie nigdy nie wpływa dobrze na pokonywanie oporu powietrza przez auto. Red Bull odszedł od swoich tradycyjnych “armat”, a samo auto jest pozbawione wlotu tuż za kaskiem kierowcy, który miałby pomagać w kontrolowaniu strugi aerodynamicznej w obrębie kokpitu. Dużą zmianą jest również regulacja grzebieni HALO, które w tegorocznej konstrukcji są nastawione bardziej agresywnie, pod kątem. Ma to oczywiście poprawiać wpływ na strugę kierowaną wzdłuż nowej pokrywy silnika. 

Ostatnim elementem, który doczekał się widocznej zmiany, okazał się beam wing – czyli element łączący tylne skrzydło ze skrzynią biegów. W ostatnich latach ten obszar bolidu Red Bulla generował, za pomocą ustawienia go tak, by spełniał zastosowanie przedłużenia dyfuzora, efekt potrójnego DRS-u, który bardzo polepszał prędkość maksymalną samochodu na prostych. FIA oficjalnie nie zakazała takiego rozwiązania, lecz w regulaminie technicznym pojawiły się zapiski, które uniemożliwiły Red Bullowi kontynuację prawdziwej technologicznej bomby.

Czy RB21 to naprawdę auto stworzone pod Maxa Verstappena?

Patrząc na wyniki Sergio Péreza z 2024 roku i Liama Lawsona z początku 2025, możemy wysnuć wniosek, że to nie drugi kierowca jest problemem, a samochód. Jak jest naprawdę?

RB21
Rendery RB21. Źródło: Red Bull Content Pool

Czymś, co charakteryzuje RB21 najbardziej, jest mocny przód auta. Pasuje on do stylu jazdy kierowców, którzy jednocześnie hamują i skręcają w zakręt. Rzecz jasna, taki styl prezentuje Max Verstappen. Najprościej mówiąc, mocny przód osiągniemy tylko wtedy, gdy zgodzimy się na to, by tył był słaby. Można oczywiście szukać rozwiązania pośrodku, korygując ustawienia bolidu w trakcie treningów, ale nie zmieni to za bardzo tego, co już zespół zaprojektował. Drugim, bardziej tradycyjnym stylem jazdy jest ten, który wymaga od kierowcy najpierw zahamowania, a dopiero później składania się w zakręt (tak jeździ między innymi Oscar Piastri). 

Słaby tył przy bardzo czułym mocnym przodzie powoduje niezliczone okazje na złapanie nadsterowności, czyli momentu, gdy bolid skręca bardziej niż wskazuje na to kierownica. W przypadku kierowców Red Bulla takie nastawienie samochodu może powodować liczne straty na czasie okrążenia, chyba że jest się Maxem Verstappenem. Jednak bolączką zespołu z Milton Keynes jest to, czego na pewno nie wyjaśnię w tym artykule, bowiem sami mechanicy, na czele z Adrianem Newey’em i Pierrem Wachem nie są w stanie wyjaśnić. Chodzi o to, że samochód w niespodziewany i niewyjaśniony sposób łapie podsterowność, czyli moment, gdy auto skręca mniej niż wskazuje na to kierownica. 

Mocny przód ma być odpowiedzią na zerowe szanse podsterowności, ale jak się okazało, w samochodzie Red Bulla jest zupełnie odwrotnie. Ciężko prowadzi się bolid, który w jednym zakręcie łapie podsterowność, a w drugim nadsterowność. Jest to bolączką dla każdego kierowcy, w tym Verstappena, który jak sam przyznaje, często nie wie, jak samochód zachowa się przy pokonywaniu zakrętu

By podkreślić, jak bardzo ekstremalne są samochody, projektowane przez podopiecznych Christiana Hornera, postanowiłem dodać do artykułu część wywiadu z Alexem Albonem. Były kierowca Red Bull Racing tak opowiada o zachowaniu się samochodów:

Dalej Taj mówi o tym, że w zasadzie to z Maxem Verstappenem prezentowali podobny styl jazdy, tylko ten u Holendra był zbliżony do absurdalnego poziomu

Podsumowanie – przyszłość RB21

Skupienie się na mocnym przodzie, przy jednocześnie bardzo dobrym kierowcy, który taki samochód preferuje, jest dobrym posunięciem. Myślę, że każda ze stajni Formuły 1 zdecydowałaby się na takie rozwiązanie. Problemem Red Bulla nie są drudzy kierowcy, a fakt, że ze swoim samochodem poszli w granicę absurdu. Widząc wyniki Maxa Verstappena w kolejnych latach, coraz bardziej ulepszali samochód, przy jednoczesnym przesuwaniu granicy balansu między przodem a tyłem samochodu do maksimum

Max Verstappen i Liam Lawson
Max Verstappen (po lewej) i Liam Lawson. Źródło: Mark Thompson, Red Bull Content Pool

Zespół ignorował obawy, dotyczące skrajności samochodu tak długo, póki Verstappen był w stanie nim wygrywać. W pewnym momencie, zdaje się po poprawkach na GP Hiszpanii 2024 roku, miarka się przebrała, a samochód zaczął być nieobliczalny. Nikt nie jest w stanie poradzić sobie z takim autem, a dodając fakt, że Red Bull musi gonić zarówno w obszarze aerodynamiki, jak i części mechanicznych, nie mogą skupić się w 100% na odzyskaniu balansu, chociażby z 2023 roku.

Wszystkie te problemy i zmiany prowadzą mnie do konkluzji, że RB21 nie jest udanym bolidem, a zdecydowanie można go określić mianem kapryśnego. RBR to zespół utalentowanych inżynierów, na pewno będą w stanie chociaż trochę sprowadzić RB21 na ziemię. Moim zdaniem na tym powinni się skupić, a nie na zwalnianiu i zatrudnianiu nowych kierowców po dwóch wyścigach sezonu.

Korekta: Nicola Chwist
Źródło zdjęcia poglądowego: Red Bull Content Pool

PREVIOUS POST
You May Also Like