Kibice Formuły 1 uwielbiają historie, w których walka o mistrzowski tytuł trwa do samego końca. Tak też jest w 2025 roku. W chwili publikacji tego artykułu zostały do przejechania tylko Grand Prix Kataru i Grand Prix Abu Zabi, a Lando Norris nie ma wystarczającej przewagi nad swoimi rywalami. Oscar Piastri i Max Verstappen tracą do Brytyjczyka 24 punkty, co jest stratą realną do odrobienia. Każde potknięcie lidera klasyfikacji generalnej zostanie wykorzystane przez któregoś z nich.
Z tej okazji warto przypomnieć sobie pamiętne sezony z XXI wieku, kiedy walka o mistrzostwa toczyła się do samego końca. W przytaczanych wspomnieniach często zdobycie tytułu wiązało się ze szczęściem jednego kierowcy i pechem drugiego, ale też solidnymi występami, które w ostatecznym rozrachunku wystarczyły do osiągnięcia sukcesu.
Losy rozstrzygnięcia tytułu mistrzowskiego F1 w 2003
W sezonie 2003 walka o tytuł rozgrywała się między Michaelem Schumacherem a kierowcami McLarena. Niemiecka legenda Formuły 1 na trzy wyścigi przed końcem miała punkt przewagi nad Juanem Pablo Montoyą i dwa nad Kimim Räikkönenem. Mogło wydarzyć się wszystko, gdyż był to rok, kiedy na 16 Grand Prix wyłoniono ostatecznie aż ośmiu zwycięzców. Do tego każdy mógł zabłysnąć.
Kierowca Scuderii Ferrari zaprezentował się z fantastycznej strony w końcówce sezonu, gdy wygrał dwa kluczowe wyścigi we Włoszech i w Stanach Zjednoczonych. Pomogła mu w tym decyzja FIA, która wymusiła na Michelin, dostawcy opon związanym z McLarenem, zmianę konstrukcji swojego ogumienia.

Przed Grand Prix Japonii Räikkönen i jego zespołowy kolega mieli już tylko matematyczne szanse na tytuł. Mimo wszystko wciąż istniała możliwość, że lider klasyfikacji wypuści tytuł z rąk. Fin ukończył wyścig na drugim stopniu podium, a Schumacher przekroczył linię mety jako ósmy. Gdyby kierowca McLarena zakończył rywalizację oczko wyżej, a kierowca Ferrari lokatę niżej, to Kimi Räikkönen zostałby mistrzem świata. Takiego rozstrzygnięcia tytułu mistrzowskiego F1 nikt się chyba nie spodziewał.
Awaria, która przesądziła o tytule mistrzowskim F1 w sezonie 2006
Scuderia Ferrari w 2005 roku popadła w poważny kryzys przez źle sprawujące się opony Bridgestone. Sezon później było już pod tym kątem zdecydowanie lepiej i w walce o tytuł Michael Schumacher mógł rzucić rękawicę Fernando Alonso. Dwójka kierowców prezentowała wyśmienitą formę, przezwyciężając na przemian lepsze występy tego drugiego. bezpośrednich walk koło w koło toczyli mało, przeważnie jeden z nich przewyższał drugiego tempem w danym weekendzie wyścigowym.

Kiedy po Grand Prix Kanady, na półmetku sezonu, liderem klasyfikacji generalnej był Alonso z przewagą 35 punktów, Schumacher wygrał trzy kolejne wyścigi z rzędu, wracając do walki o tytuł. Niemiecki kierowca wygrał później dwa kluczowe wyścigi: we Włoszech i w Chinach. To doprowadziło do zrównania się tej dwójki w punktach na dwie rundy przed końcem. Niestety to nie bezpośrednia walka, a awaria silnika w bolidzie Schumachera na 37. okrążeniu Grand Prix Japonii zadecydowała o losach mistrzostwa. Hiszpan mógł świętować zdobycie swojego drugiego mistrzostwa świata z rzędu, a Michael Schumacher postanowił zakończyć karierę w Formule 1 po raz pierwszy.
Cud z sezonu 2007
Historia sezonu 2007 to idealna parafraza powiedzenia „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Do tej dwójki zaliczali się ówcześnie debiutujący Lewis Hamilton i walczący o trzecie mistrzostwo z rzędu Fernando Alonso. Trzecim okazał się Kimi Räikkönen. Na dwie rundy przed końcem sezonu to kierowcy McLarena byli bliżej zdobycia tytułu, a Fin miał ledwie matematyczne szanse.

Kimi Räikkönen pokazał, że jego najlepszy okres w karierze nie przeminął wraz z dołączeniem do Scuderii Ferrari. Zwyciężył w Grand Prix Chin i Grand Prix Brazylii, co było kluczowe dla zachowania nadziei na cud, który się wydarzył. W przypadku Hamiltona zawiódł brak doświadczenia, chłodnej głowy i zwyczajny pech. Z kolei Alonso miał mniejszą przewagę nad kierowcą Ferrari i nawet finiszując na drugim miejscu w Chinach i trzecim w Brazylii, nie został liderem klasyfikacji generalnej. Tym samym Kimi Räikkönen po dziś dzień pozostaje ostatnim kierowcą Scuderii Ferrari, który został mistrzem świata Formuły 1.
Dramatyczne ostatnie sekundy, które zadecydowały o tytule mistrzowskim F1 w 2008 roku
Dramatyczny finisz Felipe Massy udowodnił, że losy mistrzowskiego tytułu mogą rozstrzygnąć się nawet po przekroczeniu linii mety. Nikt nie dawał wiele szans Brazylijczykowi, kiedy startował do ostatniego wyścigu sezonu. Lewisowi Hamiltonowi wystarczyła zaledwie piąta pozycja do zdobycia mistrzowskiego tytułu, a rywalizacja miała odbywać się w częściowo deszczowych warunkach, w których Brytyjczyk prezentował się zdecydowanie lepiej. Okazało się jednak, że Brazylijczyk przejechał swój wyścig życia, jadąc pewnie i nie popełniając błędów. Z kolei kierowca McLarena miał problemy z utrzymaniem przyczepności, dlatego zdecydował się na zmianę opon na przejściowe.

Na trzy okrążenia przed końcem Brytyjczyk został wyprzedzony przez Sebastiana Vettela, co mogło okazać się kluczowe w walce o mistrzowski tytuł. I kiedy brazylijscy fani wiwatowali z końcowego sukcesu ich kierowcy, okazało się, że jadący na czwartym miejscu Timo Glock dramatycznie stracił tempo na mokrej nawierzchni. Tym samym Vettel i Hamilton dokonali manewru wyprzedzania na zawodniku Toyoty w ostatnim sektorze ostatniego okrążenia. Kierowca McLarena wrócił na dającą mistrzostwo piątą pozycję i zdobył swoje pierwsze z łącznie siedmiu mistrzostw świata.
Rozstrzygnięcie tytułu mistrzowskiego F1 w 2010
Z perspektywy kibiców w klasyfikacji generalnej w 2010 roku działy się fantastyczne rzeczy. Na trzy wyścigi przed końcem liderem był Mark Webber, a piąty Jenson Button tracił do Australijczyka tylko 31 punktów. Tę dwójkę na pozycjach od drugiej do czwartej przedzielali kolejno: Fernando Alonso, Sebastian Vettel i Lewis Hamilton. Z kolei w walce o szóste miejsce w klasyfikacji generalnej walczyli Massa, Rosberg i Kubica, a o dziewiąte Schumacher, Sutil i Barrichello.
Wszystko wskazywało na to, że walka rozstrzygnie się między Alonso i Webberem. Kierowca Scuderii Ferrari odniósł zwycięstwo w Korei i był trzeci w Brazylii, z kolei Australijczyk był drugi w Brazylii. Sebastian Vettel nie ukończył Grand Prix Korei w wyniku awarii silnika i, pomimo wygranej niemieckiego kierowcy w GP Brazylii, tracił wiele do wspomnianej dwójki.

Dariusz Szpakowski swego czasu mówił, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Taką okazją niewątpliwe był słaby występ Alonso i Webbera w kwalifikacjach. Gdy niemiecki kierowca pewnie zdobył pole position i jechał na pozycji lidera, drugi kierowca Red Bulla i dwukrotny mistrz świata zjechali wcześnie na swoje pit stopy.
Plan bezpiecznego dojechania do mety okazał się katastrofą, gdy okazało się, że zupełnie inną strategię na wyścig obrał Vitaly Petrov. Kierowca Renault postanowił zjechać na obowiązkowy pit stop pod sam koniec wyścigu i swoim żółwim tempem i perfekcyjną obroną zniszczył wyścigi obu pretendentom do tytułu. W tej sytuacji Vettel, przekraczając linię mety jako zwycięzca wyścigu o GP Abu Zabi, został pierwszy raz w tym sezonie liderem klasyfikacji generalnej i jednocześnie najmłodszym mistrzem świata w historii Formuły 1.
Trudna walka w 2012
Sebastian Vettel nawet gdy dysponował najlepszym bolidem w stawce, w pierwszej części sezonu 2012 odstawał na rzecz Fernando Alonso. Hiszpański kierowca konsekwentnie przywoził dobre rezultaty i spisywał się nad wymiar względem możliwości swojego bolidu. Po Grand Prix Włoch i na siedem rund przed końcem kierowca Red Bulla tracił aż 39 punktów do swojego rywala z Ferrari, a przed nim w klasyfikacji generalnej znaleźli się także Hamilton i Räikkönen.
Sebastian Vettel nie wywiesił białej flagi. Zmobilizował się i po wyścigu na Monzy wygrał cztery Grand Prix z rzędu. Walcząca o tytuł para zdobyła w GP Abu Zabi i GP USA identyczną liczbę punktów i to Sebastian Vettel przystępował do kończącego sezon GP Brazylii z 13-punktową przewagą nad Alonso. Los uśmiechnął się do kierowcy Ferrari, kiedy jego rywal na starcie uczestniczył w kolizji, przez którą spadł na sam koniec stawki.

Fernando jechał świetny wyścig, podczas którego przebijał się o kolejne pozycje. Gorzej, że Vettel radził sobie w tej sztuce jeszcze lepiej. Pomimo ukończenia wyścigu przez Alonso na drugiej pozycji, to nie on, lecz Vettel cieszył się z trzeciego mistrzostwa świata. Niemiecki kierowca ciężko wypracował sobie awans na szóstą lokatę, która dała wystarczającą przewagę w końcowej klasyfikacji.
Srebrna wojna w sezonie 2016
O kulminacji srebrnej wojny między Lewis Hamiltonem a Nico Rosbergiem wspominaliśmy już w innym artykule. Lewis Hamilton po zdobyciu mistrzowskich tytułów w 2014 i 2015 roku był niekwestionowanym liderem Mercedesa. Z kolei Nico Rosberg niewiele tracił do swojego kolegi z zespołu i jednocześnie głównego rywala, ale zawsze mu brakowało tego „czegoś”.
Sezon 2016 okazał się inny w przypadku niemieckiego kierowcy. Całkowicie poświęcił się misji zdobycia tytułu mistrzowskiego F1. Perfekcyjna jazda w połączeniu z trudnym początkiem sezonu sprawiła, że oddalił się dość znacznie od Brytyjczyka w klasyfikacji generalnej. Hamilton odrobił straty, lecz Rosberg cały czas deptał mu po piętach.

Awaria silnika Brytyjczyka w Grand Prix Malezji i wygrana Rosberga w Japonii sprawiły, że w ostatnich czterech wyścigach sezonu niemieckiemu kierowcy wystarczyło zajmowanie drugiej pozycji przy zwycięstwach Hamiltona do zdobycia upragnionego mistrzostwa F1. Tak też się stało i cztery ostatnie rundy 2016 roku Mercedes zakończył dubletem swoich kierowców. W każdym z tych wyścigów to Hamilton był przed Rosbergiem, ale przewaga tego drugiego w klasyfikacji była zbyt duża, żeby odmieniło to losy mistrzowskiego tytułu. Nico spełnił swoje marzenie i trzy dni później ogłosił definitywne zakończenie kariery.
Kontrowersyjne mistrzostwo F1 w sezonie 2021
Początek ery hybrydowej naznaczył się dominacją zespołu Mercedes. Z czasem, po kilku sezonach, ta dominacja wygasła i piedestał zajęła inna ekipa – Red Bull. Sezon 2021 był momentem kulminacji między tą wymianą, a głównymi postaciami tej historii byli Lewis Hamilton i Max Verstappen.
Do historii przeszło wiele pojedynków koło w koło między Holendrem i Brytyjczykiem. W wielu weekendach wyścigowych prezentowali się z fantastycznej strony, a reszta stawki była tylko tłem. Pod koniec okazało się, że to Max Verstappen posiadał dwa wielkie asy w rękawie.
Pierwszym z nich był jego kolega z zespołu Sergio Pérez, który w kluczowych momentach, szczególnie w ostatnim wyścigu sezonu, fantastycznie pomagał koledze z Red Bull Racing w zdobyciu tytułu mistrzowskiego F1. Drugim z nich był szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż na kilka okrążeń przed końcem losy mistrzostwa wydawały się przesądzone.
Okazało się jednak, że Formuła 1 wciąż potrafi pisać nieprzewidywalne historie, a wypadek Latifiego przypadł w najlepszym dla Holendra momencie. Kiedy doszło do wypadku i wyjechania na tor samochodu bezpieczeństwa, Hamilton był liderem wyścigu, ale minął już aleję serwisową, na czym skorzystał Verstappen i dokonał kluczowej zmiany opon. Świeża mieszanka przy wznowieniu rywalizacji na ostatnim okrążeniu okazała się śmiertelnym ciosem dla marzeń Hamiltona o ósmym mistrzostwie. Zdobycie pierwszego tytułu mistrzowskiego F1 przez Maxa Verstappena rozpoczęło jego całkowitą dominację.
Autor: Adrian Kleć
Korekta: Nicola Chwist
Źródło grafiki poglądowej: Red Bull Content Pool

