Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji związanych z Formułą 1. To nie tylko książki sportowe i biografie, ale też powieści fabularne. Pora przyjrzeć się jednej z nich – książce Race changer. Czy warto w trakcie przerwy zimowej, wakacyjnej albo podczas weekendów bez wyścigów sięgać po tego typu literaturę? Moim zdaniem – niestety nie. Poniżej rozwijam swoją myśl.

Romanse osadzone w świecie Formuły 1 i inspiracja prawdziwymi ludźmi

Od pewnego czasu coraz większą popularnością cieszą się romanse umiejscowione w świecie Formuły 1. Zachęcona pozytywną oceną jednej z fanek królowej motorsportu, patronki tego tytułu, postanowiłam wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na książkę Marii Karnas – Race changer.

Dla niewtajemniczonych wspomnę, że od lat jestem redaktorką i korektorką, do tego aktywnie współpracuję z wydawnictwami i realizuję korektę książek o F1 – biografii, autobiografii, książek sportowych, więc mam jakieś doświadczenie z literaturą.

Race changer sprawdzałam pod kątem językowym, etycznym (czy nie doszło tutaj do seksualizacji prawdziwych osób) i logicznym. Zwróciłam też szczególną uwagę na zgodność wydarzeń z realiami Formuły 1. Ostatecznie autorka wyznała, że fanką jest od końcówki sezonu 2023, natomiast patronka twierdziła w swojej recenzji, że błędów jest niewiele. Jak jest naprawdę? Sprawdźmy!

Bezspoilerowe streszczenie

Książka Race changer opowiada o Nicku Russo, kierowcy Formuły 1, którego kariera została zniszczona przez opublikowane w internecie nagranie, na którym po alkoholu zachowuje się rasistowsko, a także o Stelli Lane, bezrobotnej byłej studentce, chcącej znaleźć bogatego męża, by opłacić leczenie szpitalne matki.

Choć początek ich znajomości jest burzliwy, prowadzi do dość niechętnego rozpoczęcia współpracy. Dziewczyna zostaje specjalistką ds. wizerunku i mediów społecznościowych Nicka. W trakcie wykonywania obowiązków między bohaterami rodzi się uczucie. Dodatkowo dziewczyna na własną rękę prowadzi śledztwo w sprawie skandalicznego nagrania, by uratować karierę swojego pracodawcy.

Bohaterowie w trakcie weekendów wyścigowych coraz lepiej się poznają. Odkrywają swoje najbardziej skrywane tajemnice, pokazują splątane relacje z przyjaciółmi, rodziną czy byłymi partnerami. Dochodzą do tego próba utrzymania fotela na następny sezon, stresujące rozmowy z szefami zespołów i trudne relacje z fanami obecnymi na torach, jak i w internecie.

Zakończenie może być dla niektórych nieprzewidywalne. Jest to cliffhanger, co może być istotną informacją dla tych, którzy zwykle wolą czekać na wydanie całej serii. Wstępnie miały pojawić się trzy książki w tym „uniwersum”, choć autorka potwierdziła już, że wydawnictwo postanowiło nie wydawać drugiego tomu.

W książce poruszane są wątki zdrowia psychicznego, traum i sposobów na radzenie sobie z lękami. Samych wyścigów jest niewiele. To raczej niewielkie fragmenty, krótkie wzmianki o tym, kto wygrał. Akcja odbywa się w okresie między przerwą zimową i letnią.

Pod grafiką znajduje się szczegółowe streszczenie, które zawiera liczne spoilery. Jeśli nie chcecie tego czytać, a wciąż ciekawi Was ocena książki, przescrollujcie do flagi w szachownicę. Oznacza koniec streszczenia.

Streszczenie (spoilery!)

Źródło: Reddit/AmerosBG

Na początku książki Race changer poznajemy Nicka Russo, kierowcę Ferrari, który pochodzi z Ameryki, ale ma włoskie korzenie. Pali papierosy i obserwuje, jak jego przyjaciel, Sebastian Sinclair, kierowca Red Bulla, robi sobie zdjęcia z fankami. Dowiadujemy się, że Nick ma problem – jego kariera została zniszczona.

Niedawno do internetu wyciekł filmik, w którym po alkoholu zaatakował niewinnego człowieka, a opinia publiczna uznała go za rasistę. Fani odwrócili się od niego, przez co „stracił kontrolę nad wszystkim”. Zespół – jak to ma miejsce w rzeczywistości – nie ułatwiał sprawy. W książce wymienione są wszystkie grzechy popełnione przez ekipę z Maranello:

  • częste awarie silnika,
  • wpadanie w poślizg,
  • uderzanie w barierkę,
  • „koniec”,
  • dyskwalifikacja (ale najprawdopodobniej chodzi o DNF).

Wszystkie fanki są w książce określone jako psychofanki – są kuso ubrane, z mocnym makijażem, rozjaśnionymi włosami, często określane jako wręcz brzydkie, puste. Ogółem okropne. Typowe blachary, które myślą tylko o tym, by złapać bogatego faceta. Jedna z nich, Stella, jest szczególnie irytująca – cekinową sukienką usiadła na masce samochodu Sebastiana i zaczęła robić sobie zdjęcia pod klubem.

Ostatecznie Sinclair odjeżdża, pożegnawszy się z Nickiem. To sprawia, że dziewczyna bierze go na celownik i pyta, czy zna Sebastiana. Wydaje się, że wie co nieco o kierowcach F1. Ten ją zbywa i idzie do klubu, ale dziewczyna nie odpuszcza. Russo, chcąc się jej pozbyć, wskazuje na losowego DJ-a i twierdzi, że to właśnie Nick Russo. Stella jednak nie wie, że Nick też jest kierowcą. Nie wie też, że kierowcy na ogół są bogaci, bo musi o to dopytywać. Natychmiast postanawia poderwać rzekomego kierowcę.

W tym czasie Nick kieruje się do baru i odbywa telefoniczną rozmowę z ojcem. Dowiadujemy się, że Nick go unika, oraz że przeprowadził się do Nowego Jorku po tym, jak ktoś włamał się do jego mieszkania w Monako i próbował zabić – „ukarać” za bycie rasistą. Chłopak odciął się od rodziny, by nie narażać jej członków na niebezpieczeństwo.

Rozmowę z tatą przerywa wkurzona dziewczyna. Tym razem rozpoznaje w bohaterze Nicka. Na dodatek widziała problematyczny filmik. Wyzywa go i wygarnia wszystkie jego wady, a także oblewa jego własnym drinkiem. W ten oto sposób zostają wrogami.

Kolejny rozdział przedstawia perspektywę 23-letniej Stelli Lane, która jest w kryzysowej sytuacji – opuściła rodzinną farmę, by studiować architekturę, ale została wydalona ze studiów. Jest bezrobotna i nie szuka pracy, ponieważ nie chce wydawać zarobków na czynsz i jedzenie. Od tego momentu historia mniej więcej równomiernie będzie pokazywana oczami Stelli oraz Nicka.

Stella próbuje być influencerką, ale zarobek jest tak znikomy, że nie jest w stanie opłacić akademika i żywi się zupkami chińskimi. Do tego jej matka jest w śpiączce i trzeba opłacić jej pobyt w szpitalu. Wszystko to sprawia, że dziewczyna ma prosty plan – znaleźć bogatego męża. Codziennie kręci się w miejscach, w których może „wpaść” na bogaczy, ale jak na razie bezskutecznie.

Człowiek, który jest w Ferrari jednocześnie dyrektorem generalnym i szefem, znany z tego, że nigdy się nie denerwuje, jest wkurzony na Nicka – odkrył jego kolejną aferę, czyli kłótnię z klubu. Chłopak obawia się, że ze względu na liczne kontrowersje i słabe wyniki na torze zespół nie będzie chciał przedłużyć z nim kontraktu. Seb postanawia pomóc i znajduje zamieszaną w to dziewczynę na Instagramie. Podejmują decyzję, by ją przeprosić i… zatrudnić w roli specjalistki ds. wizerunku i mediów społecznościowych.

Znajdują ją w tym samym hotelu, w którym są zameldowani. Nick próbuje ją zatrudnić, jednak dziewczyna jest niechętna [chociaż proponowane jest jej 30 tysięcy dolarów miesięcznie]. W końcu się zgadza, bo chce, by bogaty Seb został jej mężem, a to właśnie praca dla Nicka pozwoli jej się do niego zbliżyć.

Dziewczyna na poważnie zaczyna brać się za pracę. Analizuje media społecznościowe, ale też postanawia zabawić się w detektywa i przeprowadzić śledztwo dotyczące feralnego nagrania. Próbuje również nagrać content na media społecznościowe, ale Nick tego nie ułatwia.

W międzyczasie dowiadujemy się, że Stella boi się prowadzić samochód. Lęk pojawił się u niej po wypadku, który powiązany jest ze śpiączką mamy. Natomiast Nick dostaje ataku paniki na wzmiankę o filmiku – tamta sprawa zniszczyła go psychicznie. Kierowca chodzi na terapię, leczy depresję farmakologicznie. Można ogólnie podsumować, że przez tę akcję było z nim źle.

Na przyjęciu charytatywnym zorganizowanym przez zespół Ferrari Stella próbuje znaleźć bogatego męża. Robi też kilka zdjęć i filmików na media społecznościowe, a Nick ma do wygłoszenia przemowę. W jej trakcie Stella przypadkiem jest świadkiem kłótni Sebastiana i jego ojca – ten go policzkuje, co może przypominać zachowanie płonącego Holendra i sugerować nam, kim inspirowany był Seb.

Sezon rozpoczyna się od wygranej Nicka. Stella w tym czasie przeprowadza śledztwo w restauracji, w której Russo zachował się rasistowsko. Od jednej z pracownic dowiedziała się, że żaden z kelnerów, którzy tamtego dnia byli obecni, już tu nie pracuje, bo otrzymali duże pieniądze od firmy, która nie ma żadnego znaczenia, bo nigdy więcej w książce się nie pojawi.

Stella ostatecznie wyrusza do Melbourne, ale okazuje się, że nikt nie pomyślał, by załatwić jej przepustkę. Nick wręcza jej zieloną plakietkę, na co wszyscy reagują szokiem, gratulują jej niczym wygranej w totka, przytakują z uznaniem. Jest szczęściarą, bo plakietka ta jest dla „VIP-ów. Noszą je tylko najbliżsi kierowców, ważni goście zaproszeni przez Formułę i WAGs” [ang. Wives And Girlfriends – żony i dziewczyny]. Mimo dość długiego opisu wszyscy reagują na nią tak, jakby dotyczyła wyłącznie WAGs. Tylko czy rzeczywiście powinniśmy uznać to za celowy gest, a nie po prostu jakąkolwiek formę wpuszczenia jej do padoku, gdy pokończyły się wszystkie inne przepustki?

Wyścig – pełen „gumowych kół”, „smug niewidzialnego powietrza”, wyprzedzania poprzez wyjechanie na tej samej pozycji z alei serwisowej i kłótni niczym z filmu F1 – kończy się rozbiciem bolidów obu kierowców Ferrari. Z niewiadomych przyczyn jednak ich DNF jest określone jako DSQ. Na szczęście obecność w pracy nie jest taka straszna. Stelli udaje się zawrzeć nowe znajomości, m.in. zaprzyjaźnia się z Sofią, dziewczyną drugiego kierowcy Ferrari – Marcusa.

Nick jest rozczarowany swoim zachowaniem i chowa przed całym światem, ale Stella daje mu do zrozumienia, że w tym momencie czekają na niego fani, którzy specjalnie przylecieli z każdego zakątka świata. Kierowca daje się przekonać i idzie porobić z nimi zdjęcia oraz podpisać czapki. Już od samego początku sezonu można zauważyć, że między tą dwójką jest jakaś chemia, mimo ogólnej niechęci i nienawiści.

Stella stara się pojawiać w mediach Nicka, by takim działaniem zwrócić na siebie uwagę. Odnosi w tym sukces i zyskuje wielu obserwatorów. Fani shipują ich w komentarzach, ale ona starannie ukrywa to przed Nickiem. Jej siostra jest za to wkurzona – zarzuca Stelli celowość w prowadzeniu konta Nicka i wkurza się, że chęć znalezienia bogatego męża jest niemoralna. Wygarnia Stelli, że od dwóch lat nie odwiedziła matki w szpitalu.

W maju przenosimy się do Monako. Zapowiada się burzowy wyścig. W punkcie gastronomicznym Stella spotyka Sebastiana, który prosi ją, by nikomu nie wspomniała o kłótni z ojcem, którą odbył na charytatywnym balu jakoś przed rozpoczęciem sezonu. Miła rozmowa pozwala nam odkryć, że Nicka i Sebastiana łączy naprawdę potężna przyjaźń – tylko on wspierał Russo, gdy ten był w najgorszej kondycji psychicznej.

Przy okazji Stella poznaje kierowcę Mercedesa, Dario, który jest dla niej dość oschły. On także przyjaźnił się kiedyś z Nickiem, ale od czasu rasistowskiego incydentu odciął się od niego. Automatycznie staje się podejrzanym w śledztwie.

Temperatura jest niska, a Stella nie zabrała ze sobą żadnej wierzchniej odzieży. Otrzymuje od Sebastiana kurtkę Red Bulla i obietnicę, że jeśli ten wygra, odbierze nie tylko kurtkę, ale także nagrodę – Stellę.

Nick jest wkurzony, że dziewczyna ma kurtkę innego zespołu. Stella jest pracownicą Ferrari, dlatego takie działanie z jej strony jest dość problematyczne. Okazuje się również, że miało to szczególne znaczenie: „W dodatku nie była to jakakolwiek kurtka, tylko kurtka jego zespołu. W naszym świecie dawanie ich komukolwiek symbolizowało przynależność do zespołu. Jednak podarowanie jej kobiecie… Nozdrza zafalowały mi ze złości, bo dokładnie wiedziałem, co to oznacza”.

Stella otrzymuje jedną z trzech kurtek Nicka. Drugą ma ojciec. Dziewczyna nie potrafi wyciągnąć od nikogo informacji, kto jest w posiadaniu trzeciej. To właściwie święte artefakty ze względu na swoją limitowaną liczbę.

Przychodzi szef zespołu, który nigdy się nie denerwuje, ale tym razem jest wkurzony, że ich pracownica paradowała w kurtce Red Bulla. Sugeruje też, że Nick powinien pogodzić się ze swoją byłą dziewczyną, co miałoby „podnieść aprobatę tłumu”. W tym momencie historii odkrywamy jednak, że Nick na widok Stelli czuje „palenie w lędźwiach”.

Kierowca Ferrari wygrywa GP Monako, co sugeruje nam złoty kolor pucharu oraz „walka o pole position do samego końca”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Po wyścigu dziewczyna dzieli się z nim swoimi podejrzeniami odnośnie do kierowcy Mercedesa, jednak ten nie chce w to uwierzyć – zna Hiszpana i wie, że nie byłby zdolny do niczego złego. Wyznaje też, że nie potrzebuje już ani terapii, ani „durnych tabletek”.

Kolejny raz Russo ośmiela się świętować z fanami, jednak nie kończy się to dobrze. Ktoś oblewa go farbą i wyzywa od „rasitów [sic!]”. Para głównych bohaterów kończy ten dzień w łazience. Stella, jak przystało na specjalistkę ds. mediów społecznościowych, ma za zadanie zmywać farbę z ciała kierowcy.

Mimo że Lane myje chłopaka wodą z mydłem, ten jest wyraźnie zirytowany zapachem octu i jednocześnie nadal pachnie szampanem z podium. Chociaż Stella zapewniła go, że cała farba została zmyta, Nick wciąż wkurza się, że na kolację zorganizowaną przez FIA pójdzie ubrudzony.

W łazience dochodzi między nimi do sprzeczki. Stella podejmuje temat tego, że kierowca Mercedesa najprawdopodobniej jest powiązany z wyciekiem feralnego filmiku. Sugeruje też, że wykupił boty do atakowania Nicka w mediach społecznościowych. Russo jednak nie chce słuchać tak mocnych oskarżeń w stronę jednego ze swoich przyjaciół. Według niego Stella robi to wszystko, by wskoczyć do łóżka jakiegokolwiek kierowcy F1. Zraniona dziewczyna zabiera wszystkie ręczniki z łazienki swojego pracodawcy.

Towarzyszymy Nickowi na kolacji zorganizowanej przez FIA, podczas której kierowcy próbują przypodobać się sponsorom. Jego jednak takie zabawy nie kręcą, jest ponad tym. Siedzi w barze i próbuje wypić coś mocniejszego, ale dowiadujemy się, że od czasu tamtego incydentu psychicznie nie jest w stanie zmusić się do spożywania alkoholu.

Przy okazji dowiadujemy się więcej o przeszłości Nicka i jego byłej dziewczyny, Carrie. Ich związek był idealny. Co prawda ona jeździła na wszystkie jego wyścigi, a on na jej pokazy mody nie, bo była to dla niego strata czasu, ale uznajmy, że jest tak jak mówi – związek idealny. Dziewczyna zdradziła go i zostawiła, gdy ten był w ciężkiej depresji po upublicznieniu nagrania. Teraz jednak zaczynają rozmawiać i są zgodni co do tego, by się spotkać, a może nawet spróbować do siebie wrócić.

Kolacja trwa w najlepsze, ale Nick się nudzi. Wtedy pojawia się jego najlepszy przyjaciel Seb. Wstępnie pragnie porozmawiać o swoich problemach – skłócony z nim ojciec chce zaprzestać sponsorowania Red Bulla, co może doprowadzić do tego, że Seb straci fotel kierowcy. Temat jednak zostaje ucięty, bo Nick nie ma ochoty przejmować się cudzymi problemami, nawet jeśli dotyczą one jego najlepszego przyjaciela. Sebastian przekonuje go do picia, a Russo się zgadza. Ostatecznie teraz jest z zaufaną osobą, więc wie, że nie skończy się to źle, jak wtedy, gdy powstał filmik, na którym byli właśnie kierowcy Mercedesa i Red Bulla.

Zupełnie jak wtedy na filmiku – sytuacja wymyka się spod kontroli. Obaj zawodnicy są tak pijani, że zaczynają rozmawiać z dziennikarzami. Stella musi uratować karierę kierowcy, dlatego wynajmuje samochód i, przełamując lęk, zajeżdża pod hotel. Monako okazuje się ogromne, bo sama droga zajmuje jej naprawdę sporo czasu. Odkrywamy również, że mimo zdania egzaminu na prawo jazdy i jeżdżenia jakiś czas przed wypadkiem, totalnie nie ma pojęcia, jakie panują zasady ruchu drogowego. Problem ma nawet z przejazdem przez skrzyżowanie.

Dziewczyna ucisza pijanych kolegów, a następnie wyrywa jednemu z fotografów aparat i roztrzaskuje go na chodniku. Innym grozi potężnymi konsekwencjami, jeśli nie oddadzą jej kart pamięci. Dorośli mężczyźni całkowicie jej ulegają i grzecznie oddają karty, a później uciekają. W międzyczasie Nick wymusza na jednym z nich, by przeprosił Stellę za to, że nawrzeszczał na nią, gdy zniszczyła jego drogi sprzęt.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Według autorki książki Race changer redaktorzy motorsportowi za „dobre artykuły” zarabiają takie pieniądze, że mogą sobie pozwolić na kupno mieszkania w samym Monte Carlo [koledzy i koleżanki z Kontry, chyba nasza tajemnica wyszła na światło dzienne…].

Stella postanowiła zrezygnować z „czwartkowych treningów na torze w Kanadzie [sic!]” i zawnioskowała o swój pierwszy dzień wolny od początku sezonu [z opisów w książce wynika, że codziennie pracuje całodobowo]. Postanawia odwiedzić matkę w szpitalu, jednak dochodzi tam do nieprzyjemnej konfrontacji z siostrą, która wciąż jest zła o to, że dziewczyna niemoralnie szuka bogatego męża i nie chce wracać do domu.

Wychodząc ze szpitala, Stella kontaktuje się z Sebastianem. Informuje go, że zgubiła jego kurtkę, ale chce mu to jakoś wynagrodzić. Próbuje podrywać chłopaka swoimi rysunkami, jednak ten niespodziewanie, po wielu miesiącach dość przyjaznej relacji, nagle jest całkowicie oschły, chamski, a także otwarcie ją ignoruje. Pozornie jest to zazdrość związana z utratą kurtki i znalezieniem nowej – z symbolami jej pracodawcy – jednak trzeba przyznać, że cała ta zmiana postawy bohatera jest trochę z du… tylnego skrzydła.

Stella chce pocałować Sebastiana w ramach przeprosin, ale przerywa im Nick. Stoją na środku padoku i takie rzeczy tutaj nie przystoją. Dochodzi do potężnej kłótni, a wtedy pojawia się szef Ferrari, który nigdy się nie denerwuje, ale tym razem jest wkurzony.

Dowiadujemy się, że wyniki w mediach społecznościowych są coraz gorsze, a do tego teraz ekipa Netflixa nagrywa ich kłótnię. Dyrektor grozi dziewczynie zwolnieniem [tłumacząc jej umowę: została zatrudniona bezpośrednio przez kierowcę, ale umowę przygotowało Ferrari, Nick nie zna jej treści, a same pieniądze Stella otrzymuje od zespołu].

Gdy Nick i szef zespołu znikają, Sebastian tłumaczy specjalistce, że Russo to tak naprawdę kobieciarz, a trzecią świętą kurtkę ma jego była dziewczyna, z którą ciągle do siebie wracają. Dodaje, że prawdopodobnie właśnie w tym momencie zaczynają ponownie ze sobą kręcić. Wkurzona dziewczyna upycha kurtkę do plecaka, co widzi Nick. Jest zły, że w taki sposób traktuje ważne dla niego rzeczy. Podczas kolejnej kłótni dochodzi do rozerwania materiału, ale dziewczyna obiecuje wszystko naprawić.

Nick uświadamia sobie wówczas, że darzy Stellę uczuciem. SMS-owo odmawia Carrie spotkania podczas weekendu wyścigowego w Wielkiej Brytanii. W tym czasie Lane spędza czas z dziewczyną Marcusa, z którą często zwiedza padok. Sofia sugeruje Stelli, że powinna być z Nickiem i nie przejmuje się tym, że w jej umowie widnieje całkowity zakaz jakichkolwiek romantycznych relacji z kierowcami.

Dziewczynie ciąży na duszy jednak coś innego. Wyznaje swojej nowej przyjaciółce, że to ona jest odpowiedzialna za wypadek samochodowy, wskutek którego jej mama jest teraz w śpiączce. Widzi siebie jako potwora, którego nikt przez to nie pokocha.

Sofia stwierdza, że sytuacja rzeczywiście jest beznadziejna, ale według niej Stella nie powinna rezygnować z miłości tylko dlatego, że wkrótce odetną jej matkę od aparatury. Dziewczyna zgadza się z jej słowami i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Nick zajmuje drugie miejsce podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii. Sebastian twierdzi, że „zwycięzcy przysługuje jedno życzenie” i postanawia zaprosić Stellę na randkę do restauracji. Dziewczyna się zgadza. Wkurzony tym Russo izoluje się od świata, ale niespodziewanie otrzymuje ofertę od Red Bulla. Natychmiast ją odrzuca, mimo zirytowania na Ferrari i częstą Grande Strategię.

Restauracja okazała się speluną. Sebastian na randkę zaprosił właściwie wszystkich z padoku, włącznie z kierowcami F1 – poza Nickiem. Dziewczyna nie jest zadowolona z tego faktu, ale wtedy Seb wyznaje, że „oboje odegrali tę scenkę, żeby Nick był zazdrosny”. Jest wobec niej chamski, ale pozwala jej pić na swój koszt, co ta postanawia wykorzystać.

Przy barze Stella próbuje nawiązać rozmowę z Dario, choć ten nie jest do niej pozytywnie nastawiony. To jeszcze bardziej utwierdza ją w przekonaniu, że kierowca Mercedesa jest podejrzany. Dario, wkurzony wszechobecnym alkoholem, prawie wygadał się w sprawie jakiejś tajemniczej sytuacji. Obrażony na dziewczynę, ucieka w głąb sali, jednak zapomina swojego telefonu.

Na szczęście telefon kierowcy Formuły 1 – z mnóstwem maili, SMS-ów i wiadomości pełnych poufnych informacji – nie ma blokady, co jest fabularnie bardzo wygodne. Stella przegląda jego wiadomości z Sebastianem i odkrywa, że ten nieprzychylnie wypowiada się o swoim najlepszym przyjacielu. Dokopuje się także do filmiku. Jest to pełna wersja nagrania, jeszcze przed niekorzystnym montażem.

Okazuje się, że Sebastian i Dario celowo upili Nicka. Planowali doprowadzić go do tego, by zdradził Carrie, co byłoby gorszącym tematem niszczącym karierę w F1. Chłopak jednak się temu opiera i ciągle prosi, by przyprowadzono do niego jego ukochaną. Nick, próbując odstraszyć od siebie napastującą go obcą dziewczynę, przypadkiem uderza w tacę pobliskiego kelnera. Naczynia się tłuką, a wystraszony pracownik próbuje zebrać fragmenty szkła, raniąc się dotkliwie w dłonie. Nie przestaje przepraszać gości restauracji.

Sebastian postanawia wykorzystać sytuację – wmawia Nickowi, że to ten kelner nie pozwolił wpuścić Carrie do lokalu. Sugeruje, że Russo powinien „wygarnąć mu, co myśli o takich śmieciach”. To właśnie wtedy pijany chłopak używa rasistowskich inwektyw.

W tym momencie Dario wyrywa telefon z rąk Stelli. Wkurzona dziewczyna podchodzi do Sebastiana i zaczyna nim szarpać. Z opresji ratuje go ochrona klubu. Lane chce wszystko powiedzieć Nickowi, ale Sinclair uświadamia ją, że ten jej nie uwierzy. W całą sprawę zamieszani są dosłownie wszyscy w padoku, nawet szef Ferrari. Planował pozbyć się swojego kierowcy w połowie sezonu; miał już nawet kogoś na zastępstwo, ale zatrudnienie Stelli [z pomysłu tego samego szefa] pozwoliło Nickowi podnieść się z dołka i wygrać kilka wyścigów.

Stella wciąż chce zdobyć filmik, bo na poważnie bierze swoje obowiązki specjalistki od wizerunku i mediów społecznościowych – chce przywrócić dobre imię swojemu pracodawcy. W końcu bohaterowie dobijają targu – Sebastian rozkazał Dario przesłanie filmiku, ale w zamian za to Stella musi „złamać serce Nicka”, bo „moc uczuć robi prawdziwe bagno z psychiki”, a także w przyszłości zapłacić za ten filmik pieniędzmi Russo. Co prawda po otrzymaniu filmiku Stella mogłaby się na to wszystko wypiąć i nie byliby w stanie w żaden sposób tego wyegzekwować, ale na szczęście to honorowa dziewczynka i nigdy nie oszukałaby złych ludzi.

Stella wraca do pokoju hotelowego i odkrywa, że ktoś w nim jest. Na szczęście nie był to porywacz, tylko Nick, który postanowił zagrać w F1® 25 na jej PlayStation. Tego dnia dziewczyna obchodzi urodziny, o czym chłopak pamiętał, dlatego przygotował dla niej tabliczkę rejestracyjną z napisem „blachara”. Była to obelga, którą ciągle ją wyzywał, ale najwidoczniej uznał, że tym razem odbierze to jako komplement. Niestety tak się nie dzieje.

Para wyznaje sobie uczucia. Nick przypomina, że „został jeszcze jeden wyścig przed zakończeniem sezonu. Grand Prix Belgii należy do niego”, a następnie dochodzi do zbliżenia. Na szczęście opisana jest tylko gra wstępna, nie ma szczegółów kopulacji.

Podczas wyścigu w Belgii Nick Russo próbuje zdobyć pole position [sic!]. Jest szybszy od swojego zespołowego kolegi, dlatego Ferrari sugeruje zmianę pozycji. Nick honorowo odmawia – jego zdaniem Marcus przejechał ten wyścig fenomenalnie, dlatego zasłużył na swoje pierwsze w karierze zwycięstwo. Ich długa rozmowa przy zwalnianiu koło barierek na Spa prowadzi do tego, że dogania ich Sinclair. Na szczęście obaj kierowcy Ferrari utrzymują swoje pozycje. Nick od razu zatrzymuje samochód, a Marcus staje na blaszanej masce bolidu [sic!].

Russo zapomina o wywiadzie, cool-down roomie i podium – idzie do garażu, w którym czeka na niego Stella. Ze względu na zapis w jej umowie, zakazujący romansów z kierowcami, postanawiają ukrywać ich związek, jednak już po dwóch minutach kierowca próbuje ją pocałować. Do garażu przychodzi jego ojciec, by pogratulować mu wygranej. Okazało się, że nieodbieranie telefonów od niego nie uchroniło rodziny przed odkryciem internetowej nagonki na Nicka. Mężczyźni spędzają rodzinnie czas i wszystko wydaje się być w porządku.

Nagle na trybunach rozlega się szmer. W tym momencie wszyscy ludzie na torze przeglądali z nudów internet i odkryli rozszerzoną wersję filmiku. Są w szoku – uświadamiają sobie, że Nick, którego nienawidzili od ponad roku za bycie rasistą, to ten sam Nick, który jest w tym samym – tylko dłuższym – filmiku, a także to ten sam Nick, który właśnie znajduje się w garażu Ferrari. Ktoś nawet krzyczy: „Tak, to on!”.

Podczas konferencji prasowej wszyscy przypominają sobie, że Belgia jednak nie kończy sezonu, a po prostu będzie teraz przerwa letnia. Zapytany o najnowszą wersję nagrania Nick promienieje. Tłumaczy, że pijany Dario musiał przesłać filmik swoim kolegom, a oni go pocięli i opublikowali. Nie zauważa, że jego przyjaciele są jego największymi wrogami, co było bardzo dobrze widoczne w pełnej wersji nagrania. Nie dowiaduje się również, że w sprawę zamieszani są wszyscy w padoku i że nie może ufać szefowi własnego zespołu. Jego kariera została uratowana i tylko to się liczy.

Akcja książki kończy się na lotnisku. Para żegna się, bo Stella ma udać się do Monako, natomiast Nick dołączy do niej dopiero za dwa dni. Russo w swoim POV zauważa, że dziewczyna odpowiada sarkastycznie, ale nie występuje z jego strony żadna reakcja, tak jakby mimo wszystko tego nie zauważył. Prawdopodobnie autorka zapomniała, że ta informacja nie powinna być obecna w tego typu narracji. Dla nas jednak ma być to poszlaka.

Książę Ferrari wręcza Stelli złotą kartę, by mogła w nagrodę za świetnie wykonaną pracę kupić w Monako mnóstwo rzeczy. Kiedy samolot wystartował, Nick zauważył, że leci on w złą stronę. Dowiaduje się, że rano Stella za jego rzekomą zgodą miała zmienić kierunek lotu na Dubaj.

W tym samym momencie dzwoni także pracownik banku, który informuje Nicka, że dokonano z jego konta przelewu na kilka milionów dolarów. Nick nie każe cofnąć przelewu ani zablokować karty. Rozłącza się i żąda kontaktu z pilotem, jednak na jego nieszczęście wieża kontrolna całkowicie utraciła połączenie z samolotem. Nick Russo, określając siebie najszybszym „skurwysynem”, planuje zemstę na Stelli, która według niego wykorzystała go jak rasowa blachara.

Flaga w szachownicę. Źródło: Wikimedia Commons

Błędy

W książce Race changer pojawiły się liczne błędy, dlatego postanowiłam podzielić je na kilka kategorii. Część z nich powinna znaleźć się w kilku, ale postanowiłam usadowić je wyłącznie w jednym miejscu.

Buxton 2.0

Wszyscy znamy legendarne teksty Willa Buxtona, w których wyjaśnia, że każdy chce startować pierwszy, by mieć wszystkich kierowców za sobą, albo że tor nie jest suchy, kiedy jest mokry. Podobne złote myśli możemy znaleźć w książce Race changer:

  • „W niedzielę odbywały się wyścigi”.
  • „Podczas kwalifikacji zajął piąte miejsce, co jak dla mnie było w porządku. W wyścigach rywalizowało ze sobą aż dwudziestu kierowców, więc to naturalne, że ktoś musiał zajmować miejsca na końcu, jak i na początku stawki, a piąte miejsce było bliżej podium niż końca”.
  • „Każdy wyścig na torze ma to do siebie, że kiedyś się kończy”.
Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Błędy redakcyjne i składu

Pod względem językowym wydawnictwo niestety potężnie zawiodło moje oczekiwania. Błędów jest mnóstwo, w tym bardzo rażące, np.:

  • liczne lustra (błędy składu),
  • błędy interpunkcyjne,
  • błędy logiczne (które redaktor nieznający F1 również powinien wyłapać, bo dotyczyły logiki samej historii, logiki w zdaniu, np. „Policzki zaczęły boleć mnie z bólu”, „smuga niewidzialnego dymu”),
  • powtórzenia (w tym: „Napiłem się soku pomarańczowego soku pomarańczowego”),
  • literówki („rasita”),
  • błędy ortograficzne („kortki”),
  • błędy fleksyjne („odpowiednią kwotę na terminale”).

Pojawiły się nawet takie konstrukcje jak „oliwna farba”, choć chyba chodziło o olejną.

Nie twierdzę, że książki powinny być bezwzględnie bezbłędne. Nie jest to możliwe. Mimo to liczba błędów w tej książce jest zatrważająca i niedopuszczalna. To wygląda tak, jakbym zakupiła niegotowy produkt.

Błędy logiczne

Na kartach książki Race changer przewinęło się mnóstwo błędów logicznych. Dotyczyły one nie tylko przebiegu fabuły, sprzecznych myśli, słów i działań, ale także błędów logicznych w samych zdaniach. Wiele z tych usterek powiązanych jest z Formułą 1, ale postanowiłam zgromadzić je tutaj i nie powtarzać w osobnej sekcji.

Pierwszym błędem logicznym jest przeprowadzka głównego bohatera: „Wyniosłem się [z Monako] do Nowego Jorku, żeby odpocząć od tłumów”. W Nowym Jorku również są tłumy. Ludzi jest nawet więcej niż w Monako. Nie jest to logiczne posunięcie.

„Nie tylko ja dawałem dupy. Cały zespół schrzanił sprawę. Awarie silnika […]. Wpadnięcie w poślizg. Uderzenie w barierkę. Koniec. Dyskwalifikacja” – większość wymienionych błędów zespołu to błędy kierowcy. Obwinianie za to zespołu nie ma najmniejszego sensu. Nie jestem też w stanie zrozumieć „koniec”. Może chodziło o koniec wyścigu? Jednak jak to się ma do działań zespołu?

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Nick jest w przebraniu, by nikt nie rozpoznał w nim kierowcy F1, ale mimo bluzy z kapturem i okularów przeciwsłonecznych ochroniarz klubu rozpoznaje go bez problemu. Dodatkowo w sytuacji, gdy próbuje udawać, że ktoś inny jest Nickiem [przypadkowy pracownik klubu], chwali tego mężczyznę „z dumą, nie ukrywając swojego włoskiego akcentu”. Jaki jest sens w ukrywaniu się, jeśli potem świadomie tego nie robi? Co miało na celu to chwalenie się akcentem?

„Poprawiłem marynarkę” – kilka stron wcześniej była to bluza z kapturem. Wielokrotnie w taki sposób objawia się niespójność w opisach.

Nick przez swoje chamskie zachowanie został oblany wodą, która chwilę wcześniej była drinkiem. Uszkodzeniu ulega jego Rolex. Jednocześnie telefon w kieszeni, który włożył tam chwilę wcześniej, nie został zalany, dzięki temu, że został zapomniany.

„Dyrektor generalny rzucił najnowsze wydanie brukowca” – w książce wszystkie informacje są przekazywane przez brukowce. Nie istnieją najwidoczniej portale motorsportowe jak Kontra. Jest to o tyle dziwne, że główna bohaterka otrzymuje istotną rolę specjalistki ds. mediów społecznościowych, ale wszelkie informacje nie pochodzą z SM, a właśnie z tych drukowanych brukowców. To całkowite odcięcie się od technologicznego i internetowego oblicza F1 nie jest zbyt realistyczne.

„Ja chciałem zwycięstwa za wszelką cenę, a dla niego [dyrektora zespołu] bardziej liczyły się relacje między członkami zespołu” – jestem prawie pewna, że w całej historii F1 nie powiedział tak nigdy żaden dyrektor zespołu. Tam nikt nie inwestuje ogromnych pieniędzy, by wszyscy mogli się lubić i dobrze bawić.

W książce pojawiają się także sztucznie stworzone problemy, jak tu: „Jak ją mam niby znaleźć w mieście, w którym żyje kilkanaście milionów osób?”. Wystarczyło napisać wiadomość prywatną na Instagramie. Dodatkowo mowa o Nowym Jorku, w którym żyje osiem milionów, nie kilkanaście. Zabrakło tutaj podstawowego researchu.

„Podwoić i przekazać kolejnej osobie, bo nawet za milion dolarów nie pomogłabym takiemu palantowi – odpowiedziałam drwiącą ripostą”. Pamiętajmy jednak, że dziewczyny nie stać na mieszkanie, jedzenie ani leczenie matki, co może skończyć się odłączeniem jej od aparatury podtrzymującej życie. Mimo to może sobie pozwolić na odrzucenie dość dobrze płatnej propozycji. Ma to dodać „charakterku” postaci, jednak tak naprawdę jest nielogicznym zachowaniem.

„Melodyjny uśmiech” – melodyjny może być śmiech, ale nie uśmiech.

„– Nie będę szczerzył się do kamery […]. Nie zamierzam udawać.

– Wcale nie musisz niczego udawać. Chodzi o to, abyś pokazał, co naprawdę czujesz. Tylko tak możesz…

Nie miałem zamiaru pozwolić jej dyrygować moimi uczuciami. Wielu próbowało zmusić mnie, abym przybrał na twarz sztuczny uśmiech”.

Cała ta wymiana zdań nie ma sensu. Specjalistka ds. mediów społecznościowych prosiła o uśmiech, on nie chciał udawać. Wyjaśniła, że chce, by niczego nie udawał, to ten stwierdził, że ona nim dyryguje. Nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem, czy to niewłaściwe stosowanie wyrazów, czy po prostu próba narzucenia czytelnikowi pewnych interpretacji.

„Oberwie końcówką od kontaktu”. Chodziło o końcówkę kabla. Nie da się oberwać czymś, co jest w ścianie [raczej].

Dziewczyna wyznaje, że po zatrudnieniu u Nicka obejrzała „ten” filmik. Co nie ma sensu, bo już w klubie dowiadujemy się, że go widziała i rozpoznaje kierowcę z tego nagrania.

„Jeśli nie zjawisz się o dziewiętnastej na Time Square…” – w Stanach Zjednoczonych nie stosuje się 24-godzinnego systemu czasowego. To notoryczny błąd w książkach pisanych przez polskich autorów, ale powinien zostać wychwycony na etapie redakcji.

„Jeśli mój ojciec [kierowcy zespołu Red Bulla] dowie się, że podsłuchiwałaś, wyrzucą cię z zespołu [Ferrari]”. Tu chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego rodzic osoby z Red Bulla raczej nie ma wpływu na zatrudnienie ludzi z innego zespołu?

„Zwycięstwo smakowało musującym szampanem, którym Sebastian mocno wstrząsnął i skierował go prosto w moją twarz. Sam również odkorkowałem własny napój”. W F1 butelki są odkorkowane. Do tego nie do końca jestem pewna, jak to jest z tym szampanem. Jeśli to sezon 2023 albo 2024, w tamtym okresie stosowano wino musujące marki Ferrari Trento, które zastępowało szampana. Dopiero od 2025 ponownie wrócił szampan – Moët & Chandon. Zdanie też mogłyby brzmieć lepiej. Można np. usunąć całkowicie zbędny zaimek osobowy „go”.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Ferrari zapomniało, że zatrudniło nową osobę i nie przygotowało dla głównej bohaterki wejściówki do padoku. Totalnie normalna sprawa, prawda? Dziewczyna prosi o pomoc Nicka, bo przecież w napiętym grafiku podczas weekendu wyścigowego zawodnik ma czas na takie rzeczy. Kierowca wręcza jej konkretny kolor przepustki, by mogła wejść i zacząć wykonywać swoją pracę. Na to wszystko ochroniarz skinął „z uznaniem” głową, bo dostała przepustkę dla „najbliższych kierowców, ważnych gości i WAGs”. Dosłownie zostało tam opisane, że to ostatnie przepustki, jakie zostały. Wszystkie inne się skończyły. Sam opis osób wchodzących na tym kolorze plakietki jest długi, a mimo to wszyscy zachowują się tak, jakby początek nie istniał, i traktują Stellę, jakby była WAGs. Nie ma to za bardzo sensu – to raczej próba zarysowania romansu w historii. Ale może wypadłoby to lepiej, gdyby plakietka była wyłącznie dla WAGs i gdyby nie było wzmianki o tym, że te inne się wyczerpały. Swoją drogą te plakietki nie mają tak przypisanych kolorów.

„– Miło mi cię poznać. Cieszę się, że będę miała tu kogoś, kto tak jak ja nie zna się na samochodach.

– Och, zdecydowanie. To ciągłe gadanie o wyścigach jest takie męczące” – dlaczego dziewczyna kierowcy założyła, że pracownica zespołu nie zna się na tym sporcie? Jest to też pierwszy weekend wyścigowy Stelli i już zdążyła się zmęczyć swoją pracą?

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

„Jej chłopak, rozpędzony ponad dwieście kilometrów na godzinę, jechał przez tor, gdzie jego drugi kierowca”. Kierowca nie ma drugiego kierowcy. Ma partnera albo kolegę zespołowego.

„DSQ, Nick. Zostałeś zdyskwalifikowany”. – To był DNF. Cały opis bardzo dokładnie przedstawia odpadnięcie z wyścigu. To całkowicie błędne stosowanie określeń z F1. Powtarza się w Słowniczku na końcu książki.

„Fani Ferrari bardziej niż torem interesowali się życiem prywatnym kierowców”. Chciałabym zobaczyć reakcję tifosi na tę informację. Myślę, że mieliby dużo do powiedzenia.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

„Uwielbiała podziwiać słońce i malować ze mną obrazy. Powtarzała, że to ją relaksuje, gdy pojawiają się problemy, ale obie wiedziałyśmy, że to moje rysunki były lepsze”. To zdanie nie ma sensu. Jeśli ktoś wykonuje pewną czynność, by się zrelaksować, nie ma znaczenia, czy rysunek jest ładny.

„Mam spotkanie z X, a potem muszę spotkać się z mediami. Wolałam umierać z nudów niż uczestniczyć w ich spotkaniu zespołu, żeby rozmawiali o strategii, z której niewiele rozumiałam” – osoba ds. mediów społecznościowych nie uczestniczy w spotkaniach, podczas których omawiana jest strategia. To poufne dane.

„Kwestią czasu było, aż w końcu zdobędzie upragnione zwycięstwo” – to zdanie może nie wygląda nieprawidłowo, ale pozwólcie mi wyjaśnić, o co tu chodzi. W tym miejscu fabularnym Nick już dawno wygrał kilka wyścigów. Słowo „zwycięstwo” to po prostu nieudolny synonim na „mistrzostwo”. Jednak w kontekście tego, że zwycięstwa miały miejsce, nie ma to sensu.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

„Nie wiem, co dokładnie usłyszałaś, ale wolałbym, żebyś nie powtarzała tego Nickowi” – rozmowa, którą Stella podsłuchała, odbyła się na balu charytatywnym przed rozpoczęciem sezonu, czyli możemy założyć, że w okresie od grudnia do marca. Ta rozmowa odbywa się w Monako, mniej więcej w połowie roku. Gdyby miała cokolwiek komukolwiek powtórzyć, zrobiłaby to już dawno.

„Potarłam chłodne ramiona i spojrzałam w stronę ludzi pracujących na kuchni, z nadzieją, że ktoś zamknie otwarte okno, ale mężczyźni pochłonięci pracą nie wyłapali mojego dwuznacznego wzroku skierowanego w stronę wirującej w powietrzu firanki”. Nie do końca rozumiem rozumowanie głównej bohaterki. Dlaczego pracownicy gastronomiczni mieliby odbierać sobie potrzebne świeże powietrze, by zadowolić gościa, który przyszedł na chwilę po jedzenie?

„– Wiesz, co jeszcze powiedział Seb?

– Oświeć mnie. – Zmrużyłem oczy, bo po raz kolejny użyła jego przezwiska” – to tylko skrót imienia. Nie róbmy z takich rzeczy dramatu, bo to uwłacza inteligencji czytelnika.

„– Carrie to nie zwykła dziewczyna z Teksasu […].

Stella nie była z Teksasu, ale puściłem to mimo uszu” – ponownie wygląda to tak, jakby postaci nie słuchały się wzajemnie.

„Uśmiechnąłem się bezczelnie, chociaż przegrana kumpla nie powinna mnie cieszyć. Aczkolwiek to grzech mówić o przegranej w przypadku drugiego miejsca na podium. Zawsze walczyliśmy o pole position do samego końca” – autorka wielokrotnie w książce sugeruje nam, że w wyścigu walczy się o pole position. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego nie jest możliwe, by w wyścigu zdobyć pierwsze pole startowe do wyścigu.

„Kątem oka obserwowałem swoich rywali, którzy śmiali się i zabawiali ważniaków w garniturach, jakby od tego zależała ich przyszłość w Formule. Kontakty były ważne, ale umiejętności jeszcze ważniejsze. Mogłeś mieć znajomości, jednak jeśli dawałeś dupy na wyścigach, byłeś do wywalenia z zespołu” + „Mój stary zagroził, że wycofa się z finansowania zespołu, a wtedy żegnajcie, szanse na wygraną. Parsknąłem śmiechem”. W jednym fragmencie dowiadujemy się, że w sumie sponsorzy nie są w ogóle potrzebni kierowcom oraz że dobremu kierowcy grozi brak miejsca w F1, bo straci sponsora. Mimo wszystko to sobie przeczy i przeczy także realiom motorsportowym. Mam nadzieję, że Kucharczyk i inni nasi sportowcy nie zainspirują się tym podejściem i jednak dalej będą szukać pieniędzy.

„Kto ma jechać pierwszy? Nikt?” – jakim cudem dziewczyna z prawem jazdy nie wie, jakie są zasady ruchu drogowego? Jeśli jej zdaniem nikt nie ma jechać, to na tym skrzyżowaniu pozostało im umrzeć śmiercią głodową?

„– Nie znoszę tej piosenki.

– Serio? Przecież na Tiktoku [TikToku] to prawie hymn twojego zespołu. Ludzie mówią, że ta piosenka należy do ciebie.

– Nie należy do mnie.

– To ty należysz do niejpoprawiłam go”.

W tym fragmencie jest wiele błędów. Pierwszym z nich jest nieprawidłowa nazwa platformy. Drugim brak logiki – Stella nie mogła poprawić Nicka, skoro poprawiła swoją wcześniejszą wypowiedź.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Osoba, która interesuje się F1 od 2023 roku raczej powinna się już zorientować, jak przebiega harmonogram Grand Prix w większości przypadków. Minimum jedno Grand Prix Kanady miało miejsce przed przekazaniem tej książki wydawnictwu.

„[Tynk odpada ze ścian szpitala] Regularnie wysyłałam ojcu część swojej wypłaty, która miała pomóc mamie, ale najwyraźniej nie korzystał z tych pieniędzy. Czyżby uznał, że nie było już szans, aby mama się obudziła?” – autorka sugeruje, że pieniądze na podtrzymanie kobiety w śpiączce miały iść na remont szpitala, a jeśli nie zostały tak wykorzystane, to w jakiś sposób jest to wina ojca, a nie dyrektora placówki.

„Zostawiłam cię samą z ojcem i nie wyobrażam sobie, przez jaki koszmar musiałaś przejść, ale nie mogłam” – Brak dokończenia zdania. Nie mogła czego?

„Słowa siostry zabolały bardziej niż wyciągane po wypadku szwy” – to nie boli, ewentualnie minimalnie. Piszę z własnego wielokrotnego doświadczenia, więc nie zapraszam do dyskusji.

[O założeniu kurtki Ferrari] „Nie powinnam była jej zakładać, chcąc romansować z członkiem innego zespołu, bo oznaczało to, że wciąż byłam oddana Nickowi i Ferrari. Jednak gdy otworzyłam szafę, ta kurtka wzywała mnie zapachem wody kolońskiej i szlugów. Po prostu nie mogłam jej nie włożyć”.

„Iskry wydobywające się spod kół” – iskry wydobywają się spod podłogi, tej, która odpowiada za dyskwalifikację McLarenów z Grand Prix Las Vegas.

„Zaczęłam mieć wątpliwości, czy Nick nie zrujnuje swojej kariery” – podobno już była zrujnowana?

„Co za gnój – szepnęłam, przyglądając się Sebastianowi, który postawił nogi na stole, wiwatując jak pieprzony zwycięzca Grand Prix” – wygrał wtedy Grand Prix. „Tyle że to zwycięstwo nigdy nie należało się jemu”. Brzmi to tak, jakby wygrać w Grand Prix mogła tylko osoba miła, która nigdy nikomu nie zrobiła przykrości. Do tej pory myślałam, że wygrywa po prostu osoba, która pierwsza przekroczy linię mety, ale najwidoczniej mało jeszcze wiem o tym sporcie.

„Serce klekotało mi szybciej niż zderzak po wjechaniu w poręcz na torze wyścigowym” – Dobrze wiedzieć, że bolidy mają zderzaki, a tory poręcze. Myślę, że to może być przydatna wiedza w przyszłości.

„Kochanie, został nam jeszcze jeden wyścig przed zakończeniem sezonu. Grand Prix w Belgii należy do mnie” – Grand Prix Belgii nie kończy sezonu F1. F1 nie kończy się również w połowie roku. Co ciekawe, w późniejszych rozdziałach jest mówione, że będzie przerwa wakacyjna. Mimo to nie zostało to poprawione na żadnym etapie pracy nad książką Race changer.

„– Ale to ty jesteś gwiazdą Ferrari – zauważył dziennikarz.

Zacisnęłam zęby, chcąc sprzedać mu solidnego kopniaka” – dlaczego? Nie ma to żadnego sensu. Przecież był bardzo popularną osobą w Ferrari. Miał fanów.

„Ale na razie dość z imprezami. W końcu braci się nie traci” – te dwa zdania nie łączą się ze sobą.

Według autorki, gdy kierowca jedzie bolidem, jego zespół nie o wszystkim go informuje, co sprawia, że kierowca jest ślepy i „nie ma pojęcia o niczym”.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Nick jako bohater swojego POV widzi, że Stella wiwatuje sarkastycznie, ale nie zwraca na to uwagi. To ma być prawdopodobnie informacja dla czytelnika, ale jest to po prostu źle opisane. Bohater nie powinien mieć takiej świadomości.

Słowniczek

Grand Prix – niby jest albo sprint, albo treningi, choć przecież nawet przy weekendzie sprinterskim mamy treningi.

DSQ przetłumaczone jest poprawnie, ale w historii mylone z DNF.

FIA – Międzynarodowa Federacja Motoryzacyjna → FIA – Międzynarodowa Federacja Samochodowa (Fédération Internationale de l’Automobile). Taka informacja jest możliwa do wygooglowania w kilka sekund. Nie rozumiem, skąd wziął się taki błąd w tłumaczeniu nazwy organizacji.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Liczne powtórzenia

W całej książce występują liczne powtórzenia tych samych wyrazów w bardzo bliskim położeniu, a także tych samych konstrukcji i wyrażeń. Przykładowo wszyscy w książce wzdychają i mruczą nawet w sytuacjach, przy których taki opis nie pasuje. Sprawia to też, że wszyscy bohaterowie brzmią tak samo, bo też zachowują się tak samo.

„Nie chciałem go jednak martwić gadką o uczuciach i słabościach, które mogłem przezwyciężyć. Jednak jak nigdy wcześniej potrzebowałem się komuś wygadać”.

„Podniósł je z odrazą i zatkał nos, przenosząc je w stronę pełnego kosza”.

„Rozległ się dźwięk podobny do wibracji telefonu” – wibracja zawsze określana jest jako dźwięk i występuje w książce niezliczoną liczbę razy.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Błędy interpunkcyjne

Błędy interpunkcyjne w Race changer były liczne i objawiały się na wiele sposobów. Czasem brakowało kropki na końcu zdania bądź pojawiały się błędy przy wielokropku. Najczęściej jednak przecinki były postawione w niewłaściwych miejscach bądź ich brakowało.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Literówki

  • „iphone’a” → „iPhone’a”,
  • „Nowym Yorku” → „Nowym Jorku”,
  • “Duval Leroy Femme” → “Duval-Leroy Femme”
  • „Nick Russo był nieznośny, ale miał wpływy i wiedziałem, że jeśli przez niego zostanę wyrzucona z tego miejsca, już nigdy nie będę miała po co tutaj wracać…” – niezgodność osoby w narracji.
Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Błędy składniowe, leksykalne i stylistyczne

  • „Nie mam czasu na dziewczynę, a co dopiero dla psa” – czasownik „mieć czas” wymaga przyimka „na” oraz biernika.
  • „odpowiednią kwotę na terminale” → „odpowiednią kwotę na terminalu” – pojawia się błąd w miejscowniku.
  • „Ona i kilka innych osób […] odsunęły się” → „Ona i kilka innych osób […] odsunęło się”.
  • „Moim zadaniem jest przywrócić mu dobre imię i zrobię to za każdą cenę” → „Moim zadaniem jest przywrócić mu dobre imię i zrobię to za wszelką cenę” – w polszczyźnie utrwalony został zwrot „za wszelką cenę”, natomiast „za każdą cenę” brzmi jak kalka z języka angielskiego (at any price).
  • „Ukradła mi jedną kiść winogrona” → „Ukradła mi jedną kiść winogron” – winogrona to rzeczownik w liczbie mnogiej. Jedno „winogrono” to pojedyncza kulka, a kiść składa się z wielu.
  • „Dokładnie” → „Dokładnie tak” – słowo „dokładnie” jako potakiwanie to ponownie kalka z angielskiego (exactly). W starannej polszczyźnie stosuje się „właśnie”, „istotnie” lub dodaje „tak”.

Opisy przydługie, wybijające z rytmu bądź przesadnie nawiązujące do F1

Opisy wskazane w tej kategorii były wybijające z immersji książki. Nie pasowały do języka stosowane w powieści, były też przesadnie szczegółowe – takie informacje nie są potrzebne czytelnikowi.

  • „Podłożyłem bidon pod wodopój, potarłem suche usta i obserwowałem lejącą się ciecz, która zapełniała butelkę, schładzała plastik”.
  • „To tak, jakbym wchodził w zakręt i postawił wszystko na szali, w ostatnim momencie wciskając hamulec” [mowa o wejściu w związek ze Stellą].
Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Nieprawidłowości w konstrukcji bohaterów

Bohaterowie przez całą historię nie ulegają żadnej przemianie, nie rozwijają się nawet w najmniejszym stopniu. Od samego początku są antypatyczni i irytujący. Można nawet uznać, że są płascy. Charakteryzuje ich tylko kilka cech, najczęściej negatywnych. Na każdym kroku z premedytacją dokonują złych wyborów. Gdyby postawić Nicka i Stellę z końca książki obok Nicka i Stelli z jej początku, gołym okiem byłoby widać, że to te same postaci. Nie dojrzeli, nie zmienili za wiele w swoim życiu czy nawykach. Brak rozwoju jest sporą wadą w konstrukcji bohaterów.

Samych postaci jest niewiele. Ze stawki Formuły 1 mamy zaledwie czterech nazwanych kierowców, reszta jest tłem. Wśród pracowników nie jest wcale lepiej. Do tego często postaci te są źle napisane. Przykładowo szef i dyrektor Ferrari [co już samo w sobie jest błędem, bo szef i dyrektor to osobne stanowiska, dlatego nie powinno dojść do wymiennego użycia tych słów] jest rzekomo zawsze bardzo spokojny i nigdy się nie denerwuje. Mimo to pojawia się w historii wyłącznie jako wyjątkowo zdenerwowana osoba. Prawie nigdy nie ma z nim interakcji, gdy jest w tej „spokojnej” wersji siebie. To samo sobie przeczy.

Na pewnym etapie książki postać przyjazna i pozytywna zaczyna zachowywać się w sposób chamski i oschły. Nie poprzedza tego żadne szczególne wydarzenie. Jak się okazuje – ma być to wstęp do pewnych fabularnych zmian. Niestety wypada to słabo i jest swoistym spoilerem. Niszczy to późniejsze zaskoczenie i właściwie pozwala czytelnikowi przewidzieć zakończenie.

Bohaterowie się nie znoszą, choć na szczęście mają ku temu jakiś powód [sprzeczka z początku książki]. Niestety razem z tą nienawiścią występuje podniecenie seksualne. Nie powinno być chemii ani romantycznych myśli na etapie niechęci do siebie. Enemies to lovers to popularny motyw w literaturze i lubiany przez wielu czytelników, jednak musi być poprowadzony umiejętnie. Najpierw bohaterowie muszą być wrogami, dopiero z czasem powinni zmienić się w kochanków. Tutaj niestety mamy „enemies and lovers”.

Zdrowie psychiczne

Zdrowie psychiczne miało bardzo dobry wstęp – autorka świetnie pokazała, że doświadczanie internetowego hejtu ma wpływ na ludzką psychikę, tak samo przebycie traumatycznego wydarzenia. Niestety kończy się to na raptem jednym ataku paniki, bez jego powtórki przy identycznych sytuacjach, i demonizowaniu zarówno psychoterapii, jak i farmakoterapii, co jest bardzo szkodliwym zabiegiem w literaturze dla młodzieży i młodych dorosłych.

Obraz kobiet w Formule 1

Jako rzekoma FANKA F1 autorka w sposób obrzydliwy wypowiada się o kobietach. Opisywane są w sposób obleśny, uwłaczający i generalizujący. Według autorki wszystkie kobiety, które chcą spotkać kierowców albo są na torze, liczą na pieniądze, chcą się przypodobać, o sporcie nie wiedzą kompletnie nic, bo nie chcą albo nie potrafią ogarnąć go swoimi rozumkami. Często celowo ich wygląd opisywany jest w sposób odrzucający, ośmieszający i ogólnie negatywny.

Główna bohaterka miała prawo jazdy, jeździła jakiś czas przed wypadkiem, a mimo to nie pamiętała jak się prowadzi, jak się obsługuje samochód; nie znała również przepisów ruchu drogowego. Wszystko po to, by pokazać, jak kobiety są głupsze we wszelkich motoryzacyjnych kwestiach. Jako fanka tego sportu powinna chyba nie chcieć „promować” tego typu krzywdzących stereotypów?

Krzywdzący stereotyp pojawia się również w restauracji, w której nagrany był problematyczny filmik. Początkowo kelner nie chce udzielić bohaterce żadnych informacji, ale ostatecznie Stelli udaje się wyciągnąć szczegóły od kelnerki. Dlaczego? Wszystko wyjaśni cytat: „Że też wcześniej nie wpadłam na pomysł, aby porozmawiać z jakąś kobietą, one z natury lubią plotkować”.

Kobiety są w tej historii traktowane przedmiotowo, jako „nagroda” w wyścigu. Samą swoją obecnością „rozpraszają zespół i innych zawodników”, a zwykłe ubrania także podkreślają jednotorowe myślenie: „Spodnie wulgarnie podkreślały pośladki”. Nawet mężczyźni na trybunach ślinili się na widok Stelli…

Seksualizacja i upupianie mężczyzn

Choć krzywdzących stereotypów względem kobiet było zdecydowanie więcej, mężczyźni również nie mogli się uchronić przed negatywnym obrazem. Określani byli jako „chłopcy z Formuły 1”, mimo że są przecież dorosłymi mężczyznami, sportowcami, którzy za każdym razem ryzykują swoim zdrowiem i życiem na torze… Jedyne, o czym myślą, to seks i alkohol. Nigdy nie są określani jako utalentowani, szybcy na torze. To po prostu „przystojni mężczyźni”.

Źródło: Karnas Maria, Race changer, Wydawnictwo Amare, Gdynia 2025 [skan własny]

Sam fakt, że mężczyźni nie mogą marznącej osobie dać kurtki, bo już ma to jakieś mityczne znaczenie, pokazuje, jak głęboko w tej historii wsiąknięta jest seksualizacja wszystkiego, co się rusza.

Błędy dotyczące stricte Formuły 1

Błędy dotyczące F1 są liczne, wbrew zapewnieniom patronki tego tytułu. Pojawiają się nawet w słowniczku, który znajduje się na końcu książki. Błędne informacje są właściwie przy każdym wyjaśnianym wyrażeniu, choć najbardziej zadziwiający jest błąd w tłumaczeniu FIA. W jaki sposób w ogóle powstał, skoro nawet Google podrzuca tylko prawidłową wersję? Tak samo jest z losowym AI, które spyta się o wyjaśnienie tego skrótu.

Race changer miał być książką mocno powiązaną z Formułą 1, ale samego ścigania jest niewiele. Może kilka okrążeń czy momentów. Częściej to informacja o tym, kto wygrał. Gdy występowały awarie, czytelnik nawet o tym nie wiedział – wyszło to w monologu wewnętrznym bohatera jakoś pod koniec książki. Kierowca F1 w książce Race changer w ogóle nie dba o kondycję. Pali papierosy, nie ma obok niego trenera, nie ćwiczy intensywnie, jedynie gra na PlayStation. Boi się utraty fotela wyścigowego, jednocześnie robi wszystko, by go stracić.

Autorka na każdym kroku pokazuje, że nie zna terminologii związanej z F1, chociaż rzekomo jest fanką tego sportu od końcówki 2023 roku. Skąd to wiadomo? Zespoły nazywa drużynami, choć wśród fanów nikt nie używa tego wyrażenia, raczej związanego z innymi dyscyplinami. W F1 mamy zespoły albo nieprzetłumaczone „teamy”.

Autorka nie rozumie też, co się dzieje podczas wyścigu. Podczas jednego z nich kierowca z dużą przewagą czasową zjechał do alei serwisowej na pit stop. Wyjechał na tej samej pozycji. Dosłownie napisane zostało „X włączył się do ruchu, nie tracąc przy tym pozycji. Udało się, wyprzedził Y”. Nie wyprzedził nikogo, skoro nie zmieniła się jego pozycja. Doszło nawet do pomylenia DSQ z DNF i nie jest to kwestia samego tłumaczenia, a po prostu zasad.

Sporym błędem jest również twierdzenie, że w połowie roku, po wyścigu na Spa, kończy się sezon. Co prawda było to napisane raz, a później już wspomniano, że dopiero zacznie się przerwa letnia, ale dlatego takie zdanie w ogóle się pojawiło? I dlaczego ani redaktorka, ani korektorka tego nie wyłapały, skoro przy takiej sprzeczności nawet nie potrzeba znać się na F1? Wystarczy to przeczytać ze zrozumieniem. Innym potworkiem są „czwartkowe treningi w Kanadzie”. Autorka nie zna nawet harmonogramu weekendu wyścigowego, który poza pojedynczymi wyjątkami dosłownie nie zmienia się od wielu lat.

Widoczny jest też brak znajomości realiów samej pracy w F1. Główna bohaterka zarabia nierealistycznie dużo, realizuje pracę na kilku stanowiskach – jest osobą od mediów społecznościowych, wizerunku, detektywem, niańką dla kierowcy. Po opisach w książce wychodzi na to, że pracuje codziennie całodobowo. Jej godziny pracy dosłownie nie zostały uregulowane. Gdyby autorce chciało się choćby poczytać ogłoszenia o pracę, wiedziałaby, że osoby na tych stanowiskach raczej pracują w siedzibie zespołu… Niewłaściwe jest też robienie ze specjalistów ds. mediów społecznościowych jakichś opiekunów dorosłych ludzi. Bądźmy poważni. Traktujmy pracę wszystkich ludzi w F1 poważnie.

Na torze Spa metę widać niby na horyzoncie… polecam zobaczyć choć jeden onboard, bo pięknie to pokaże, że tak się nie dzieje. Kierowcy skaczą tam na „maskach” bolidów, co też jest niemożliwe, bo te samochody nie mają masek. Dodatkowo według autorki bolid F1 jest blaszany.

Największym pogmatwaniem w pokazaniu głupoty fanek F1 jest moment opublikowania pełnego nagrania. Wszyscy fani jednocześnie przeglądają media społecznościowe tuż przed dekoracją na podium – co jest niemożliwe, bo na torze szybkość internetu jest gorsza, do tego człowiek jest raczej zajęty czymś innym niż telefonem. Mimo że od pierwszej, skróconej wersji filmu wszyscy wiedzą, że Nick jest tym „złym”, wiedzą, że jest kierowcą F1, wiedzą, że obecnie znajdują się na wyścigu F1, to po opublikowaniu TEGO SAMEGO, tylko dłuższego filmu, ktoś krzyczy z trybun „Tak, to on!”. Serio? Skoro przez całą książkę wszyscy mieli Nicka za osobę najgorszą na świecie, czemu dopiero pod koniec odkrywają, że jest on bohaterem tego samego nagrania?

Cała fabuła dotyczy „zrujnowanej kariery” Nicka, jednak prawda jest taka, że nie jest ona zrujnowana. Od początku wiemy, że wszystko powiązane jest z pewnym filmikiem, na którym Nick zrobił coś bardzo złego. Na skutek publikacji tego nagrania Nicka spotyka fala hejtu [jednak nie czarujmy się – każdy kierowca F1 doświadcza hejtu za najróżniejsze rzeczy, w tym za rozwalenie się podczas Grand Prix albo inne sytuacje. Patrz: przypadek Doohana z 2025 roku albo memy z Osama bin Russellem i Kimim Andreą Talibantonellim].

Pogarsza się stan psychiczny głównego bohatera, co – choć zrozumiałe – również zdarza się wśród niekontrowersyjnych kierowców. Rzutuje to na jego wyniki, mimo to normą jest, że kierowcy nie zawsze wygrywają. Nick nie został wyrzucony z zespołu, nie odebrano mu superlicencji. Nie doświadczył choćby tego samego, co Jüri Vips, kierowca akademii Red Bulla, którego spotkały dotkliwe konsekwencje po powiedzeniu słowa na „n”.

Tutaj tego nie ma. Filmik się pojawił, Nick dalej miał pracę i wygrywał. Sprawia to, że cała fabuła kręcąca się wokół „zrujnowanej kariery” dotyczy właściwie czegoś, co nie istnieje, bo jego kariera trwała sobie w najlepsze. To największy błąd tej książki, bo dotyczy jej całego sedna.

Podsumowanie

Podsumowując – książka Race changer jest niegotowym produktem pełnym wielu błędów najróżniejszych kategorii. W sposób krzywdzący odnosi się do zaburzeń psychicznych w czasach, gdy problemy te dotykają coraz więcej ludzi. Nie ma nic wspólnego z Formułą 1, bo większość treści, która jej dotyczy, jest nieprawidłowa. To, co zacytowałam, to tylko mały odsetek. Niestety dopiero w trakcie lektury można odkryć, że autorka o samym sporcie wie niewiele, myli nawet rzeczy, które powinna rozumieć po obejrzeniu tylko kilku wyścigów.

Reprezentacja fanek F1 jest odrażająca i osobiście czułam się niekomfortowo, gdy to czytałam. Seksizm dotknął również mężczyzn. Pod względem fabularnym historia jest płytka, niewiele się tam dzieje. Niby podróżujemy, ale bez żadnego rozwoju wśród bohaterów. Sportu jest niewiele. Nie możemy się w niego wgłębić, poznać od innej strony, wczuć się w rywalizację na najwyższym poziomie.

Plot twist, choć poważny, tylko jeszcze bardziej zniechęca nas do wszystkich postaci. Zakończenie jest do bólu przewidywalne. Nawet gdyby ktoś czytał to w oderwaniu od Formuły 1, relacje międzyludzkie są zaburzone m.in. przez niewłaściwą komunikację lub jej brak, często też brak wzajemnego słuchania, dialogi są jakby „obok siebie”. Postaci same sobie przeczą – jedno myślą, co innego mówią, a jeszcze co innego robią. Po kilku stronach ponownie mówią coś zupełnie innego… Nie ma to najmniejszego sensu.

Bardzo łatwo można rozpoznać, którymi kierowcami autorka „inspirowała się” przy tworzeniu Nicka i Sebastiana. Przy dodaniu do tego ich niewłaściwych zachowań i seksualizowania tych postaci, jest to po prostu działanie nie na miejscu. Przestańmy seksualizować prawdziwych ludzi. Są tacy sami jak my. Mówiąc już dobitnie: nie są obiektem do masturbacji.

Jedynym plusem w tej sytuacji jest to, że chociaż pojawiła się scena seksu, nie została ona szczegółowo opisana, za co naprawdę chciałabym podziękować autorce. W obecnych czasach tych scen jest wszędzie za dużo, więc nieuleganie temu trendowi oceniam naprawdę pozytywnie.

Nie znajduję w tej książce niczego godnego polecenia, bo nawet dobrze rozpoczęty wątek zdrowia psychicznego został poprowadzony szkodliwie. Demonizowanie psychoterapii oraz farmakoterapii może skończyć się źle. Nie zapominajmy, że depresja jest chorobą śmiertelną, a niestety młode osoby są skrajnie narażone na tak kulturowe oddziaływania. Język kształtuje rzeczywistość, w której żyjemy. Możemy udawać, że nic takiego nigdy nie ma miejsca, jednak czytelnicy naprawdę wciągają do swojego życia schematy z dzieł kultury, które przyswajają. To ludzkie. Przedstawianie farmakoterapii jako coś negatywnego może realnie sprawić, że ktoś potrzebujący pomocy nie zgłosi się po nią, a to może skończyć się tragicznie. Musimy brać odpowiedzialność za swoje słowa i działania.

Mam nadzieję, że wydawnictwa przestaną wydawać tego typu książki i w końcu postawią na jakość, a autorzy przestaną bawić się w pisanie o rzeczach, o których nic nie wiedzą, gdy mają świadomość, że są zbyt leniwi na podstawowy research. Z ciekawości pytałam ChatGPT i Gemini o różne kwestie z tej książki i potrafiły bardzo sprawnie znaleźć prawidłowe informacje, choć przecież AI również popełnia sporo błędów. To powinno dać do myślenia.

Ocena końcowa

1/5.

O wiele bardziej polecam czytanie książek biograficznych i sportowych, które bazują na faktach i pozwalają nam poznać ten sport od całkowicie innej strony – czasem lepszej, czasem gorszej, ale przynajmniej autentycznej.

Źródło grafiki poglądowej: zdjęcie autorskie

Autor

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like