
Max Verstappen zdaje się wzbudzać sporo niepewności w motorsportowym półświatku – Holender w dalszym ciągu opowiada o swojej przyszłości szyfrem. Ma przed sobą co najmniej kilka ścieżek rozwoju, wyboru musi dokonać przed zakończeniem sezonu 2028, kiedy to wygasa jego obecny kontrakt z Red Bull Racing. Omówmy zatem możliwości czterokrotnego mistrza.
Red Bull
Jako pierwszy na myśl narzuca się rzecz jasna Red Bull, który jest jego domem już od 2014, kiedy to dołączył do Red Bull Junior Team. Max jest też najbardziej utytułowanym kierowcą w historii stajni z Milton Keynes. Przełamanie hegemonii Mercedesa i dominacja w Formule 1 to zasługa ich świetnego zgrania i zaufania. Współpraca Verstappen – Red Bull przez wiele lat układała się perfekcyjnie, jeszcze niedawno nikt nie ośmieliłby się mówić o potencjalnym transferze Maxa do innego środowiska.
Sporo zmieniło się jednak w okresie zatargów w szeregach zarządu, kiedy to Holender wraz z ojcem opowiedzieli się za Helmutem Marko, od tej sytuacji ich przyszłość w zespole nie jest pewna. Swój udział ma też niezadowalająca dyspozycja zespołu, który nie jest w stanie przygotować maszyny gotowej do dominowania nad rywalami, co pokazało nam tegoroczne Grand Prix Australii.
Wszystkie plotki i wątpliwości podsyca Mercedes i Toto Wolff, który poluje na Maxa od czasu jego startów w GP3 (dzisiejszej F3). Austriak wielokrotnie w wywiadach mówił o chęci pozyskania go w wypadku jego odejścia z Red Bulla.

Mercedes
No właśnie, Toto Wolff. Szef zespołu z Brackley jest przygotowany, by wykorzystać każdą możliwość pozyskania Verstappena. To jego niespełnione od 2014 roku marzenie, właśnie wtedy startujący w serii Europejskiej F3 Holender mając wybór między akademią Red Bulla i Mercedesa, postawił na austriackiego producenta energetyków.
Po ogłoszeniu odejścia Lewisa Hamiltona do Ferrari kibice wskazali dwóch faworytów na zajęcie jego miejsca. Jako pierwszy wymieniany był panujący mistrz świata, który był zamieszany w konflikty wewnątrz Red Bull Racing. Opcją awaryjną miał być Andrea Kimi Antonelli – podopieczny Toto Wolffa, który upatruje w nim własnego „wybrańca”. Ostatecznie to młody Włoch przejął garaż obok George’a Russella, ale nie oznacza to końca tej sagi. Niektórzy oceniają pojedynek Antonelli – Russell jako bitwę o dzielenie bolidu właśnie z Verstappenem, który niezmiennie pozostaje na celowniku niemieckiej stajni.

Aston Martin
Lawrence Stroll jest kolejną osobą, która ma Holendra na swoim biznesowym celowniku. Odkąd ojciec Lance’a przejął ekipę Force India w 2018, ta zmieniła się do poznania. Ogromne inwestycje sprawiły, że zespół z Sliverstone może realnie myśleć o największych sukcesach. Nowoczesna siedziba i znakomita drużyna inżynierów stawia ich w roli możliwych pretendentów do tytułu w czasie nowych regulacji (które zawitają w sezonie 2026).
Co jeszcze może przyciągnąć Maxa Verstappena do „zielonych”? Na pewno swoje zrobi obecność Adriana Neweya, który swoim ołówkiem kreował szkice bolidów dla Maxa odkąd ten pojawił się w Red Bullu. Verstappen charakterystykę maszyn powstających pod okiem Brytyjczyka i w pełni wykorzystuje ich potencjał. Problemu z pewnością nie będą stanowić pieniądze, których w Astonie absolutnie nie brakuje.
Wszystko wydaje się być przygotowane do przyjścia właśnie Verstappena, czemu zatem mistrz świata miałby mieć jakiekolwiek wątpliwości? Aston Martin mimo ogromnego wkładu finansowego i wielkiego potencjału nigdy nie był na szczycie, ich najlepsza kampania była owiana w kontrowersję „różowego Mercedesa. Nie wiadomo zatem, czy będą w stanie wykorzystać swoje zaplecze w stu procentach.

Inna seria / koniec kariery
Zostaje ostatnia opcja, która jest najmniej prawdopodobna z wcześniej przytoczonych. Max Verstappen w swoich komentarzach często mówi o tym, że nie będzie powtarzał schematu Kimiego Raikkonena i nie będzie się ścigał do 40. roku życia. Odważnie wypowiada się też o tym, że Formuła 1 niekoniecznie zmierza w dobrą stronę.
Niektórzy doszukują się w tym głębszego sensu, przesłanki o przejściu do innej serii (WEC, Indycar), czy nawet zakończeniu kariery sportowej. Czy jest to realne? Raczej nie w przeciągu następnych kilku lat. Verstappen mimo swoich słów dalej jest głodny ścigania i zwyciężania, ciężko sobie zatem wyobrazić, by Holender opuścił szeregi królowej sportów motorowych.