Jesteśmy już po shakedownie w Barcelonie oraz na półmetku zimowych testów – za nami pierwsze trzy dni jazd w Bahrajnie. Jak na tym etapie prezentują się poszczególne zespoły? Czy warto przywiązywać wagę do uzyskiwanych czasów okrążeń i kto sprawia najlepsze wrażenie? Zapraszam do artykułu!
Ogólne podsumowanie testów
W dniach 11–13 lutego odbyła się pierwsza część przedsezonowych testów – trzy z łącznie sześciu zaplanowanych w tym roku dni jazd w Bahrajnie. Druga tura odbędzie się w przyszłym tygodniu, od środy do piątku, i domknie program testowy przed startem sezonu.
Rozszerzony harmonogram nie jest przypadkowy – to efekt wprowadzenia nowych regulacji technicznych, które w tym roku znacząco zmieniają konstrukcję samochodów i silników. Zespoły otrzymały w sumie aż dziewięć dni testowych (trzy w Barcelonie oraz sześć w Bahrajnie), co ma kluczowe znaczenie dla odpowiedniego zrozumienia nowych maszyn. Tak duża liczba dni testowych powinna przełożyć się na lepsze przygotowanie ekip, wyższy poziom dopracowania konstrukcji oraz bardziej wyrównaną i jakościową rywalizację już od pierwszego wyścigu sezonu w Australii.
Testy F1 – liczba okrążeń przejechanych przez zespoły
| Zespół | Liczba okrążeń |
|---|---|
| McLaren | 422 |
| Williams | 422 |
| Ferrari | 421 |
| Haas | 390 |
| Audi | 354 |
| Red Bull | 343 |
| Racing Bulls | 327 |
| Cadillac | 320 |
| Alpine | 318 |
| Mercedes | 282 |
| Aston Martin | 206 |
Co niezwykle interesujące, aż trzy zespoły przekroczyły barierę 400 okrążeń – McLaren, Williams oraz Ferrari. Tak duży przebieg to bardzo dobry sygnał: świadczy o solidnej niezawodności konstrukcji i pozwala zebrać ogromną ilość cennych danych, które na tak wczesnym etapie sezonu mają kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju samochodu.

W kolejnej grupie znalazło się aż sześć ekip z dorobkiem ponad 300 okrążeń. Najwięcej w tej stawce przejechały Haas i Audi. Red Bull zakończył testy z wynikiem 343 okrążeń – to efekt nocnej awarii między pierwszym a drugim dniem jazd, która ograniczyła program zespołu. Na plus można również zaliczyć rezultat Cadillaca – 320 okrążeń to solidny wynik, szczególnie jak na ekipę budującą swoją pozycję w stawce.
Najgorzej pod względem przebiegu wypadły Mercedes i Aston Martin. Obie ekipy straciły sporo czasu z powodu problemów związanych z jednostką napędową. Co ciekawe, mowa o zespołach fabrycznych, co tym bardziej zwraca uwagę w kontekście niezawodności na starcie sezonu.
Testy F1 – najszybsze czasy okrążeń
| Zespół | Kierowca | Najszybsze okrążenie |
|---|---|---|
| Mercedes | Andrea Kimi Antonelli | 1:33.669 |
| Ferrari | Lewis Hamilton | 1:34.209 |
| McLaren | Oscar Piastri | 1:34.549 |
| Red Bull | Max Verstappen | 1:34.798 |
| Haas | Oliver Bearman | 1:35.394 |
| Alpine | Franco Colapinto | 1:35.806 |
| Audi | Nico Hülkenberg | 1:36.291 |
| Williams | Alexander Albon | 1:36.793 |
| Racing Bulls | Liam Lawson | 1:36.808 |
| Cadillac | Valtteri Bottas | 1:36.824 |
| Aston Martin | Fernando Alonso | 1:38.248 |
Na wstępie warto wyraźnie podkreślić, że do uzyskanych czasów okrążeń nie należy podchodzić zbyt dosłownie. Część zespołów nie realizowała pełnych symulacji kwalifikacyjnych, inni z kolei jeździli na bardziej zachowawczych mapach silnika, celowo nie pokazując swojego rzeczywistego tempa. Testowe rezultaty często są elementem strategicznej gry i nie oddają w pełni układu sił przed pierwszym wyścigiem.

Jednak analizując czasy uzyskiwane na przestrzeni wszystkich trzech dni testowych, można odnieść wrażenie, że w tym sezonie ścisła czołówka będzie składać się z czterech zespołów – Mercedesa, Ferrari, McLarena oraz Red Bulla (kolejność pozostaje oczywiście kwestią otwartą).
Za nimi solidnie prezentują się Haas, Alpine oraz Williams, które pokazały równe tempo i stabilne programy testowe. W przypadku Cadillaca, Astona Martina, Racing Bulls oraz Audi należy natomiast zachować większą ostrożność w ocenach. Problemy techniczne i niezrealizowane w pełni programy jazd sprawiły, że ich obraz może być obecnie nieco zaburzony i nie w pełni oddaje rzeczywisty potencjał tych ekip.
Wygrani i przegrani?
Red Bull – wygrani
Najwięcej medialnego zamieszania wywołała postawa Red Bulla. Toto Wolff otwarcie przyznał, że liczył na słabszą dyspozycję rywali, a jednocześnie stwierdził, że ich jednostka napędowa może być obecnie najlepsza w stawce. Również z obozu McLarena płyną sygnały, że to właśnie zespół z Milton Keynes sprawia wrażenie najlepiej przygotowanego do nadchodzącego sezonu.
Red Bull rzeczywiście wydaje się mieć bardzo mocną jednostkę napędową, szczególnie w kontekście jej części hybrydowej. Według ekspertów system odzyskiwania energii ma generować wyraźnie więcej mocy na okrążeniu niż rozwiązania konkurencji, co może dawać przewagę zarówno na prostych, jak i w zarządzaniu mocą podczas całego dystansu wyścigu.

Dodatkową uwagę zwraca styl jazdy Maxa Verstappena. Holender stosuje nietypową na tle reszty stawki technikę redukcji biegów – często sięga po pierwszy bieg w miejscach, które wcześniej pokonywał na dwójce. Może to świadczyć o innym charakterze pracy jednostki napędowej oraz sposobie wykorzystania momentu obrotowego.
Co więcej, Isack Hadjar zanotował najwyższą prędkość maksymalną podczas testów – 337 km/h. Wszystkie te elementy składają się na obraz jednostki napędowej Red Bulla jako konstrukcji o bardzo dużym potencjale, która może odegrać kluczową rolę w układzie sił nadchodzącego sezonu.
Ferrari – wygrani
Ferrari w Bahrajnie wystawiło tę samą wersję samochodu, którą testowano wcześniej w Barcelonie. Fred Vasseur przyznał, że głównym celem tych dni było gromadzenie danych, które pozwolą na wprowadzenie poprawek podczas ostatnich trzech dni testów w przyszłym tygodniu. Imponujący przebieg Ferrari okazał się bardzo pomocny w zbieraniu informacji, a sam zespół sprawia wrażenie dobrze przygotowanego – i zapewne nie pokazał jeszcze wszystkiego, co ma w zanadrzu.

Trudno jednoznacznie ocenić jednostkę napędową Ferrari – nie wyróżniała się w testach, ale też nie pojawiły się powody, by ją negatywnie postrzegać. W dalszej analizie formy stajni z Maranello należy zachować wstrzemięźliwość, choć już teraz widać, że ich przygotowanie jest znacznie lepsze niż sugerowały wcześniejsze spekulacje przed rozpoczęciem sezonu.
Cadillac – wygrani
Zespół Cadillaca zaprezentował się znacznie lepiej niż podczas testów w Barcelonie – przejechał dużo więcej okrążeń, unikał awarii, a kierowcy wydawali się zadowoleni z postępów. Choć w tabeli czasów plasuje się dopiero na dziesiątej pozycji, same wyniki nie były na tym etapie testów najważniejsze.
Kluczowe dla ekipy było wykonanie dużego przebiegu oraz pełne opanowanie samochodu i wszystkich procedur obowiązujących podczas weekendów wyścigowych. Na razie sprawiają wrażenie, że właśnie nad tym pracują, co jest bardzo dobrym znakiem na przyszłość.

Williams – wygrani
Po nieobecności Williamsa w Barcelonie pojawiło się wiele spekulacji sugerujących, że zespół może nie być w pełni przygotowany do sezonu. Szef ekipy, James Vowles, uspokajał jednak, tłumacząc, że pominięcie shakedownu w Barcelonie było świadomym, strategicznym ruchem, mającym na celu lepsze przygotowanie się do testów w Bahrajnie – i rzeczywiście taki plan przyniósł efekty.

Ekipa z Grove odnotowała największy przebieg i sprawiała wrażenie unikającej większych problemów. To pozytywny sygnał – choć Williams miał kilka dni mniej na torze, szybko nadrabia zaległości. Absencja w Barcelonie najwyraźniej okazała się korzystna, pozwalając przygotować samochód lepiej zrozumiały i bardziej dopracowany na testy w Bahrajnie.
Aston Martin – wyraźnie przegrani
Trudno było wskazać zespoły, które w trakcie testów wyraźnie zawiodły, dlatego w tej części skupiam się tylko na Astonie Martinie. Choć bolid prezentuje się imponująco wizualnie, na torze sprawia wrażenie problematycznego. Jednostka napędowa Hondy okazuje się awaryjna, często odmawia współpracy, a według nieoficjalnych informacji zespół ogranicza prędkość obrotową do 11 tysięcy, aby uniknąć uszkodzeń. Sytuacja ta sprawia, że mimo atrakcyjnej konstrukcji, samochód pozostaje niewystarczająco niezawodny.

Dwukrotnie najsłabszy przebieg spośród wszystkich zespołów, brak czasów choćby zbliżonych do środkowej części stawki oraz wyraźnie niezadowolone miny kierowców i członków ekipy – tak wyglądał obraz Astona Martina podczas testów w Barcelonie i Bahrajnie. Choć szef zespołu, Adrian Newey, zapowiada zupełnie odmieniony bolid na start sezonu w Australii, jeśli w kolejnych dniach testowych nie nastąpi znacząca poprawa w gromadzeniu danych i pokonywaniu okrążeń, perspektywy Astona wyglądają ponuro – trudno będzie myśleć o punktach, a bardziej prawdopodobna wydaje się katastrofa w pierwszym wyścigu.
Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka poglądowego: x.com/F1

