Sid Watkins wkraczał do dzikiego świata motorsportu, gdzie bezpieczeństwo było tylko iluzoryczne. Przechodził na emeryturę jako człowiek, dzięki któremu Formuła 1 stała się znacznie lepszym miejscem pod względem organizacyjnym. Sidney Watkins w latach 1978–2004 pełnił funkcję delegata medycznego i wpływał na rozwój procedur związanych z bezpieczeństwem. Na torze i poza nim był na pierwszej linii frontu, gdzie starał się udzielać pomocy w nawet najtrudniejszych sytuacjach. Dzięki swoim działaniom pośrednio i bezpośrednio uratował życie wielu kierowcom królowej sportów motorowych.
Początki
Eric Sidney Watkins urodził się 6 września 1928 roku w Liverpoolu. Jego ojciec prowadził małą firmę zajmującą się naprawą pojazdów. To właśnie tam młody Watkins podjął się swojej pierwszej pracy. Gdy w wieku 25 lat chciał zmienić drogę życiową i dostać się na studia medyczne, ojciec stanowczo się temu sprzeciwił. Chciał, żeby odziedziczył po nim rodzinny biznes i zadeklarował, że nie wesprze syna finansowo.
Brak wsparcia nie przeszkodził przyszłemu medykowi. Dzięki swojej inteligencji zdobył stypendium naukowe, które mógł przeznaczyć na kształcenie. Uzyskał tytuł licencjata z fizjologii w 1949 roku, a trzy lata później tytuł magistra medycyny i chirurgii na Uniwersytecie w Liverpoolu w 1952 roku.
Kariera medyczna
Po zakończeniu studiów Sid Watkins dołączył do Korpusu Medycznego Armii Królewskiej Wielkiej Brytanii. W ramach służby wojskowej wysłano go do Zachodniej Afryki, gdzie prowadził badania nad wyczerpaniem cieplnym ludzkiego organizmu. Kilka lat później wrócił do kraju i pracował w ramach chirurgii ogólnej. Następnie szkolił się z neurochirurgii w Oksfordzie i dekadę po ukończeniu studiów został profesorem neurochirurgii w Syracuse w stanie Nowy Jork.
W 1969 roku mianowano go profesorem neurochirurgii w londyńskim szpitalu. Prowadził tam pionierskie prace nad neurostymulacją mózgu. Jego badania miały wspomóc łagodzenie drżeń ciała w przypadku osób z chorobą Parkinsona. W swojej pracy naukowej skupiał się także na anatomii mózgu, szczególnie jego pnia i górnych warstw. Opublikował dwie książki traktujące o tych zagadnieniach.
Telefon od Ecclestone’a
Pojawienie się Sida Watkinsa w Formule 1 można zawdzięczać działaniom Berniego Ecclestone’a, który był wówczas szefem FOCA, czyli stowarzyszenia mającego na celu ochronę interesów kierowców i zespołów. Już wtedy przyszły właściciel królowej sportów motorowych był postacią na tyle wpływową w środowisku, że mógł decydować o ważnych zmianach. Jednym z jego ruchów był angaż Watkinsa w 1978 roku na stanowisko oficjalnego delegata medycznego.

Profesor zaczynał swoją przygodę z niewielką wiedzą o organizacji zawodów motorsportowych. Był wcześniej obecny jedynie podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych na torze Watkins Glen w 1962 roku. Należał wtedy do zespołu medycznego, który pracował na terenie obiektu.
Bernie udzielił Watkinsowi pełnomocnictwa do wprowadzania zmian w zarządzaniu opieką medyczną. Jedną z pierwszych innowacji było zapewnienie samochodu medycznego dla profesora, żeby ten mógł śledzić przebieg rywalizacji na pierwszym okrążeniu. Dziś to nieodłączny element rozpoczęcia wyścigu w Formule 1.
Najważniejsza misja profesora medycyny

Wprowadzenie samochodu medycznego było ściśle powiązane ze śmiertelnym wypadkiem Ronniego Petersona, który miał miejsce na samym początku pracy Sida Watkinsa w motorsporcie. Szwedzki kierowca zginął w wyniku powikłań po wypadku. Delegat jako przyczynę śmierci wskazał m.in. znaczne opóźnienie w dotarciu karetki pogotowia, choć wypadek wydarzył się na końcu prostej startowej.
Doktor za wszelką cenę starał się ratować życie kierowców. Chociażby po starcie Grand Prix Kanady w 1982 roku próbował pomóc Riccardo Palettiemu. Nie zważał wówczas na pożar bolidu, który spowodował poparzenia jego dłoni oraz roztopienie butów. Niestety obrażenia kierowcy były zbyt poważne, żeby można było go uratować.
Na delegata medycznego Formuły 1 można było liczyć także poza torem wyścigowym. Medyk opiekował się sir Frankiem Williamsem po tym, jak ten doznał urazu rdzenia kręgowego. Wyleczył również porażenie twarzy, które pojawiło się u Ayrtona Senny na początku jego kariery. Watkins podał Sennie odpowiednie sterydy, co uratowało zdrowie przyszłej legendy motorsportu.
Kiedy było trzeba, Sid Watkins potrafił twardo postawić na swoim. Podczas treningu przed GP San Marino w 1987 roku Nelson Piquet uległ poważnemu wypadkowi. Doktor uznał, że Brazylijczyk nie jest zdolny do udziału w rywalizacji. Nelson próbował przekonać sędziów do unieważnienia decyzji Watkinsa, ale ten zagroził rezygnacją ze stanowiska w przypadku dopuszczenia kierowcy do startu. Była to bardzo odważna decyzja, gdyż Brazylijczyk w tamtym sezonie walczył o mistrzostwo. Ostatecznie podtrzymano decyzję o niedopuszczeniu Nelsona do wyścigu. Trzykrotny mistrz świata Formuły 1 przyznał po latach, że Watkins podjął wtedy dobrą decyzję.
Tragiczny weekend na torze Imola
Najbardziej traumatycznym przeżyciem Sida Watkinsa był weekend wyścigowy na torze Imola w 1994 roku. W trakcie piątkowego treningu doszło do bardzo poważnego wypadku z udziałem Rubensa Barrichello. Prowadzony przez Brazylijczyka bolid został podbity na krawężniku i uderzył z impetem w bandy, po czym kilka razy przekoziołkował. Stan kierowcy był dramatyczny, gdyż połknął swój język. Sid Watkins interweniował, a mężczyzna później wspominał, że przez sześć minut „był martwy” i doktor uratował mu życie.
Następnego dnia w trakcie kwalifikacji Roland Ratzenberger stracił kontrolę nad bolidem przy prędkości 315 km/h i z potężną siłą uderzył w betonową ścianę. W trakcie reanimacji na chwilę przywrócono krążenie Austriaka, lecz ten nie miał szans przeżyć. Siła uderzenia była tak straszliwa, że spowodowała śmiertelne obrażenia wielonarządowe.

Padok był w żałobie, a Ayrton Senna zrozpaczony. Brazylijczyk w prywatnej rozmowie z Watkinsem wyznał, że nie chce się ścigać, ale czuje taki obowiązek. Sid Watkins starał się go namówić do rezygnacji z wyścigu, przekonywał nawet, by wspólnie spędzili spokojny czas z dala od motorsportu. Sugerował trzykrotnemu mistrzowi świata zakończenie kariery. Kierowca nie dał się jednak namówić, a Watkins zapamiętał tę odmowę do końca swoich dni, gdyż niecałe 24 godziny później jego rozmówca już nie żył.
W trakcie niedzielnej rywalizacji bolid Ayrtona Senny wypadł z zakrętu Tamburello i uderzył w ścianę. Samochód Williamsa był rozbity, lecz nie tak drastycznie, by przypuszczać, że stało się coś złego. Niestety elementy zawieszenia przy prawym przednim kole przebiły czaszkę Brazylijczyka. Sid Watkins wraz z resztą zespołu medycznego starał się uratować życie przyjaciela, m.in. przeprowadził tracheotomię i reanimację aż do przylotu helikoptera medycznego.
Uratowanie Miki Häkkinena
Sid Watkins nie miał szans, by uratować Ayrtona Sennę, lecz udało mu się pomóc kierowcy w „najbardziej satysfakcjonującym doświadczeniu sportowym w swoim życiu”. Podczas kwalifikacji do GP Australii w 1995 roku Mika Häkkinen stracił panowanie nad bolidem i uderzył bokiem w bandy. Wypadek nie wyglądał groźnie, jednak Fin doznał poważnych obrażeń.
Od razu do udzielania pomocy ruszyli porządkowi, a wkrótce dotarł do nich Sid Watkins. Delegat medyczny dwukrotnie przywrócił akcję serca poszkodowanemu kierowcy. Przeprowadził także zabieg krykoidotomii, czyli małego nacięcia szyi, umożliwiającego oddychanie, gdy normalne drogi oddechowe są zablokowane. Watkins uratował życie Fina w heroiczny sposób, biorąc pod uwagę warunki polowe i medyczne wyzwanie, przed jakim stanął.
Więcej niż tylko bezpośrednie ratowanie życia
Praca delegata medycznego Formuły 1 wiązała się z czymś więcej niż tylko ratowaniem życia kierowców. Lista zmian, których autorem bądź współautorem był Sid Watkins, jest obszerna. Przede wszystkim zabiegał o mocniejszą budowę foteli w kokpitach, składane kolumny kierownicze oraz lepsze kombinezony wyścigowe. Dodatkowo wymusił na FIA organizowanie obowiązkowych crash testów.
Wprowadził także standardy funkcjonowania całego weekendu wyścigowego. Dzięki jego staraniom helikopter medyczny jest dostępny w trakcie każdego weekendu Grand Prix. Także z jego inicjatywy wszystkie tory obowiązkowo muszą posiadać mobilne centra medyczne. Doprowadził też do tego, że układ toru, na którym ma się odbywać rywalizacja, musi wcześniej uzyskać odpowiednią homologację bezpieczeństwa.

Sid Watkins w ostatnich latach zajął się literaturą biograficzną. W 1996 roku wydał autobiograficzną książkę Life at the Limit, w której opisywał swoją pracę i dążenie do poprawy bezpieczeństwa w Formule 1. Omawiał przypadki medyczne z przeszłości oraz te, których sam był świadkiem, a które wpłynęły na rozwój opieki medycznej w motorsporcie. Pięć lat później wydał kontynuację autobiografii – Beyond the Limit.
Za swoje zasługi profesor otrzymał w 2002 roku Order Imperium Brytyjskiego. W 2004 roku zakończył pracę zawodową na stanowisku delegata medycznego Formuły 1. Ostatnie lata swojego życia spędził na spokojnej emeryturze. Zmarł na skutek ataku serca 12 września 2012 roku, w wieku 84 lat. Miał żonę Susan, czterech synów i dwie córki.
Gdy przychodził do Formuły 1, ta była miejscem nieuporządkowanym, w którym nie dbano o bezpieczeństwo kierowców. Po jego przejściu na emeryturę królowa motorsportu wyglądała już zupełnie inaczej. Liczne procedury bezpieczeństwa, przepisy regulujące budowanie torów i bolidów, a także wiele innych rozwiązań związanych z zapobieganiem niebezpiecznych sytuacji było wynikiem jego pracy.
Źródło obrazka wyróżniającego: YouTube – Sid Watkins 1928-2012

