Od czasu do czasu zdarza się, że jakiś kierowca albo inna postać z jednej motorsportowej planety ląduje z jakiegoś powodu na innej planecie wyścigowego uniwersum. Te światy lubią się przenikać, a wszystko za sprawą miłości do czterech (a czasem dwóch) kółek.
Jako że 24 Hours of Le Mans jest jednym z najbardziej wymagających, ale także prestiżowych wyścigów, jakie istnieją, nie dziwi fakt, że przyciągał zawodników, którzy na co dzień parali się innymi zajęciami niż starty w wyścigach długodystansowych. Jedną z najciekawszych grup ludzi, którzy zmierzyli się z tym wyzwaniem, tworzą rajdowi mistrzowie świata. Czempionów WRC w Le Mans było kilku i warto przypomnieć sobie ich poczynania na Circuit de la Sarthe.
Markku Alén

Markku Alén to fiński kierowca, który w 1978 roku wygrał FIA Cup. Technicznie rzecz biorąc, nie jest on mistrzem WRC, jednak Rajdowe Mistrzostwa Świata WRC zostały utworzone w 1979 roku, chwilę po triumfie Aléna w FIA Cup, i zastąpiły kategorię, w której zwyciężył.
Przez znaczną część swojej rajdowej kariery był związany z grupą Fiat, do której należała Lancia. Z tego powodu Fin został wytypowany do udziału w Le Mans w 1980 roku za kierownicą Lancii Beta Montecarlo Turbo. Jego ekipa rywalizowała w tzw. Grupie 5 z samochodami, których silniki miały pojemność do dwóch litrów.
Niestety Alén nie może zaliczyć tego jednorazowego startu w Le Mans do udanych, ponieważ po czterech godzinach rywalizacji Lancia jego załogi uległa awarii i nie dotarła do mety. Dodatkowo Fin zdawał się czerpać więcej frajdy z pędzenia rajdówkami po zamkniętych drogach niż z rywalizacji w wyścigach torowych, co zresztą przyznał po latach:
Podczas rajdu nigdy się nie bałem, ale prawdopodobnie podczas wyścigu już tak. Pamiętam, że czułem się niekomfortowo, kiedy brałem udział w Le Mans w Lancii Beta Montecarlo Turbo w 1980 roku. Nie czułem się tam jak w domu. Gdy jechałem po prostej Mulsanne pełnym gazem, pomyślałem sobie: „Co ja tutaj robię?”. To był jedyny raz.
Walter Röhrl

Niemiec jest dwukrotnym mistrzem świata WRC z sezonów 1980 i 1982, a do tego niekwestionowaną legendą świata rajdów. Jednak oprócz mistrzowskich kampanii za kierownicą Fiata 131 Abarth czy Opla Ascony Röhrl ma też na swoim koncie udany start w Le Mans. W 1981 roku wraz ze swoim rodakiem Jürgenem Barthem odniósł zwycięstwo w klasie GTP +3.0, ścigając się Porsche 944 LM. W jednym z wywiadów niemiecki mistrz tak po latach wspominał tamten start:
Kiedy myślę o Le Mans w 1981 roku, od razu czuję się 40 lat młodszy. Rywale wyprzedzili mnie w ciągu dnia, ale w nocy widzieli tylko moje tylne światła.
Kierowcy WRC w Le Mans rzeczywiście mogą mieć przewagę nad innymi zawodnikami w sytuacjach, w których wymagana jest jazda po ciemku lub warunki na torze są zmienne. W końcu na odcinkach rajdowych takie rzeczy to codzienność i kto jak nie Röhrl miał zrobić z tego użytek?
Niemiec wystartował jeszcze raz w najbardziej znanym 24-godzinnym wyścigu w 1993 roku, znów za kierownicą Porsche, ale tym razem był to model 911S GT LM. Wówczas jednak w samochodzie jego ekipy doszło do awarii silnika i na 79. okrążeniu załoga odpadła z rywalizacji.
Colin McRae

Rajdowy mistrz świata z sezonu 1995 prawie dekadę po zdobyciu tytułu zrobił sobie małą przerwę od jeżdżenia po odcinkach specjalnych. Szkot pod koniec 2003 roku odszedł z Citroëna i nie zdołał znaleźć miejsca w WRC na nadchodzący sezon. Z tego powodu miał okazję przeżyć kilka innych motorsportowych przygód, bowiem w 2004 roku wystartował w Rajdzie Dakar oraz właśnie w 24 Hours of Le Mans.
Latający Szkot dołączył do stajni Prodrive, która wystawiała do startu na Circuit de la Sarthe Ferrari 550 Maranello. McRae znany był z tego, że za kierownicą nie kalkulował i zawsze jeździł widowiskowo, bez odpuszczania, nierzadko kończąc rajd poza trasą. Wielu się zastanawiało, czy Colin poradzi sobie w sytuacji, w której będzie zmuszony dzielić samochód z innymi kierowcami, oraz jak zaadaptuje się do rzeczywistości, w której trzeba myśleć o wyniku długoterminowo, zamiast cisnąć na 100% tu i teraz.
Ostatecznie start był niemałym sukcesem, gdyż załoga, do której należał McRae, dotarła do mety na dziewiątej pozycji w klasyfikacji generalnej i stanęła na najniższym stopniu podium w klasie GTS. Sam Szkot zadał kłam nieprzychylnym mu spekulacjom.
Sébastien Loeb

O wielkości i prestiżu tego 24-godzinnego francuskiego maratonu niech świadczy fakt, że wystartował w nim także największy z rajdowych mistrzów. Mowa oczywiście o Sébastienie Loebie, który podjął wyzwanie startu w 24 Hours of Le Mans dwukrotnie i w obu przypadkach potwierdził, że jest człowiekiem sportów motorowych z krwi i kości. Jakie więc były losy dziewięciokrotnego mistrza WRC w Le Mans?
Przy okazji swojego pierwszego startu, w 2005 roku, Loeb miał ograniczony czas na poznanie toru, bowiem na dzień testowy we Francji przyleciał prosto z Rajdu Turcji, w którym naturalnie zwyciężył. Dodatkowo w trakcie pokonywania przez niego okrążeń rozpoznawczych zaczęło padać. Francuz zaimponował jednak tempem – zarówno tym za kierownicą, jak i tym, z jakim nauczył się nitki toru.
Pomimo świetnej drugiej pozycji w kwalifikacjach załoga samochodu z numerem 17 nie ujrzała flagi w szachownicę, ponieważ na kilka godzin przed końcem rywalizacji kolega zespołowy Loeba, Soheil Ayari, rozbił ich prototyp Pescarolo, rywalizujący w najwyższej klasie.
Rok później jednak karta się odwróciła. W tej samej ekipie, ale w nieznacznie zmienionym składzie kierowców, Loeb ukończył Le Mans na drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej, ustępując jednej z załóg legendarnego już dziś Audi z silnikiem TDI.
Sébastien Ogier

Drugi z legendarnych Sébastienów, Ogier, w 2022 roku postanowił nie tylko wziąć udział w wyścigu, który jest perłą w koronie długodystansowych mistrzostw świata, ale także ogłosił swój start w całym sezonie WEC za kierownicą prototypu Oreca 07-Gibson w klasie LMP2. Skład ekipy z numerem 1 uzupełnili Charles Milesi oraz Lilou Wadoux.
Ogier nie może zaliczyć przesiadki z odcinków specjalnych na tory wyścigowe do udanych. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników WRC zajął w Le Mans dopiero dziewiąte miejsce w swojej klasie, co wpisywało się w trend jego ekipy z tamtego sezonu. Koniec końców Francuz wziął udział tylko w trzech wyścigach tamtej kampanii, ponieważ w drugiej części roku wolał skupić się na walce w rajdowych mistrzostwach świata.
Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka wyróżniającego: x.com / Motorionline

