Na łamach naszej strony opisywaliśmy już, jak poszły testy przedsezonowe w Bahrajnie, ale tym razem skupimy się na tym, co widoczne dla oczu. A mianowicie pójdziemy inną drogą i skupimy się na malowaniach. W myśl przysłowia „jak cię widzą, tak cię piszą”, jako redakcja strony postanowiliśmy przeprowadzić głosowanie i ocenić malowania bolidów na nadchodzący sezon.

Nie trzeba być ekspertem od marketingu, by wiedzieć, że ludzie wybierają oczami, dlatego też w ramach odskoczni od testów, czasów, domysłów i szału nowych regulacji postanowiliśmy zrobić coś nieszablonowego i pobawić się w krytyków sztuki. Która ekipa zrobiła największe wrażenie barwami, a która nie wywarła wielkiego wrażenia? O tym dowiecie się z poniższego artykułu.

Jak ocenialiśmy malowania?

Malowanie każdego zespołu zostało ocenione w skali od 1 do 10, a na podstawie wyników została wyliczona średnia, czyli tak samo, jak podczas naszego podsumowania sezonu. Oczywiście, każdy ma swoje kanony piękna, zatem z werdyktem szanownego jury nie każdy musi się zgodzić. Poproszono również o uargumentowanie oceny, zatem to, co przeczytacie poniżej jest subiektywną oceną części redakcji, więc jeżeli ktoś woli maliny od truskawek, w porządku. Szanujemy wybory.

Adnotacja: W przypadku takiej samej średniej o miejscu zadecydowały wyższe oceny jednostkowe.

Miejsce 11 – Audi

Malowanie Audi. Źródło: facebook.com/AudiSport

Najgorszym malowaniem wybranym przez naszą redakcję zostały barwy Audi. Na ocenę wpłynęły nadzieje związane z malowaniem koncepcji samochodu, a respondenci wskazali też niewykorzystany potencjał całkiem dobrego pomysłu.

Sympatii głosujących nie zyskały również wstawki czerni i czerwieni, które zostały zrobione niemal od linijki, co daje po prostu obraz prostego malowania, będącego wyznacznikiem braku polotu i swego rodzaju bezpłciowości. Jedna osoba z jury nazwała to malowanie generycznym tworem z F1 Team. Autor tekstu podziela to zdanie.

Choć można jeszcze się doczepić umiejscowienia logotypu BP na „odwal się”, niczym bezbecka naklejka „Sfinansowano z 500+” na klapie zdezelowanego Audi A3. Malowanie finezyjne, tak jak finezyjni potrafią być Niemcy.

Ocena redakcji: 2,8/10

Miejsce 10 – Ferrari

Malowanie Ferrari. Źródło: facebook.com/ScuderiaFerrari/

Mówi się, że Włosi znają się na stylu i są postrzegani jako wyrocznia wśród mody, elegancji i piękna. W końcu to kraj, z którego wywodzą się Versace, Gucci, Prada czy Armani. Niestety tym razem Włosi się nie popisali i malowanie Ferrari zajęło przedostatnie miejsce w naszym rankingu.

Chociaż czerwony kolor zawsze będzie się kojarzył ze stajnią z Maranello, tak tutaj przekombinowanie białego oraz czarnego spowodowało, że malowanie to zostało skrytykowane przez nasze jury. Oliwy do ognia dodaje także znaczek HP, a raczej jego barwy, które już od dłuższego czasu prowadzą do kąpieli oczu u niektórych kibiców i trudno im się dziwić.

Co prawda biały tu i ówdzie przewijał się w Ferrari w przeszłości od lat, ale tutaj widać, że autor przesadził, wylewając nieświadomie za dużo białej farby Śnieżka na bolid, przez co wyszło coś mało przyjemnego dla oczu.

Ocena redakcji: 5,2/10

Miejsce 9 – Alpine

Malowanie Alpine. Źródło: facebook.com/AlpineF1Team

Z Włoch przenosimy się do Francji. Tutaj raczej nie bawili się w eksperymenty jak sąsiedzi od spaghetti, a postanowili wziąć, co działało, w przeciwieństwie do technikaliów.

Ogólnie rzecz biorąc, malowanie bez większych fajerwerków. Wszystko to, co znamy sprzed roku, znajdziemy właśnie w tym malowaniu, lecz trzeba przyznać, że prezentuje się nieco lepiej na nowych bolidach. Dołożono też nieco więcej różowego. Nie szczędzono różu nawet na kombinezonach, co nie zostało ciepło przyjęte przez gremium sędziowskie.

Czy zaskoczą nas czymś specjalnym, na przykład malowaniem w różu na początek sezonu? Któż to wie. Natomiast patrząc na to, co mamy, nie ma sensu więcej się nad tym rozwodzić. To ten typ malowania, który owszem, jest okej na swój sposób, jednak z biegiem czasu przywykliśmy do takich barw i nie robią już wielkiego wrażenia. Ot, typowe Alpine.

Ocena redakcji: 5,6/10

Miejsce 8 – Aston Martin

Malowanie Astona Martina: Źródło: facebook.com/AstonMartinF1Team

O malowaniu Astona możemy powiedzieć w gruncie rzeczy to samo, co o Alpine. Nie wyrzucaj, jeżeli nie jest zepsute. Można dostrzec dodatkowe akcenty czarnego, a żółć w Astonie również cieszy oko.

Jednakże poza tymi akcentami nie widać większych zmian. Parafrazując księdza Benedykta Chmielowskiego: Aston Martin, jaki jest, każdy widzi. Zieleń znakiem rozpoznawczym niczym niebieskie Subaru. Nie można pomylić tego malowania z czymkolwiek innym. Natomiast akcenty dodane ze smakiem przeważają nad malowaniem Francuzów.

Ocena redakcji: 5,8/10

Miejsce 7 – McLaren

Malowanie McLarena. Źródło: facebook.com/McLarenRacing

Troszkę pozostaniemy na Wyspach Brytyjskich, ponieważ kolejne miejsce zajmuje McLaren. Podobnie jak w przypadku Astona Martina, tak i tutaj można zauważyć niewielkie różnice względem zeszłego roku, lecz bez większego przyglądania się detalom, można spokojnie powiedzieć „to są te same malowania”.

Oczywiście kolor papai stał się wręcz wizytówką mistrzowskiego zespołu. Do tego malowanie jest zrobione ze smakiem, lecz bez widocznych na pierwszy rzut oka zmian. Nie ma czegoś, co by miało robić efekt wow. Coś jak dobry i znany album ulubionego zespołu. Utwory zna nawet niedzielny fan, na koncercie chociaż jedną piosenkę z tego albumu zagrają i raczej nikt narzekać nie będzie.

Ocena redakcji: 5,8/10

Miejsce 6 – Williams

Malowanie Williamsa. Źródło: facebook.com/WilliamsF1Team

W zespole z Grove widzimy już więcej zabawy z niebieskimi odcieniami. Nowy sponsor, Barclays, jeszcze bardziej uwypukla nowe akcenty na bolidzie. Bardzo zgrabna reklama Duracella na górze daje efekt schludnego i przyjemnego dla oka malowania, jednak nie jest to żadna nowość.

Owszem, malowanie może być podobne do tego, do czego Williams zdążył nas już przyzwyczaić, dlatego też respondenci wskazują na vibe stylu retro, choć i sam James Vowles przyznał, że ma być takim odniesieniem do czasów, gdy to ten zespół rozdawał karty w latach 90. Natomiast trzeba to powtórzyć: malowanie jest schludne i cieszy oczy. Choć nie robi ogromnego szału, ma prawo się podobać.

Ocena redakcji: 6/10

Miejsce 5 – Racing Bulls/VCARB

Malowanie Racing Bulls. Źródło: Red Bull Content Pool

Nieśmiało zbliżamy się do podium. Tak jak rok temu Racing Bulls postanowił zaskoczyć pójściem pod prąd i zrobił całkowicie białe malowanie, tak tutaj kolor został i dołożono typowo fordowskie wstawki. Z jednej strony zostały one dodane z wyczuciem stylu i projektant wiedział, co robi, z drugiej jednak rok temu postawienie w całości na biało dawało większe emocje.

Natomiast z pewnością jeszcze nas zaskoczą jakimiś specjalnymi malowaniami. Patrząc na podstawowe barwy na ten sezon, można powiedzieć, że są ładne, na pewno przyciągają oczy tymi biało-czarno-niebieskimi kolorami, co dodaje również ciekawą zabawę, lecz do podium to trochę za mało.

Ocena redakcji: 6,3/10

Miejsce 4 – Mercedes

Malowanie Mercedesa. Źródło: facebook.com/MercedesAMGF1

Pamiętacie jeszcze tekst o finezji Niemców? No to w tym przypadku tutaj to nie obowiązuje. Ekipa z Brackley już nas przyzwyczaiła, że potrafi zrobić coś pięknego ze swoimi barwami, a to, co wyczyniają od paru lat, na pewno zasługuje na spore uznanie.

Choć tak na marginesie powiem, że to logo Microsoftu troszkę gryzie się z szarością i czernią Mercedesa, ale to tylko jedyna rzecz, do której można się doczepić. Jeżeli nie zwrócimy na to szczególnej uwagi, mamy tutaj ciekawą zabawę kolorami. Turkusowe paski dokładają jeszcze nutkę eleganckich barw. Chociaż jury wskazywało na zbyt duże przekombinowanie kolorami, malowanie wygląda niczym całkiem dobrze dobrany garnitur na wesele.

Ocena redakcji: 7/10

Miejsce 3 – Cadillac

Malowanie Cadillaca. Źródło: facebook.com/CadillacF1

Brązową statuetkę naszego konkursu piękności zgarnia Cadillac. Oczywiście można się znowu uprzeć, że malowanie jest dwukolorowe, nie ma jakichś pstrokatych barw, ale widać, że za projektowanie wziął się ktoś kompetentny. Asymetryczne malowanie, dające vibe BAR-a z 1999, oraz akcenty bieli i czerni, nawiązujące do starego malowania McLarena, jest pewnym szaleństwem, ale w pozytywnym znaczeniu.

Owszem, może ktoś teraz się przyczepić, że „Alpine też ma pomieszane barwy, a taka niska ocena, co wy oczu nie macie?”. Dobrze, jednak w Cadillacu zrobiono to ze smakiem, co daje bardzo piękne połączenie. Można narzekać, że nie dołożyli żółci lub złota, jakiego używają w wyścigach długodystansowych, ale mimo to jest to jakaś ciekawa odmiana, zwłaszcza przy zabawie ciemnymi odcieniami.

Nie możemy się doczekać nocnych wyścigów, żeby zobaczyć, jak te barwy będą wyglądać w sztucznym oświetleniu lamp na torze. Może to być niezapomniany widok.

Ocena redakcji: 7,8/10

Miejsce 2 – Haas

Malowanie Haasa. Źródło: facebook.com/haasf1team

Srebrną statuetkę zdobywa Haas, ale musimy tutaj powiedzieć, że otarł się o zwycięstwo. Chociaż kolory nie różnią się jakoś diametralnie, tak zamiana proporcji wyszła zdecydowanie na plus dla Haasa. Wszystko wygląda na spójne, a wpasowanie loga sponsora tytularnego jeszcze bardziej potęguje efekt. Malowanie jest bardzo dobrze przemyślane.

Biorąc pod uwagę, jakimi barwami raczyli nas w przeszłości, tutaj zasługują na to wysokie miejsce. Balansowanie barw na ten rok podkreśla, że graficy się postarali i z pewnością samochód będzie się wyróżniać stonowanym, prostym, ale przyjemnym dla widza stylem.

Ocena redakcji: 8,7/10

Miejsce 1 – Red Bull

Malowanie Red Bulla. Źródło: Red Bull Content Pool

Zwycięzcą naszego konkursu piękności jest Red Bull. Zespół wygrał nieznacznie z Haasem, ponieważ średnia z not wyszła taka sama, ale przewaga dziesiątek przeważyła szalę zwycięstwa.

Już na samym wstępie przejście z matu na połyskliwy lakier daje coś, co będzie się wyróżniać podczas nocnych wyścigów, podobnie jak przy Cadillacu. Jeżeli ktoś oglądał wcześniej Formułę 1, to malowanie może przypominać barwy bolidu Sebastiana Vettela, którym sięgał po tytuły mistrzowskie. To dodaje jeszcze większego ciężaru nostalgii. Najwidoczniej fordowski niebieski dodaje wiele od siebie.

Doczepić się można do stylu numerów startowych, które lekko psują całokształt, oraz mniej ciekawego wyglądu za dnia, niemniej jednak to wciąż bardzo dobre malowanie i tym samym ekipa wygrywa nasz mały konkurs piękności. Ciekawe, co wymyślą podczas malowań specjalnych.

Ocena redakcji: 8,7/10

Podsumowanie

Jak sami widzieliście, momentami oceny były niemal wyrównane, nie wspominając o końcówce naszego konkursu. Niektóre malowania potrafią spowodować natychmiastową kąpiel oczu, a inne ucieszyć niejednego artystę oraz estetę. Gusta i guściki były i będą, niezależnie od czasów, ale co do jednego wszyscy możemy być zgodni – nie możemy się doczekać startu nowego sezonu i zobaczyć bolidów w akcji.

Może jakieś oceny malowań specjalnych następnym razem? Czas pokaże.

Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka wyróżniającego: facebook.com/MercedesAMGF1

Authors

  • Marcel Gawin

    Śledzę motorsport od 2004 roku, jednak najwięcej uwagi skupiam na Formule 1 oraz rajdach samochodowych. Zamiast wieczorynek oglądałem podsumowania Borowczyka na TV4 późnymi wieczorami. Piszę podsumowania weekendów rajdowych, ale sięgam też do komnat historii, robiąc elaboraty historyczne o F1 oraz pomagam na stronie, jak i też na social media. Prywatnie kibic piłkarski oraz księgowy z zawodu.

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like