
Król nie powrócił na tron w Grand Prix Ameryk MotoGP! Marc Márquez, po spowodowaniu zamieszania przed startem niedzielnego wyścigu, ostatecznie wycofał się po upadku w zakręcie numer 4. Co wydarzyło się w weekend w Teksasie?
Deszczowy piątek z niespodziankami
Padający deszcz i mokry tor – takie warunki przywitały zawodników motocyklowych mistrzostw świata podczas Grand Prix Ameryk MotoGP na torze Circuit of The Americas. Spowodowało to kilka upadków, jak i wywróciło do góry nogami tabele z wynikami.
Pechowo rozpoczął się weekend w Teksasie dla zawodników Aprilii. Podstawowa trójka prowadząca maszyny producenta z Noale, która pojawiła się na torze, zmagała się z problemami technicznymi, bardzo wolno pokonując kolejne okrążenia.
Odwiedzający garaż fabrycznego zespołu, kontuzjowany mistrz świata z zeszłego roku, Jorge Martín, nie przyniósł szczęścia partnerowi zespołowemu i Marco Bezzecchi zaliczył groźnie wyglądający highside, który na szczęście nie spowodował kontuzji zawodnika.
W podobny sposób część pierwszej sesji treningowej stracił Marc Márquez, który w trudnych, deszczowych warunkach po raz pierwszy upadł na fabrycznym motocyklu Ducati. Po najechaniu na stojącą na torze wodę, tylne koło w jego Desmosedici odjechało, katapultując Hiszpana. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało.
W decydującej o wejściu bezpośrednio do Q2 sesji treningowej warunki poprawiły się i zawodnicy mogli założyć opony typu slick. Na przesychającym torze z jedną suchą linią najlepszy okazał się Marc Márquez, który tym razem nie miał przygód i wykręcił czas o ponad 0.7 s lepszy od drugiego zawodnika.
Po raz kolejny problemy w treningu miał Francesco Bagnaia. Włoski zawodnik zajął 10. pozycję, uzyskując czas lepszy jedynie o 0.12 s od jedenastego Fabio Quartararo na motocyklu Yamaha.

Sobota Grand Prix Ameryk MotoGP z wielkimi emocjami
W sobotę zawodników przywitał suchy tor, z którym zapoznawali się, tłumnie opuszczając garaż na początku drugiej sesji treningowej.
Nieudanie rozpoczął się ten trening dla debiutanta na motocyklu Aprilia zespołu Trackhouse. Ai Ogura w dość groźnym upadku zniszczył motocykl, jednak z zawodnikiem nic poważnego się nie stało, dzięki czemu ucierpiało jedynie jego przygotowanie do jazdy w suchych warunkach.
Wyniki sesji pokazały, że układ sił w czołówce nie uległ dużej zmianie, ponownie najszybszymi zawodnikami byli bracia Márquez, od których regularnie wolniejsze okrążenia kręcił Francesco Bagnaia.
Kwalifikacje bez większych niespodzianek
Zawodnicy Aprilii nie zaliczą sesji kwalifikacyjnej do udanych. Raúl Fernández upadł w zakręcie numer 10, gdy tylna opona, podbita na krawężniku, spowodowała utratę kontroli nad motocyklem. Pozostali kierowcy dosiadający maszyny włoskiego producenta zakończyli sesję bez upadków, lecz nie byli w stanie ustanowić odpowiednio szybkich czasów okrążeń.
Pod koniec pierwszej sesji kwalifikacyjnej niemal upadł Fabio Quartararo, który jednak opanował sytuację i ostatecznie przedostał się do kolejnej części czasówki na drugiej pozycji, wyprzedzony jedynie przez zawodnika fabrycznego składu Hondy z numerem 10. Luca Marini uzyskał czas o 0.1 s lepszy od Francuza z Yamahy.
Drugi segment kwalifikacji rozpoczął się od wyśmienitego czasu Marca Márqueza, który w drugiej połowie sesji jechał przed mistrzem świata z 2020 roku. Dosiadający Hondy Joan Mir, podążając za byłym partnerem zespołowym, upadł, psując tym samym szyki kilku zawodnikom.
Jednym z poszkodowanych niemal został Fabio Di Giannantonio, jednak jego czas został ostatecznie przywrócony, dzięki czemu startował z drugiej pozycji do obu wyścigów.
Najszybszym zawodnikiem w kwalifikacjach okazał się niepokonany w tym sezonie Marc Márquez, który tym samym wywalczył trzecie pole position z rzędu. Dokonał tej sztuki po raz pierwszy od sezonu 2019. Jednocześnie został pierwszym zawodnikiem w historii, który na jednym obiekcie zdobył osiem takich wyróżnień.
Emocjonujący początek sprintu
Francesco Bagnaia pokazał przełom w swojej dyspozycji na początku wyścigu sprint. Startujący z piątej pozycji Włoch po atomowym starcie znalazł się na czele już w pierwszym zakręcie. Nieoptymalne wyjście z łuku wykorzystał jednak Marc Márquez, który jeszcze przed drugim wirażem wyprzedził partnera zespołowego.
Pod koniec pierwszego okrążenia doszło do groźnej sytuacji, gdy prowadzącemu Hiszpanowi z numerem 93 zaczęło uciekać tylne koło. Po efektownym uślizgu spadł na trzecią pozycję, wyprzedzony przez partnera zespołowego oraz swojego brata Álexa, lecz już w ostatnim zakręcie zdołał odzyskać prowadzenie widowiskowo wyprzedzając obu zawodników.
W dalszej części stawki również wiele się działo. Po tak samo świetnym starcie co Francesco Bagnaia, Fabio Quartararo z jedenastej pozycji awansował na czwartą i w pewnym momencie zagrażał nawet jadącemu na trzeciej pozycji Włochowi.
Ostatecznie jednak nie udało mu się utrzymać tej pozycji i finiszował na szóstym miejscu, wyprzedzony przez zawodników ekipy VR46, między którymi jeszcze na pierwszym okrążeniu doszło do nieprzyjemnej sytuacji, gdy niemal zetknęli się w pierwszym sektorze.
Ponownie upadł Joan Mir, niwecząc szanse na dobry wynik i podwójne punkty dla fabrycznego składu Hondy. Był to uślizg po utracie przyczepności przedniego koła, po którym podniósł motocykl i zjechał do boksu.
Po dobrym starcie i początkowej podróży na punktowanej pozycji z wyścigu wycofał się Maverick Viñales, ubiegłoroczny dominator rundy w Teksasie. Niestety tym razem zawiódł go motocykl KTM.
Ostatecznie sprint zakończył się piątym w tym sezonie dubletem braci Márquez, w niezmiennej kolejności, a najniższy stopień podium zajął drugi z zawodników fabrycznego składu Ducati, Francesco Bagnaia.

Chaotyczne Grand Prix Ameryk MotoGP z nieoczekiwanym rezultatem
Wyścigowa niedziela Grand Prix Ameryk MotoGP rozpoczęła się z małym opóźnieniem, gdyż przez problemy techniczne nieco po czasie rozpoczęła się sesja rozgrzewkowa. Był to pierwszy raz, kiedy motocykle zespołu VR46 opuściły garaż w specjalnym malowaniu przygotowanym z okazji Grand Prix Ameryk MotoGP. Na szczęście zawodnicy nie upadli i specjalnie ubarwione owiewki nie zostały zniszczone przed wyścigiem.
Pod koniec sesji delikatny uślizg zaliczył Marco Bezzecchi, który upadł drugi raz tego weekendu. Niestety widać, że Włoch wciąż nie czuje się komfortowo na motocyklu marki z Noale.
Bez kompletu w wyścigach – szeryf nie odzyskał swojej gwiazdy
Chaos rozpoczął się jeszcze przed startem wyścigu o Grand Prix Ameryk MotoGP, gdy na moment przed wyjazdem zawodników na pola startowe ponownie zaczęło mżyć. Opady błyskawicznie zmieniły stan nawierzchni, doprowadzając do upadku na okrążeniu wyjazdowym Fabio Quartararo. Francuz zniszczył kombinezon oraz owiewki na swoim motocyklu, co miało duże znaczenie, gdyż ryzyko deszczu otwierało możliwość na zmianę motocykla podczas wyścigu i obie maszyny musiały być gotowe do jazdy.
Doszło także do wypadku samochodu bezpieczeństwa, którego kierowca, próbując widowiskowo zarzucić tyłem, nie opanował pojazdu i uderzył w barierkę przy torze.
Jakby tego było mało, do kuriozalnej sytuacji doszło na około pięć minut przed planowanym rozpoczęciem okrążenia formującego. Po tym, jak opady ustały i zza chmur wyjrzało słońce, Marc Márquez gwałtownie ruszył w kierunku alei serwisowej i biegiem skierował się do garażu Ducati.
Widząc tę sytuację, niewiele myśląc, podobny ruch wykonało kilku innych zawodników. Ostatecznie dziesięciu kierowców udało się do alei serwisowej po zmianę motocykla na drugi egzemplarz, wyposażony w opony na suchą nawierzchnię.
W pewnym momencie, gdy kibice łapali się za głowę z niedowierzania, oczom wszystkich ukazał się jeszcze bardziej niecodzienny widok. Na prostej startowej znalazł się Maverick Viñalez bez żadnego motocykla, który biegiem chciał udać się do alei serwisowej po swoją maszynę.
Tego było zbyt wiele dla dyrekcji wyścigowej. Wywieszona została czerwona flaga i procedura startowa została przerwana. Ostatecznie zawodnicy wyjechali z garażów z dziesięciominutowym opóźnieniem, by ustawić się na oryginalnych pozycjach. Dystans wyścigu został skrócony o jedno okrążenie.
Tym razem z czołowych zawodników to Marc Márquez wystartował najlepiej, prowadząc przed swoim bratem Álexem oraz kolegą zespołowym, Francesco Bagnaią. Na dystansie okazało się jednak, że tym razem młodszy z braci Márquez nie ma tak dobrego tempa, jak w poprzednich wyścigach i został wyprzedzony przez zeszłorocznego wicemistrza świata.
W swojej lidze jechał tymczasem Marc Márquez, regularnie oddalając się od pozostałej części stawki oraz ustanawiając nowy rekord okrążenia podczas wyścigu na poziomie 2:02.221.
Podobnie jak w sprincie, dobrym startem mógł pochwalić się Fabio Quartararo, który tym razem nie zdołał utrzymać dobrej pozycji. W odróżnieniu od Francuza, utrzymać się w czołowej piątce po dobrym starcie zdołał Jack Miller, który wyraźnie odżył na nowym dla siebie motocyklu Yamahy i dogaduje się z nim bardzo dobrze.
Po stosunkowo spokojnym początku wyścigu rozpoczął się festiwal wywrotek, który otworzył Pedro Acosta uślizgiem przodu w zakręcie numer 1 na ósmym okrążeniu. Hiszpan szybko podniósł swój motocykl, jednak uszkodzenia okazały się na tyle duże, że po kilku okrążeniach zmuszony był zjechać do boksu i wycofać się z wyścigu.
Kolejnym zawodnikiem, który zaliczył spotkanie z nawierzchnią, był prowadzący do tej pory ze znaczną przewagą Marc Márquez. Zawodnik fabrycznego składu Ducati zbyt mocno ściął krawężnik w zakręcie numer 4 i upadł, niszcząc owiewki, szybę oraz urywając stopkę z dźwignią hamulca tylnego. Pomimo podniesienia motocykla oraz jazdy przez kilka okrążeń z prawą nogą w powietrzu, uszkodzenia motocykla były zbyt poważne i zawodnik zmuszony był do wycofania się z wyścigu.
Następnie wywrotkę zaliczył Joan Mir, który po raz trzeci w ten weekend przedwcześnie stracił kontakt z motocyklem. Kolejnymi pechowcami byli Johann Zarco, który stracił przyczepność przodu, będąc w pierwszej dziesiątce, oraz Fermín Aldeguer, który miał wyśmienite tempo w tamtej części wyścigu. Przebił się nawet na piątą pozycję.
Ostatecznie wyścig o Grand Prix Ameryk MotoGP zakończył się zwycięstwem Francesco Bagnai, który przeciął linię mety nieco ponad dwie sekundy przed Álexem Márquezem. Na trzeciej pozycji uplasował się Fabio Di Giannantonio.

Pozycja | Zawodnik | Zespół | Czas wyścigu |
1 | Fracesco Bagnaia | Ducati Lenovo Team | 39:00.191 |
2 | Álex Márquez | BK8 Gresini Racing MotoGP | +2.089 |
3 | Fabio Di Giannantonio | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | +3.594 |
4 | Franco Morbidelli | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | +10.732 |
5 | Jack Miller | Prima Pramac Yamaha MotoGP | +11.857 |
6 | Marco Bezzecchi | Aprilia Racing | +12.238 |
7 | Enea Bastianini | Red Bull KTM Tech3 | +12.815 |
8 | Luca Marini | Honda HRC Castrol | +15.646 |
9 | Ai Ogura | Trackhouse MotoGP Team | +16.344 |
10 | Fabi Quartararo | Monster Energy Yamaha MotoGP Team | +18.255 |
Po nieukończonym przez Marca Márqueza Grand Prix Ameryk MotoGP, na prowadzenie w klasyfikacji generalnej wysunął się jego brat Álex, który w tym sezonie wszystkie wyścigi skończył na drugiej pozycji. Hiszpan reprezentujący barwy Gresini nie może jednak być spokojny o prowadzenie, gdyż znajduje się tylko jeden punkt przed swoim bratem. Trzecie miejsce w tabeli zajmuje Francesco Bagnaia, który po pierwszym w tym sezonie zwycięstwie zbliżył się na 12 punktów do lidera klasyfikacji generalnej.
Pozycja | Zawodnik | Zespół | Punkty |
1 | Álex Márquez | BK8 Gresini Racing MotoGP | 87 |
2 | Marc Márquez | Ducati Lenovo Team | 86 |
3 | Francesco Bagnaia | Ducati Lenovo Team | 75 |
4 | Franco Morbidelli | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | 55 |
5 | Fabio Di Giannantonio | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | 44 |
6 | Ai Ogura | Trackhouse MotoGP Team | 25 |
7 | Johann Zarco | Castrol Honda LCR | 25 |
8 | Marco Bezzecchi | Aprilia Racing | 24 |
9 | Luca Marini | Honda HRC Castrol | 20 |
10 | Jack Miller | Prima Pramac Yamaha MotoGP | 19 |
Chaos także w niższych seriach
Nie tylko MotoGP może pochwalić się nietypowym przebiegiem zawodów. Przed startem wyścigu klasy Moto3 problemy z odpaleniem motocykla miał Adrián Fernández. Z tego powodu zakwalifikowany na dziewiątej pozycji Hiszpan zmuszony był do startu z końca stawki. Jakby tego było mało, popełnił falstart, za co otrzymał karę podwójnego dłuższego okrążenia.
Z dobrej strony pokazał się, debiutujący dopiero w trzeciej rundzie ze względu na zbyt młody wiek, Máximo Quiles. Zakwalifikowany na 2. pozycji zawodnik wysforował się na prowadzenie po starcie, by ostatecznie zakończyć wyścig na wyśmienitej 5. pozycji. Podopieczny braci Márquez może być zadowolony ze swojego debiutu. Wspomniani kierowcy podbiegli do niego w alei serwisowej po wyścigu, by na gorąco pogratulować udanej jazdy.
Wyścig wygrał startujący z czwartego pola José Antonio Rueda, który po objęciu prowadzenia wypracował sobie ponad dwusekundową przewagę, co jest rzadkością w tej kategorii.

Strategiczne szachy w Moto2
Klasa Moto2 zapewniła równie dużo chaosu, gdyż przed startem wyścigu spadł deszcz, wzbudzając niepewność co do strategii kierowców. W efekcie część zawodników przesiadła się na opony na mokrą nawierzchnię, a pozostali wystartowali na slickach. Prawidłowym okazał się wybór pierwszej z wymienionych strategii. Zawodnicy na oponach przeznaczonych na suchą nawierzchnię byli o ponad 20 sekund wolniejsi na każdym okrążeniu, co doprowadziło do dublowania już w połowie dystansu.
Jednym z zawodników na oponach przeznaczonych na suchy tor był ówczesny lider klasyfikacji generalnej, Manuel González. Błędny dobór opon sprawił jednak, że zakończył zmagania dopiero na 22. pozycji i spadł na 3. miejsce w ogólnym zestawieniu kierowców. Od startu prowadził natomiast nowy lider, Jake Dixon. Rozpędzony po zwycięstwie w Argentynie, zrobił to ponownie w deszczowym Teksasie pomimo kilku przygód, które niemal wyeliminowały go z wyścigu.
Nietypowym wyczynem z kolei może pochwalić się Celestino Vietti. Zawodnik startujący z numerem 13 przewrócił się w zakręcie 12, podniósł motocykl i po kilku sekundach przewrócił się ponownie w zakręcie numer 13, ostatecznie kończąc zmagania na 20. pozycji.

Następny przystanek – Katar
Po Grand Prix Ameryk MotoGP pora na następną rundę. Już w weekend 11–13 kwietnia odbędzie się jedyna runda odbywana w nocnych warunkach, czyli Grand Prix Kataru na torze Lusail, gdzie Marc Márquez z pewnością będzie chciał odzyskać prowadzenie w klasyfikacji generalnej, a Francesco Bagnaia postara się pokazać, że zwycięstwo w Teksasie to dopiero początek w walce o tegoroczny tytuł.
A może to Álex Márquez zdobędzie pierwsze zwycięstwo w karierze i umocni się na pozycji lidera klasyfikacji kierowców? Jedno jest pewne – nie możecie tego przegapić!
Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka wyróżniającego: x.com/ducaticorse