Sezon 2026 Formuły 3 był kolejnym, w którym mieliśmy okazję obserwować występy polskiego kierowcy. Maciej Gładysz, bo o nim mowa, miał przed sobą wysokie oczekiwania po udanych sezonach w Hiszpańskiej Formule 4 oraz Eurocup-3. Polak raczej nie zawiódł i chociaż bywały też gorsze momenty, to zapamiętamy go raczej z kilku świetnych występów.
W czołówce prym wiodła dwójka kierowca. Freddie Slater i Ugo Ugochukwu byli o klasę wyżej od reszty stawki i między sobą rozstrzygnęli losy tytułu, w walce pełnej emocji i zwrotów akcji. Mimo tego, że to ta dwójka była zdecydowanie najlepsza, to wyścigi wygrywało w tym sezonie aż piętnastu kierowców! Szerzej o sezonie F3 2026 przeczytacie w naszym podsumowaniu.
Podsumowanie sezonu Macieja Gładysza – start z wysokiego C
W zapowiedzi sezonu F3 2026 jako cel dla Macieja Gładysza postawiliśmy regularną walkę o punkty i czołową dziesiątkę w klasyfikacji generalnej. Nieskromnie musimy przyznać, że była to całkiem trafna diagnoza, gdyż Polak do samego końca sezonu walczył właśnie o 10. miejsce w punktacji. Niestety, Maciej Gładysz zakończył sezon na 12. pozycji w klasyfikacji generalnej z dorobkiem 54. punktów. W seriach juniorskich suche statystyki opowiadają jednak tylko skrawek historii sezonu.
Wszystko zaczęło się od naprawdę udanego debiutu w Australii. W swoich pierwszych kwalifikacjach Gładysz zajął fenomenalne czwarte miejsce, ustępując jedynie Naëlowi, Ugochukwu i Slaterowi, czyli ścisłej czołówce kierowców tego sezonu. Wyścig sprinterski był udany, a zarazem pechowy. Dzięki odważnemu manewrowi Polak awansował na starcie z 9. (odwracana jest czołowa dwunastka kwalifikacji) na 6. pozycję i na niej zakończył wyścig. W normalnych okolicznościach dawałoby to punkty, lecz wyścig został przerwany i zakończony przez kraksę kierowców Premy na ósmym okrążeniu. Punkty zostały przyznane tylko czołowej piątce. W wyścigu głównym Gładysz przekroczył linię mety na siódmym miejscu, po emocjonującej walce z kilkoma kierowcami, ale dzięki karom rywali został sklasyfikowany piąty, zaliczając premierowe dziesięć punktów w Formule 3.

Druga runda sezonu została rozegrana w Monako, a tam oczywiście najważniejsze są kwalifikacje. W nich Maciej Gładysz miał niebywałego pecha. Zabrakło mu 2 tysięcznych sekundy do 6. miejsca w swojej grupie kwalifikacyjnej, czyli startu z pierwszego rzędu w wyścigu sprinterskim. Zamiast tego Polak startował z 13. miejsca w obu wyścigach. W sprincie awansował na dziewiąte miejsce dzięki wypadkom rywali z przodu, zaś w wyścigu głównym sam uczestniczył w kolizji, z Tuuką Taponenem, przez którą spadł na sam koniec stawki.
W kwalifikacjach do następnej rundy, w Barcelonie, Gładysz popisał się pamiętnym manewrem w ostatnich zakrętach toru, którym ominął kilku kierowców, aby uniknąć tłoku na ostatnim mierzonym okrążeniu. Nie zdało się to na wiele, Gładyszowi znów zabrakło troszkę do czołowej dwunastki i po startach z czternastej pozycji zakończył wyścigi na pozycjach 23. w sprincie (po karze czasowej za start z niewłaściwej pozycji) i 10. w wyścigu głównym. Jeszcze gorsza była runda w Austrii. Gładysz znów był 14. w kwalifikacjach i nie zapunktował w żadnym z wyścigów, a na dodatek z wyścigu głównego odpadł po pechowej kolizji w pierwszym zakręcie.
Podsumowanie sezonu Macieja Gładysza – zwycięstwo i trudna końcówka
Po burzy zawsze wychodzi słońce. Nie inaczej było w tym przypadku, gdyż Maciej Gładysz już tydzień po fatalnej rundzie w Austrii zaliczył najlepszy weekend sezonu. Na Silverstone kierowca ART Grand Prix wreszcie zakwalifikował się w tej niemalże mitycznej czołowej dwunastce, konkretnie na ósmym miejscu. Polak startował tym samym z piątej pozycji w sprincie i zakończył go na solidnym, szóstym miejscu. To co najlepsze Gładysz zostawił na wyścig główny. Kierowca ART przez całe zmagania walczył na wysokich pozycjach i dzięki kilku odważnym manewrom w walce na torze początkowo został sklasyfikowany trzeci. Po wyścigu posypały się jednak kary i ukarani zostali również kierowcy którzy byli tuż przed Polakiem. Tym samym Maciej Gładysz triumfował w wyścigu głównym Formuły 3 na Silverstone.

Następna runda Gładysza, w Belgii, też była udana. Polak był piętnasty w kwalifikacjach, lecz znów pomogły kary, dzięki którym kierowca ART startował dziesiąty. Po mało pamiętnym sprincie, w wyścigu głównym Gładysz zajął wysokie, piąte miejsce. Dobrze zapowiadały się również zmagania na Hungaroringu, lecz te zostaną zapamiętane jako najbardziej pechowe dla Gładysza. Polak startował drugi w sprincie, lecz został wyrzucony z wyścigu przez Jina Nakamurę, który popełnił błąd już w drugim zakręcie. Mówią, że nic dwa razy się nie zdarza, lecz niestety dla mistrza Eurocup-3 Spanish Winter Championship historia zatoczyła koło w wyścigu głównym. Tam Polak ponownie uczestniczył, nie ze swojej winy, w wypadku z Jinem Nakamurą i Gerrardem Xie, tym razem w przedostatnim zakręcie pierwszego okrążenia.
Niestety, po Węgrzech trudno już szukać pozytywów. Na Monzy znów nie poszły kwalifikacje, co jest bolesne tym bardziej biorąc pod uwagę dobre wyniki kolegów z zespołu ART Grand Prix – Kanato Le i Taito Kato. Z wyścigu sprinterskiego Polak odpadł przez awarię, zaś w wyścigu głównym dojechał na 19. miejscu. Ostatni weekend sezonu, na Madringu, również nie należał do najlepszych. Maciej Gładysz w obu sesjach kwalifikacyjnych zajął miejsce poza czołową dwunastką. W sprincie Polak zakończył na 19. miejscu, a w wyścigu głównym Gładysz uczestniczył w karambolu na otwierającym okrążeniu. Incydent wyglądał bardzo niebezpiecznie dla Polaka, który pod nietypowym kątem sunął po bandzie. Na szczęście kierowcy nic się nie stało. Gładysz zakończył sezon drugim wyścigiem głównym, w którym był 22.
Trudna i pechowa końcówka sezonu Gładysza nieco przysłoniła sezon, który należy uznać za naprawdę solidny. W debiutanckim roku Polak wielokrotnie walczył w czołówce i sporo potencjalnych punktów stracił przez czynniki niezależne od niego, jak kolizje spowodowane przez rywali. Maciej Gładysz świetnie wyglądał przede wszystkim w walce na torze, w której wykazywał się odważnymi, ale przemyślanymi i zazwyczaj skutecznymi manewrami. Pole do poprawy na pewno jest w tempie kwalifikacyjnym. W Formule 3 często różnice mniejsze niż pół sekundy decydują o tym, czy startujesz z czołówki, czy w oddali drugiej dziesiątki, a Polakowi często brakowało właśnie minimalnie lepszego kółka do czołowej dwunastki w czasówce. Ostatecznie 12. miejsce w punktacji i szóste wśród debiutantów należy uznać za solidny sezon Maćka Gładysza.

Slater KONTRA Ugochukwu – pojedynek o mistrzostwo
Teatr nie jednego, a dwóch aktorów. Tak można określić zmagania Formuły 3 w 2026 roku. Ugo Ugochukwu i Freddie Slater byli wymieniani jako główni kandydaci do mistrzostwa i z tej roli wywiązali się w stu procentach. Już pierwszy wyścig główny w Australii padł łupem tego duetu – Ugochukwu wygrał, a Slater zajął drugie miejsce, choć między kierowcami do bezpośredniej walki o wygraną nie doszło. Slater zdobył swoje drugie podium już w Monako, w wyścigu głównym, dzień po spowodowaniu kolizji z Ernesto Riverą w sprincie. Ugochukwu był szósty w sobotę i czwarty w niedzielę, dzięki czemu utrzymał prowadzenie w punktacji.
Do pierwszego z wielu zwrotów akcji w walce doszło już w sprincie trzeciej rundy sezonu. Podczas gdy Slater walczył o zwycięstwo w sobotnim wyścigu, Ugochukwu zdobywał pozycje po starcie z 11. miejsca. Kierowca Camposa walczył już o szóste miejsce, lecz jego ambitna próba wyprzedzania po zewnętrznej w trzecim zakręcie skończyła się obrotem i odpadnięciem z wyścigu. Slater był drugi i chwilowo zrównał się punktami z Amerykaninem. Jednak kierowca Camposa był drugi w wyścigu głównym i znów samodzielnie objął prowadzenie w klasyfikacji.
Do pierwszej bezpośredniej walki między kierowcami doszło w Austrii. Po tym jak Slater odpadł w sprincie (kolizja w pierwszym zakręcie), a Ugochukwu zdobył w nim tylko dwa punkty, kierowcy znaleźli się na czele wyścigu głównego. Na 9. okrążeniu Slater zabrał prowadzenie z rąk Ugochukwu i prowadził aż do 22. kółka. Wtedy kierowca Camposa wrócił na pierwsze miejsce, lecz tylko na chwilę, gdyż na następnym okrążeniu znów to Slater przewodził stawce. Ostatecznie duet pogodził Noah Strømsted, który wyprzedził obu kierowców. Na ostatnim okrążeniu Ugochukwu i Slater starli się jeszcze w niezwykle ostrej walceo drugie miejsce, które ostatecznie zdobył Amerykanin.
W Wielkiej Brytanii Ugochukwu startował pierwszy w sprincie i zdominował stawkę, wygrywając z kolosalną przewagą 17. sekund! Jednak to Slater miał pole position do wyścigu głównego. Brytyjczyk prowadził sporą część wyścigu, a do restartu na ostatnim okrążeniu przestępował drugi. Na nim pokusił się jednak o niepotrzebny atak w zakręcie Copse i spadł o kilka pozycji. W ostatecznym rozrachunku stracił zwycięstwo, gdyż spadł za Macieja Gładysza, który jako jedyny w czołowej piątce nie dostał kary. Slater zajął więc drugie miejsce, ale prawdziwym zwycięzcą był Ugochukwu, który po starcie z 12. pozycji stanął na trzecim stopniu podium, tuż za Brytyjczkiem.

Jak w każdej dobrej walce o mistrzostwo, prędzej czy później musiało dojść do kolizji. W walce o tytuł F3 2026 wydarzyła się ona w wyścigu sprinterskim na Spa-Francorchamps. W walce na końcu pierwszej dziesiątki Ugochukwu zaatakował Slatera na pierwszym okrążeniu w szykanie Les Combes i w drugim, lewym zakręcie szykany kierowcy zderzyli się i wyjechali w żwir. Slater odpadł z wyścigu, a Ugochukwu pojechał dalej, ale już bez szans na solidnym rezultat. Samą kolizję należy uznać za pechowy incydent wyścigowy na pierwszym okrążeniu z leciutkim wskazaniem na Ugochukwu. Walka nabrała tempa w Belgii, gdyż w wyścigu głównym Ugochukwu znów nie zdobył punktów, a Slater zajął drugie miejsce i zmniejszył stratę w klasyfikacji generalnej do zaledwie punktu.

Na Węgrzech Ugochukwu w sprincie dostał karę za wyjazd poza tor i zyskanie przewagi, więc podjął taktyczną decyzję o próbie zatrzymania Slatera. Całkiem zresztą udaną, gdyż kierowca Tridenta zablokowany przez rywala stracił trochę czasu i pozycji. W wyścigu głównym Freddie Slater szybko objął prowadzenie, a Ugochukwu przebił się na drugą pozycję fenomenalnym manewrem na 10. okrążeniu, gdy wyprzedził dwóch kierowców po zewnętrznej w drugim zakręcie. Slater nie miał sobie jednak równych i wygrał wyścig główny. Dzięki temu kierowa Tridenta objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej na dwie rundy przed końcem sezonu, z przewagą ośmiu punktów nad Ugochukwu.
Na dobrą sprawę wszystko mogło zakończyć się już na Monzy. Freddie Slater zdobył trzecie pole position w sezonie (przy okrągłym zerze Ugochukwu), a jego rywal w dość idiotyczny sposób dołożył sobie karę 5. miejsc na polach startowych do obu wyścigów po tym, jak w treningu na prostej startowej niemalże wepchnął w ścianę Matteo De Palo. W sprincie Slater pokazał się fenomenalnie i zajął 2. miejsce po starcie z pozycji 12., a Ugochukwu nie zdobył punktów. W wyścigu głównym doszło do kolejnego zwrotu akcji. Slater walczył o podium, ale napotkały go problemy z prawą tylną oponą, przez którą ostatecznie odpadł z wyścigu. Ugochukwu odrobił sporo pozycji i zajął 8. miejsce.

Slater mógł załatwić sprawę mistrzowskiego już na Monzy, gdyż nawet gdyby zajął 3. miejsce, miałby aż 30 punktów przewagi. Zamiast tego było ich 15, a problemy we Włoszech były dopiero początkiem dramatu Freddiego Slatera. Trident w ostatnim wyścigu kompletnie się posypał i Slater zajął słabiutkie miejsca w kwalifikacjach (odbyły się dwie sesje, ze względu na dodatkowy wyścig główny). Na domiar złego kierowca Tridenta rozbił się w sobotnim wyścigu głównym, choć nie miało to większego znaczenia, gdyż jechał daleko poza czołową dziesiątką. Ugochukwu był ósmy w sprincie, czwarty w pierwszym wyścigu głównym i przed ostatnią rundą kierowcy zrównali się punktami! Jednak to Ugochukwu startował z 2. miejsca, zaś Slater dopiero dziewiąty.
W pierwszych wyścigach potwierdziły się obawy, że na Madringu nie da się wyprzedzać i niestety nie inaczej było w ostatnim wyścigu głównym. Ugochukwu utrzymał drugie miejsce i dzięki temu został mistrzem Formuły 3 w sezonie 2026. Slater miał czego żałować. Junior Audi radził sobie świetnie na przestrzeni sezonu i nie ze swojej winy wypuścił tytuł z rąk w ostatnich wyścigach sezonu. Slater był szybszy w kwalifikacjach, za to czasami brakowało mu tempa w końcówkach wyścigów przez co tracił ważne punkty. Z drugiej strony nie jest tak, że Ugo Ugochukwu nie zasłużył na mistrzostwo. Amerykanin był niezwykle regularny, kilkukrotnie pokazał, że jest świetny w walce koło w koło i nie pękł pod presją w ostatniej rundzie sezonu.

Najlepsi kierowcy kampanii F3 2026
Nie samą walką o mistrzostwo człowiek żyje. Warto pochylić się nad kierowcami, którzy nie liczyli się w walce o najważniejsze trofeum, lecz i tak zostawili po sobie pozytywne wrażenie. Idąc kolejnością z klasyfikacji generalnej, najpierw należy pochwalić Tuukkę Taponena. Junior Ferrari w swoim drugim sezonie w F3 regularnie punktował, miał wyśmienitą końcówkę sezonu, a kampanie zwieńczył zwycięstwem w ostatnim wyścigu sezonu na Madringu, dzięki któremu zakończył sezon na trzecim miejscu w punktacji. Tuż za nim w klasyfikacji znalazł się Taito Kato. Japończyk również błyszczał w końcówce sezonu, zdobywając dwa podia – w tym zwycięstwo – na Monzy, oraz pole position w pierwszych kwalifikacjach na Madringu. Ponadto adept Hondy zasłynął swoim agresywnym stylem i wieloma efektownymi manewrami wyprzedzania.

Piąty w klasyfikacji Théophile Naël zaczął sezon od trzech pole position z rzędu, oraz wygrał najwięcej wyścigów w stawce (trzy, w tym dwa sprinty), lecz miał ogromne problemy z regularnym punktowaniem i z tego powodu nie włączył się do walki o tytuł. Szóste miejsce, z identyczną liczbą punktów co Naël, zajął Pedro Clerot. Brazylijczyk bardzo dobrze radził sobie w sprintach (trzy podia), a sezon przypieczętował wygraną w przedostatnim wyścigu sezonu. Ernesto Rivera do powyższej dwójki w klasyfikacji stracił tylko punkt. Wyniki Meksykanina są o tyle imponujące, że opuścił on część testów przedsezonowych i pierwszą rundę sezonu przez kontuzje. Mimo tego od razu znalazł tempo, a jego triumf w wyścigu głównym w Belgii był jednym z najbardziej pamiętnych w sezonie.
Czołową dziesiątkę uzupełnili Brando Badoer (momentem jego sezonu był triumf w wyścigu głównym w Monako), Hiyu Yamakoshi i Noah Strømsted. Warto pochwalić tego drugiego, bowiem Japończyk zaskoczył, będąc najlepszym kierowcą Van Amersfoort Racing i dwukrotnie ocierając się o zwycięstwa w wyścigach głównych. Z kierowców znajdujących się nieco niżej w klasyfikacji na uznanie zasługuje dwójka: Yevan David i Alex Powell. Ten pierwszy w pojedynkę ciągnął najsłabszy zespół w stawce, AIX Racing i zdobył niemalże wszystkie punkty dla tej ekipy. Alex Powell za to wskoczył do Premy na dwie ostatnie rundy sezonu i w tej ostatniej, na Madringu, był najszybszy w zespole i stanął na podium w sprincie.

Największe rozczarowania sezonu F3 2026
Skoro było o tych najlepszych, warto też powiedzieć o kilku rozczarowaniach sezonu F3 2026. Zacząć należy od Matteo De Palo. W 2025 roku w serii FREC przegrał on tylko ze Slaterem, więc oczekiwania były spore. De Palo, który reprezentował przecież niezwykle silny zespół Trident, pokazał się jednak fatalnie i tylko raz znalazł się w czołowej dziesiątce, zdobywając jedynie 7 punktów na przestrzeni sezonu. Za jednego z faworytów uznawany był również Mattia Colnaghi, mistrz Eurocup-3 z sezonu 2025. Junior Red Bulla miał ogromne kłopoty na starcie sezonu i odbił się dopiero w drugiej jego części. Ostatecznie kierowca MP Motorsport zajął 13. miejsce w klasyfikacji i nie udało mu się nawet stanąć na podium w żadnym z wyścigów.

Na nieco lepszą formę na pewno liczył Christian Ho. Singapurczyk przeniósł się ze słabiutkiego DAMSa do niezłej ekipy Rodin Motorsport, ale zamiast progresu zaliczył regres i zdobył zaledwie dwa punkty w sezonie 2026 (w porównaniu do 17. w 2025 roku). Trudny do wytłumaczenia spadek formy zaliczył też Alessandro Giusti. Francuz pozostał w zespole MP Motorsport, w którego barwach zajął dziesiąte miejsce w punktacji w poprzednim sezonie. W 2026 roku był zaledwie 15., z liczbą aż 22. punktów mniej niż w debiucie. Na honorowe wyróżnienie wśród najgorszych w tym sezonie zasługuje Michael Shin – był najniżej sklasyfikowany wśród podstawowych kierowców i ,poza dwoma wyjątkami, wszystkie wyścigi kończył w trzeciej dziesiątce.
Klasyfikacja generalna kierowców F3 2026
| Pozycja | Kierowca | Zespół | Punkty |
|---|---|---|---|
| 1 | Ugo Ugochukwu | Campos Racing | 159 |
| 2 | Freddie Slater | Trident | 145 |
| 3 | Tuukka Taponen | MP Motorsport | 109 |
| 4 | Taito Kato | ART Grand Prix | 105 |
| 5 | Théophile Naël | Campos Racing | 88 |
| 6 | Pedro Clerot | Rodin Motorsport | 88 |
| 7 | Ernesto Rivera | Campos Racing | 87 |
| 8 | Brando Badoer | Rodin Motorsport | 71 |
| 9 | Hiyu Yamakoshi | Van Amersfoort Racing | 71 |
| 10 | Noah Strømsted | Trident | 65 |
| 11 | Bruno del Pino | Van Amersfoort Racing | 57 |
| 12 | Maciej Gładysz | ART Grand Prix | 54 |
| 13 | Mattia Colnaghi | MP Motorsport | 54 |
| 14 | Jin Nakamura | Hitech TGR | 53 |
| 15 | Alessandro Giusti | MP Motorsport | 45 |
| 16 | Enzo Deligny | Van Amersfoort | 40 |
| 17 | James Wharton | Prema Racing | 39 |
| 18 | Yevan David | AIX Racing | 35 |
| 19 | Nicola Lacorte | DAMS Lucas Oil | 33 |
| 20 | Kanato Le | ART Grand Prix | 30 |
| 21 | Louis Sharp | Prema Racing | 21 |
| 22 | Gerrard Xie | DAMS Lucas Oil | 20 |
| 23 | Alex Powell | Prema Racing | 14 |
| 24 | Matteo De Palo | Trident | 7 |
| 25 | Brad Benavides | AIX Racing | 6 |
| 26 | Christian Ho | DAMS Lucas Oil | 2 |
| 27 | Fionn McLaughlin | Hitech TGR | 2 |
| 28 | Fernando Barrichello | AIX Racing | 2 |
| 29 | José Garfias | Prema Racing | 1 |
| 30 | Nandhavud Bhirombhakdi | DAMS Lucas Oil | 0 |
| 31 | Patrick Heuzenroeder | Prema Racing | 0 |
| 32 | Ricardo Escotto | AIX Racing | 0 |
| 33 | Michael Shin | Hitech TGR | 0 |
| 34 | Niccolò Maccagnani | Rodin Motorsport | 0 |
| 35 | Salim Hanna | AIX Racing | 0 |
Klasyfikacja generalna zespołów F3 2026
| Pozycja | Zespół | Punkty |
|---|---|---|
| 1 | Campos Racing | 334 |
| 2 | Trident | 217 |
| 3 | MP Motorsport | 208 |
| 4 | ART Grand Prix | 189 |
| 5 | Van Amersfoort Racing | 168 |
| 6 | Rodin Motorsport | 161 |
| 7 | Prema Racing | 75 |
| 8 | Hitech TGR | 55 |
| 9 | DAMS Lucas Oil | 53 |
| 10 | AIX Racing | 43 |
Źródło zdjęcia poglądowego: Materiały Prasowe / Maciej Gładysz

