Sezon się rozkręca, ale niestety szykuje się nam nieplanowana miesięczna przerwa od Formuły 1. Zanim to jednak nastąpi, czeka nas wyścig w Japonii na torze Suzuka, który kończy azjatycką część sezonu, a my w poniższym artykule przedstawimy, co się będzie działo podczas weekendu wyścigowego w Kraju Kwitnącej Wiśni. Zapraszamy!
Suzuka Circuit – najważniejsze informacje

- Pełna nazwa obiektu: Suzuka Circuit,
- Lokalizacja: Suzuka, Japonia
- Długość: 5,807 km,
- Liczba zakrętów: 18,
- Pierwszy wyścig Formuły 1: 1987,
- Liczba okrążeń: 53.
Tor Suzuka powstał jeszcze w latach 60. jako tor testowy Hondy. Nitkę zaprojektował Johannes Hugenholtz. Chociaż obiekt nierozerwalnie kojarzy się z Formułą 1, to pierwsze Grand Prix Japonii odbyło się na Fuji Speedway w 1976 oraz 1977 roku. Po wielu latach nieobecności najlepsi kierowcy świata wrócili w 1987 roku i od tego czasu (z małymi przerwami) to właśnie tutaj gości królowa motorsportu.
Przez dwa lata były jeszcze wyścigi na torze Aida, ale wówczas ta impreza nosiła nazwę Grand Prix Pacyfiku. Warto też wspomnieć, że do 1999 roku Japonia pozostawała jedynym azjatyckim krajem w kalendarzu, aż do debiutu toru Sepang w Malezji. Na tym samym torze odbywają się też wyścigi Super Formula, FIM EWC, a także seria Super GT.
Przez większość czasu wyścigi w Japonii odbywały się pod koniec sezonu i wiele z nich decydowało o mistrzostwie, jak na przykład w 1989 roku, gdy Prost z Senną zderzyli się w szykanie pod koniec okrążenia, a wykluczenie Senny z wyścigu pozwoliło Francuzowi sięgnąć po tytuł. Ale o tym już rozpisał się nasz kolega redakcyjny, Oliwier Rychły, więc pozostaje mi zaprosić do jego artykułu, celem pogłębienia wiedzy.
Warto też wspomnieć o wyścigu z 1996 roku, gdy Damon Hill zapewnił sobie jedyny tytuł mistrzowski, co spowodowało niemałe wzruszenie u nieodżałowanego Murraya Walkera, który – jak wspominał – miał coś w przełyku. Trudno się dziwić, wszak Murray komentował wyścigi, gdy Graham Hill sięgał po tytuł, a wtedy przyszło mu oglądać, jak jego syn również został mistrzem.
Także na tym torze w 2000 roku Michael Schumacher wygrał swój pierwszy tytuł z Ferrari, po wyrównanej walce z Miką Häkkinenem, co zapoczątkowało dominację stajni z Maranello na kolejne sezony. Pięć lat później odbył się fenomenalny wyścig, który padł łupem innego Fina, Kimiego Räikkönena. W pamięci został też świetny manewr wyprzedzania Fernando Alonso, gdy na 130R ominął ustępującego z tronu w tamtym sezonie „Schumiego”. Hiszpan skomentował ten manewr tak:
Wiedziałem, że zahamuje, bo jest żonaty i ma dzieci. Ja nie.

W 2007 roku Suzukę zamieniono na Fuji, aby po dwóch latach powrócić. Obecnie Suzuka jest stałym gospodarzem Formuły 1 w Japonii. Było to spowodowane kryzysem, który uderzył w Toyotę – właściciela toru Fuji. Aby ratować podupadające finanse, musiała ona zrezygnować z organizacji takiej imprezy.
Niestety Suzuka odcisnęła piętno podczas wyścigu w 2014 roku. Bardzo poważny wypadek odniósł wtedy Jules Bianchi. Podczas 43. okrążenia Francuz wypadł z toru i przy mokrej nawierzchni uderzył przodem bolidu w dźwig, który wyciągał bolid Adriana Sutila. Potężne przeciążenie wynoszące 245G było katastrofalne w skutkach. Bianchi aż do śmierci, czyli do 17 maja 2015, przebywał w śpiączce. Od tej pory numer 17 został zastrzeżony na jego cześć.
Jeżeli mówimy o lokalnych bohaterach, warto wspomnieć tutaj o Kamuim Kobayashim, który w 2012 roku zdobył podium w Sauberze i stał się drugim japońskim kierowcą, który osiągnął to w domowej rundzie. Pierwszym był Aguri Suzuki w 1990 roku. Ten sam, który w przyszłości założył zespół Super Aguri.
Od 2023 roku impreza została przeniesiona na początek sezonu, aby połączyć ze sobą zbliżone regiony, dlatego wspólnie z Australią oraz Chinami tworzą swoiste otwarcie nowego sezonu.
Tor Suzuka jest uwielbiany przez fanów oraz kibiców. Obiekt słynący z dużej prędkości pozostaje jednym z największych wyzwań dla kierowców, a wijące się „eski” oraz pełen napięć zakręt 130R to najważniejsze atrakcje na jednym z najważniejszych torów Formuły 1. Czyżby w 130R można by było używać trybu Overtake? Byłoby to z pewnością wartością dodaną dla widowiska.
Najlepszy czas wykręcił rok temu Andrea Kimi Antonelli – 1:30.965. Najwięcej zwycięstw, bo aż sześć, zdobył Michael Schumacher.
Grand Prix Japonii 2026 – co przygotowało Pirelli?
Na Suzukę Pirelli przygotowało najtwardsze opony, czyli C1, C2 oraz C3. Możemy spodziewać się nieco wydłużonych stintów, chyba że swoje trzy grosze dołoży pogoda. A jak historia pokazywała, w Japonii lubi czasem popadać, więc dodatkowe czynniki dodadzą jeszcze więcej żaru do widowiska, który już w tym roku zaczyna się rozkręcać z okrążenia na okrążenie.

Grand Prix Japonii 2026 – prognoza pogody
Na ten wyścig nie przewiduje się opadów, natomiast synoptycy przewidują, że w sobotę jest 75% szans na opady, zatem czekają nas bardzo interesujące kwalifikacje. Dokładając do tego niepewność pogodową, szykuje się nam ciekawa rywalizacja o pole position oraz o wygraną w całym wyścigu.

Grand Prix Japonii 2026 – harmonogram
W Japonii nie będzie ani serii juniorskich, ani F1 Academy, zatem pozostaje nam śledzenie wyłącznie Formuły 1. Pamiętajcie o przestawieniu zegarków, ponieważ w ten weekend wypada zmiana czasu na letni. Oczywiście tę zmianę uwzględniliśmy w podanym niżej harmonogramie, więc wyścig nie powinien Was ominąć. Jak na Azję przystało, polskich kibiców czeka wczesna pobudka.
Piątek – 27 marca 2026
| Godzina | Seria | Sesja |
| 03:30 | Formuła 1 | Pierwszy trening |
| 07:00 | Formuła 1 | Drugi trening |
Sobota – 28 marca 2026
| Godzina | Seria | Sesja |
| 03:30 | Formuła 1 | Trzeci trening |
| 07:00 | Formuła 1 | Kwalifikacje |
Niedziela – 29 marca 2026
| Godzina | Seria | Sesja |
| 07:00 | Formuła 1 | Wyścig |
Grand Prix Japonii 2026 – zapowiedź
Po dwóch wyścigach karty w grze o zwycięstwo nadal rozdają Mercedes oraz Ferrari. W Chinach pierwsze zwycięstwo odniósł Andrea Kimi Antonelli, który jest kolejnym Włochem po Giancarlo Fisichelli. Mercedes zgarnął ponownie dublet. Czy powtórzy to w Japonii? Ferrari również nie zamierza odpuszczać w walce o wygrane, zatem Leclerc z Hamiltonem nie będą zadowalać się tylko oglądaniem tyłu „Srebrnych Strzał”. Kierowcy z Maranello są też zachwyceni tempem wyścigowym, a walkę o pozycję zgodnie uznali za świetną zabawę.

Czy McLaren nawiąże jakąkolwiek walkę? Ciężko powiedzieć. Weekend w Chinach ewidentnie jest do zapomnienia dla obecnych mistrzów. Miejmy nadzieję, że tym razem będziemy mogli oglądać Norrisa i Piastriego w wyścigu, dzięki czemu stawka znowu nie uszczupli się nam na ostatnią chwilę.
Podobne nadzieje ma również Max Verstappen, u którego silnik odmówił posłuszeństwa, przez co Holender wrócił z niczym. Nie brak opinii, że myślami jest już przy endurance, a biorąc pod uwagę ewidentny spadek formy, do której przywykliśmy od wielu lat, a także niechęć do nowych regulacji, nie jest to wykluczone takie posunięcie ze strony „Super Maxa”.
Isack Hadjar uratował honor Red Bulla i ukończył wyścig na ósmym miejscu, natomiast wśród kierowców Racing Bulls najlepszym okazał się Liam Lawson, który był wyżej od Francuza. No ale jednak zgodzimy się, że zespół jeździ chwilowo zupełnie poniżej oczekiwań.
Aston Martin zgodnie z przewidywaniami nie jest w stanie walczyć nawet o ukończenie wyścigu. Natomiast najnowszy transfer Jonathana Wheatleya do Astona może być swego rodzaju punktem zwrotnym dla zespołu. Podobnie jak Aston Cadillac również niespecjalnie rokuje. Słabe tempo kwalifikacyjne oraz plasowanie się w ogonie stawki nie jest czymś, czego Amerykanie oczekiwali od zespołu. Choć wiadome jest, że są nowymi graczami przy stole, można było się spodziewać po nich czegoś więcej.
W zupełnie innym położeniu stoi Audi. Prezentuje dobrą formę jak na zespół ze środka stawki, co może w przyszłości zaprocentować dowożeniem przez koncern z Ingolstadt większej liczby punktów. A skoro mowa o punktach, Williams zdobył pierwsze w tym sezonie. Niestety na powrót na szczyt będą musieli jeszcze długo poczekać.
Bardzo dobrze zaprezentowało się też Alpine. Pierre Gasly oraz Franco Colapinto dowożą cenne punkty dla zespołu. Drugie miejsce Argentyńczyka przez część wyścigu pewnie rozpaliło płomień nadziei w oddanych kibicach z Argentyny. Na specjalne wyróżnienie zasługuje Oliver Bearman, który znowu jest wyżej od bardziej doświadczonego kolegi z zespołu i dojechał tuż za Mercedesami oraz Ferrari. Czyżby Ocon opadł z sił? Czy jednak pokaże, że to nie czas na odejście z Formuły 1?
Na te oraz inne pytania odpowiedzi dostaniemy już w najbliższy weekend wyścigowy, który jak zawsze zrelacjonujemy dla Was na YouTube oraz naszych social mediach. Matane, kibice!
Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka wyróżniającego: Red Bull Content Pool

