Williams

Williams to jedna z najbardziej utytułowanych ekip w historii Formuły 1. Mimo to ostatnie lata w wykonaniu zespołu z Grove bardziej przypominały trudne początki nowego projektu niż kontynuację mistrzowskiej tradycji. Dopiero w obecnym sezonie dało się zauważyć wyraźne oznaki poprawy. Czy to oznacza, że Williams faktycznie odbił się od dna i od teraz będzie już wyłącznie zmierzał w górę? Zapraszam do artykułu!

Równia pochyła

Aby lepiej zobrazować ostatnie lata w wykonaniu zespołu Williams, przygotowałem prostą tabelę. W pierwszej kolejności warto się z nią zapoznać, a dopiero później przejść do analizy formy zespołu Williams.

Sezon Zwycięstwa Podium Punkty Miejsce w klasyfikacji
2018 0 0 7 10
2019 0 0 1 10
2020 0 0 0 10
2021 0 1* 23 8
2022 0 0 8 10
2023 0 0 28 7
2024 0 0 17 9

Sezon 2017 był dla Williamsa ostatnim, w którym zespół stanął choć raz na podium, a dodatkowo zakończył rywalizację na wysokim, piątym miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Po tamtym roku niewiele pozostało z dobrze prosperującej ekipy. W kolejnych trzech sezonach Williams nieprzerwanie zamykał tabelę konstruktorów i zdobył łącznie zaledwie osiem punktów – z czego jeden wywalczył Robert Kubica w chaotycznym Grand Prix Niemiec 2019.

Robert Kubica, kierowca wyścigowy zespołu Williams w sezonie 2019.
Robert Kubica, kierowca wyścigowy zespołu Williams w sezonie 2019. Źródło: x.com/SokolimOkiem

Przyczyn tak głębokiego upadku Williamsa było wiele – od braku sponsorów, przez nieudolne zarządzanie zespołem pod wodzą Clare Williams, aż po minimalne wsparcie finansowe ze strony rodziny Williamsów. W efekcie te problemy doprowadziły do sprzedaży legendarnej brytyjskiej marki funduszowi Dorilton Capital, który zarządza zespołem nieprzerwanie od sierpnia 2020 roku.

Dalej analizując tabelę, natrafiamy na sezon 2021 i jedno odnotowane podium. Gwiazdka przy tym wyniku nie jest przypadkowa – było to bowiem podium George’a Russella zdobyte podczas Grand Prix Belgii 2021, uznawanego za jedno z największych kompromitacji w historii Formuły 1. W ogromnym skrócie cały „wyścig” ograniczył się do dwóch okrążeń przejechanych za samochodem bezpieczeństwa, przez co kierowcy zachowali pozycje startowe ustalone na podstawie deszczowych kwalifikacji, w których wspomniany Brytyjczyk zaprezentował się znakomicie.

Sezon 2022 był natomiast brutalnym powrotem do ponurej rzeczywistości – brak jakichkolwiek punktów w kalendarzu liczącym aż 22 rundy to scenariusz, który można określić wyłącznie jako koszmar i sportowy dramat. Rok 2023 przyniósł już nieco więcej powodów do optymizmu: był to popis Alexa Albona, który potrafił wycisnąć maksimum z wyraźnie nieudanego samochodu. Całość zwieńczyła swoista wisienka na torcie w postaci jedynego punktu zdobytego przez Logana Sargeanta podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych.

Alexander Albon, lider zespołu Williams.
Alexander Albon, lider zespołu Williams. Źródło: x.com/WilliamsF1

Sezon 2024 to kontynuacja utrzymywania Williamsa „przy życiu” głównie dzięki Alexowi Albonowi, a także częściowo udana zmiana Logana Sargeanta na Franco Colapinto. Argentyńczyk zdobył pięć punktów i kilkukrotnie zbliżył się do pierwszej dziesiątki, jednak w końcówce sezonu przysporzył zespołowi sporych strat za sprawą kilku wypadków.

Co jednak łączy sezony 2023 i 2024 oprócz znakomitej formy Alexa Albona? To jedna istotna zmiana w strukturze zespołu Williams – na stanowisko szefa ekipy powołano Jamesa Vowlesa.

James Vowles zbawcą?

46-letni Brytyjczyk jest postacią dobrze znaną w świecie F1 od niemal dwóch dekad. Swoją karierę rozpoczął w BrawnGP jako strateg, jednak największą popularność przyniosła mu rola inżyniera wyścigowego Valtteriego Bottasa. W Mercedesie Vowles był kluczową osobą przy podejmowaniu decyzji strategicznych, a w pewnym momencie był nawet typowany na następcę Toto Wolffa. Wolff pozostał jednak w ekipie na dłużej, co ostatecznie skłoniło Jamesa Vowlesa do przyjęcia stanowiska szefa zespołu Williams.

James Vowles, szef zespołu Williams.
James Vowles, szef zespołu Williams. Źródło: x.com/WilliamsF1

James Vowles wkroczył do Williamsa z pełnym impetem, od razu inicjując rewolucję o charakterze długoterminowym. Do jego kluczowych osiągnięć należy m.in. usprawnienie systemu wymiany informacji między działami, wprowadzenie jasnych zasad komunikacji podczas weekendów wyścigowych oraz zadbanie o to, by w zespole jeździli dwaj równorzędni i kompetentni kierowcy. To tylko niektóre z wielu zmian, którymi Vowles może się pochwalić jako szef ekipy.

Warto podkreślić, że Vowles przeprowadził także ofensywę kadrową, która w znaczący sposób przyczyniła się do sukcesów Williamsa w sezonie 2025. Do zespołu dołączyli m.in. Pat Fry, brytyjski inżynier obejmujący stanowisko dyrektora technicznego, a także Matt Harman, który został dyrektorem działu inżynierów.

Williams w sezonie 2025

Skoro poznaliśmy już głównego aktora ostatnich trzech lat w Williamsie, czas wreszcie ocenić jego wpływ na zespół. Moim zdaniem żaden inny sezon nie obrazuje lepiej kierunku, w którym zmierza Williams niż 2025.

W ubiegłym roku obaj kierowcy Williamsa po raz pierwszy od wielu sezonów ukończyli mistrzostwa świata w czołowej dziesiątce: Carlos Sainz zajął dziewiąte miejsce, a Alexander Albon ósme. Łącznie zdobyli 137 punktów, co pozwoliło zespołowi osiągnąć wysokie, piąte miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów.

Carlos Sainz po zdobyciu podium w Grand Prix Azerbejdżanu 2025.
Carlos Sainz po zdobyciu podium w Grand Prix Azerbejdżanu 2025. Źródło: formula1.com

Rok 2025 wydaje się być pierwszym od wielu lat, w którym Williams dysponuje kompletnym pakietem: solidnym składem kierowców, sprawnie funkcjonującą współpracą między fabryką a torem oraz konkurencyjnym bolidem. Efekty są widoczne gołym okiem – pewne piąte miejsce w klasyfikacji konstruktorów oraz aż dwa podia wywalczone przez kierowcę, który dopiero co dołączył do zespołu, Carlosa Sainza.

Niezależnie od zachwytów nad Hiszpanem nie można jednak zapominać, że liderem zespołu wciąż pozostaje Alexander Albon. Taj co prawda nie sięgnął w tym sezonie po podium dla ekipy z Grove, ale punktował aż w 12 weekendach wyścigowych, co zwłaszcza na początku roku pomogło całemu zespołowi uwierzyć, że zmierzają we właściwym kierunku.

Patrząc na solidność Williamsa w tym sezonie – łącznie 24 punktowane występy i zaledwie sześć weekendów wyścigowych bez zdobyczy punktowej – oraz mając pełny obraz kierunku, w jakim podąża rozwój zespołu, można stwierdzić, że rok 2025 był dla Williamsa zdecydowanie udany i przełomowy. Ta teza prowadzi jednak do kolejnego pytania.

Czy Williams powróci na szczyt?

Bolidy Williamsa w Grand Prix São Paulo 2025. Źródło: x.com/WilliamsF1

Moim zdaniem od momentu przejęcia sterów przez Jamesa Vowlesa zespół podąża konsekwentnie w jednym kierunku – ku szczytowi. Skala postępu, jaką ekipa osiągnęła w zaledwie trzy sezony, pozwala wysnuć wniosek, że najlepsze dopiero przed Williamsem.

Oczywiście przed ekipą z Wielkiej Brytanii wciąż długa droga, by na stałe rywalizować z czterema największymi zespołami Formuły 1, jednak walka o regularne podia w nadchodzącym sezonie powinna być jak najbardziej w zasięgu Williamsa.

Wiele zależeć będzie oczywiście od tego, jak Williams odnajdzie się w nowych regulacjach technicznych. Zespół nadal będzie korzystał z jednostek napędowych Mercedesa, co powinno znacząco ułatwić wejście w nową erę Formuły 1. Jeśli uda mu się zaprojektować konkurencyjny bolid, zbliżony osiągami do tegorocznego, nie mam wątpliwości, że przy zapleczu, które obecnie jest w Williamsie odbudowywane, ekipa znajdzie się w czołowej piątce stawki – być może nie zawsze na samym przodzie, ale z regularnymi występami w pierwszej dziesiątce, okazjonalnymi podiami, a niewykluczone, że nawet z szaloną walką o pojedyncze zwycięstwo.

Korekta: Nicola Chwist

Źródło obrazka poglądowego: https://x.com/WilliamsF1

Authors

  • Igor Osica

    Gdy Robert Kubica świętował swoje zwycięstwo w Kanadzie, ja mówiłem jeszcze na chleb „pep” – a mimo to siedziałem z tatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy oglądałem Formułę 1. Sporty motorowe towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Ryk silników, błyskotliwe manewry kierowców i zawrotna prędkość na torze – to wszystko zawsze podnosiło mi ciśnienie. Dziś, po zakończeniu edukacji, dołączyłem do szeregów Kontry i co tydzień mam przyjemność relacjonować dla Was najbardziej ekscytujące wydarzenia ze świata królowej sportów motorowych!

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like