22 listopada 2020 roku, zawodnik Aprilii, Aleix Espargaró, ukończył GP Portugalii na ósmym miejscu. Było to pozytywne zwieńczenie kolejnego trudnego sezonu ekipy z Noale. Wynik w Portimão był najlepszym w tamtej kampanii. Przez cały sezon Espargaró i Bradley Smith zdobyli łącznie 54 punkty, zajmując odpowiednio 17. i 20. miejsce w klasyfikacji generalnej.
W klasyfikacji konstruktorów i zespołów Aprilia znalazła się na szarym końcu. Była jedynym zespołem w stawce, który przez cały rok nie pojawił się ani razu na podium. Nie było to dla ekipy niczym nowym, wszak od pojawienia się w stawce w sezonie 2015 poza pierwszym rokiem zawsze kończyła zmagania na ostatnim miejscu klasyfikacji konstruktorów i wśród trzech najgorszych zespołów ogółem. W tym czasie najlepszy wynik w wyścigu to szóste miejsce.
22 marca 2026 roku, zawodnik Aprilii, Marco Bezzecchi, wygrał GP Brazylii. Dla Włocha to czwarta wygrana z rzędu, licząc też ubiegły sezon. Na drugim miejscu wyścig ukończył jego zespołowy kolega, Jorge Martín – zawodnik, który do Aprilii przyszedł jako urzędujący mistrz świata. Obaj reprezentanci ekipy z Noale przewodzą też klasyfikacji generalnej, a co za tym idzie, zespół jest również liderem klasyfikacji konstruktorów i zespołów. Co więcej, drugie miejsce wśród ekip ogółem zajmuje Trackhouse MotoGP, czyli zespół satelicki włoskiej marki. Jak to się stało, że Aprilia w sześć sezonów przeszła od szorowania po dnie stawki, aż do sytuacji, w której może realnie myśleć o walce o mistrzostwo? Zapraszam na przegląd tego, jak w ostatnich latach zmieniała się włoska ekipa.
2021: Wciąż ostatni, ale z podium
Aprilię w sezonie 2019 reprezentował duet Espargaró–Andrea Iannone. Ta sama dwójka miała reprezentować włoską ekipę także sezon później, jednak Maniac w marcu 2020 roku został zawieszony za doping po GP Malezji. W jego organizmie wykryto drostanolon, co skutkowało zawieszeniem na 18 miesięcy. W listopadzie tego samego roku Światowa Agencja Antydopingowa, przy wsparciu trybunału w Lozannie, zwiększyła zawieszenie do czterech lat.
Wszelkie odwołania nic nie dały i Aprilia musiała awaryjnie wypromować Lorenzo Savadoriego do roli etatowego kierowcy, i to pomimo tego, że ten w momencie debiutu zbliżał się do trzydziestki, a jego ostatnim sezonem, w którym ścigał się jako etatowy kierowca, był 2018 roku, kiedy startował w WSBK. W takich właśnie warunkach Aprilia przystępowała do sezonu, od którego zaczęła się jej wspinaczka na szczyt.

Po Savadorim trudno było się czegokolwiek spodziewać. Włoch przez połowę sezonu zdobył zaledwie cztery punkty. Mimo to był chwalony przez szefostwo ekipy, gdyż wcale nie odstawał od zdecydowanie bardziej doświadczonych rywali, a jego wiedza techniczna była bardzo przydatna w kwestii testowania i ulepszania maszyny.
Podczas gdy Savadori dbał o rozwój Aprilii pod kątem technicznym, Espargaró rozwijał zespół pod kątem wyników. Już w pierwszym wyścigu sezonu w Katarze zajął siódme miejsce, przebijając najlepszy wynik z kampanii z ubiegłego roku. Dwie rundy później, w Portugalii, Hiszpan finiszował na szóstej pozycji. Następnie powtórzył ten wynik w Jerez. Był to sezon, w którym Aprilia wreszcie ustabilizowała formę i choć w klasyfikacji konstruktorów znowu była ostatnia, tak w klasyfikacji zespołów awansowała na dziewiąte miejsce (z 11).
Wisienką na torcie było GP Wielkiej Brytanii, gdzie Aleix, po znakomitej walce z Jackiem Millerem, dojechał do mety na trzecim miejscu. Było to pierwsze podium dla Aprilii w MotoGP i drugie podium w karierze Espargaró. Co więcej, Hiszpan zakończył sezon z dorobkiem 120 punktów, co dwukrotnie przebiło dorobek całej ekipy z poprzedniego sezonu.

Sezon 2021 to też duże wzmocnienie personalne. W sierpniu Yamaha ogłosiła rozwiązanie kontraktu z Maverickiem Viñalesem ze skutkiem natychmiastowym. Przyczyną miał być rosnący konflikt pomiędzy zawodnikiem, a zespołem, którego epicentrum nastąpiło podczas GP Styrii, gdzie Hiszpan miał celowo kręcić swoją maszynę na wysokich obrotach, co doprowadziło do awarii. Aprilia postanowiła skorzystać z okazji i przed GP Aragonii ogłosiła podpisanie kontraktu z zawodnikiem. Choć do końca sezonu Viñales zdobył ledwie 11 punktów, to jego angaż – w połączeniu z dobrymi wynikami Espargaró – pokazywał, że Aprilia idzie w dobrą stronę.
Aprilia w sezonie 2021
Aleix Espargaró: 121 punktów, ósmy w klasyfikacji generalnej
Maverick Viñales: 106 punktów (11 jako zawodnik Aprilii), dziesiąty w klasyfikacji generalnej
Lorenzo Savadori: cztery punkty, 26 w klasyfikacji generalnej
Miejsce w klasyfikacji konstruktorów: szóste (ostatnie)
Miejsce w klasyfikacji zespołów: dziewiąte (na 11)
2022: Triumf i Top3
O ile sezon 2021 był drobnym sygnałem progresu, tak kampania 2022 była tą, w której Aprilia stała się zespołem czołówki. Zaczęło się od uzyskania pełnej niezależności jako fabryczny zespół. Wcześniej ekipa z Noale po prostu dostarczała motocykle ze wsparciem fabryki ekipie Gresini, ale od tego sezonu ich drogi się rozdzieliły – zespół śp. Fausto Gresiniego, zarządzany przez Nadię Padovani, przesiadł się na Ducati, a Aprilia mogła budować w pełni niezależną ekipę. Pierwsze dobre sygnały pojawiły się podczas przedsezonowych testów, na którychEspargaró i Viñales wykręcali naprawdę dobre czasy. Apetyty zwiększyło otwarcie sezonu, gdzie Aleix dojechał tuż za podium. Było jasne, że trofeum z Silverstone rok wcześniej, może wkrótce nie być jedynym w gablocie.
3 kwietnia 2022 roku wreszcie się stało. Aleix Espargaró wygrał GP Argentyny. Dla 32-letniego Hiszpana była to pierwsza wygrana w karierze, osiągnięta w 200. starcie. Żaden inny zawodnik nie czekał tak długo na pierwszy triumf w motocyklowych mistrzostwach świata. Była to też pierwsza wygrana Aprilii na poziomie MotoGP. Obrazki celebrującego zespołu po wyścigu to jedne z najbardziej wzruszających w ostatnich latach. Co więcej, dzięki wygranej, Espargaró stał się liderem klasyfikacji generalnej, co również było bezprecedensowym osiągnięciem zarówno dla niego, jak i dla zespołu. Choć była to jedyna wygrana Aprilii w tamtym sezonie, to Espargaró zachował miejsce w czołówce, m.in. zaliczając cztery wyścigi z rzędu na podium między GP Portugalii a GP Włoch. Potem dołożył jeszcze podium w Aragonii.

Również Viñales miał swoje dobre momenty. O ile Espargaró miał dobry początek sezonu, tak w jego środku to Top Gun przejął na chwilę pałeczkę jako lider ekipy. Choć nie udało mu się wygrać wyścigu (na Silverstone stracił mniej niż pół sekundy do zwycięzcy), to trzykrotnie stanął na podium i potwierdził, że pomimo trudnego rozstania z Yamahą wciąż jest zawodnikiem wysokiej klasy. Zresztą w 19 na 20 wyścigów przynajmniej jeden kierowca Aprilii kończył wyścig w czołowej dziesiątce. Nawet pomijając kwestię podiów i wygranej, jest to wynik dowodzący, że Aprilia z marudera stała się przynajmniej średniakiem. I to co więcej takim, który coraz bardziej zbliża się do czołówki.
Aprilia skończyła sezon na podium w klasyfikacji konstruktorów i zespołów, w obu zajmując trzecie miejsce. Progres jest więc niewyobrażalny. A jednak w Noale można było odczuć drobny niedosyt. Do drugich miejsc zabrakło odpowiednio ośmiu punktów (do Yamahy w klasyfikacji konstruktorów) i trzech punktów (do KTM-a w klasyfikacji zespołów). Co więcej, w ostatnim wyścigu sezonu Espargaró przegrał z Eneą Bastianinim rywalizację o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, ostatecznie tracąc do niego siedem punktów.
Czego zabrakło Aprilii do lepszego finiszu? Zdaniem ich samych – doświadczenia. Zupełnie nieprzyzwyczajona do walki o najwyższe cele Aprilia mocno obniżyła loty w ostatniej fazie sezonu. Espargaró i Viñales zdobyli po 18 punktów w ostatnich pięciu rundach. Obaj mieli w całym sezonie po jednym wyścigu, w którym uzyskali większy dorobek. Dodatkowo dało się odczuć brak ekipy satelickiej, która zapewniłaby więcej danych, na których można było lepiej ustawiać maszyny. W efekcie sezon 2022 był bardzo dobrym rokiem dla Aprilii, ale zakończonym z lekkim niedosytem.
Aprilia w sezonie 2022
Aleix Espargaró: 212 punktów, czwarty w klasyfikacji generalnej
Maverick Viñales: 122 punkty, 11. w klasyfikacji generalnej
Lorenzo Savadori: 0 punktów, niesklasyfikowany
Miejsce w klasyfikacji konstruktorów: trzecie
Miejsce w klasyfikacji zespołów: trzecie
2023: Trochę lepiej, trochę gorzej
W sezon 2023 Aprilia weszła wzmocniona ekipą satelicką RNF, przejętą od Yamahy. Odtąd zespół z Noale miał pod skrzydłami cztery motocykle, a do Espargaró i Viñalesa doszli kilkukrotny zwycięzca wyścigów MotoGP Miguel Oliveira i uważany za spory talent Raúl Fernández. Aprilia miała więc wszystko, żeby w tym sezonie zrobić progres. Czy to się udało?

Tak, bo Aprilia za sprawą Espargaró dołożyła dwie kolejne wygrane, w tym dublet w GP Katalonii, gdzie dzień wcześniej duet zespołu fabrycznego zajął pierwsze i trzecie miejsce w sprincie. Viñales z kolei może nie wygrał wyścigu, ale za to dołożył trzy podia i w ogólnym rozrachunku skończył sezon tylko dwa punkty za swoim kolegą z zespołu. Również w ekipie satelickiej sezon wyglądał nieźle – Miguel Oliveira notował niezłe wyniki, jednak hamowały go liczne kontuzje, często odnoszone w wyniku kolizji z winy innych kierowców. Fernández z kolei głównie zdobywał punkty, kończąc wyścigi w okolicach 15. Miejsca. Mimo wszystko zakończył sezon pozytywnie – piątym miejscem w Walencji. Czy to oznacza, że był to dobry sezon Aprilii?
Nie, bo pod względem punktowym inni poczynili jeszcze większy progres. Aprilia może i utrzymała miejsce w top3 konstruktorów, jednak tym razem strata do KTM-a wynosiła już prawie 50 punktów. Co więcej, do głosu zaczęły dochodzić zespoły satelickie Ducati, które zepchnęły Aprilię na piąte miejsce w klasyfikacji zespołów. Zespół RNF zajął z kolei ósme miejsce (na 11), co jest wynikiem po prostu solidnym.

Reasumując, 2023 był po prostu dobrym sezonem w wykonaniu Aprilii, co może być drobnym rozczarowaniem, biorąc pod uwagę, jaki przeskok udało się wykonać rok wcześniej.
Aprilia w sezonie 2023
Aleix Espargaró: 206 punktów, szósty w klasyfikacji generalnej
Maverick Viñales: 204 punkty, siódmy w klasyfikacji generalnej
Miguel Oliveira: 76 punktów, 16. w klasyfikacji generalnej
Raúl Fernández: 51 punktów, 20. w klasyfikacji generalnej
Lorenzo Savadori: 12 punktów, 24. w klasyfikacji generalnej
Miejsce w klasyfikacji konstruktorów: trzecie
Miejsce w klasyfikacji zespołów: piąte (Aprilia Racing), ósme (RNF)
2024: Solidność i koniec duetu Espargaró–Viñales
W kolejnym sezonie Ducati zdominowało całkowicie stawkę, wygrywając 19 z 20 wyścigów, i zapełniając podium klasyfikacji zespołów z dużą przewagą nad innymi. Ten jeden przegrany przez Ducati wyścig to GP Ameryk na torze w Austin, gdzie wygrał zawodnik Aprilii, Maverick Viñales. Dla Hiszpana był to pierwszy triumf w barwach ekipy z Noale, dzięki czemu stał się jedynym zawodnikiem w historii MotoGP, który wygrał wyścig dla trzech różnych konstruktorów (wcześniej wygrywał z Suzuki i Yamahą). Zawodnik z Figueres całkowicie zdominował tamten weekend – zdobył wcześniej pole position i wygrał w sprincie.

Było to jednak jedyne podium Aprilii w tamtym sezonie. Oprócz niego zespół zebrał parę osiągnięć w sprintach. Poza wygraną Viñalesa na COTA, Espargaró wygrał sprint w Katalonii i dołożył trzy inne podia, a Miguel Oliveira zajął drugie miejsce w sprincie na Sachsenringu. Portugalczyk i Fernández reprezentowali już wtedy ekipę Trackhouse, która zastąpiła RNF. Amerykański zespół, znany z NASCAR, którego współwłaścicielem jest muzyk Pitbull, miał być znakiem, że zarówno Aprilia, jak i MotoGP idą w dobrym kierunku w kwestiach biznesowych. Zaczęły być atrakcyjne dla wielu znanych sportowych marek.

Szefem zespołu Aprilia jest Davide Brivio, czyli człowiek odpowiedzialny m.in. za zbudowanie mistrzowskiego składu Suzuki w 2020 roku. Dotychczasowa współpraca układa się całkiem dobrze i zespół Trackhouse Aprilia jest w stawce po dziś dzień.
W trakcie sezonu świat MotoGP obiegła wiadomość, że Aleix Espargaró zakończy karierę, co Hiszpan niedługo później potwierdził. Architekt sukcesu Aprilii po siedmiu latach uznał, że jego misja w zespole dobiegła końca. Przez pewien moment wydawało się, że pozostanie on w Noale jako tester, jednak skuszony perspektywą dołożenia cegiełki do odbudowy Hondy, ostatecznie wybrał ofertę Japończyków. Zanim to się jednak stało, Hiszpan wyświadczył zespołowi ostatnią przysługę, namawiając Jorge Martína do podpisania z nimi kontraktu. Aprilia skorzystała na niezdecydowaniu Ducati w kwestii wyboru partnera dla Pecco Bagnaii i skaperowała zawodnika Pramaca do siebie. Odbyło się to w momencie, w którym Martín był liderem klasyfikacji generalnej.
Odejście Espargaró nie było jedynym pożegnaniem Aprilii w tamtym sezonie. Najpierw ogłoszono, że z zespołem pożegna się Miguel Oliveira, a potem dość niespodziewanie zakomunikowano rozstanie z Viñalesem, i to pomimo prowadzenia z nim rozmów o przedłużeniu kontraktu. Byłoby to o tyle logiczne, że pod względem sportowym Top Gun stał się liderem Aprilii w tamtym sezonie, regularnie finiszując przed Espargaró.
Skład Aprilii w sezonie 2025 mieli więc stanowić w zespole fabrycznym Martín i Marco Bezzecchi, zawodnik bardzo dobry, ale mający za sobą średni sezon 2024, oraz w zespole Trackhouse Raúl Fernández oraz mistrz Moto2 – Ai Ogura. Skład z jednej strony dobry, z drugiej jednak w 75% składający się z nowych nabytków. Wszelkie wątpliwości zatarło zdobycie przez Jorge Martína tytułu mistrzowskiego w ostatnim wyścigu sezonu. To się działo naprawdę – panujący mistrz świata z numerem 1 na motocyklu będzie jeździł na Aprilii. Ledwie kilka lat wcześniej brzmiałoby to absurdalnie.
Aprilia w sezonie 2024
Maverick Viñales: 190 punktów, siódmy w klasyfikacji generalnej
Aleix Espargaró: 163 punkty, 11. w klasyfikacji generalnej
Miguel Oliveira: 75 punktów, 15. w klasyfikacji generalnej
Raúl Fernández: 66 punktów, 16. w klasyfikacji generalnej
Lorenzo Savadori: 0 punktów, 28. w klasyfikacji generalnej
Miejsce w klasyfikacji konstruktorów: trzecie
Miejsce w klasyfikacji zespołów: czwarte (Aprilia Racing), dziewiąte (Trackhouse)
2025: Świetny Bezzecchi, niezły Trackhouse, fatalny Martín
Sezon 2025 Aprilia zaczęła od mocnego uderzenia. Niestety było to uderzenie Jorge Martína o asfalt na samym początku testu w Sepang. Hiszpan po feralnym upadku doznał kontuzji, co było wstępem do naznaczonego urazami roku. Najpierw w prywatnym teście w Hiszpanii, po którym złamał rękę i musiał odpuścić pierwsze trzy rundy sezonu, potem po wypadku w GP Kataru, gdzie doznał złamania 11. żeber, przez co stracił kolejnych siedem rund, aż w końcu GP Japonii gdzie po wypadku w sprincie doznał kolejnej kontuzji, która uziemiła go aż do finałowej rundy w Walencji.
W międzyczasie Hiszpan uwikłał się w konflikt z zespołem, chcąc opuścić ekipę z Noale wraz z końcem sezonu (rok przed końcem kontraktu). W kuluarach od razu zaczęło się mówić o rychłym przejściu do Hondy, zresztą pracownicy japońskiego zespołu bardzo ciepło wypowiadali się o perspektywie skaperowania Martína. Aprilia jednak pozostawała niewzruszona – Martín podpisał dwuletni kontrakt i ma go wypełnić, w przeciwnym wypadku sprawa może skończyć się w sądzie. Co więcej, stan zdrowia ówczesnego mistrza świata sprawiał, że mimo jego statusu, zatrudnienie go było zbyt dużym ryzykiem dla innych zespołów. W sierpniu, pogodzony z sytuacją Hiszpan, wycofał się z zamiaru opuszczenia Aprilii po sezonie.
W tle afery z Martínem znakomity sezon jechał Marco Bezzecchi. Włoch już na testach zdawał się dobrze adaptować do nowej maszyny, a jego pierwsze wyścigi wyglądały nader obiecująco. Wreszcie, na Silverstone, z drobną pomocą Yamahy Fabio Quartararo, Bezzecchi stanął z Aprilią na podium, i to od razu na jego najwyższym stopniu.

Prawdziwy koncert Włocha zaczął się jednak trochę później. W ostatnich 13 wyścigach sezonu tylko w dwóch rundach „Bez” nie stał na podium w wyścigu lub sprincie. W drugiej połowie sezonu śmiało można było go nazwać najlepszym obok Marca Márqueza zawodnikiem w stawce. Pod nieobecność hiszpańskiego mistrza „Bez” mógł wreszcie rozwinąć skrzydła – wygrał dwa ostatnie wyścigi sezonu i dołożył do tego jedną wygraną w sprincie. To dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Dla Aprilii była to pierwsza taka sytuacja.
Warto również wspomnieć o niezłym sezonie zespołu Trackhouse. Ai Ogura zanotował znakomity początek Z Tajlandii wywiózł 17 punktów i choć wraz z przebiegiem sezonu jego forma słabła, był to z pewnością obiecujący debiutancki rok. Natomiast wreszcie do swojego potencjału dorósł Raúl Fernández. Hiszpan przez lata był uważany za wieczny talent, który jednak nie potrafi przebić się na poziomie MotoGP. Szczególnie słaby początek sezonu, w porównaniu do znakomitego w wykonaniu Ogury, mocno poddał w wątpliwość jego przyszłość w stawce.
Pod koniec sezonu Hiszpan wreszcie się obudził – stanął dwa razy na podium w sprintach i dołożył do tego podia w wyścigach. Udanie zamknął sezon, zajmując drugie miejsce w Walencji, ale przede wszystkim w znakomitym stylu wygrał GP Australii. To była oczywiście pierwsza wygrana zarówno Raúla, jak i zespołu Trackhouse w MotoGP, jak też dowód, że również ekipa satelicka stanowi wartość dodaną dla fabryki z Noale. Potwierdziło się to w klasyfikacji konstruktorów, gdzie Aprilia przegrała tylko z Ducati.

Aprilia w sezonie 2025
Marco Bezzecchi: 353 punktów, trzeci w klasyfikacji generalnej
Raúl Fernández: 172 punkty, dziesiąty w klasyfikacji generalnej
Ai Ogura: 89 punktów, 16. w klasyfikacji generalnej
Jorge Martín: 34 punkty, 21. w klasyfikacji generalnej
Lorenzo Savadori: osiem punktów, 24. w klasyfikacji generalnej
Miejsce w klasyfikacji konstruktorów: drugie
Miejsce w klasyfikacji zespołów: piąte (Aprilia Racing), siódme (Trackhouse)
2026: Co teraz?
Otwarcie bieżącego sezonu to żywy dowód na to, że Aprilia może wreszcie przebić szklany sufit walki o tytuł, co nie udało im się z duetem Espargaró–Viñales. Co więcej, dzięki zastosowaniu tzw. F-Duct, zespół zyskał przewagę aerodynamiczną nad rywalami. Choć w kuluarach wciąż mówi się o rychłym odejściu Jorge Martína po zakończeniu sezonu (tym razem do Yamahy), tak raczej należy zakładać, że o ile byłego mistrza świata ominą kontuzje, to powinien przejechać dla Aprilii przynajmniej tę kampanię.
Marco Bezzecchi zdaje się być w najlepszej formie w karierze, mimo że wciąż brakuje mu równej formy przez cały weekend – nigdy nie wygrał sprintu i wyścigu w ciągu jednej rundy. Wciąż też nie wiadomo, kiedy do pełni sił wróci Marc Márquez, bo na pewno będzie on zarówno dla „Beza”, jak i całej Aprilii trudnym rywalem. Niemniej po pierwszych dwóch wyścigach, patrząc na to jak na razie radzą sobie Bezzecchi, ale też Martín, Ogura i Fernández, można powiedzieć jasno – Aprilia już nie musi marzyć. Ona naprawdę jest już zespołem gotowym na walkę o tytuł.

Jeśli chcecie poczytać o sytuacji kontraktowej Aprilii oraz innych konstruktorów, to zapraszamy pod TEN link.

Źródło grafiki poglądowej: motogp.com

