Skomplikowane początki Daytony 24
Wyścigi długodystansowe na torze Daytona International Speedway cieszą się ponad sześcioma dekadami historii. Pierwsze tego rodzaju wydarzenie miało miejsce w 1959 roku, zaledwie półtora miesiąca po otwarciu obiektu. Był on częścią potrójnego weekendu wyścigowego, który odbywał się w towarzystwie USAC Championship Car (serii znanej dzisiaj jako IndyCar) oraz Formula Libre. Oryginalny dystans wyścigu wynosił 1000 kilometrów, lecz został skrócony do sześciu godzin ze względu na słabą widoczność po zmroku.
Wydarzenie to nie jest uznawane za część historii Daytony 24. Wbrew pozorom problem nie stanowi tutaj dystans wyścigu. Chodzi jednak o jego status. W 1962 roku po raz pierwszy odbył się wyścig zatytułowany „Daytona Continental”. Trzygodzinna runda na Florydzie otworzyła nowy sezon zmagań FIA World Sportscar Championship – serii, której współczesnym spadkobiercą jest FIA World Endurance Championship.
Finisz tego wyścigu zapisał się na kartach historii. Dan Gurney jechał po komfortowe zwycięstwo, lecz silnik jego Lotusa uległ awarii na zaledwie dwie minuty przed metą. Cwany Amerykanin wcale jednak nie podzielił losów Toyoty z Le Mans 2016. Wiedząc, że ma przewagę okrążenia nad resztą stawki… Gurney zatrzymał się tuż przed linią mety i zaczekał na jej przekroczenie do momentu wywieszenia flagi w szachownicę.
W ten kuriozalny sposób ukoronowany został zwycięzca inauguracyjnej Daytony 24. Choć kierowcy wcale nie ścigali się przez dobę, pierwsze edycje Daytona Continental są statystycznie klasyfikowane jako pierwsze edycje 24-godzinnego klasyka. Dystans wyścigu uległ zmianie w 1964 roku, kiedy wydłużono go do 2000 kilometrów. Wiązało się to z około 12 godzinami ścigania. Amerykanie postanowili jednak, że chcą mieć swoje własne Le Mans. Zainspirowano się francuskim klasykiem i w 1966 roku po raz pierwszy zorganizowano wyścig Daytona 24 Hours.
Daytona 24 1966 – imponująca lista startowa
W pierwszy weekend lutego 1966 najlepsze zespoły długodystansowe z całego świata, a szczególnie ze Stanów Zjednoczonych, zgromadziły się w Daytona Beach. Z perspektywy czasu ówczesny podział na klasy może wydawać się nietypowy. Mieliśmy trzy główne kategorie: przeznaczone dla prototypów, aut sportowych i aut GT. Następnie były one dzielone na kolejne klasy w zależności od rozmiaru jednostek napędowych. Najszybszymi samochodami na torze były prototypy o ponad 2-litrowych silnikach. Głównym faworytem był Ford, który stawił się z pięcioma sztukami najnowszej, ulepszonej wersji GT40.
Ich największy rywal – Ferrari – był obecny, ale za pośrednictwem zespołów prywatnych. Ekipa z Maranello postanowiła opuścić Daytonę w 1966 roku ze względu na intensywne przygotowania do nowego sezonu F1. Nieformalnym liderem włoskiej kampanii stał się oddział NART, który przywiózł łącznie trzy samochody – dwie sztuki 250 LM oraz jedną sztukę 365 P2. Przeciwko Fordowi wystawili bardzo silny skład kierowców z Pedro Rodriguezem i Mario Andrettim. Poza całą flotą prywatnych Ferrari, w czołowej kategorii znalazły się jeszcze eksperymentalne projekty firm, takich jak Chaparral, Rambler czy Yenko.
Fabryczna ekipa Porsche przystąpiła do Daytona 24 1966 ze swoim nowym modelem 906 w skromnej pod względem liczby aut klasie Prototype 2000. Jednym z ich kierowców była niedawno zmarła legenda marki, Hans Herrmann. Na tak wielkim i szybkim torze jak Daytona samochody z maksymalnie 2-litrowymi silnikami nie miały jednak szans rywalizować z mocniejszymi jednostkami, stąd małe zainteresowanie klasą.
Pozostałe auta rywalizowały w kategoriach Sports i Grand Touring, w których obowiązywał dodatkowy podział na silniki: ponad 3-litrowe, 3-litrowe, 2-litrowe i 1.6-litrowe. Znajdowały się tam iście legendarne pojazdy, znane każdemu fanatykowi klasycznej motoryzacji – Ferrari 250 GTO, Shelby Cobra, Chevrolet Corvette drugiej generacji, Ford Mustang pierwszej generacji, Jaguar E-Type czy też Volvo P1800. Łącznie 59 samochodów pojawiło się na linii startowej Daytona 24 1966.
Dominacja Forda na domowej ziemi w Daytona 24 1966
Niestety, przebieg samego wyścigu już nie był tak interesujący. Ekipa Shelby American #98 zdobyła pole position z przewagą 0,2 sekundy nad Chaparralem #65. Ken Miles utracił prowadzenie na starcie, po czym odzyskał je na drugim okrążeniu, dojeżdżając do zakrętu Speedway 3. W tym momencie warto podkreślić, że o ile nitka toru Daytona Road Course przez ostatnie sześć dekad uległa niewielkim zmianom, o tyle w 1966 roku brakowało jeszcze szykany Bus Stop.
Stan rzeczy na czele stawki pozostał taki sam przez następne 676 kółek. Tak jak rok wcześniej, Ken Miles i Lloyd Ruby kompletnie zdominowali zmagania, wygrywając z przewagą ośmiu okrążeń. Brytyjsko-amerykański duet przeszedł do historii jako ostatni, który zwyciężył w Daytonie na dystansie 2000 kilometrów, oraz pierwszy, który zwyciężył na dystansie 24 godzin. O ile film „Le Mans ’66” w świetny, realistyczny sposób zaprezentował historię wyścigów długodystansowych, tak pamiętny fotofinisz z Daytony został niestety kompletnie zmyślony na potrzeby Hollywood.
Ford mógł się czuć bardzo pewnie przed Le Mans, gdyż GT40 w specyfikacji Mk II zdobył tego dnia nie tylko pierwsze, ale też drugie, trzecie oraz piąte miejsce. Gdyby nie problemy mechaniczne auta #96 (za którego kierownicą znaleźli się przyszli zwycięzcy Le Mans – Bruce McLaren i Chris Amon) amerykański producent zgarnąłby całe Top 4. W tym wypadku, czwartą pozycję odebrał im duet Rodriguez & Andretti z Ferrari.

Podobnie jak Ford GT40 Mk II w swoim debiucie wygrało Porsche 906. Zarówno amerykańska, jak i niemiecka ekipa pod koniec 1966 roku przypieczętowały też tytuły mistrzowskie World Sportscar Championship w swoich kategoriach. Oprócz tego warty uwagi jest zwycięzca klasy GT+3.0. Właścicielem Corvette’y Sting Ray z numerem 6 był mało znany pan o nazwisku… Roger Penske.
W tym wyścigu nie doszło do żadnych poważnych incydentów, co jak na standardy motorsportu lat 60. jest szczególnie dobrą informacją. Warto jednak wspomnieć, że w nocy temperatury spadły do tak niskiego poziomu, że na bandach owalu czy szybach wycofanych samochodów zauważono szron. O ile 22 000 kibiców zgromadzonych w tamten weekend na trybunach być może wracało do domów z lekkim niedosytem oraz wychłodzeniem, Daytona 24 1966 była bardzo ważnym wydarzeniem dla przyszłości wyścigów długodystansowych. Ameryka stworzyła swoje własne Le Mans, które na przestrzeni lat stało się niemalże równie prestiżowe co oryginał. Przedstawione w tym artykule zdarzenia utworzyły fundamenty pod długą i bardzo ciekawą historię największego wyścigu długodystansowego w Stanach Zjednoczonych, którego 64. wydaniem będziemy się ekscytować w najbliższy weekend.
Korekta: Nicola Chwist
Źródło grafiki poglądowej: x.com/Rolex24Hours

