Massa przed Alonso i Vettelem podczas Grand Prix Niemiec 2010

Sezon 2010 jest wyryty w pamięci miłośników Formuły 1 z kilku powodów. Przede wszystkim kojarzony jest z niesamowitą walką o mistrzostwo, na którego rozstrzygnięcie trzeba było czekać do ostatniego wyścigu sezonu. Polscy kibice z nostalgią wspominają wyczyny Roberta Kubicy w barwach Renault. Dodatkowo mistrzostwa obfitowały w wiele incydentów, zwrotów akcji i kontrowersji, między innymi postawa Scuderii Ferrari oraz polecenia zespołowe, które zastosowano podczas Grand Prix Niemiec.

Dlaczego ta konkretna sytuacja wzbudziła tak wiele emocji? W końcu same polecenia zespołowe w Formule 1 są codziennością i integralną częścią strategii, a historia dostarcza licznych przykładów ich zastosowania. W tym tygodniu przypada rocznica tamtego zajścia, dlatego to idealny moment, aby spojrzeć zarówno na te wydarzenia, jak i na historię poleceń zespołowych w szerszej perspektywie.

Zaskakująca wiadomość

Sebastian Vettel, Fernando Alonso i Felipe Massa – tak wyglądała kolejność startowa czołowej trójki przed 11. rundą sezonu 2010, Grand Prix Niemiec na torze Hockenheim. Dwóch pierwszych zawodników brało udział w walce o mistrzowski tytuł, w której – jak się później okazało – do ostatniej rundy sezonu liczyli się także Mark Webber i Lewis Hamilton. Massa z kolei nie był w stanie nawiązać do swoich najlepszych wyników, które osiągał głównie przed feralnym wypadkiem na torze Hungaroring, do którego doszło rok wcześniej.

Brazylijczyk zanotował jednak świetny start do wyścigu i objął prowadzenie. Alonso pozostał na drugiej pozycji, a Vettel spadł na trzecią lokatę. Oba Ferrari bez większych problemów utrzymywały za sobą niemieckiego kierowcę Red Bulla i wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadały dublet ekipy z Maranello, z Massą zmierzającym po zwycięstwo.

Alonso i Massa podczas Grand Prix Niemiec 2010
Alonso i Massa podczas Grand Prix Niemiec 2010. Źródło: x.com/Formula One History

Na półmetku rywalizacji Alonso zbliżył się do swojego zespołowego kolegi i wyglądało na to, że Hiszpan dysponuje lepszym tempem niż Massa. Mimo wszystko jednak utknął za Brazylijczykiem, co było wodą na młyn dla Vettela, który zaczął odrabiać straty do liderujących bolidów.

Wtem, na 48. kółku, Felipe Massa usłyszał od swojego inżyniera wyścigowego, Roba Smedleya, następujące słowa:

Fernando jest szybszy od ciebie. Czy możesz potwierdzić, że zrozumiałeś tę wiadomość?

Okrążenie później Massa przepuścił Fernando Alonso, który został liderem wyścigu i nie oddał prowadzenia już do końca rywalizacji. W tym momencie dla wszystkich stało się jasne – pod płaszczykiem zwykłej komunikacji radiowej Ferrari zastosowało polecenia zespołowe.

Kontrowersje wokół wydarzenia

Z dzisiejszej perspektywy nie ma w tym nic dziwnego, ale wówczas wokół całej sytuacji wybuchła ogromna burza. Wszystko dlatego, że w tamtym okresie polecenia zespołowe były w F1 zabronione i to z tego powodu włoska ekipa była zmuszona do kreatywności, jeśli chciała zamienić pozycje swoich kierowców.

Co ciekawe, do zakazania tego typu praktyk przyczyniło się właśnie Ferrari, które w czasach, gdy jeździł dla nich Michael Schumacher, regularnie prosiło swojego drugiego kierowcę, Rubensa Barrichello, o zjechanie z drogi niemieckiemu mistrzowi. Kulminacyjny moment nadszedł podczas Grand Prix Austrii w 2002 roku, kiedy pewnie jadący po zwycięstwo Barrichello został zmuszony do oddania pozycji Schumacherowi, podczas gdy sytuacja w zasadzie tego nie wymagała, bo przewaga Ferrari w mistrzostwach nad resztą była ogromna. Schumacher, chcąc trochę załagodzić całą sytuację, oddał trofeum za zwycięstwo swojemu zespołowemu koledze. Całość nie została dobrze przyjęta przez FIA, która kazała Ferrari zapłacić 500 000 dolarów kary.

Polecenia zespołowe zadecydowały o wynikach wyścigu o Grand Prix Austrii w 2002 roku.
Polecenia zespołowe zadecydowały o wynikach wyścigu o Grand Prix Austrii w 2002 roku. Źródło: x.com/Formula One History

To wydarzenie zapoczątkowało rozważania na temat tego, czy polecenia zespołowe powinny zostać w F1 zakazane, i w końcu podjęto decyzję, że tak właśnie się stanie od 2003 roku.

Konsekwencje

Ostatecznie FIA uznała, że chociaż komunikat nie mówił o tym wprost, Ferrari złamało regulamin, stosując polecenia zespołowe, i nałożyła na włoski zespół karę w wysokości 100 000 dolarów. Naturalnie rywale wtórowali FIA i między innymi to dzięki naciskom ze strony innych zespołów cała sytuacja została rozpatrzona w taki sposób, ale znalazły się też głosy, jak ten Michaela Schumachera, który wówczas reprezentował barwy Mercedesa:

Wiecie, w przeszłości sam byłem krytykowany dokładnie za to samo. I muszę przyznać, że rozumiem to w 100% i zrobiłbym dokładnie to samo, gdybym był na ich miejscu. Bo koniec końców, po co tu jesteśmy? Po to, by walczyć o mistrzostwo. A mistrzostwo może zdobyć tylko jeden kierowca. Jeśli na koniec roku się okaże, że przegrałeś mistrzostwo właśnie przez ten jeden punkt, będziesz zadawać sobie pytanie – i nie tylko sobie – ale też wszyscy kibice, telewizje, dziennikarze i tak dalej: „Dlaczego tego nie zrobiliście?”.

Biorąc pod uwagę, że Niemiec znany jest ze swojej bezwzględności, dążenia po trupach do celu i prób wykorzystania choćby najmniejszej nadarzającej się okazji do przechylenia szali na swoją stronę, nie było szczególnym zaskoczeniem, że to właśnie siedmiokrotny mistrz świata wziął w obronę swój dawny zespół.

Co ciekawe, tak jak w 2002 roku działania Ferrari doprowadziły do wprowadzenia zakazu poleceń zespołowych, tak teraz wydarzenia z toru Hockenheimring rozpoczęły debatę, czy rzeczony zakaz nie powinien zostać zniesiony. Cała sytuacja z komunikacją radiową Ferrari uświadomiła bowiem, że zespoły zawsze będą próbować stosować polecenia zespołowe, tak aby zapewnić sobie najkorzystniejszy rezultat, i trudno z tym zjawiskiem walczyć. Finalnie zakaz zlikwidowano z początkiem sezonu 2011.

Polecenia zespołowe na początku istnienia F1

W sporcie rzeczą nadrzędną jest wynik. Nie powinno więc dziwić, że zespoły rywalizujące o końcowy triumf na najwyższym poziomie będą robić wszystko, żeby sobie ten triumf zapewnić. Dlatego zaskoczeniem nie powinien być też fakt, że jeszcze w latach 50. zdarzały się sytuacje, w których jakiś zawodnik musiał poświęcić swój dobry wyścig po to, aby pomóc swojemu zespołowemu koledze. Sęk w tym, że wtedy taka pomoc bywała definiowana trochę inaczej niż dzisiaj.

Jedna z takich sytuacji miała miejsce podczas Grand Prix Francji w 1951 roku. Juan Manuel Fangio w swojej Alfie Romeo doświadczył problemów z zapłonem. Jaką decyzję podjęto więc w ekipie, aby zapewnić Argentyńczykowi szansę na walkę w wyścigu? Nakazano Luigiemu Fagioliemu oddać swój samochód, którym finalnie Fangio pognał po zwycięstwo. Co ciekawe, wynik jest zapisany na kartach historii jako zwycięstwo łączone dla Fangio i Fagioliego, i tym samym Włoch jest posiadaczem rekordu najstarszego kierowcy, który wygrał Grand Prix F1. Miał wówczas 53 lata. Pomimo tego Fagioli był wściekły na zespół i momentalnie z niego odszedł.

Fagioli za kierownicą Alfy Romeo, którą niedługo później odda w ręce Fangio.
Fagioli za kierownicą Alfy Romeo, którą niedługo później oddał w ręce Fangio. Źródło: facebook.com/Salracing

Coś podobnego wydarzyło się kilka lat później, podczas Grand Prix Argentyny w 1956 roku. Fangio, tym razem w barwach Ferrari, doznał w swoim bolidzie awarii pompy paliwa. Szefostwo zespołu postanowiło ściągnąć do alei serwisowej Luigiego Musso i tym razem to on musiał przekazać swój samochód wielkiemu mistrzowi, który naturalnie dojechał do mety na pierwszej pozycji. Takie praktyki zostały zakazane z początkiem sezonu 1958.

Polecenia zespołowe w późniejszych latach

W momencie, w którym zespoły straciły możliwość zmieniania zawodników za kierownicą jednego samochodu, polecenia zespołowe w zasadzie osiągnęły kształt, który dobrze znany jest nam dzisiaj. Bo i cóż więcej można w tej kwestii wymyślić?

I chociaż kiedyś ekipy w F1 nie dysponowały komunikacją radiową, aby poinformować zawodników o swoich zamiarach, to nie stanowiło to żadnego problemu. Używano w tym celu na przykład tablic wystawianych przy alei serwisowej, co czasami można zaobserwować jeszcze w obecnych czasach.

Przykładowa tablica informacyjna. Źródło: Wikimedia Commons

Na przestrzeni kolejnych dekad pojawiła się niezliczona liczba poleceń zespołowych kierowanych przez zespoły do kierowców. Niektóre z nich, w szczególności te bardziej współczesne, które jako fani mogliśmy usłyszeć w transmisji telewizyjnej, już na zawsze zapisały się w historii sportu lub stały się memami, jak chociażby „Valtteri, it’s James” lub „Multi 21”.

Nadal usłyszeć można głosy, że polecenia zespołowe zabijają ideę rywalizacji, ustawiają kolejność wyścigu i wypaczają wynik. I dalej znaleźć możemy zarówno zwolenników, jak i przeciwników tego rozwiązania. Jednak bez względu na to, do której z tych grup należymy, trzeba mieć z tyłu głowy, że jest to po prostu kolejny z tych fascynujących, kontrowersyjnych, pięknych i irytujących elementów Formuły 1, który sprawia, że wszyscy tak bardzo kochamy ten sport.

Korekta: Nicola Chwist

Źródło obrazka wyróżniającego: x.com/Formula One History

Authors

  • Jakub A.

    Formułą 1 jestem nieustannie zafascynowany od kilkunastu lat. Uwielbiam nie tylko oglądać akcję dziejącą się na torach, ale też zgłębiać bogatą historię tego sportu. Prywatnie jestem kibicem Ferrari. Pasjonuję się również WRC, a także śledzę i dopinguję polskich zawodników w świecie wyścigów. Poza motorsportem, fan piłki nożnej.

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like