16 czerwca 2012 roku Toyota zadebiutowała w World Endurance Championship. Mało kto się spodziewał, że Toyota w WEC będzie obecna nieprzerwanie przez 5055 dni. Podczas 6 Hours of Imola japońska marka świętowała jubileuszowy setny wyścig w tej serii i nic nie wskazuje na to, aby licznik miał się zatrzymać.

24 Hours of Le Mans 2012 – debiut

Powrót Toyoty do czołowej klasy 24 Hours of Le Mans po 13 latach był wielce wyczekiwanym wydarzeniem z kilku powodów. Rok 2012 przypadł na inaugurację World Endurance Championship, kiedy Audi miało rywalizować z Peugeotem. Jednak zarząd francuskiego lwa niespodziewanie zrezygnował z udziału i marka czterech pierścieni pozostała osamotnioną dużą marką w klasie LMP1. Pierwotny debiut Toyoty TS030 miał nastąpić podczas 6 Hours of Spa, lecz podczas testów auto uległo poważnemu wypadkowi, który opóźnił go do 24 Hours of Le Mans.

Kwalifikacje przebiegły solidnie, mimo problemów z elektroniką. Dwie Toyoty TS030 uplasowały się na trzecim i piątym miejscu. Wyścig okazał się bardzo pechowy dla obu załóg. Na 82. okrążeniu Anthony Davidson w Toyocie #8 został uderzony przez AF Corse Ferrari #81 w zakręcie Mulsanne i uniósł się w powietrze. Brytyjczyk narzekał później na ból pleców – w szpitalu okazało się, że złamane zostały kręgi T11 i T12.

Wypadek Davidsona podczas Le Mans 2012. Źródło: YouTube / FIA World Endurance Championship

Los drugiej z Toyot był nieco łaskawszy, bo załoga #7 momentami była na prowadzeniu. Nicolas Lapierre odbył przepiękną walkę z Benoît Tréluyerem, ale to był jeden z nielicznych pozytywnych momentów japońskiej marki w tym wyścigu. Auto jechało z uszkodzeniami, których naprawa wymagałaby długiego pobytu w garażu. Po ponad dziesięciu godzinach awaria silnika zmusiła Toyotę do zamknięcia garażu.

Nad niezawodnością zespół musiał jeszcze sporo popracować, lecz jedna rzecz była pewna – Toyota TS030 miała potencjał na równą rywalizację z Audi.

6 Hours of São Paulo 2012 – pierwszy wygrany wyścig

Po nieudanym Le Mans, ze względu na ograniczone zasoby, Toyota wystawiła tylko jeden samochód na resztę sezonu. Podczas 6 Hours of Silverstone załoga złożona z Alexandra Wurza, Nicolasa Lapierre’a i Kazuki Nakajimy, potwierdziła potencjał prototypu TS030, zdobywając drugie miejsce.

Trzy tygodnie później pojawiła się kolejna okazja na pokonanie rywala. Podczas 6 Hours of São Paulo Toyota prezentowała lepsze tempo niż Audi R18 (specyfikacji zarówno hybrydowej, jak i spalinowej) i bez większego stresu wygrała swój pierwszy wyścig w WEC. Był to bardzo ważny moment dla całego padoku. Toyota pokazała, że w 2013 roku podejmie rękawicę i spróbuje przezwyciężyć hegemonię Audi. Christoph Ulrich z Audi ponownie spotkał równego sobie rywala. ACO zyskało atrakcyjną narrację do promocji WEC oraz nadzieję, że nowy projekt rozpędzi serię ku lepszym czasom dla wyścigów długodystansowych.

Przez resztę sezonu 2012 Toyota wygrała jeszcze wyścigi w Fuji oraz Szanghaju, lecz nie ukończyła wcześniejszego wyścigu w Bahrajnie po kontakcie z rywalem, powodującym uszkodzenie zawieszenia i wycofanie się z wyścigu.

6 Hours of Bahrajn 2014 – mistrzostwo WEC

Rok 2014 był bardzo ważny dla historii nie tylko Toyoty, ale i całej serii WEC. Nowe regulacje LMP1 Hybrid i dołączenie Porsche okazały się początkiem pierwszej złotej ery World Endurance Championship. Toyota przygotowała nowy model swojego prototypu – TS040. Zdecydowano również o wystawieniu dwóch aut na pełny sezon, co przy tak zażartej rywalizacji na tle technologicznym było wręcz koniecznością.

Okazało się, że Audi nie było w stanie utrzymać swojej dominacji i to Toyota przejęła prym w sezonie 2014. Zdobyła pięć zwycięstw i siedem podiów w ośmiu wyścigach. Mistrzowski duet – Anthony Davidson i Sébastien Buemi – był niepowstrzymany. Jedyne problemy mieli w Bahrajnie, gdzie awarii uległ alternator. Mimo to załoga #8 zapewniła sobie mistrzostwo na jedną rundę przed końcem sezonu, dzięki korzystnemu układowi stawki na mecie.

24 Hours of Le Mans 2016 – dramat w ostatnich minutach

Jeśli mowa o kluczowych momentach programu Toyoty w WEC, to nie może zabraknąć najbardziej dramatycznej historii współczesnej historii 24 Hours of Le Mans. Na 6 minut i 40 sekund do mety Toyota #5 z Kazukim Nakajimą za kierownicą prowadziła wyścig z przewagą ponad minuty nad Porsche #2. Podczas transmisji pojawił się komunikat radiowy, w którym Japończyk stwierdził brak mocy. Trzy minuty później Nakajima zatrzymał się na prostej startowej, a Neel Jani objął prowadzenie w wyścigu. Wiele serc zostało złamanych, wiele łez wylanych, ale nikt nie rozumiał, co się stało. Ostatecznie załoga #5 nie została sklasyfikowana, bo ostatnie okrążenie przejechała w czasie 11:53.815, natomiast ówczesny limit czasu wynosił 6 minut.

Ostatnie okrążenie 24 Hours of Le Mans 2016. Źródło: FIA World Endurance Championship

Po kilku dniach wydano oświadczenie, w którym poinformowano o rodzaju usterki, która doprowadził do utraty mocy. Awarii uległ przewód łączący turbosprężarkę z chłodnicą międzystopniową, powodując utratę kontroli nad doładowaniem. Klątwa Toyoty na Le Mans trwała dalej.

24 Hours of Le Mans 2018 – wyczekiwany pierwszy triumf

W 2018 roku rozpoczął się czarny okres WEC, który ACO najchętniej skasowałoby z historii serii. W 2016 roku odeszło Audi, rok później Porsche. Toyota została sama przeciwko o wiele mniejszym, prywatnym programom Rebelliona, BR Engineering, ByKollesa czy Ginetty. Obecność Fernando Alonso w garażu Toyoty działała na wyobraźnię i kiedy – jeśli nie tym razem – Toyota miałaby w końcu wygrać francuski klasyk?

Toyota była lata świetlne przed prototypami LMP1 z silnikami spalinowymi, więc wygrana w wyścigu zależała wyłącznie od niezawodności auta oraz formy kierowców. Załoga #8, w skład której wchodzili, Fernando Alonso, Sébastien Buemi i Kazuki Nakajima, wygrała 24 Hours of Le Mans. Oczywiście trzeba pamiętać o zwycięstwie z 1999 roku – wtedy Toyota GT-One #3 triumfowała w klasie LMGTP, lecz w klasyfikacji generalnej była na drugim miejscu za BMW V12 LMR #15.

24 Hours of Le Mans 2023 – koniec dominacji

W latach kryzysu czołowej klasy WEC Toyota wiernie utrzymywała swoją obecność w serii, mając nadzieję na lepsze jutro. Wytrwałość została nagrodzona, dzięki regulacjom Hypercar, które rozgrzały serca wielu prezesów. W 2022 roku na 6 Hours of Monza dołączył Peugeot, ale to rok później zaczął się exodus. Cadillac, Porsche i Ferrari przyłączyły się do stawki. Marka z Maranello już w kwalifikacjach do 1000 Miles of Sebring pokazała swoje aspiracje oraz ogromne możliwości, zgarniając pole position.

Toyota sukcesywnie opierała się presji, lecz na 24 Hours of Le Mans Ferrari w końcu przełamało opór. Z perspektywy lat było to symboliczne przekazanie korony, gdyż Ferrari 499P wygrało kolejne dwa francuskie klasyki z rzędu. Dla japońskiego zespołu reszta sezonu 2023 to była deklasacja rywali. Na osiem wyścigów wygrał wszystkie poza jednym, tym najważniejszym.

Toyota #8, która ukończyła 24 Hours of Le Mans 2023 na drugim miejscu. Źródło x.com/ToyotaRacingWEC

Widać było oznaki końca hegemonii Toyoty w WEC. Nie tylko Ferrari, ale i Porsche Penske rozkręcało się wraz z biegiem sezonu. Japończycy w kolejnych dwóch latach przeżywali kryzys, który swoje apogeum napotkał w 2025 roku, kiedy jedyny raz na podium stanęli w Bahrajnie, zdobywając dublet. Tym wynikiem uratowali się przed przebiciem kryzysu z 2015 roku, kiedy tylko dwukrotnie stanęli na najniższym stopniu podium.

6 Hours of Imola 2026 – powrót króla?

Setny wyścig Toyoty miał przypaść na 1812 kilometrze Kataru, ale przez konflikt na Bliskim Wschodzie termin przesunięto na 24 października. Otwarcie sezonu przypadło Imoli, na której mieliśmy naszego korespondenta, Igora Długosza. Toyota, jak większość stawki, przywiozła odświeżoną wersję swojego Hypercara.

Japońska marka po strategicznej batalii z Ferrari wygrała wyścig, a jakby tego było mało, drugie auto stanęło na najniższym stopniu podium. Jest to bardzo ważny moment dla Toyoty, bo jak po wyścigu wspominał Ryō Hirakawa – atmosfera w zespole była świetna. Japoński zespół od lat był punktem odniesienia dla całej stawki pod względem optymalizacji zasobów, zarządzania oponami i strategią. W 2025 roku widzieliśmy Toyotę w kryzysie, zmagającą się z zaawansowanym wiekiem ówczesnej konstrukcji. Nowa wersja TR010 jest powiewem świeżości, której brakowało od dłuższego czasu.

Korekta: Nicola Chwist

Źródło grafiki poglądowej: Florent Gooden / DPPI

Authors

  • Maciek Janeczek

    Specjalizuję się w wyścigach długodystansowych, GT oraz Formule E. Fan Peugeota i McLarena. Oglądałem F1 przez 10 lat, lecz w 2022 roku się wypaliłem i znalazłem nową pasję, którą jest endurance.

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like