Przed rokiem Milan Pawelec został mistrzem Europy po pasjonującej walce aż do ostatniego okrążenia kończącego sezon wyścigu w Walencji. Teraz Polak nie pozostawił żadnych wątpliwości, rozstrzygając tegoroczną rywalizację na dwa wyścigi przed końcem zmagań.
Pawelec przystępował do podwójnej rundy na torze Motorland Aragón z przewagą 41 punktów nad Unaiem Orradre. To właśnie Hiszpan był największym rywalem Polaka w walce o tytuł. Co ciekawe… nie wygrał ani jednego wyścigu, natomiast przez pierwszych siedem rund za każdym razem stawał na podium. Noga powinęła mu się dopiero za ósmym razem kiedy to został zdyskwalifikowany z wyścigu w Walencji. To, w połączeniu z wygraną Milana sprawiło, że do Aragonii przystępował z szansą na przypieczętowanie tytułu.
Pierwsza meczowa poszła z dymem
Pawelec startował do wyścigu z pole position, mając swojego rywala tuż obok, na drugiej pozycji. Obaj zaliczyli dobry start i zanosiło się na to, że po raz kolejny w tej kampanii walka o wygraną rozstrzygnie się pomiędzy tą dwójką. Niestety, już na drugim okrążeniu Pawelec zakończył swój udział w wyścigu. W jego motocyklu doszło do awarii silnika, która zmusiła Polaka do wycofania się z rywalizacji.

Taka sytuacja była wielką szansą dla Orradre. W przypadku wygranej Hiszpana jego strata do Milana zmalałaby do zaledwie 16 punktów. Zawodnik Momoven Racing musiał jednak oglądać się za siebie, bo tuż za nim znajdowali się Alessandro Morosi, Francesco Mongiardo i Harrison Voight. Cała trójka poznała już w bieżącym sezonie smak podium, ale nigdy jego najwyższego stopnia. Orradre nie potrafił od nich uciec i na cztery okrążenia przed końcem stracił prowadzenie na rzecz Morosiego, a po chwili również drugie miejsce za sprawą Voighta. W takiej konfiguracji dojechali do mety, co oznaczało, że przed popołudniowym wyścigiem Pawelec miał przewagę 25 punktów nad Orradre.
Do dwóch razy sztuka
Drugi wyścig również przyniósł Milanowi problemy. W pierwszym zakręcie Polak został wypchnięty przez Denisa Foggię, przez co stracił kilka pozycji. Skorzystał na tym Orradre, który wyprzedził Pawelca i ruszył w pogoń za Foggią. Milan po incydencie z pierwszego zakrętu spadł na piąte miejsce, ale szybko zaczął odrabiać straty do liderów. Już po kilku okrążeniach wszystko wróciło do normy: Orradre prowadził przed Pawelcem, a daleko za nimi toczyła się walka o najniższy stopień podium.
Decydujący manewr wydarzył się na cztery okrążenia przed końcem. Hiszpan popełnił błąd na dojeździe do czwartego zakrętu, co umożliwiło Pawelcowi objęcie prowadzenia. Co więcej, jedno kółko później Orradre popełnił błąd w sekwencji zwanej „korkociągiem”, co praktycznie pozbawiło go szans na wygraną. Po chwili Milan Pawelec mógł świętować siódme zwycięstwo w tym sezonie oraz obronę tytułu mistrza Europy.

Co dalej?
Drugi tytuł z rzędu powinien otworzyć Pawelcowi drogę do mistrzostw świata. Polak już w tym roku miał okazję trzykrotnie wystąpić w Moto2 w barwach zespołu Gresini. Choć w żadnym z tych wyścigów nie zdobył punktów, nie odstawał on od zawodników ścigających się tam na co dzień. Kadry wielu zespołów są już zamknięte, ale nie wszystkich i na pewno Pawelec zwrócił na siebie sporą uwagę swoim sukcesem. Aktualne plotki sugerują, że dla Polaka pozostały dwie realne opcje: Onlyfans American Racing, gdzie mógłby stworzyć duet z Filipem Salačem, oraz Momoven Racing, czyli ten w którym w mistrzostwach Europy ściga się… Unai Orradre.

Mistrzostwa Europy nie są standardową drogą dla zawodników chcących ścigać się w MotoGP, jednak w ostatnich latach zaczęło się to zmieniać. W przyszłym sezonie w klasie królewskiej jeździć będą Fermín Aldeguer i Senna Agius. Obaj zdobywali tytuły Mistrzów Europy. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce Milan Pawelec pójdzie ich drogą.
O Milanie Pawelcu i innych Polakach startujących w międzynarodowych zawodach motocyklowych przeczytasz tutaj.
Instagram Milana: @milanpawelec
Facebook Milana: @milanpawelec

Źródło grafiki poglądowej: instagram.com/agrteamofficial

