Istanbul Park to tor, który dość zaskakująco skradł serca fanów Formuły 1. Obiekt zrealizowany przez Hermanna Tilke zadebiutował w kalendarzu królowej motorsportu w 2005 roku i okazał się jednym z najbardziej udanych projektów niemieckiego projektanta, chociaż po siedmiu latach wypadł z kalendarza. W 2027 roku GP Turcji, ku uciesze wielu fanów, znów stanie się stałym punktem programu Formuły 1. O historii, a także przyszłości Istanbul Park przeczytacie w artykule.
Nitka Istanbul Park
Tor na obrzeżach stolicy Turcji ma 5,533 kilometra długości i składa się z 14 zakrętów. Obiekt charakteryzuje się przede wszystkim nitką prowadzącą w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara, a także sporymi zmianami wysokości na trasie (ok. 46 metrów różnicy między najwyżej a najniżej położonymi miejscami na torze). Znakiem rozpoznawczym toru jest ósmy zakręt – mający 640 metrów lewy łuk z aż czterema wierzchołkami, który na początku istnienia obiektu stanowił spore wyzwanie dla kierowców. Obecnie jest przejeżdżany z gazem w podłodze. Innymi ważnymi miejscami są chociażby prowadzące w dół hamowanie do zakrętu numer 1 czy 12. zakręt, czyli najlepsze miejsce do wyprzedzania.

Pierwsze wyścigi o GP Turcji
Inauguracyjny wyścig o GP Turcji odbył się w sierpniu 2005 roku, zaraz po oficjalnym otwarciu toru. Pierwszy weekend obfitował w błędy popełniane przez kierowców, szczególnie w ósmym zakręcie. Kimi Räikkönen w McLarenie wygrał zarówno kwalifikacje, jak i wyścig. W 2006 roku osiągnięcie to powtórzył Felipe Massa, dla którego były to pierwsze wygrane kwalifikacje oraz wyścig w karierze. Brazylijczyk stał się ekspertem od tureckiego obiektu – na Istanbul Park wygrał również w kolejnych dwóch latach. W sezonie 2009 na Istanbul Park triumfował Jenson Button w Brawn GP. Brytyjczyk ruszał do wyścigu drugi, za Sebastianem Vettelem, i został pierwszym zwycięzcą GP Turcji, który nie startował z pole position.

GP Turcji 2010 – najsłynniejszy wyścig na torze Istanbul Park
Dotychczasowe wyścigi miały swoje momenty, lecz nie należały do najciekawszych. Dopiero szósta edycja GP Turcji, w 2010 roku, przyniosła historyczny i wspominany do dziś wyścig. Z pole position startował będący w fenomenalnej formie Mark Webber. Przez pierwszą część wyścigu Australijczyk skutecznie bronił się przed Lewisem Hamiltonem, któremu Sebastian Vettel odebrał drugie miejsce, korzystając z gorszego pit stopa w McLarenie. Niezmiennie prowadził Webber, który musiał jednak oszczędzać paliwo. Mimo próśb lidera wyścigu Red Bull nie ingerował w rywalizację Vettel kontra Webber. Na 40. okrążeniu Niemiec na dojeździe do 12. zakrętu znalazł się wreszcie przed kolegą z zespołu, ale tuż przed hamowaniem odbił lekko w prawo i doprowadził do jednej z najsłynniejszych kolizji zespołowych partnerów w F1.

W wyniku wypadku w bolidzie Vettela doszło do przebicia lewej tylnej opony i przyszły mistrz świata musiał wycofać się z wyścigu. Webber zjechał do boksów z uszkodzeniami i dojechał do mety na trzecim miejscu. Prowadzenie objęli kierowcy McLarena, którzy nienauczeni wypadkiem zawodników Red Bulla, rozpoczęli swój własny pojedynek wewnątrz zespołu. Inżynier zapewnił Lewisa Hamiltona, że Jenson Button go nie zaatakuje, jednak mistrz świata z 2009 roku miał inne plany i na 48. okrążeniu wyprzedził zespołowego partnera w 12. zakręcie. Hamilton zrewanżował się już na następnym okrążeniu i odzyskał prowadzenie agresywnym atakiem w pierwszym zakręcie. Na szczęście dla McLarena był to koniec walki – Lewis Hamilton wygrał GP Turcji, a Button musiał zadowolić się drugim miejscem.
Wyścig w 2010 roku był przedostatnią edycją GP Turcji przed wypadnięciem rundy z kalendarza. W sezonie 2011 rywalizację na Istanbul Park zdominował Sebastian Vettel i to mimo faktu, że rozbił się podczas rozgrywanego na mokrym torze treningu. GP Turcji 2011 przeszło do historii ze względu na rekordową liczbę pit stopów. Wykonano ich aż 81, co jest najwyższą liczbą podczas wyścigu rozgrywanego na suchym torze. Ponadto dzięki wprowadzeniu w 2011 roku systemu DRS pożegnalna runda miała zdecydowanie więcej manewrów wyprzedzania niż poprzednie. Jednak pomimo dwóch pamiętnych wyścigów z rzędu, Turcja musiała pożegnać się z Formułą 1. Powodem były mała frekwencja oraz ogromne opłaty za organizację Grand Prix.
Powrót w sezonach 2020 i 2021
Wydawało się, że Istanbul Park zupełnie zniknął z radaru Formuły 1 i szanse na powrót GP Turcji są małe, jeśli nie zerowe. Jednak turecki obiekt powrócił w dość niespodziewanych okolicznościach – w pandemicznym kalendarzu Formuły 1 na sezon 2020. Istanbul Park gościł czwarty od końca wyścig tamtego roku. Jednocześnie była to pierwsza runda poza Europą (tor znajduje się na przedmieściach Stambułu, po azjatyckiej stronie miasta). Ze względu na świeżo wymienioną nawierzchnię i brak jej nagumowania przyczepność na torze była niemal zerowa, a to przyniosło dość szokujące wyniki kwalifikacji – pole position zdobył Lance Stroll.

Wyścig również został rozegrany w deszczowych warunkach i był pełen akcji, w tym obrotów oraz szerokich wyjazdów. Żadnych problemów nie miał jednak Lewis Hamilton, który po starcie z szóstego miejsca wygrał wyścig z przewagą przeszło pół minuty. Brytyjczyk pojechał jeden z najlepszych wyścigów w swojej karierze; przez aż 50 okrążeń jechał na jednym komplecie opon przejściowych. Kierowca Mercedesa zwycięstwem zapewnił sobie siódme mistrzostwo świata, czym wyrównał osiągnięcie Michaela Schumachera. Podium uzupełnili Sergio Pérez oraz Sebastian Vettel, który startował z dalekiej, 11. pozycji, a podium zdobył dzięki wyprzedzeniu Charlesa Leclerca na ostatnim kółku.
W 2021 GP Turcji nie było początkowo planowane, lecz znów Formuła 1 „awaryjnie” udała się do Stambułu. Wyścig początkowo miał w czerwcu zastąpić odwołane GP Kanady, ale nie odbył się przez komplikacje związane z pandemią koronawirusa. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i ostatecznie Istanbul Park gościł królową motorsportu w październiku 2021 roku, jako zastępstwo dla GP Singapuru. Weekend okazał się równie pamiętny jak ten z poprzedniego roku. Podobnie jak w 2020, figla spłatała pogoda. W deszczowych warunkach wyścig zwyciężył Valtteri Bottas, dla którego jest to ostatnie zwycięstwo w F1. Podium uzupełnili Max Verstappen i Sergio Pérez w specjalnie pomalowanych na ten weekend Red Bullach.

Inne serie wyścigowe na Istanbul Park
Nie samą Formułą 1 człowiek żyje. Na Istanbul Park poza królową motorsportu gościły również inne międzynarodowe serie wyścigowe. Rozpocząć należy od MotoGP, które również zadebiutowało w Turcji w 2005 roku. Najszybsi motocykliści świata ścigali się tutaj przez trzy sezony, lecz po 2007 roku tor wypadł z kalendarza i do tej pory do niego nie wrócił. Ze względu na obecność w klasie królewskiej Turka, Topraka Razgatlıoğlu, istnieje spora szansa na powrót motocyklowego GP Turcji. Na Istanbul Park w MotoGP w latach 2005–2006 dwukrotnie wygrywał Marco Melandri, zaś w ostatnim wyścigu triumfował Casey Stoner.

W Turcji pojawiły się również serie wyścigów samochodowych, takie jak DTM (2005 rok) czy World Touring Car Championship (2005–2006). Przez dwa lata odbywał się również długodystansowy wyścig 1000 Kilometers of Istanbul. Ten okazał się jednak klęską – w 2005 roku nikomu nie udało się pokonać tysiąca kilometrów w czasie sześciogodzinnego wyścigu, natomiast w 2006 roku zmagania zostały skrócone do czterech godzin ze względu na problemy z dostawą paliwa.
Serią, która obok F1 przetrwała w Turcji najdłużej, była GP2, poprzedniczka obecnej Formuły 2. Seria ta towarzyszyła F1 przy każdej wizycie w latach 2005–2011. Istanbul Park był miejscem bodaj najsłynniejszego występu Lewisa Hamiltona w seriach juniorskich. Brytyjczyk w 2006 roku w wyścigu głównym GP2 obrócił się na starcie i spadł na koniec stawki, lecz dzięki popisowej jeździe był w stanie przebić się na drugą pozycję. Wyścigi GP2 w Turcji wygrało wielu późniejszych kierowców F1, jak chociażby Heikki Kovalainen, Nelson Piquet Jr. czy Romain Grosjean. W sezonach 2010–2011 na Istanbul Park ścigali się również kierowcy GP3.
GP Turcji w kalendarzu F1 od 2027 roku
GP Turcji wróci do kalendarza Formuły 1 od 2027 roku na co najmniej pięć sezonów. Istnieje spora szansa, że w przeciwieństwie do lat 2020–2021 do Turcji zawitają również serie towarzyszące, czyli F2 i F3. GP Turcji nie ma jeszcze ogłoszonej daty, lecz można spodziewać się, że będzie rozgrywane tuż po zakończeniu europejskiej części sezonu, czyli na przełomie września i października.
Wejście do kalendarza GP Turcji było dość sporym zaskoczeniem, gdyż jako potencjalne kierunki ekspansji F1 wymieniano raczej kolejne rundy w Stanach Zjednoczonych bądź wyścigi w Argentynie, Tajlandii, Korei Południowej albo RPA. Koniec końców tę niespodziankę należy traktować pozytywnie, gdyż Istanbul Park to tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia, których coraz bardziej brakuje w czasach popularyzacji rund na ulicznych obiektach.
Źródła zdjęcia poglądowego: x.com / @F1
Korekta: Nicola Chwist

