GP Wietnamu 2020, wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły

Formuła 1 cały czas obiera nowe kierunki i trafia w nowe dla siebie miejsca. Kolejnym tego przykładem jest ogłoszenie wyścigu w Rwandzie, który ma zadebiutować w kalendarzu po 2030 roku. Najpierw trzeba tam jednak wybudować tor, zupełnie od zera, co jest sporym wyzwaniem, niekonieczne skazanym na powodzenie. Jednak niedokończenie budowy toru to tylko jeden z kilku powodów, przez które zaplanowany już wyścig Formuły 1 może nigdy nie mieć miejsca. W artykule przedstawiamy wszystkie takie wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły.

Na wstępie warto podkreślić, że w tym artykule nie przeczytacie o GP Bahrajnu 2011, większości kalendarza z sezonu 2020, czy wielu innych wyścigach, które nie odbyły się w konkretnym sezonie mimo uwzględnienia ich w kalendarzu. Liczba odwołanych konkretnych edycji wyścigów jest niemalże nieskończona i zasługuje nawet nie na osobny artykuł, a całą książkę. W artykule skupiamy się jedynie na torach i wyścigach, które miały się odbyć, lecz ostatecznie nie doszło do nich ani razu – nigdy wcześniej, ani nigdy później.

GP Wietnamu – Hanoi Street Circuit

Historia GP Wietnamu jest powszechnie znana i pamiętana przez fanów, gdyż miała miejsce zaledwie kilka lat temu. Wyścig na torze w Hanoi był pierwszym nowym zakontraktowanym wyścigiem za władz Liberty Media. Plan Grand Prix powstał w 2018 roku a pierwsza edycja miała mieć miejsce w sezonie 2020, jako trzecia runda sezonu. Nitka Hanoi Street Circuit została zaprojektowana przez Hermanna Tilke, miała 5,607 kilometra długości i składała się z aż 22. zakrętów. Obiekt już na pierwszy rzut oka wydawał się niezwykle specyficzny, z niespotykanymi wcześniej sekcjami jak zakręty 6-9. Mimo że wyścig F1 w Hanoi nigdy się nie odbył, wielu fanów zna tę niecodzienną nitkę toru z gry F1 2020, w której Hanoi Street Circuit się znalazło.

GP Wietnamu, wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły
Nitka toru w Wietnamie. Źródło: Wikipedia Commons

Historia GP Wietnamu zaszła dalej niż w przypadku większości torów, o których przeczytacie poniżej. Hanoi Street Circuit zostało zbudowane w lutym 2020 roku i było już w stu procentach gotowe na przyjęcie królowej motorsportu. Niestety, dokładnie w tym czasie epidemia Covid-19 zaczęła paraliżować świat. Tuż przed początkiem pierwszego weekendu sezonu, w Australii, koronawirusa wykryto u jednego z pracowników McLarena i Formuła 1 była zmuszona przełożyć, a jak się później okazało również odwołać, pierwszą rundę. Ten sam los spotkał kolejne wyścigi, w tym oczywiście GP Wietnamu, dla którego miało to najboleśniejsze długofalowe konsekwencje.

GP Wietnamu, podobnie jak wszystkie rundy w Azji Wschodniej, nie miało szans odbyć się w 2020 roku i wyścig nie znalazł się w pandemicznym kalendarzu Formuły 1. Wciąż wydawało się, że tor w Hanoi ugości najszybszych kierowców świata w kolejnych sezonach. Jednak główny organizator wyścigu, przewodniczący Komitetu Ludowego Hanoi, Nguyen Duc Chung, zamiast negocjowaniem umowy z Formułą 1 musiał zająć się skandalem ze swoim udziałem. Chung został zawieszony, a później zwolniony, z funkcji premiera kraju oraz aresztowany przez aferę korupcyjną, która wybuchła w kraju w 2020 roku. Późniejsze władze państwa nie miały planów na kontynuowanie projektu Formuły 1 w Hanoi, a tor oraz cała infrastruktura pozostają na miejscu do dziś, stanowiąc tor widmo.

Hanoi Street Circuit 2025 GP Wietnamu
Tor w Hanoi wykorzystano chociażby jako miejsce parady niepodległości Wietnamu w 2025 roku. Źródło: reddit.com / r/formula1

GP Nowego Jorku – Flushing Meadows

W obecnym kalendarzu Formuły 1 znajdują się aż trzy wyścigi rozgrywane w Stanach Zjednoczonych. Taka amerykanizacja to nie tylko kwestia ostatnich lat i władz Liberty Media. Już w latach 80′ Formuła 1 potrafiła jeździć do USA dwu-, a nawet trzykrotnie. W 1983 roku w Ameryce odbyły się dwa wyścigi, na torach Long Beach i Detroit. Początkowy plan obejmował także trzeci wyścig, czyli GP Nowego Jorku. Marzenia Formuły 1 o jeździe w tym ikonicznym mieście sięgają jeszcze lat 70. gdy pojawiły się wstępne plany organizacji wyścigu w Central Parku, co szybko zostało wykluczone. Dlatego projekt przeniesiono do dzielnicy Queens, konkretnie do parku Flushing Meadows. Po fiasku związanym z wyścigiem w 1975 roku, pomysł wrócił w 1983 roku.

GP Nowego Jorku trafiło do kalendarza na sezon 1983 i miało się odbyć we wrześniu, a kontrakt został podpisany na 7 lat. Nitka toru została wytyczona wokół jeziora w parku Flushing Meadows i miała nieco ponad 4 kilometry. Wyścig był naprawdę bliski realizacji, lecz, jak to często bywa z torami ulicznymi, pojawiły się protesty mieszkańców, oraz aktywistów ekologicznych. Ponadto zainteresowanie w regionie nie było wcale takie, jakiego oczekiwał Bernie Ecclestone, który mówił nawet, że wyścig ma mieć piękno i urok Monte Carlo. Runda ostatecznie została zastąpiona przez GP Europy na Brands Hatch. Wyścig o GP Nowego Jorku wracał do prowizorycznych kalendarzy sezonów 1984 i 1985, lecz ani razu nie udało się go rozegrać.

Proponowana nitka wyścigu o GP Nowego Jorku. Źródło: reddit.com / r/formula1

GP Ameryki – Port Imperial Street Circuit

Formuła 1 i Nowy Jork to niekończąca się telenowela i pomysł na ten wyścig wrócił w 2010 roku. Tym razem miał on odbyć się nie w samym Nowym Jorku, a w New Jersey, tuż nad rzeką Hudson i na tle zapierającego dech w piersiach widoku na drapacze chmur na Manhattanie. Tor w 2011 roku doczekał się oficjalnej nitki, mierzącej 5,2 kilometra, składającej się z 19. zakrętów. Początkowy plan zakładał starty na torze już w 2013 roku. Bernie Ecclestone bardzo naciskał na organizację tego Grand Prix i z kieszeni Formuły 1 wspierał projekt finansowo (warto pamiętać że w tamtym momencie Formuła 1 ponownie otwierała się na amerykański rynek, po kilku latach przerwy wracając na tor Austin w 2012 roku).

GP Ameryki New Jersey Nowy Jork 2013 2014
Nitka toru Port Imperial Street Circuit w New Jersey, który miał gościć GP Ameryki. Źródło: Wikipedia Commons

Port Imperial Street Circuit był dość niezwykły, gdyż mimo bycia torem ulicznym miał wiele szybkich zakrętów oraz sporą różnicę wzniesień. Ze względu na ogromne przedsięwzięcie związane z budową toru od zera, termin debiutu GP Ameryki szybko przesunięto na 2014 rok. Rzekomo podpisano kontrakt na aż 15 lat! Wtedy faktycznie miało prawo się udać. Budowy postępowały, pojawiły się pieniądze od organizatorów i sponsorów, a latem 2012 roku do Nowego Jorku z akcją promocyjną udał się Red Bull. Testowe jazdy po wytyczonej nitce toru odbyli Sebastian Vettel i David Coulthard. Ten pierwszy uznał nitkę za niezwykle atrakcyjną i stwierdził, że GP Ameryki szybko stanie się faworytem wśród kierowców.

GP Ameryki w Nowym Jorku Red Bull Sebastian Vettel promocja
Sebastian Vettel podczas akcji promocyjnej Red Bulla na tle dzielnicy Manhattan, gdzie powstawał już tor wyścigowy. Źródło: Red Bull Content Pool

Jednak jeszcze w 2013 roku projekt podupadł, gdy okazało się, że że promotorzy nie zebrali 100 milionów dolarów potrzebnych do organizacji pierwszego GP Ameryki. Wyścig wciąż był uwzględniony w prowizorycznym kalendarzu na sezon 2014. Miał odbyć się na przełomie maja i czerwca, przed GP Kanady. Sytuacja była rozwojowa, lecz w grudniu 2013 roku Bernie Ecclestone wykluczył starty w New Jersey, zrywając umowę z ówczesnymi promotorami wyścigu. Szef Formuły 1 był otwarty na nowych inwestorów i powrót do planów związanych z wyścigiem, lecz te już nigdy nie pojawiły się na taką skalę, jak przed 2014 rokiem.

Grand Prix w Nowym Jorku wciąż ma jednak szansę zniknąć z naszej listy „wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły”. Liberty Media już jakiś czas temu zarejestrowało znak towarowy „GP Nowego Jorku” i przy obecnej ekspansji F1 na Stany Zjednoczone niewykluczone, że temat wyścigu wróci. Za dobry omen można również uznać fakt, że metropolia od tego czasu trafiła do świata motorsportu za sprawą ePrix Nowego Jorku Formuły E. Wyścigi na torze ulicznym na Brooklynie odbywały się w latach 2017-2022. Jak to się mówi: do trzech razy sztuka i może tym razem Formule 1 udałoby się zorganizować upragniony wyścig w najludniejszym mieście Stanów Zjednoczonych.

GP Rosji – Igora Drive

Opisywane wyżej GP Wietnamu nie jest najświeższym zaplanowanym wyścigiem, który ostatecznie nigdy się nie odbył. To miano należy bowiem do toru Igora Drive w okolicy Sankt Petersburga. Ten obiekt miał bowiem od 2023 roku przejąć organizację GP Rosji od dobrze znanego (i niezbyt lubianego) toru w Sochi. Kompleks motorsportowy Igora Drive powstał w 2019 roku i zawierał w sobie m.in. tor owalny, rally-crossowy czy kartingowy. Główną atrakcją był oczywiście pełnoprawny tor wyścigowy, zaprojektowany przez Hermanna Tilke. Oryginalna nitka liczyła nieco ponad 4 kilometry i składała się z 15. zakrętów. Na potrzebny Grand Prix Formuły 1 wydłużono jednak tor do długości 5,183 kilometra i 20. zakrętów.

Igora Drive GP Rosji 2023 wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły
Nitka toru Igora Drive. Źródło: Wikipedia Commons

Poza zawodami Formuły 1, Igora Drive miało gościć również DTM i to już od sezonu 2020, lecz plany pokrzyżowała epidemia. Historia tego obiektu równie szybko zakończyła się w Formule 1, czyli zanim w ogóle się zaczęła. Gdy w 2022 roku Rosja zaatakowała Ukrainę, Liberty Media natychmiastowo zerwało kontrakt na organizację GP Rosji. Nie odbyły się więc ani ostatnie planowane zawody w Sochi, ani przenosiny na obiekt Igora Drive od 2023 roku. Sankcja na organizację wyścigów pod egidą FIA trwa do dziś. Na torze odbywają się więc jedynie wewnątrzkrajowe zawody serii chociażby GT3, czy Formuły SMP (rosyjska Formuła 4).

Sama nitka toru wygląda naprawdę interesująco, ma dwie długie proste z potencjałem do wyprzedzania, oraz specyficzną sekcję zakrętów 13-17 ze sporymi zmianami wysokości. Z oczywistych względów chcielibyśmy jednak, aby ten tor pozostał na naszej liście wyścigów, które nigdy się nie odbyły. Patrząc jednak na to, że Rosji przywrócono członkostwo FIA, a kierowcy z tego kraju mogą startować już pod rosyjską flagą, niewykluczone że prędzej czy później zostanie zniesiona również sankcja na organizację wyścigów i światowy motorsport zawita na tor Igora Drive. To jednak perspektywa kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat.

Igora Drive GP Rosji 2023
Krajowe zawody na torze Igora Drive. Źródło: Wikipedia Commons

GP Związku Radzieckiego – Moskwa

GP Rosji w kalendarzu zadebiutowało w 2014 roku, lecz Formuła 1 chciała się udać do największego powierzchniowo państwa świata ponad 30 lat wcześniej. Na początku lat 80. Bernie Ecclestone bardzo naciskał na zorganizowanie wyścigu za Żelazną Kurtyną. Nadziei dostarczał fakt iż ówczesny pierwszy sekretarz partii – Leonard Breżniew, był pasjonatem samochodów i szeroko rozumianego motorsportu. Stąd pojawił się plan zorganizowania GP Związku Radzieckiego. Wyścig trafił do kalendarza na sezon 1983 i miał odbyć się na ulicznym torze w Moskwie. Nitka toru oficjalnie nigdy nie została pokazana, lecz spekuluje się, że miała być wytyczona w centralnym punkcie stolicy ZSRR, w okolicy Placu Czerwonego.

Plan zaczął sypać się w listopadzie 1982, gdy zmarł Leonard Breżniew, a jego funkcje najważniejszej osoby w państwie przejął Jurij Andropow. Ten nie patrzył już tak przychylnym okiem na przyjazd Formuły 1 do Związku Radzieckiego. Negocjacje co prawda trwały dalej przez wiele lat, lecz były nieskuteczne ze względu na wciąż trwającą Zimną Wojnę oraz inne kwestie polityczne i finansowe. GP Związku Radzieckiego na ulicach Moskwy już nigdy nie było bliskie realizacji tak, jak przed sezonem 1983.

GP Węgier – Népliget Park Circuit

Bernie Ecclestone nie poddał się jednak i wciąż starał się sprowadzić Formułę 1 za Żelazną Kurtynę. W tym miejscu warto wprowadzić polski wątek, chociaż GP Polski nigdy nie pojawiło się w żadnym prowizorycznym kalendarzu F1. Historia ewentualnego wyścigu w kraju nad Wisłą to czasy jeszcze przed opisywanym GP Związku Radzieckiego, a konkretniej końcówka lat 70. Wtedy powstał Tor Poznań, a premierem Polski był Piotr Jaroszewicz, którego syn, Andrzej, był kierowcą rajdowym. Dzięki jego znajomościom na nowy obiekt sprowadzono bolid zespołu Formuły 1 – Walter Wolf Racing – w którym Andrzej Jaroszewicz pokonał okrążenia na Torze Poznań. Zainteresowany wyścigiem w Polsce był sam Bernie Ecclestone, który nawet zawitał na tor, lecz ówczesne władze państwa odmówiły współpracy i pomysł upadł.

Kolejnym celem Ecclestone’a po Polsce i Związku Radzieckim stały się Węgry. Tutaj doszło do końcowego sukcesu, lecz droga do niego była wyboista. Początkowo bowiem GP Węgier miało odbyć się już w 1984 roku na torze w Parku Népliget (w przełożeniu na język polski – Park Ludowy). Miejsce to ma swoją motorsportową tradycję, gdyż to tam jeszcze przed czasami Mistrzostw Świata Formuły 1 odbyło się GP Węgier 1936. Park jest zlokalizowany niemalże w centrum miasta, a obiekt miał przypominać Monako, lecz węgierski rząd zdecydował się na porzucenie tego planu i zbudowanie toru na przedmieściach Budapesztu. GP Węgier 1984 zostało zastąpione wyścigiem o GP Europy na Nurburgringu, a do kraju Madziarów Formuła 1 zawitała dwa lata później, w 1986 roku, na tor Hungaroring.

GP Chin – Zhuhai International Circuit

Wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły, to w większości niespełnione tory uliczne, ale nie zawsze. Wyjątkiem było Igora Drive, wyjątkiem jest również Zhuhai International Circuit. Formuła 1 do Chin zawitała w 2004 roku, na tor w Szanghaju, lecz poważna szansa na wyścig królowej motorsportu w Państwie Środka pojawiła się już kilka lat wcześniej. Tor Zhuhai powstał w 1996 roku i był pierwszym dedykowanym motorsportowi obiektem w Chinach. Jego nitka jest dość krótka, liczy sobie tylko 4,304 kilometra i ma 15 zakrętów. Mimo tego jest dość atrakcyjna do ścigania, ze względu na kilka mocnych punktów dohamowania (jest również, moim skromnym zdaniem, niezwykle przyjemna do jazdy w grach, serdecznie polecam).

GP Chin 1999 Zhuhai wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły
Nitka Zhuhai International Circuit. Źródło: Wikipedia Commons

Chiny to ogromny rynek, wówczas zupełnie nie zagospodarowany przez Formułę 1, stąd zaraz po otwarciu toru pojawiła się propozycja rozegrania GP Chin. Wyścig znalazł się w kalendarzu na sezon 1999 i miał odbyć się w marcu, jako druga runda sezonu. Jednak runda w Państwie Środka zniknęła z rozkładu jazdy zaraz po opublikowaniu prowizorycznego kalendarza. Głównym powodem był brak zdobycia licencji Grade 1 od FIA, a także kwestie finansowe oraz brak infrastruktury hotelowej w pobliżu obiektu. Władze toru próbowały jeszcze wynegocjować przesunięcie wyścigu na jesień tego samego roku, lecz i ten plan zdał się na nic. Chiny na swoje Grand Prix musiały czekać do 2004 roku i otwarcia toru w Szanghaju, a Zhuhai pozostaje obecnie ważnym obiektem dla azjatyckiego motorsportu.

GP Indonezji – Sentul International Circuit

Jeszcze przed Chinami swój wyścig Formuły 1 chciała mieć Indonezja. Tam było o tyle prościej, że tor wyścigowy Sentul powstał kilka lat wcześniej, w 1993 roku i już w roku otwarcia zorganizowano na nim wyścig australijskiej Formuły Brabham, stricte w celu zaciekawienia lokalnej społeczności i przede wszystkim władz Formuły 1. Na to drugie nie trzeba było czekać długo, gdyż w latach 90. Bernie Ecclestone bardzo chciał wprowadzić królową motorsportu na wschodnioazjatycki rynek. Gdy po sezonie 1995 Formuła 1 pożegnała się z japońskim torem TT Aida i GP Pacyfiku, pojawiło się miejsce w kalendarzu, które miała zająć właśnie Indonezja.

Początkowo wyścig miał przejąć nazwę GP Pacyfiku, lecz nazwę oczywiście zmieniono na GP Indonezji. Zostało ono zaplanowane na październik 1996 roku, jako finał sezonu, co jest całkiem sporym wyróżnieniem dla nowego Grand Prix. Wyścig jednak szybko został odwołany z dość błahego powodu – Sentul International Circuit najzwyczajniej w świecie nie nadawał się do jazdy bolidami F1. Nitka toru nie ma nawet czterech kilometrów i była zbyt ciasna nawet dla ówczesnych samochodów królowej motorsportu. Temat GP Indonezji już nigdy nie wrócił, a miejscem Grand Prix Formuły 1 w tamtym regionie stał się malezyjski tor Sepang. Obiekt Sentul musiał zadowolić się dwoma rundami Motocyklowych Mistrzostw Świata w 1996 i 1997 roku, a później gościł m.in. A1 GP czy GP2.

Sentul International Circuit wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły
Tor Sentul gościł azjatycką edycję serii GP2 w 2008 roku. Źródło: x.com / @karunchandhok

GP Azji – Autopolis

Pozostajemy w Azji, gdyż jak się okazuje, lista wyścigów Formuły 1 które były zaplanowane, a nie doszły do skutku, to w dużej mierze właśnie tory azjatyckie. Ten rozdział (to już ostatnia z historii która miała miejsce na największym kontynencie świata), kończymy z bardzo tematycznie nazwanym wyścigiem – GP Azji. Takie Grand Prix miało odbyć się w 1993 roku na japońskim torze Autopolis.

Historia tego obiektu jest niezwykle interesująca i specyficzna. Tomonori Tsurumaki, japoński deweloper i inwestor, chciał stworzyć miejsce, które będzie odskocznią od miejskiego życia i padło na tor wyścigowy. Został on zbudowany od zera w górach japońskiej wyspy Kiusiu. Na realizację projektu Tsurumaki przeznaczył pół miliarda dolarów, a to tylko część wydatków, gdyż ekscentryczny milioner zasłynął również z kolekcjonowania sztuki, która miała zawisnąć w galerii na terenie toru wyścigowego. W 1989 roku Japończyk zakupił najdroższe dzieło w swojej kolekcji, obraz Pablo Picasso „Les Noces de Pierrette”, który kosztował go 51,7 miliona dolarów. Historia zyskała na rozgłosie, gdyż obraz był wówczas przedmiotem aukcji w Paryżu i został przez Tsurumakiego kupiony… przez telefon, z hotelowego pokoju w Tokio.

Autopolis GP Azji 1993
Nitka toru Autopolis położonego w malowniczych górach. Źródło: x.com / @autopolis2005

To się nazywa rozmach, prawda? Wróćmy do tematów motorsportowych. Tor Autopolis powstał w 1990 roku. Ma długość 4,673 kilometra, 19 zakrętów, spore różnice wzniesień i niezwykle krętą, techniczną nitkę, trochę przypominającą tor kartingowy. Rok po otwarciu obiekt gościł Mistrzostwa Świata Samochodów Sportowych, wyścig który swoją drogą wygrał Michael Schumacher, w zespole z Karlem Wendlingerem. Następnym celem Tsurumakiego była Formuła 1. Z tego powodu przez dwa sezony milioner sponsorował zespół Benettona, oraz udał się na dwa wyścigi F1 w latach 1991-92 aby osobiście przekonać Berniego Ecclestone’a do organizacji wyścigu na Autopolis. Udało się, gdyż premierowe GP Azji na japońskim obiekcie trafiło do kalendarza na sezon 1993.

Pech chciał, że w czasie gdy sen Tsurumakiego zaczął się spełniać, japoński rynek nieruchomości przeżył kryzys, który dotknął również pomysłodawcę toru Autopolis. Jego firma zbankrutowała w 1993 roku i ze względu na brak funduszy GP Azji musiało zostać odwołane. Osobną kwestią jest fakt, że wyścig i tak nie przetrwałby długo ze względu na lokalizację. Ta z największego błogosławieństwa szybko zamieniła się w przekleństwo toru, gdyż położenie na odludziu, daleko od hoteli, dróg itd., powodowało, że rozegranie tam tak wielkiej imprezy jak Grand Prix F1 było niemalże niemożliwe. Z tego też powodu wspominany wyścig Mistrzostw Świata Samochodów Sportowych to jedyne międzynarodowe zawody rozegrane na Autopolis, a tor do dziś gości jedynie japońskie serie wyścigowe.

Super Formuła Autopolis Wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły
Autopolis obecnie gości wyścigi m.in. japońskiej Super Formuły. Źródło: Red bull Content Pool

GP Europy w Rzymie

Włochy to kolebka motorsportu i mogą pochwalić się wieloma historycznymi torami wyścigowymi, jak Monza, Imola, czy Mugello, by wymienić tylko kilka. Jednak mimo posiadania obiektów światowej klasy i tak pojawił się pomysł organizacji wyścigu na torze ulicznym w Rzymie. W sezonie 1985 GP Europy w stolicy Włoch miało być jednorazową rundą i zastąpić wypadające z kalendarza GP Dallas. Nitka toru została wytyczona w dzielnicy EUR, konkretnie w okolicy Palazzo dello Sport. Dokładny układ nitki nie jest nawet dokładnie znany, gdyż plany organizacji wyścigu w Rzymie szybko upadły, a GP Europy odbyło się na brytyjskim torze Brands Hatch.

Projekt toru w Rzymie bardzo przypomina historię z Nowym Jorkiem. Projekty tych wyścigów miały miejsce w połowie lat 80., w największych miastach swojego państwa i upadły dość szybko w dużej mierze ze względu na protesty mieszkańców (chociaż w przypadku wyścigu w Rzymie sprzeciw wyraziły również lokalne władze). Jakby tego było mało, podobnie jak w przypadku Nowego Jorku, pomysł wyścigu w stolicy Italii również wrócił w XXI wieku. W 2009 roku Mauricio Flammini, promotor Mistrzostw Świata Superbike’ów i pomysłodawca wyścigu w Rzymie w 1985 roku, wrócił z propozycją rozegrania Grand Prix F1 we Wiecznym Mieście.

Ponownie jego działania nie przyniosły skutku. Mimo powstania nitki toru (w innym miejscu niż ta z lat 80.) i planu rozegrania wyścigu w 2013 roku, pomysłowi szybko sprzeciwił się świat włoskiego motorsportu, na czele z ówczesnym szefem Scuderii Ferrari, Stefano Domenicalim. Bernie Ecclestone ostatecznie przekreślił szansę na organizację Grand Prix, gdyż jego zdaniem w czasie globalnej ekspansji Formuła 1 nie mogla pozwolić sobie na dwa wyścigi w jednym kraju. Na koniec historia wyścigu w Rzymie ponownie zbiegła się z Nowym Jorkiem, gdyż również w stolicy Italii, w latach 2018-2023, odbywały się wyścigi Formuły E.

ePrix Rzymu Formuła E Wyścigi F1 które nigdy się nie odbyły
Swój wyścig na ulicach Rzymu miała Formuła E. Źródło: x.com / @FIAFormulaE

GP Hiszpanii – Fuengirola

Połowa lat 80. była dla Formuły 1 czasem eksperymentów, co widać po ilości wyścigów które się nie odbyły. Kolejnym przypadkiem tego fenomenu było zaplanowane GP Hiszpanii w 1984 roku (swoją drogą to już trzeci wyścig, który miał odbyć się w tamtym sezonie, a nie miał miejsca nigdy wcześniej, ani nigdy później). To historia chyba najmniej znana. Jeżeli ktokolwiek słyszał o mieście Fuengirola, to prawdopodobnie w kontekście wyjazdu na wakacje do słonecznej Andaluzji. Jednak cztery dekady temu ta niewielka miejscowość miała pojawić się w szerszej świadomości ludzi jako gospodarz GP Hiszpanii.

Fuengirola Wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły
Nadmorska miejscowość Fuengirola za sprawą Formuły 1 miała stać się hiszpańskim Monako. Źródło: Wikipedia Commons

Wyścig na ulicznym torze miał być hiszpańskim Monako. W tamtym czasie nie odbywało się GP Hiszpanii i dwójka brytyjczyków, promotor turystyki Richard Ratcliff i kierowca F2 Mike Dee, wpadła na pomysł organizacji wyścigu właśnie w turystycznym resorcie Fuengirola. Tor zyskał aprobatę burmistrza miasta i została wyznaczona data premierowego Grand Prix – październik 1984. Rok wcześniej w mieście rozegrany został wyścig pokazowy Formuły 2, a tor okazał być niezwykle szybki, ale też szalenie niebezpieczny.

Nitka toru została zmieniona, aby nieco zwolnić samochody. Miała 4,4 kilometra, zaledwie 11 metrów średniej szerokości i wiele szykan, oraz zakrętów po 90 stopni, jak na tor uliczny przystało. Feungirola miała zamykać sezon 1984, a powstanie toru miało wyróżnić miejscowość i region na mapie światowej turystyki luksusowej. Jednak problemy infrastrukturalne (w sezonie turystycznym nie można było kontynuować budowy), oraz finansowe (planowane koszta musiałyby zostać znacząco przekroczone, aby zrealizować projekt) spowodowały że wyścig w 1984 roku został zastąpiony przez GP Portugalii na torze Estoril. Temat wyścigu na ulicach Fuengiroli nigdy nie wrócił, za to hiszpańskie Monako ostatecznie powstało, w formie Valencia Street Circuit.

Fuengirola F1 GP Hiszpanii 1984
Nitka toru Fuengirola opublikowana na łamach Mundo Deportivo w 1984 roku. Źródło: x.com / @FJMoreno14

GP Stanów Zjednoczonych – Zachód – Ontario Motor Speedway

Na koniec wracamy do Stanów Zjednoczonych i cofamy się na sam początek opowieści pt. Wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły. Pierwszym Grand Prix, które mimo planów ostatecznie nigdy nie miało miejsca, jest wyścig na Ontario Motor Speedway położonego w pobliżu Los Angeles. GP Stanów Zjednoczonych – Zachód jest dobrze znane koneserom motorsportu jako zawody przez wiele lat rozgrywane na torze Long Beach. Mało kto wie jednak, że pierwotny plan na drugi wyścig w USA zakładał starty już w 1972 roku.

Obiekt powstał w późnych latach 60. i łączył w sobie typowy amerykański owal z wewnętrznym torem drogowym. Oczywiście to ta druga nitka miała gościć Formułę 1. W 1971 na torze odbyła się niewliczana do mistrzostw runda Questor GP w której bolidy F1 zmierzyły się z samochodami amerykańskiej Formuły 5000 (zwyciężyła Formuła 1, a konkretnie Mario Andretti w Ferrari). Na następny rok zaplanowano już oficjalny wyścig Mistrzostw Świata Formuły 1, który miał odbyć się w kwietniu. Nitka drogowa toru mierzyła 5,141 kilometra i składała się z 20 zakrętów. Co ciekawe nie tylko prosta startowa, ale również pierwszy zakręt był częścią owalnego toru, dzięki czemu początek okrążenia wyglądał naprawdę imponująco.

Ontario Motor Speedway Wyścigi F1, które nigdy się nie odbyły
Nitka toru Ontario Motor Speedway. Źródło: reddit.com / r/NASCAR

Runda była już blisko odbycia się, a Formuła 1 przygotowywała się do wyjazdu do Ameryki. Wszystko posypało się jednak, gdy FIA chciała zorganizować testy przed wyścigiem a władze toru… nie odpowiedziały na tę wiadomość i ich nie przeprowadziły. Powód był dość prosty – strony nie dogadały się w kwestii finansów. Między nieoficjalnym wyścigiem w 1971 roku, a planowaną rundą w 1972 główny sponsor pierwszego wydarzenia, Questor Corporation, wycofał się z finansowania toru. Władzom nie udało się zebrać funduszy na opłacenie rundy, co zresztą zarzucali niezwykle wysokim wymaganiom finansowym Stowarzyszenia Konstruktorów F1. Tu jednak trzeba postawić znak zapytania, gdyż Ontario Motor Speedway niedługo później napotkało problemy finansowe i tor został zamknięty w 1980 roku.

Źródło zdjęcia poglądowego: x.com / @F1VietnamGP

Autor

  • Wiktor Żuchowski

    Ludzie mają przeróżne wspomnienia z czasów koronawirusa. Ja osobiście najlepiej pamiętam oglądanie historycznych wyścigów F1, oraz - zainspirowany występem Sebastiana Vettela w Grill The Grid - uczenie się wszystkich mistrzów świata Formuły 1, sezon po sezonie. Mniej więcej w tamtym czasie zadecydowałem, że chcę zajmować się dziennikarstwem, a w Kontrze mam przyjemność dzielić się z wami pasją do najpiękniejszego sportu świata!

PREVIOUS POST
You May Also Like