Mało kto spodziewał się, że Lewis Hamilton spędzi przerwę wakacyjną na fotelu wicelidera klasyfikacji generalnej Formuły 1. Mimo że przewaga Kimiego Antonellego jest spora, wielu fanów Brytyjczyka oraz Ferrari zaczęło marzyć o kolejnym tytule mistrzowskim. Czy jednak Hamilton nadal ma na to realne szanse?

Mercedes nie taki nie do pokonania

Przed startem sezonu 2026 Formuły 1 wydawało się, że zespół Mercedesa okaże się absolutnym dominatorem. Wskazywały na to zarówno plotki z padoku, jak i wyniki testów przedsezonowych. Wszyscy eksperci zapowiadali wręcz powtórkę z sezonu 2014, kiedy Mercedes zaprojektował absolutnie najlepszy silnik i zdominował F1 na wiele lat.

Choć rzeczywiście pierwsze rundy przebiegały pod dyktando niemieckiego producenta, okazało się, że nie są oni nietykalni. Z czasem inne czołowe zespoły zaczęły coraz lepiej rozumieć swoje maszyny, a na wierzch wypłynął również problem awaryjności bolidu stajni z siedzibą w Brackley. Nadal jednak przewaga tempa na większości torów jest na tyle imponująca, że trudno wyobrazić sobie wypuszczenie przez tę ekipę obu mistrzowskich tytułów – i w klasyfikacji konstruktorów, i kierowców.

Mało kto spodziewał się jednak, że kierowcą, który rzuci rękawice zawodnikom Mercedesa, będzie właśnie Lewis Hamilton. 

Renesans formy Lewisa Hamiltona

7-krotny mistrz świata miał za sobą przeciętny pierwszy sezon w barwach Ferrari. Na torze szwankowało tempo, a w wywiadach Brytyjczykowi dawała się we znaki frustracja wymieszana ze zrezygnowaniem i kwestionowaniem własnych umiejętności. Sezon 2025 skończył on na 6. miejscu w klasyfikacji generalnej, tracąc do Charlesa Leclerka niemalże 90 punktów. Był to również pierwszy sezon w całej karierze Brytyjczyka, w którym nie zdobył on nawet podium. Po zeszłorocznej kampanii mogłoby się wydawać, że sezon 2026 może być dla Brytyjczyka ostatnim nie tylko w barwach Ferrari, ale i w ogóle w Formule 1.

Nowa era królowej motorsportu przyniosła jednak Hamltonowi zupełnie nowe rozdanie. Lewis o wiele lepiej poczuł się w bardziej nadsterownych bolidach nowej generacji, które o wiele lepiej pasują do jego stylu jazdy niż „przyspawane” do asfaltu samochody ery przypowierzchniowej z lat 2022-2026. Do tego dochodzi kwestia niezłego tempa bolidu Ferrari i jego fantastycznej niezawodności. Widać to po regularności 7-krotnego mistrza świata – jest on jedynym kierowcą, który zdobywał punkty w każdym dotychczasowym wyścigu.

To wszystko zostało spuentowane triumfem w Grand Prix Barcelony-Katalonii, po której świat sportu oszalał. Bez względu na osobiste sympatie nie można kwestionować roli, jaką Hamilton ma na globalną popularyzację Formuły 1. Pierwsze zwycięstwo w barwach legendarnego Ferrari odbiło się szerokim echem nie tylko wśród fanów wyścigów.

Co jednak najważniejsze dla samego Lewisa, z jego barków spadł ogromny ciężar. Udowodnił sobie, zespołowi i całym Włochom, które przez cały poprzedni sezon nieustannie go krytykowały, że nadal jest w stanie walczyć o najwyższe cele. Łącznie w tym sezonie Hamilton stał na podium już pięć razy – poza Hiszpanią miało to miejsce w Chinach, Kanadzie, Monako i w swojej ojczyźnie, w Wielkiej Brytanii.

Następca Lewisa sensacją sezonu 2026

Ku zaskoczeniu wielu fanów, Lewis Hamilton udaje się na wakacyjną przerwę jako wicelider klasyfikacji generalnej kierowców. W tabeli wyprzedza nawet George’a Russella, który ma przecież do dyspozycji fenomenalny pod kątem tempa bolid Mercedesa.

Hamilton i Russell znajdują się w ścisłej grupie pościgowej, która próbuje złapać Andreę Kimiego Antonellego. Zaledwie 19-letni Włoch bije w tym roku wszelkie rekordy. Został on między innymi:

  • najmłodszym liderem mistrzostw świata Formuły 1 w historii;
  • najmłodszym zdobywcą pole position;
  • najmłodszym zdobywcą Wielkiego Szlema w historii (pole position, zwycięstwo, najszybsze okrążenie wyścigu, prowadzenie od początku do końca);
  • najmłodszym kierowcą, który wygrał przynajmniej dwa wyścigi z rzędu;
  • pierwszym kierowcą, który swoje pierwsze pięć zwycięstw odniósł w pięciu kolejnych wyścigach;
  • pierwszym zwycięzcą wyścigu z Włoch od 20 lat (Giancarlo Fisichella, GP Malezji 2006);
  • drugim najmłodszym zwycięzcą wyścigu w historii F1 (młodszy był tylko Max Verstappen w GP Hiszpanii 2016).

Lista ta jest imponująca, lecz najmocniej może imponować tegoroczna zdobycz punktowa Antonellego. Zdobył ich w tym sezonie już 219 i może pochwalić się dokładnie 50 oczkami przewagi nad kierowcą Ferrari. Ma też 59 punktów więcej od swojego kolegi z zespołu, Russella.

Obecna czołowa trójka prezentuje się dość znamiennie; Hamilton to piękna przeszłość Mercedesa, Russell przez długi czas był przygotowany jako obecna twarz niemieckiego zespołu, a Antonelli miał być polisą na przyszłość. Wszyscy trzej zawodnicy trzęsą obecnie Formułą 1, lecz to właśnie nastolatek z Bolonii rozdaje na ten moment karty, wygrywając aż 6 z 11 dotychczasowych wyścigów w sezonie 2026. Co jednak najbardziej zaskakujące, nie zszedł on z podium w wyścigach, które kończył. W obliczu tej statystyki szczególnie mogą go boleć dwie awarie, z którymi zmagał się w Barcelonie i na Silverstone.

Co musi zrobić Hamilton, by utrzymać się w walce o tytuł?

Czy Lewis Hamilton może ponownie napisać historię motorsportu i zdobyć swoje 8. mistrzostwo świata? Mimo iż scenariusz ten wydaje się realny, bukmacher online Fuksiarz.pl daje dużo większe szanse na zdobycie tytułu Antonellemu. Zaczynając przerwę wakacyjną, kurs na mistrzostwo Włocha wynosi 1.25, podczas gdy na ósmy tytuł Lewisa Hamiltona aż 7.00. Nie powinno to dziwić – mimo zdecydowanie mniejszego doświadczenia Włoch prezentuje niesamowitą formę, dysponuje najlepszym bolidem w stawce, a także wypracował sobie całkiem sporą zaliczkę.

Jego problemem może być fakt, że rywale absolutnie nie zamierzają spoczywać na laurach – Ferrari i McLaren konsekwentnie próbują odrabiać straty do Srebrnych Strzał. Bez echa nie może przejść również awaryjność Mercedesa. Zarówno Antonelli, jak i Russell, nie mają już żadnych regulaminowych części jednostki napędowej. Kolejne zmiany będą już skutkować cofnięciem na polach startowych.

Jeśli Hamilton chce zachować szanse na tytuł mistrzowski, musi podtrzymać dobrą passę, ale i zanotować przynajmniej parę kolejnych zwycięstw. Jest co prawda wiceliderem klasyfikacji generalnej, lecz mając na koncie jeden triumf naprawdę trudno walczyć o tytuł. Musi również trzymać kciuki za to, że Ferrari stanie na wysokości zadania i będzie popełniać jak najmniej błędów strategicznych, a rozwój bolidu pójdzie w dobrym kierunku. Na szczęście dla Brytyjczyka lepiej poprawiać osiągi samochodu niż jego niezawodność, a ten aspekt w przypadku SF-26 zdecydowanie jest na swoim miejscu.

Autor

Posted by Redakcja
PREVIOUS POST
You May Also Like