Miami E-Prix 2026 miało nieoczekiwany przebieg wyścigu za sprawą opadów deszczu. Mimo że był on spokojniejszy niż przeciętny wyścig Formuły E, to trzymał w niepewności, a wręcz stworzył nam rywalizację dwóch prędkości. Zapraszam na podsumowanie Miami E-Prix.

Pogoda płatała figle

Im bliżej soboty, tym rosła szansa na deszcz. Kwalifikacje zostały rozegrane na suchym torze, ale przed wyścigiem popadało. Zespoły stanęły pod ważnym dylematem – jakie ciśnienia opon wprowadzić? Czy tor przeschnie? Czy może jednak będzie mokry przez cały wyścig? Słońce było zakryte chmurami, a temperatura nie należała do wysokich. Jak się okazało, kierowcy z ciśnieniami na mokry tor byli górą.

Wyniki Miami E-Prix

PozycjaKierowcaCzasPunkty
1.M. Evans48:43.26625 (+1 za Fastest Lap)
2.N. Müller+3.15118 (+3 za pole position)
3.P. Wehrlein+8.82715
4.J. Eriksson+12.39412
5.N. de Vries+16.59110
6.E. Mortara+17.5258
7.S. Buemi+17.7186
8.A. da Costa+18.9034
9.J. Martí+20.5762
10.J. Dennis+21.1021
11.Z. Maloney+21.8170
12.O. Rowland+31.0750
13.L. Di Grassi+33.3150
14.T. Barnard+36.1310
15.J. Vergne+47.0660
16.N. Cassidy+1 Lap0
17.N. Nato+1 Lap0
18.F. Drugovich+1 Lap0
19.M. Günther+2 Laps0
20.D. TicktumDNF0

Wyścig kolarski w elektrycznym wydaniu

Pierwsze cztery okrążenia przejechaliśmy za samochodem bezpieczeństwa, po czym dyrektor wyścigu, Marek Hanaczewski, zadecydował o starcie z pól startowych. Kierowcy mogli od razu aktywować Tryb Ataku. Czołówka wykorzystała tę możliwość. Felipe Drugovich zareagował jako pierwszy, a na kolejnych okrążeniach dołączyli do niego Nico Müller, Nyck de Vries, Pascal Wehrlein i Joel Eriksson. Pierwsza trójka stworzyła trzyosobową ucieczkę, do której z czasem dochodzili kolejni kierowcy – Wehrlein, Eriksson oraz obaj kierowcy Jaguara. Napęd na cztery koła stworzył o wiele większą różnicę przez mieszane warunki na torze. W takich okolicznościach przewaga technologiczna bolidów w Trybie Ataku rozciągnęła stawkę o wiele mocniej.

Podwójne podium w Miami E-Prix 2026
Nico Müller i Pascal Wehrlein z podwójnym podium dla zespołu. Źródło: Porsche AG

W drugiej grupie trwała zażarta walka o pozycję, ale również brak reakcji na działania czołówki. Te zespoły założyły, że kierowcy z przodu zużyją za dużo energii, albo liczyły na to, że tor przeschnie. Pojechały klasyczny wyścig ery Gen 3, czyli spokojny początek z planem na późniejsze podkręcanie tempa. Był tylko jeden duży problem z tą strategią. Różnica między grupami w pewnym momencie osiągnęła… 10 sekund, a mówimy przecież o najkrótszym torze w kalendarzu! Ostatecznie ta strategia nie wypaliła. Peleton nie dogonił ucieczki.

Debiutant nie wytrzymał presji

Felipe Drugovich miał świetny weekend. Dostał się do finału kwalifikacji, gdzie uległ Nico Müllerowi. Pomysł na początek wyścigu miał perfekcyjny, bo decyzja o podjęciu dwuminutowego Trybu Ataku pozwoliła na uformowanie wcześniej wspomnianej ucieczki. Jednak widać było u Brazylijczyka, że jest bardzo nakręcony i niepotrzebnie chciał jeszcze bardziej podkręcać tempo.

Na 26. okrążeniu Drugovich przestrzelił hamowanie do 13. zakrętu i uderzył w tył bolidu António Félixa da Costy. Kierowca Andretti z uszkodzonym przednim skrzydłem zjechał od razu do alei serwisowej po jego wymianę, otrzymał karę 10 sekund i ostatecznie ukończył wyścig na samym końcu. Portugalczyk mimo uszkodzeń kontynuował wyścig, jednak nie miał już dobrego tempa i był goniony przez kierowców z drugiej grupy tj. Edoardo Mortarę i Sébastiena Buemiego, który w przeciwieństwie do sytuacji z Mexico City E-Prix, był w stanie przebić się z końca stawki do punktowanej dziesiątki. Ten drugi wyprzedził da Costę na ostatnim okrążeniu, będąc w Trybie Ataku.

Trzymając się debiutantów, trzeba wyróżnić kolejny dobry występ Pepe Martíego, który drugi wyścig z rzędu zakończył w punktach. Hiszpan bardzo szybko się uczy i nie widać po nim braku doświadczenia. Wykorzystuje do maksimum problemy Dana Ticktuma, który po trzech wyścigach ma trzy razy „Ret” obok swojego nazwiska.

Faworyci bez punktów

Miami E-Prix bardzo spłaszczyło klasyfikację generalną kierowców. Z czołówki jedynie kierowcy Porsche zdobyli dużo punktów. Nick Cassidy, Oliver Rowland zakończyli z zerowym dobytkiem punktowym, a Jake Dennis dodał zaledwie jeden punkt. Różnica w czołowej piątce wynosi zaledwie siedem punktów. Najwięcej zyskał Mitch Evans, który włączył się zwycięstwem do walki o mistrzostwo z tylko 14 punktami straty.

W klasyfikacji zespołowej króluje fabryczny zespół Porsche – 36 punktów w jeden weekend podwoiły ich dorobek, co przy braku punktów Citroëna pozwoliło mu odjechać na 37 punktów. Niżej robi się ogromny ścisk. Wiemy, że nic nie wiemy.

Korekta: Nicola Chwist

Źródło grafiki poglądowej: Simon Galloway/LAT Images

Authors

  • Maciek Janeczek

    Specjalizuję się w wyścigach długodystansowych, GT oraz Formule E. Fan Peugeota i McLarena. Oglądałem F1 przez 10 lat, lecz w 2022 roku się wypaliłem i znalazłem nową pasję, którą jest endurance.

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like