Bolid Haasa w trakcie Shakedownu w Barcelonie

Sezon 2026 powoli nabiera tempa. Choć jego oficjalny start zaplanowano na 6 marca w Australii, już w połowie lutego poczujemy prawdziwy przedsmak rywalizacji za sprawą pełnych testów przedsezonowych. Na razie jednak zespoły mają za sobą shakedown – rozgrzewkę przed nowym sezonem.

O przebiegu shakedownu, najważniejszych elementach, zebranych danych oraz ogólnych wnioskach przeczytacie w tym artykule. Serdecznie zapraszam!

Podsumowanie ogólne

Na wstępie warto podkreślić, że Formuła 1 niemal całkowicie utajniła przebieg shakedownu. Dziennikarze nie mieli wstępu na tor, a kibice próbujący choćby przez chwilę obserwować zmagania najszybszych kierowców na świecie z przytorowych pagórków byli błyskawicznie usuwani przez ochronę. W takich warunkach dostęp do jakichkolwiek danych jest mocno ograniczony.

Nie można więc w pełni opierać się na materiałach prasowych zespołów, które z reguły pokazują tylko to, co same chcą ujawnić, ani bezkrytycznie ufać wszystkim informacjom pojawiającym się w mediach. Mimo weryfikacji danych z wielu źródeł, warto podchodzić do nich z odpowiednim dystansem. Niestety nie wszystko da się potwierdzić w 100%, jednak dołożyłem wszelkich starań, aby wyłuskać najbardziej rzetelne oraz wiarygodne informacje i przedstawić je w tym artykule.

Przejechane okrążenia w trakcie shakedownu:

Zespół Liczba przejechanych okrążeń
Mercedes 500
Ferrari 444
Haas 386
Alpine 349
Racing Bulls 319
Red Bull 303
McLaren 291
Audi 240
Cadillac 164
Aston Martin 65

Zespół Williams nie uczestniczył w shakedownie, stąd brak zestawienia go w tabeli.

Tabela najlepszych czasów shakedownu:

Kierowca Zespół Czas
Lewis Hamilton Ferrari 1:16.348
George Russell Mercedes 1:16.445
Lando Norris McLaren 1:16.594
Charles Leclerc Ferrari 1:16.653
Kimi Antonelli Mercedes 1:17.081

Poważne problemy techniczne w trakcie shakedownu:

Zespół Incydent
Red Bull Isack Hadjar rozbił samochód w trakcie drugiego dnia testów. Skrzynia biegów uległa zniszczeniu, co zakończyło dzień testowy dla Red Bulla i pozwoliło ponownie wyjechać na tor dopiero w trakcie ostatniego dnia testów.
Haas Kilka problemów z niezawodnością auta; jeden poważny problem z elektroniką wymusił czerwoną flagę i przedwczesne zakończenie dnia testowego.
McLaren Jedna główna awaria systemu paliwowego, związanego z jednostką napędową Mercedesa, przyczyniła się do utraty kilkunastu godzin testów.
Aston Martin Późne przybycie na testy spowodowane opóźnioną gotowością samochodu; awaria elektroniki silnika Hondy w pierwszym dla zespołu, a czwartym ogólnie dniu testów.

Wnioski

Williams

Williams nie wziął udziału w shakedownie. Choć wiele źródeł sugerowało, że decyzja ta była podyktowana skrajnym brakiem przygotowania samochodu do rywalizacji na tak wczesnym etapie sezonu, zespół oficjalnie nie potwierdził tych doniesień. Według nieoficjalnych informacji monokok bolidu miał nie przejść testów zderzeniowych, a sam samochód miał być nawet od 20 do 30 kilogramów cięższy od minimalnej dopuszczalnej wagi.

Szef Williamsa, James Vowles, starał się uspokoić sytuację, przedstawiając bardziej prawdopodobną, choć częściowo podkoloryzowaną wersję. Według niego zespół wolał skupić się na pełnym przygotowaniu samochodu do kompleksowych testów, zamiast wypuszczać na tor prototyp, który mógłby sprawiać problemy z niezawodnością. Biorąc pod uwagę styl zarządzania samego Brytyjczyka oraz fakt, że Williams rozpoczął prace nad tegorocznym bolidem już na wczesnym etapie 2025 roku, taka wersja wydarzeń wydaje się całkiem wiarygodna.

Bolidy Williamsa w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii 2025.
Bolidy Williamsa w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii 2025. Źródło: x.com/WilliamsF1

Skreślanie Williamsa już teraz, tylko dlatego, że zespół świadomie nie wziął udziału w shakedownie, uważam za niepoważne. Oceny przygotowania ekipy można dokonać dopiero podczas testów w Bahrajnie, a najlepiej po weekendzie otwierającym sezon w Australii. Dopiero wtedy, moim zdaniem, będzie można wyciągnąć realne wnioski, czy Williams faktycznie miał problem z przygotowaniem bolidu.

Jednostka napędowa Mercedesa

Nie ulega wątpliwości, że Mercedes przygotował naprawdę solidną jednostkę napędową. Twierdzenie jednak, że jest ona najlepsza w stawce, byłoby na tym etapie jeszcze przedwczesne – przede wszystkim ze względu na zaskakująco wysoki poziom silnika Red Bulla, o którym będzie mowa później. Mimo to jednostka Mercedesa najprawdopodobniej potwierdza spekulacje, które pojawiały się wcześniej.

Silnik Mercedesa, który w tym sezonie napędzać będzie aż cztery zespoły (Mercedes, McLaren, Williams oraz Alpine), podczas testów przejechał ponad 1100 okrążeń. Tak imponujący przebieg pokazuje, że ekipa z Brackley wiedziała, co robi, projektując jednostkę napędową. Shakedown pozwala również wysnuć wniosek, że w przypadku pełnego zrozumienia silnika i jego optymalnego dopasowania do bolidu Mercedes może w tym roku uzyskać przewagę – co w pełni mieści się w naturalnym procesie adaptacji nowej technologii przez zespół produkujący jednostkę napędową.

Bolid W17 w trakcie Shakedownu w Barcelonie.
Bolid W17 w trakcie shakedownu w Barcelonie. Źródło: x.com/AuRupteur

Rywale z McLarena mówią wprost – to Mercedes jest najlepiej przygotowany. Wynika to zarówno z jakości ich bolidu (szczegółowe analizy pojawią się w osobnych artykułach), jak i z faktu, że zespół najlepiej rozumie własny silnik, projektowany pod kątem ich samochodu. Dzięki temu unikają problemów z jednostką napędową, które zdarzały się mistrzom świata. W efekcie Mercedes spośród wszystkich zespołów korzystających z tego silnika wydaje się być najsolidniejszy.

Red Bull jednak przygotowany

Przed sezonem wielu przewidywało trudny start Red Bulla. Zmiany w zespole były znaczące – odejście niemal wszystkich członków „mistrzowskiego składu”, reorganizacja na szczycie kierownictwa oraz niepewność związana z nowym silnikiem, który po raz pierwszy powstał pod marką Red Bulla we współpracy z Fordem. Do Hiszpanii ekipa przyjechała w atmosferze medialnego szumu po głośnym wywiadzie udzielonym przez byłego doradcę, Helmuta Marko, który stwierdził, że w austriackiej ekipie faktycznie rządzi teraz niemal wyłącznie Max Verstappen.

Ku zaskoczeniu wielu silnik Red Bulla podczas shakedownu prezentował się niezwykle solidnie. Choć nie osiągnął największego przebiegu, uniknął poważnych awarii, a sam bolid RB22 z Milton Keynes wygląda na dopracowany. Zarówno z zespołu Racing Bulls, jak i z głównej ekipy płyną pozytywne głosy pod względem niezawodności jednostki – nikt chyba nie spodziewał się, że będzie aż tak dobrze. Jeśli chodzi o osiągi, trudno jeszcze wyciągać wnioski, ale wszystko wskazuje na to, że Austriacy wyszli z okresu niepewności obronną ręką i nie będą musieli obawiać się o miejsce w czołówce Formuły 1.

Max Verstappen za kierownicą RB22 w trakcie shakedownu w Barcelonie.
Max Verstappen za kierownicą RB22 w trakcie shakedownu w Barcelonie. Źródło: x.com/redbullracing

Jeżeli słowa Helmuta Marko są prawdziwe, Verstappen prawdopodobnie zrobi wszystko, by utrzymać Red Bulla na szczycie, tak jak robił to w poprzednich latach. Dysponując wsparciem w postaci zmotywowanego czterokrotnego mistrza świata i odświeżonym kierownictwem przed Bykami ponownie otwiera się scenariusz, w którym rzucą rękawicę rywalom.

Rewolucyjny Aston Martin?

Patrząc na to, ile czasu poszczególne samochody spędziły na torze w porównaniu do medialnego szumu wokół nich, Aston Martin spod ręki Adriana Neweya zdaje się zdecydowanie prowadzić. Zespół przybył na testy opóźniony, przejechał najmniejszą liczbę okrążeń i odnotował poważną awarię elektroniki, a mimo to wzbudził największe zainteresowanie. Jak więc naprawdę prezentuje się AMR26?

Bolid wygląda co najmniej kosmicznie i zawiera wiele agresywnych, radykalnych rozwiązań, widocznych m.in. w sekcjach bocznych czy w zawieszeniu. Jednak czy to oznacza, że aerodynamicznie będzie dominował nad rywalami? Adrian Newey w Astonie Martinie otrzymał pełną swobodę projektową, większą niż nawet w Red Bullu, co pozwala mu tworzyć tak radykalne konstrukcje. Nie musi to jednak automatycznie przekładać się na rewelacyjne osiągi. Dobrym przykładem jest Mercedes z 2022 roku – rewolucyjny i radykalny, a mimo to zespół nie potrafił go w pełni zrozumieć. Nie twierdzę, że tak będzie w przypadku Astona Martina, ale warto mieć to na uwadze, zanim wyciągnie się pochopne wnioski.

Fernando Alonso w, kamuflującym, czarnym Astonie Martinie w trakcie shakedownu.
Fernando Alonso w kamuflującym czarnym Astonie Martinie w trakcie shakedownu. Źródło: x.com/FerranWest

Trzeba pamiętać, że Aston Martin wciąż boryka się z chaosem organizacyjnym, nad którym próbuje zapanować sam Adrian Newey. Nowa fabryka, nowy tunel aerodynamiczny oraz wejście w nowe regulacje techniczne przy współpracy z nie do końca sprawdzoną jednostką Hondy sugerują, że do tego projektu warto podchodzić z pewnym dystansem. W tym sezonie zespół może zarówno pozytywnie zaskoczyć, jak i rozczarować.

Czy to ten rok?

Dobra wiadomość dla fanów Ferrari – i nie, nie dotyczy ona odpowiedzi na pytanie z nagłówka. Zespół przyjechał na tor i przeprowadził solidne testy. Silnik sprawiał wrażenie dobrze przygotowanego na shakedown, zaliczył spory kilometraż i uniknął poważniejszych awarii.

Na osłodę Lewis Hamilton, w trakcie totalnie nieliczących się testów pod względem czasów okrążeń, wykonał słynne „okrążenie chwały” na kilkanaście minut przed końcem ostatniego dnia shakedownu i wskoczył na szczyt nieoficjalnej tabeli z czasami.

Lewis Hamilton za kierownicą Ferrari w trakcie shakedownu.
Lewis Hamilton za kierownicą Ferrari w trakcie shakedownu. Źródło: x.com/ScuderiaFerrari

Przy ocenie Ferrari również będę wstrzemięźliwy. Fakt, że zaliczyli udane testy w shakedownie, pokazuje przynajmniej, że zespół nie jest w rozsypce i jest w jakiś sposób przygotowany – a to, szczerze mówiąc, najważniejsze przed pełnymi, sześciodniowymi testami w Bahrajnie.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo

Cadillac to zupełnie nowy, jedenasty zespół w świecie królowej sportów motorowych. Wobec Amerykanów raczej nikt nie ma wielkich oczekiwań – z jednej strony ich testy wypadały słabiej na tle innych ekip, z drugiej jednak były to ich pierwsze poważne działania operacyjne na torze z tegoroczną konstrukcją. Najważniejsze jest to, że byli obecni, jeździli i mogli mierzyć się z mniejszymi lub większymi problemami już podczas rzeczywistych testów.

Dla tego zespołu kluczowe są przede wszystkim czas i kolejne kilometry spędzone na torze, które – miejmy nadzieję – w Bahrajnie będą pokonywane efektywniej niż w Barcelonie. Przy wsparciu doświadczonych kierowców, takich jak Sergio Pérez i Valtteri Bottas, zespół nie powinien odgrywać roli „czerwonej latarni” sezonu. Mimo to na bardziej zdecydowane wnioski warto jeszcze poczekać.

Sergio Pérez za kierownicą Cadillaca w trakcie shakedownu.
Sergio Pérez za kierownicą Cadillaca w trakcie shakedownu. Źródło: x.com/Cadillac_F1

Warto zwrócić uwagę na specjalne malowanie, które Amerykanie przygotowali na shakedown. Zawiera ono nazwiska wszystkich osób zaangażowanych w projekt Cadillaca, które miały kluczowy udział zarówno w debiucie samochodu, jak i w wejściu całej marki do świata Formuły 1.

Silniki na A

W stawce nie ma już silnika zespołu Alpine, ale pojawił się silnik Audi, który wydaje się zmagać z problemami podobnymi do tych, które niegdyś dawały się we znaki francuskiemu zespołowi. Mały przebieg i awaryjność choć nie zawsze związana bezpośrednio z jednostką napędową – pokazują, że Audi wymaga jeszcze oswojenia się z nową sytuacją.

Mimo że zespół opiera się na strukturach Saubera, warto pamiętać, że jest to całkowicie nowy projekt – z innymi celami, nowym podejściem oraz przede wszystkim nowymi pracownikami, którzy w ostatnich latach dołączali do Saubera, by dziś nosić logo czterech kółek na swoich ubraniach.

Valtteri Bottas za kierownicą samochodu Audi, shakedown w Barcelonie.
Gabriel Bortoleto za kierownicą samochodu Audi, shakedown w Barcelonie. Źródło: x.com/audi_f1stars

W momentach takich jak zmiana regulacji widać wyraźną przepaść między czołówką Formuły 1 a resztą stawki. W przypadku Audi nie powinno być inaczej, szczególnie że kierownictwo zespołu prognozuje walkę o tytuł dopiero w 2030 roku – i na razie na tym pozostajemy.

Zadowoleni kierowcy… i kibice?

Najlepszą wiadomością płynącą z Barcelony jest ogólne zadowolenie kierowców z nowych samochodów. Brak zjawiska porpoisingu czy nadmiernie ociężałych konstrukcji to ogromny plus, na co zwracają uwagę sami zawodnicy.

Samochody stały się bardziej nadsterowne, głównie z powodu większej mocy wynikającej ze wzmocnionej hybrydy. Jednak w świecie motorsportu kierowcy radzą sobie z tym od czasów kartingu. Dodatkowo bolidy szybciej nabierają prędkości na prostych, co również spotyka się z aprobatą zawodników. George Russell zauważa przy tym, że fani również odczują zmiany w regulacjach dzięki większej ilości ścigania na torze.

George Russell, lider zespołu Mercedesa. Źródło: x.com/meeprussell

Na koniec pozwolę sobie na osobisty komentarz – moim zdaniem nowa era zapowiada się niezwykle ekscytująco. Samochody wyglądają świetnie, awaryjność silników nie jest już głównym źródłem obaw, a jeśli się okaże, że żaden producent nie wyprzedzi reszty pod względem osiągów, znów nowinki techniczne bolidów będą robić różnicę. Każdy samochód jest inny i zawiera własne innowacyjne rozwiązania – i życzę sobie oraz czytelnikom, aby to właśnie niuanse w konstrukcji bolidów decydowały o wynikach, a nie tylko to, co kryje się pod osłoną silnika, jak miało to miejsce w 2014 roku.

Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka poglądowego: x.com/F1

Authors

  • Igor Osica

    Gdy Robert Kubica świętował swoje zwycięstwo w Kanadzie, ja mówiłem jeszcze na chleb „pep” – a mimo to siedziałem z tatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy oglądałem Formułę 1. Sporty motorowe towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Ryk silników, błyskotliwe manewry kierowców i zawrotna prędkość na torze – to wszystko zawsze podnosiło mi ciśnienie. Dziś, po zakończeniu edukacji, dołączyłem do szeregów Kontry i co tydzień mam przyjemność relacjonować dla Was najbardziej ekscytujące wydarzenia ze świata królowej sportów motorowych!

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like