W zeszłym tygodniu dyskurs wokół MotoGP skupiał się przede wszystkim na rynku transferowym i sezonie 2027. 6 dni jazd po torze Sepang International Circuit, rozłożonych na oficjalny shakedown oraz testy MotoGP, dają nam jednak powód, aby wreszcie porozmawiać o sezonie 2026.
Ducati klasycznym faworytem
W przeciwieństwie do tego, co działo się 12 miesięcy temu, Ducati zaliczyło bardzo spokojne testy MotoGP w Malezji. Nowa wersja Desmosedici nie przysporzyła obaw i problemów – między innymi dlatego, że rozwój aktualnej generacji silników został zamrożony na czas sezonów 2025 i 2026, odejmując jedną ze zmiennych. Zawodnicy skupili się zatem na testowaniu różnych rozwiązań aerodynamicznych. Bezpośrednio porównywane były części z 2024, 2025 i 2026 roku.
Co za tym idzie, pojedyncze czasy okrążeń Ducati nie były szaleńczo imponujące. Alex Marquez – najszybszy zawodnik zeszłorocznych testów a także „król” toru Sepang – poprawił nieoficjalny rekord obiektu o zaledwie 0.093 sekundy. Potęga Ducati objawia się jednak na długim dystansie. Alex Marquez, Pecco Bagnaia i Marc Marquez wykonali 3 najszybsze symulacje sprintów na tych testach. Czwarty w tabeli Pedro Acosta był średnio 0.6 sekundy na okrążenie wolniejszy od zawodnika Gresini. Tempo wyścigowe wydaje się w tym momencie być głównym atutem Ducati.
Inżynierzy z Bolonii zdecydowanie poprawili prowadzenie motocykla. GP25 było bardzo szybką, ale trudną do opanowania konstrukcją. Szczególnie widzieliśmy to na przykładzie Pecco Bagnaii, który kompletnie nie potrafił zrozumieć zeszłorocznej maszyny i zaliczył najgorszy sezon w swojej karierze. Dwukrotny mistrz MotoGP jest znacznie bardziej zadowolony z nowej wersji Desmosedici:
Czuję się świetnie. Zimą dużo myślałem o tej chwili, modląc się, żeby wszystko poszło dobrze. I szczerze, było dobrze. Od samego początku dnia. Jazda sprawiała mi dzisiaj przyjemność. Muszę za to bardzo podziękować Ducati – za to, że pomogli mi odnaleźć to uczucie. Może to kwestia toru, bo w zeszłym roku też byłem tutaj całkiem szybki, ale wtedy zmagałem się z pewnymi rzeczami, które dziś nie stanowiły problemu. Gdy tylko wsiadłem na [motocykl] ’26, od razu poczułem się dobrze. Zaczynając hamowanie czułem, że motocykl wytraca prędkość i nie popycha przodu. To właśnie tego brakowało mi w zeszłym roku – powiedział mediom Bagnaia po wtorkowych jazdach.

A co z Marciem Marquezem? Hiszpan ustanowił najszybszy czas okrążenia podczas pierwszego dnia testów, czyli jego pierwszej sesji na motocyklu MotoGP od października 2025. Nie powinniśmy się tym jednak sugerować. Przez resztę tygodnia jego młodszy brat oraz partner zespołowy zaprezentowali się z lepszej strony. Jak sam mówi, 9-krotny mistrz świata nadal nie wrócił do stuprocentowej formy. Sezon 2026 zaczyna zatem o krok za swoimi rywalami. Pytanie tylko, jak długo zajmie mu powrót do pełnego zdrowia?
Czy Aprilia powalczy o tytuł?
Nie oszukujmy się, odpowiedź na to pytanie w 90% zależy od stanu fizycznego Marca Marqueza. W jego rękach tak silna konstrukcja, na którą zapowiada się GP26, będzie prawie niemożliwa do zatrzymania. Aprilia daje sobie jednak bardzo dobrą szansę, aby zagrozić własnym rodakom, jeżeli cokolwiek pójdzie im nie tak. Marco Bezzecchi ustanowił drugi najszybszy czas okrążenia tych testów, ale co ciekawsze, wykonał piątą najszybszą symulację sprintu mimo, że korzystał w niej z używanych opon.
Trzeba tutaj przypomnieć, że Grand Prix Malezji było zdecydowanie najgorszą rundą sezonu 2025 dla Aprilii. Jeżeli ich osiągi wyglądają nieźle na obiekcie, którego RS-GP wcale nie lubi, to strach pomyśleć, co może się wydarzyć np. na Silverstone. Marka z Noale poprawiła swój osobisty rekord toru Sepang o szalone 0.8 sekundy. Teoretycznie wykonali tej zimy zdecydowanie największy progres spośród wszystkich producentów.
O ile nie powinniśmy już teraz wręczać laurów Ducati, tak nie powinniśmy też przepowiadać ogromnych sukcesów Aprilii. Zawodnicy zespołu nie brzmią aż tak podekscytowani jak w teorii powinni być. Lorenzo Savadori powiedział, że motocykl jest „nieco lepszy” w każdym aspekcie. Niewykluczone, że wielki progres Aprilii dotyczy jedynie problematycznego Sepang. Byłoby to jednak zaskakujące, biorąc pod uwagę bardzo agresywną aerodynamikę ich nowego motocykla, która znacznie różni się od zeszłorocznej wersji RS-GP.

Pełen pesymizmu był natomiast Ai Ogura, którego osiągi odstawały od pozostałych zawodników Aprilii. Dobrze jednak wiemy, że samokrytyka jest już w zwyczaju Japończyka. Należy również zauważyć, że do Malezji przyjechał przeziębiony, co jak sam przyznał, miało wpływ na jego jazdę. W przeciwieństwie do Jorge Martina mógł chociaż przejechać się nowym motocyklem. Mistrz świata sezonu 2024 nadal nie wrócił do pełni sił po dwóch zimowych operacjach związanych z poprzednimi urazami. W styczniu Fermin Aldeguer złamał natomiast kość udową. Duet Hiszpanów opuścił testy MotoGP w Malezji i nie wiemy czy uda im się wrócić za kierownice w Tajlandii.
Austriacka niewiadoma
KTM podczas tych testów był definicją przeciętności. Najnowsza wersja RC16 zaprezentowała osiągi, które nikomu nie zaimponowały, ale też nikogo szczególnie nie rozczarowały. Symulacja sprintu Pedro Acosty była dość silna – 0.6 sekundy na okrążenie gorsza od Alexa Marqueza i 0.3 sekundy na okrążenie szybsza od Marco Bezzecchiego i Joana Mira. Przejazdy najlepszych zawodników Aprilii oraz Hondy były jednak z dala od perfekcyjnych. Jeżeli chodzi o czyste tempo, KTM poprawił swój osobisty rekord toru Sepang o zaledwie 0.059 sekundy. Więcej reprezentatywnych przejazdów związanych z osiągami powinniśmy zobaczyć w Buriram.

Trudno o ich występie znaleźć jakiekolwiek informacje, gdyż nawet media się nimi nie interesują. Być może dlatego, że zawodnicy w rozmowach z dziennikarzami nie zdradzili żadnych ciekawych szczegółów. Pedro Acosta zwrócił uwagę na wciąż obecny „chattering” oraz wysokie zużycie opon – długotrwałe problemy KTM-a. Brada Bindera nadal martwi jego tempo kwalifikacyjne, a Maverick Vinales był ogólnie zadowolony z motocykla. 2026 w wykonaniu KTM-a zapowiada się na wielką kontynuację sezonu 2025. Przejdźmy zatem do producentów, których losy są dużo ciekawsze.
Największy postęp w całej stawce?
Zeszłoroczną gwiazdą testów w Malezji była Yamaha. W 2026 ten tytuł należy oddać innej japońskiej marce. Aleix Espargaro, który testował nową wersję RC213V podczas shakedownu, nazwał ten motocykl najlepszym w jego karierze. Swojej ekscytacji nie potrafił nawet pohamować w mediach społecznościowych:
Czyste dane popierają tezę Hiszpana. Honda w tym tygodniu poprawiła swój osobisty rekord okrążenia na torze Sepang o 0.3 sekundy. Jedynie Aprilia wykonała większy progres – a przynajmniej na tym torze. Pamiętajmy, że w zeszłorocznych kwalifikacjach wszyscy zawodnicy za sterami RS-GP odpadli w Q1, a RC213V zdobyło jedno ze swoich dwóch podiów w sezonie 2025. Podczas większości zeszłorocznych rund sytuacja była jednak zupełnie odwrotna. Znaczna poprawa Aprilii na ich słabym torze może nie zostać w pełni odwzorowana na pozostałych obiektach, gdzie już radzili sobie świetnie. Tytuł najbardziej poprawionego motocykla tej zimy będziemy mogli rozstrzygnąć najwcześniej w Tajlandii.
Tempo wyścigowe Hondy również prezentowało się dobrze. Wyniki Joana Mira i Marco Bezzecchiego podczas symulacji sprintu były niemalże identyczne. Obydwaj byli średnio 0.9 sekundy na okrążenie wolniejsi od Alexa Marqueza, lecz ich przejazdy nie były optymalne. Włoch jechał na używanych oponach, a Hiszpan – tak jak pozostali zawodnicy Hondy – z jakiegoś powodu wykonał 11 okrążeń mimo, że sprint w Sepang trwa tylko 10.

W przeciwieństwie do Joana Mira, Luci Mariniego i Aleixa Espargaro, Johann Zarco nie pawał optymizmem. Francuz zwrócił uwagę na to, że nie jest w stanie odwzorować stylu jazdy swoich kolegów. Choć czyste osiągi motocykla znacznie się poprawiły w ostatnich miesiącach, Zarco nadal nie potrafi ich wykorzystać. Całe szczęście, że ma już kontrakt na sezon 2027, gdyż w innym wypadku jego fotel byłby bardzo zagrożony. Szczególnie z debiutantem po drugiej stronie garażu, różnica pomiędzy zespołem fabrycznym a satelickim Hondy może w tym roku mocno wzrosnąć. W zamian powinniśmy się jednak spodziewać częstszych wizyt Japończyków na podium.
Nowy silnik = nowe problemy
Jako jedyny producent w grupie koncesji D, Yamaha nadal może rozwijać swoją jednostkę napędową w 2026 roku. Co za tym idzie, legendarna specyfikacja R4 została zastąpiona przez V4 już teraz, rok przed zmianą regulacji silnikowych. W ten oto sposób Yamaha będzie miała cały sezon na zapoznanie się ze swoim nowym projektem. Wiążą się z tym jednak poważne problemy.
Przede wszystkim, silnik V4 nie jest jeszcze w pełni gotowy. Jego osiągi ewidentnie odstają od jednostki rzędowej z 2025 roku. Zawodnicy Yamahy korzystali w Sepang z tej samej specyfikacji V4, co podczas listopadowych testów w Walencji. Ulepszona wersja tego silnika nadal jest dopracowywana i pojawi się dopiero po starcie sezonu. Co za tym idzie, Yamaha skupiła się w trakcie ostatnich kilku dni na aerodynamice, testując w Malezji mnóstwo różnych rozwiązań.
Na papierze, osiągi Yamahy wyglądają tragicznie. 0 zawodników w czołowej dziesiątce na zakończenie testów. Najgorsza symulacja sprintu ze wszystkich producentów. Najlepszy czas okrążenia odstający o 0.8 sekundy w porównaniu do zeszłego roku. A jakby tego było mało, Yamaha wycofała się z drugiego dnia testów ze względu na usterkę silnika, która sprawiała zagrożenie. Całe szczęście, wspólna praca fabryk w Japonii i Włoszech pozwoliła ten problem rozwiązać.
Nie wszystko jest jednak stracone. W środę popołudniu przyszła ulewa, która de facto przerwała testy. W rzeczywistości Japończycy stracili tylko 4 godziny czasu na torze. Ponadto, najszybszych czasów Yamahy nie ustanowił ich zdecydowanie najszybszy zawodnik. To dlatego, że Fabio Quartararo przewrócił się podczas pierwszego dnia testów (w tym samym zakręcie, co później Diogo Moreira) i złamał palec. Jest to niewielka kontuzja, która nie powinna go wykluczyć z Grand Prix Tajlandii. Mniej pewny jest udział mistrza w testach w Buriram.

Francuz sam jednak przyznał, że niewiele stracił. Nie dość, że Yamaha nie jeździła w środę, Quartararo i tak zdążył zapoznać się z motocyklem już podczas shakedownu. Koncesje pozwalają marce z Hamamatsu, aby w prywatnych testach – a shakedown się do nich zalicza – brali udział nie tylko zawodnicy rozwojowi, ale też wyścigowi.
O ile komentarze Alexa Rinsa i Jacka Millera na temat nowego YZR-M1 były pozytywne, tak Toprak Razgatlioglu zaczął bić na alarm. Problemem nie jest stricte sam motocykl. Turka martwi natomiast rozmiar jego własnego ciała. 182 centymetry wzrostu nie wyróżniają go na ulicy, lecz jak na standardy motocyklistów wyścigowych, jest gigantem. W aktualnej stawce MotoGP wyższy jest wyłącznie Luca Marini. Włoch jest jednak szczuplejszy od Turka, co ułatwia jego sytuację. Yamaha musiała specjalnie zmodyfikować motocykl pod Razgatlioglu, aby mógł wygodnie siedzieć. Na zmianę korzysta również z dwóch różnych kierownic.
Ponadto, 3-krotny mistrz World Superbike ma problem z adaptacją do ogumienia Michelin. Największym wyzwaniem dla niego jest zarządzanie tylną oponą na wyjściach z zakrętów. Gwiazda WSBK oczekuje bardzo trudnego początku przygody z MotoGP. Razgatlioglu wraz z resztą stawki ma już tylko 2 dni na przygotowanie się do startu sezonu. Testy MotoGP w Tajlandii odbędą się w dniach 21-22 lutego, tydzień przed pierwszym Grand Prix 2026 roku.
Korekta: Nicola Chwist
Źródło grafiki poglądowej: facebook.com/michelinmotorsport

