Ranking zaufania MotoGP - czy to koniec współpracy Yamaha-Quartararo

Ostatnio omówiliśmy, którzy zawodnicy MotoGP muszą poprawić swoje wyniki, jeśli chcą liczyć na kontrakt na sezon 2027. W tym tygodniu postanowiłem, że warto zwrócić uwagę na to jak wygląda sytuacja sportowa u poszczególnych konstruktorów. Jak bardzo muszą poprawić oni swoje wyniki,aby ich kierowcy nie zaczęli rozglądać się za ciekawszymi opcjami na rynku, a inni kierowcy nie zniechęcili się do transferu? Całość to ranking zaufania MotoGP, od ekipy – moim zdaniem – najbezpieczniejszej, do tej, która musi najmocniej poprawić swoje osiągi w nadchodzącym sezonie. Co istotne, omawiać będziemy producentów (Aprilię, Hondę, Ducati, KTM i Yamahę) bez rozbijania ich na pojedyncze zespoły. Punktem oparcia będą wyniki z poprzedniego sezonu i wszelkie zewnętrzne czynniki, które zdominowały dyskusję o danej marce przez ostatnie 12 miesięcy.

Skład MotoGP w sezonie 2026. Źródło: motogp.com

Ranking zaufania MotoGP

5. Honda

Ranking zaufania MotoGP daje Hondzie drugie najlepsze miejsce
Honda przed startem sezonu wydaje się być w najlepszej pozycji. Źródło: Fot. Honda HRC Castrol

Zespół fabryczny: Joan Mir i Luca Marini

LCR Honda: Johann Zarco*i Diogo Moreira* (obaj z kontraktami na sezon 2027)

O sytuacji w Hondzie napomknąłem już przy okazji ostatniego artykułu – pod kątem sportowym sytuacja tej ekipy jest stabilna i wydaje się, że w tym sezonie może być jeszcze lepsza. Zespół LCR zbudował ciekawą kombinację najstarszego w stawce Johanna Zarco i debiutującego Diogo Moreiry, zabezpieczając obu kontraktami, które obejmują również sezon 2027. Sytuacja w zespole fabrycznym jest zgoła inna – zarówno Joan Mir, jak i Luca Marini są bez kontraktów na przyszły sezon i muszą w nadchodzącym udowodnić, że zasługują na miejsce w odbudowującej się potędze. Marini do solidnego punktowania powinien dołożyć kilka podiów (albo przynajmniej finiszów w czołowej piątce), a Mir zminimalizować kończenie wyścigów w żwirze. 

Dzięki wsparciu HRC kwestie pensji dla potencjalnych kierowców nie powinny być problemem, a jeśli motocykl na sezon 2027 faktycznie będzie tak dobry, jak Honda zapowiada, na pewno skusi to niejedne duże nazwisko. Dla Hondy jest to więc sytuacja niemal idealna – już teraz mają w zespole dwóch solidnych zawodników. Jeśli w sezonie 2026 utrzymają lub polepszą swój poziom z zeszłego roku, to zatrzymanie ich nie będzie złym pomysłem. Jednocześnie dobre wyniki mogą zachęcić bardziej atrakcyjnych kierowców do odwiedzenia siedziby Hondy, niewykluczone, że oprócz Fabio Quartararo japońska ekipa spróbuje dobrać do niego inne duże nazwisko. Honda ma więc wszystkie karty po swojej stronie. Sprawia więc to, że zespół z Asaki otwiera ranking zaufania MotoGP

4. Aprilia

Zespół fabryczny: Jorge Martín i Marco Bezzecchi* (z kontraktem na sezon 2027)

Trackhouse Racing: Raúl Fernández i Ai Ogura

Pomimo wymiany 3/4 kierowców w poprzednim sezonie ekipa z Noale pozostała konkurencyjna, a nawet satelicki zespół Trackhouse miał swoje świetne momenty, jak wygrana Raúla Fernándeza w Australii czy znakomity początek sezonu w wykonaniu Aiego Ogury. Konflikt z Jorge Martínem został chwilowo zażegnany i choć w kuluarach wciąż mówi się o możliwym odejściu Hiszpana,były mistrz świata jest świadomy, że z motocyklem Aprilii jest w stanie walczyć o zwycięstwa. Sukcesy kolegów ze stajni tylko rozbudziły jego ambicje. Z kolei Marco Bezzecchi po znakomitej końcówce poprzedniego sezonu wskoczył na podium klasyfikacji generalnej i na pewno zwiększył tym oczekiwania na nadchodzący rok. Co więcej, Włoch przedłużył wczoraj umowę z Aprilią, o kolejne dwa sezony.

Marco Bezzecchi przedłużył kontrakt z Aprilią. Źródło: x.com/@MotoGP

Jedynym możliwym problemem Aprilii może być jej potencjał finansowy. Jorge Martín wciąż jest kuszony dużymi zarobkami przez inne ekipy i w kuluarach mówi się o jego rychłym odejściu do Yamahy. Już w przeszłości Aprilia przegrała z nimi walkę o Fabio Quartararo, po tym jak japoński zespół zaoferował francuskiemu kierowcy trzykrotnie większą pensję. Sam Massimo Rivola przyznał, że Aprilia finansowo stoi na przegranej pozycji w starciach z innymi, więc jedyne, co może zrobić, to zapewnić jej kierowcom konkurencyjne maszyny. Bezzecchi dał się przekonać, pytanie czy tak samo będzie z Martínem lub jego potencjalnym następcą, jeśli Aprilia spróbuje zakontraktować kogoś z innego fabrycznego zespołu.

3. Ducati

Fot. FB/Ducati Corse
Marc Marquez o kontrakt w Ducati powinien być spokojny. Źródło: Fot. FB/Ducati Corse

Zespół fabryczny: Marc Márquez i Pecco Bagnaia

Gresini Racing: Álex Márquez i Fermín Aldeguer

VR46 Racing: Fabio Di Giannantonio i Franco Morbidelli

Sytuacja w Ducati jest co najmniej dziwna. Z jednej strony mamy trzech Hiszpanów, a każdy z nich może być po poprzednim sezonie zadowolony ze współpracy z marką z Bolonii.

Z drugiej strony Ducati ma kontrakty z trójką Włochów i każdy z nich ma prawo być rozczarowanym poprzednim sezonem. Pecco Bagnaia przez cały rok nie potrafił się dogadać ze swoim motocyklem, co doprowadziło do serii naprawdę słabych rezultatów, zakończonych dopiero piątym miejscem w generalce. Franco Morbidelli miał niezłe momenty, ale więcej niż o jego wynikach mówiło się o incydentach na torze, w których grał główną rolę. Z kolei Fabio Di Giannantonio zaliczył po prostu średni sezon, co było lekkim rozczarowaniem, biorąc pod uwagę, że miał do dyspozycji motocykl w najnowszej specyfikacji.

Po kilku latach dominacji rywale zdają się wreszcie doganiać Ducati. Wydaje się, że włoska ekipa musi przede wszystkim celować w zabezpieczenie projektu na 2027 rok. Tym bardziej, że choć wyniki mogą tego nie sugerować, to motocykl z poprzedniego sezonu był mocno krytykowany przez kierowców. Doszło nawet do tego, że zamiast silnika w specyfikacji na sezon 2025 używano zmodyfikowanego silnika z 2024 roku (zwanego GP 24.9), który będzie w użyciu również w nadchodzącym sezonie. 

Dodatkowo jeszcze przed końcem sezonu pojawiła się – wciąż nie do końca wyjaśniona – kwestia odnośnie do tego, którzy kierowcy będą mieli do dyspozycji motocykle w specyfikacji na sezon 2026. Na ten moment wydaje się, że będą to Marc Márquez i Pecco Bagnaia (jako kierowcy fabrycznego zespołu), Álex Máarquez (nagrodzony za wyniki w poprzednim sezonie) oraz Fabio Di Giannantonio (na mocy umowy między Ducati, a zespołem VR46). W teorii Fermíin Aldeguer też powinien mieć w tym roku dostęp do fabrycznego motocykla. Wynika to z zapisów kontraktu podpisanego przed dwoma laty. Niemniej na razie nie ma na ten temat więcej informacji. 

Jak więc widać, pomimo bycia najlepszym konstruktorem w stawce, nie wszystko w Bolonii jest aż tak różowe. W nadchodzącym sezonie, Ducati musi sporo popracować, żeby odzyskać zaufanie części swoich kierowców. W innym przypadku w nadchodzącym sezonie może nas czekać ostatni akt dominacji włoskiej ekipy.

2. KTM

KTM Images
Kierowcy KTM na sezon 2026. Źródło: ktm.com

Zespół fabryczny: Pedro Acosta i Brad Binder

Tech3: Maverick Viñales i Enea Bastianini

KTM ma w swoich szeregach Pedro Acostę, czyli wciąż jednego z najbardziej perspektywicznych zawodników w stawce. Ma także Brada Bindera, czyli synonim zawodnika, który każdą pozycję na starcie potrafi przekuć w dobrą zdobycz punktową na mecie. Ma również duet Viñales–Bastianini w zespole satelickim, w którym niejedna ekipa fabryczna wiele by dała za posiadanie choć jednego z nich u siebie. 

Pod kątem sportowym, KTM może śmiało mówić o jednym z lepszych składów w stawce. Natomiast jeśli chodzi o kwestie finansowo-organizacyjne, austriacka ekipa ma problemy – i to naprawdę spore. Już rok temu przyszłość zadłużonej na około trzy miliardy euro marki stała pod znakiem zapytania. Z pomocą przyszedł indyjski koncern Bajaj Auto, który pomógł spłacić kluczowe długi i wyprowadzić kwestie sportowe na powierzchnię, dzięki czemu pracownicy zespołu mogli skupić się na rozwoju motocykla. A było co rozwijać, gdyż zeszłoroczny KTM pozostawiał sporo do życzenia.

Binder, z zawodnika solidnego stał się przeciętnym. Bastianini miał przebłyski, ale większość sezonu stracił na naukę jazdy na nowym motocyklu. Viñales miał bardzo dobry początek mistrzostw, po którym doznał kontuzji i stracił większość z drugiej połowy sezonu. Nawet Pedro Acosta, który ostatecznie doczłapał się do czwartego miejsca w klasyfikacji generalnej, miał swoje trudności, szczególnie w pierwszej połowie roku. Sukcesy Fermína Aldeguera i Raúla Fernándeza na pewno wzbudzały zazdrość u 21-latka, który najprawdopodobniej zmieni barwy po sezonie 2026.

Dodatkowym problemem w nadchodzącym sezonie może być planowane przez Bajaj Auto cięcie kosztów wydatkowanych na cele sportowe, mające oczywiście na celu dalszą walkę z długami. Może to doprowadzić do spadku konkurencyjności motocykla, a co za tym idzie – niezadowolenia kierowców. Biorąc pod uwagę, że trzech z nich zna smak wygranej w MotoGP (i to więcej niż raz), a czwarty nie zna go w dużej mierze przez brak konkurencyjnej maszyny.

To dla KTM–a niezwykle ważny rok i choć dzięki akademii Red Bulla powinni bezproblemowo znaleźć w Moto2 gotowych następców dla swoich zawodników, oni sami mogą być nie aż tak chętni do awansu, gdy zobaczą słabą formę motocykla. Na ten moment najgłośniej mówi się o odejściu Acosty z fabrycznej ekipy i zastąpienie go Vinalesem. Nic jednak nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone.

Uważnie obserwujcie KTM–y w tym roku, bo może się tam dużo dziać. 

1. Yamaha

Zespół fabryczny: Fabio Quartararo i Álex Rins

Pramac Racing: Jack Miller i Toprak Razgatlıoğlu* (z kontraktem na sezon 2027)

Yamaha w poprzednim sezonie dostała duży kredyt zaufania. Toprak Razgatlıoğlu po latach wreszcie dał się przekonać do zamiany motocykla Superbike na MotoGP. Niewątpliwie El Turco został zapewniony, że w 2027 roku Yamaha będzie już gotowa do walki o najwyższe cele, a w sezonie 2026 Toprak dostanie czas na zapoznanie się z motocyklem i ogólnie światem MotoGP. Teoretycznie wygląda to dobrze, ale jeśli zagłębimy się w wyniki z poprzedniego sezonu, trudno jest być optymistą. 

Fabio Quartararo zajął dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej, stanął raz na podium i dołożył do tego imponujące pięć pole position. To niezłe wyniki. Natomiast nieco gorzej wypadli pozostali kierowcy Yamahy. Jack Miller, Álex Rins i Miguel Oliveira zajęli kolejno 17., 19. i 20. miejsca. Jedynymi etatowymi kierowcami z gorszymi dorobkami punktowymi byli kontuzjowany przez większość sezonu Jorge Martín i wyraźnie odstający od reszty stawki Somkiat Chantra. Co więcej, Rins i Oliveira przegrali punktowo z Maverickiem Viñalesem, który przez kontuzję stracił niemal pół sezonu (Miller wyprzedził go o całe siedem punktów). 

Nowy silnik V4 zbierał mieszane recenzje od zawodników. W trakcie sezonu testujący Augusto Fernández osiągał niezłe wyniki, ale jednocześnie miał często problemy z niezawodnością jednostki napędowej. Rins i Miller zdają się być optymistycznie nastawieni do nowego motocykla, szczególnie Hiszpan mówił o znaczącej poprawie względem rzędowej czwórki. Z kolei Quartararo dawał między wierszami sygnały, że nie jest on do końca zadowolony z maszyny, ale czeka na testy, żeby móc mieć lepszy osąd. Zresztą Francuz już w poprzednim sezonie dawał do zrozumienia, że kończy mu się cierpliwość do ciągnięcia zespołu za uszy. W odpowiedzi szef zespołu, Paolo Pavesio, podobnie jak John Elkann w kierunku kierowców Ferrari, wysłał komunikat o treści „mniej gadania, więcej pracy”. 

Kwestia kontraktu dla Quartararo jest już podobno rozstrzygnięta. W przyszłym roku prawdopodobnie zobaczymy Francuza na japońskiej maszynie, ale będzie to Honda. Francuz jest powszechnie uważany za jednego z najlepszych w stawce pod kątem czystych umiejętności, co potwierdzają ostatnie lata, gdzie zaprowadzał dogorywającą Yamahę na pierwsze pole startowe, podia czy nawet do tytułu mistrzowskiego w sezonie 2021. Przed Yamahą sporo pracy w kwestii zastąpienia El Diablo, a nie zapominajmy, że choć Toprak ma kontrakt na sezon 2027, nie można wykluczyć, że przy braku wyników Turek może się zniechęcić do ścigania w MotoGP. 

Ranking zaufania MotoGP, że niezależnie od pozycji każdy z zespołów ma swoje problemy i zagwostki przed nadchodzącym sezonem – niektóre sportowe, niektóre finansowe, a jeszcze inne jedne i drugie. Nadchodzące w przyszłym roku zmiany sprawiają, że wiele ekip jest w rozkroku między skupieniem się na stworzeniu konkurencyjnej maszyny na sezon 2027 (i zachęcenie kierowców) a zadbaniem o formę tegorocznego motocykla (żeby ci sami kierowcy się nie zniechęcili). Czeka nas więc bardzo ciekawy sezon, w którym na pewno nie zabraknie zakulisowych przepychanek między kierowcami i ich zespołami w kwestii wyników. W kuluarach już mówi się o pierwszych dogadanych umowach, więc kwestią czasu pozostaje ich oficjalne ogłoszenie.

Authors

  • Mikolaj Liszko

    Absolwent Uniwersytetu Haskiego i Instytutu Johana Cruyffa w Barcelonie (oba w zakresie zarządzania sportem). Pracował przy mediach i marketingu trzech turniejów siatkarskich (MŚ kobiet 2022, VNL mężczyzn 2023 i ME kobiet 2023). Fan sportów wszelakich, od motosportu, tenisa i piłki nożnej, po hokeja, darta i skoki narciarskie. Wierny fan F1 od 2007 roku i MotoGP od 2012

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like