Marco Bezzecchi, który ubiegły sezon zakończył jako wyraźny lider Aprilii, a do tego przystępował w roli faworyta do tytułu mistrzowskiego, zajmuje obecnie czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców. W poniższym artykule przybliżymy sylwetkę Włocha i prześledzimy jego sytuację w mistrzostwach świata.
Marco Bezzecchi – przegląd kariery
Urodzony w Rimini Marco Bezzecchi szerszy rozgłos na arenie międzynarodowej zyskał w 2015 roku, gdy zdobył tytuł mistrza Włoch Moto3. Był to dla niego przełomowy rok, gdyż w tym samym czasie zadebiutował w dwóch rundach mistrzostw świata Moto3 oraz dołączył do akademii kierowców VR46 należącej do Valentino Rossiego.

Pełnoetatowym zawodnikiem mistrzostw świata Moto3 stał się jednak dopiero w 2017 roku, by w następnym sezonie zostać sklasyfikowanym na trzecim miejscu w klasyfikacji kierowców. Po tym sukcesie awansował do pośredniej kategorii mistrzostw, gdzie po trudnym pierwszym sezonie przeszedł do zespołu VR46.
Od tego czasu jego kariera nabrała tempa, a Marco Bezzecchi kończył zmagania Moto2 na czwartym i trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. W 2022 roku zadebiutował w mistrzostwach świata MotoGP, ponownie w barwach zespołu sygnowanego znakiem VR46.
Włoch dobrze poradził sobie w nowym środowisku i w następnym sezonie niemal do samego końca miał matematyczne szanse na końcowy triumf, ulegając ostatecznie Francesco Bagnaii i Jorge Martínowi. Zdołał jednak zdobyć trzy zwycięstwa, które aż do tegorocznego Grand Prix Katalonii pozostawały jedynymi triumfami zespołu Valentino Rossiego w MotoGP.
Po tak udanej kampanii oczekiwania wobec Włocha były spore. Marco Bezzecchi nie był jednak w stanie odpowiednio przestawić się na motocykl Desmosedici GP23 i narzekał na problemy na wejściach w zakręty. Po trudnym roku postanowił rozstać się z ekipą swojego mentora i rozpocząć nowy etap w barwach fabrycznej ekipy Aprilii, pozostając wciąż członkiem Akademii.

Rok próby – Marco Bezzecchi zakochuje się w Aprilii
Nauczeni dotychczasowymi przygodami Marco Bezzecchiego w klasie królewskiej, kibice studzili emocje przed jego debiutem w barwach marki z Noale. To Jorge Martín jako aktualny mistrz świata upatrywany był w roli lidera ekipy. Koszmar Hiszpana oznaczał jednak, że to właśnie Marco Bezzecchi miał zostać nowym trzonem fabrycznego zespołu.
Choć początek zmagań na to nie wskazywał, od połowy roku rzeczywiście tak było. Włoch zaadaptował się do wymagań motocykla Aprilii i zaczął regularnie walczyć o podia w wyścigach, ponownie zwyciężył w trzech rundach i po raz drugi w klasie królewskiej zakończył zmagania na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, jako pierwszy zawodnik Aprilii od powrotu marki do MotoGP.
Po tak udanym rozpoczęciu przygody z nowym zespołem Marco Bezzecchi symbolicznie oświadczył się swojej maszynie na koniec sezonu 2025, a tuż przed rozpoczęciem zmagań w 2026 roku poślubił motocykl, którym miał zmierzać po tytuł mistrzowski. W ten sposób Aprilia ogłosiła przedłużenie kontraktu z Włochem na kolejne dwa lata.

Genialny początek zmagań i zadyszka w połowie sezonu
Po bardzo udanych testach przedsezonowych Marco Bezzecchi wymieniany był w gronie faworytów do tytułu mistrzowskiego, a motocykl Aprilii wyglądał na najsilniejszy w stawce. Początek zmagań wskazywał na takie właśnie rozstrzygnięcie – Włoch zwyciężył cztery z pierwszych siedmiu rund cyklu.
W drodze po to osiągnięcie zdołał pobić rekord liczby okrążeń zakończonych na prowadzeniu z rzędu. Jego passę 121 pętli na pierwszym miejscu przerwali bracia Márquezowie w Grand Prix Hiszpanii. Nawet w pechowej dotychczas dla siebie Katalonii zdołał zminimalizować straty do czołówki i zakończył ostatecznie zmagania na czwartej pozycji.
Marco Bezzecchi zakończył swój dobry trend w Grand Prix Węgier, gdzie Jorge Martín po błędzie na dohamowaniu do pierwszego zakrętu spowodował upadek nie tylko swój, ale również swojego partnera zespołowego, Raúla Fernándeza, Fermína Aldeguera oraz Fabio Di Giannantonio.
Od tego momentu Marco Bezzecchi zdołał ukończyć jedynie sobotni sprint podczas Grand Prix Holandii. We wcześniejszej rundzie na torze w Brnie został zdyskwalifikowany jeszcze przed startem niedzielnych zmagań, gdyż po upadku w sobotnim sprincie uderzył w twarz porządkowego, który próbował usunąć jego motocykl z pobocza.
Grand Prix Holandii również zakończyło się dla Włocha przedwcześnie, natomiast na torze Sachsenring doznał złamania lewego obojczyka z przemieszczeniem po upadku w kwalifikacjach i nie był w stanie wziąć udziału w rywalizacji wieńczącej pierwszą połowę sezonu.

Cztery weekendy wyścigowe i 13 punktów. Taki jest dorobek Włocha od początku czerwca. Marco Bezzecchi z komfortowej przewagi nad pozostałymi zawodnikami w klasyfikacji mistrzostw spadł na czwartą pozycję w tabeli, ustępując nie tylko zawodnikom Aprilii, ale także Markowi Márquezowi.
Choć strata do lidera mistrzostw nie jest duża i wynosi zaledwie 22 punkty, wydaje się, że szansa na powodzenie tej misji, tak pewna jeszcze sześć tygodni temu, obecnie wygląda marnie.
W bezpośredniej rywalizacji o końcowy triumf obecnie znajdują się bowiem Jorge Martín, Ai Ogura, Marc Márquez czy Fabio Di Giannantonio. Partner zespołowy Marco Bezzecchiego ma już doświadczenie w walce o mistrzowski tytuł, a na jego koncie znajdują się trofeum z 2024 roku oraz srebrny medal z wcześniejszej kampanii.
Ai Ogura, choć na początku sezonu nie był przez nikogo realnie stawiany w roli pretendenta, przerwę wakacyjną rozpoczął na drugim miejscu w tabeli mistrzostw. Choć w stawce MotoGP jest dopiero drugi rok, w kategorii pośredniej pokazał, dlaczego i z nim trzeba się w walce o końcowy triumf liczyć.
Trzeci w tabeli Marc Márquez był naturalnym pretendentem do tytułu. Hiszpan ma niemal tak duże doświadczenie w MotoGP, jak wszyscy pozostali zawodnicy czołowej piątki mistrzostw razem wzięci.
Zeszłoroczny – siódmy w klasie królewskiej – tytuł mistrzowski rozbudził oczekiwania kibiców i choć początek sezonu był trudny ze względu na przedłużający się proces zdrowienia po kontuzji odniesionej w ubiegłorocznym Grand Prix Indonezji, w ostatnich sześciu tygodniach Márquez zwyciężył trzykrotnie, niwelując całą stratę do Marco Bezzecchiego.
Pozostający w klasyfikacji generalnej na piątym miejscu Fabio Di Giannantonio, podobnie jak Marco Bezzecchi, nigdy w mistrzostwach świata nie zdołał zdobyć tytułu. Obecny sezon pokazuje jednak, że Włoch niezależnie od toru i rodzaju wyścigu jest szybki i ma tempo, by walczyć o podium lub być bardzo blisko czołowej trójki.
Poniższe zestawienie pokazuje, w jaki sposób w ostatnich pięciu rundach prezentowała się czołówka mistrzostw. Punktacja każdego z zawodników została przedstawiona na wykresie, a kolory odpowiadają barwom ekip zawodników.
W przypadku Jorge Martína punkty są wypełnione białym kolorem w celu rozróżnienia go od partnera zespołowego. Dodatkowo, po najechaniu na poszczególną grupę punktów, widoczna jest punktacja każdego z zawodników po zakończeniu wskazanej rundy.
Marco Bezzecchi i walka o tytuł mistrzowski sezonu 2026
Marco Bezzecchi na przestrzeni kilku tygodni i czterech weekendów wyścigowych z komfortowej sytuacji w mistrzostwach wypadł poza podium klasyfikacji generalnej. Włoch, który w swojej karierze nigdy nie zdołał sięgnąć po tytuł mistrza świata, nawet w niższych klasach wyścigowych, najprawdopodobniej znalazł się w psychicznie nieodpowiednim miejscu.
Być może nadchodząca przerwa wakacyjna sprawi, że Marco Bezzecchi powróci do formy z początku sezonu. Zważywszy na historię występów Włocha w mistrzostwach świata oraz rywali, z jakimi musi się zmierzyć, bardziej prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz, w którym po raz kolejny będzie musiał obejść się smakiem i nie zdoła wywalczyć upragnionego tytułu mistrza świata MotoGP.
Aby się przekonać, czy Marco Bezzecchi powrócił do optymalnej formy po przerwie wakacyjnej, już teraz zapraszamy w weekend 7–9 sierpnia na relacje ze sprintu oraz Grand Prix na żywo i za darmo na kanale YouTube Kontry.
Korekta: Nicola Chwist
Źródło zdjęcia poglądowego: simplythebez.com

