Grand Prix Hiszpanii MotoGP zakończyło serię dominacji Aprilii i Marco Bezzecchiego! Po pięciu wyścigach z rzędu wygranych przez Włocha, ponownie zwyciężył Álex Márquez na Ducati ratując honor marki z Borgo Panigale. Tymczasem niechlubną statystykę wyśrubował fabryczny zespół Bolońskiego producenta.
Piątkowe przejazdy przed Grand Prix Hiszpanii
Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań potwierdzona została absencja Mavericka Viñalesa, który po usunięciu z ramienia wykrzywionej śruby nie doszedł w pełni do siebie. KTM postanowił nie zastępować go żadnym ze swoich zawodników, gdyż Pol Espargaró doznał kontuzji nadgarstka, natomiast Dani Pedrosa postanowił skupić się wyłącznie na roli kierowcy testowego.
Pomimo braku Hiszpana, stawka była powiększona z powodu dwóch zawodników testowych. W barwach fabrycznego zespołu Aprilii wystąpił Lorenzo Savadori, natomiast w barwach testowej ekipy Yamahy wystartował Augusto Fernández.
Już od pierwszej sesji treningowej w specjalnych barwach na tor wyjechał zespół Trackhouse. Amerykańska drużyna ponownie w tym sezonie pokazała wyjątkowe malowanie motocykli, tym razem z powodu pozyskania nowego sponsora rezygnując z charakterystycznych niebieskich na rzecz czarno-żółtych owiewek.
Pierwsza połowa porannego treningu obyła się bez większych przygód, lecz poza tor udać się musiał Toprak Razgatlıoğlu z powodu problemów z motocyklem. Pod koniec sesji w pierwszym zakręcie szeroko wyjechał Francesco Bagnaia, który niemal zakopał się w pułapce żwirowej.
Na ostatnie minuty sesji nowe opony założyli zawodnicy zespołu VR46, które zaowocowały tym, że zakończyli przejazdy na dwóch pierwszych pozycjach. W czołowej piątce treningu znalazły się ostatecznie cztery motocykle Ducati oraz Marco Bezzecchi na Aprilii.
Najlepszy czas osiągnął Fabio Di Giannantonio przed Franco Morbidellim, pierwszą trójkę zamknął Álex Márquez, z kolei zeszłoroczny mistrz świata Marc był piąty. Po kilku przygodach Francesco Bagnaia osiągnął ostatecznie 11. rezultat.
Zamykający pierwszą dziesiątkę treningu Jorge Martín ponownie w tym sezonie zaliczył nietypowy upadek. Hiszpan przewrócił się na okrążeniu wyjazdowym przed sesją próbnych startów, w wyniku czego nie mógł wziąć w niej udziału. Bliski powtórzenia wyczynu byłego mistrza świata był Ai Ogura, który jednak opanował swoją maszynę i zdołał się na niej utrzymać.

Pełna emocji końcówka treningu kwalifikacyjnego przed Grand Prix Hiszpanii
Trening kwalifikacyjny przed Grand Prix Hiszpanii rozpoczął się od spektakularnie koziołkującego motocykla Francesco Bagnaii, który po raz kolejny tego weekendu miał problem na hamowaniu do pierwszego zakrętu. Cień aerodynamiczny za Álexem Márquezem w połączeniu z być może niedostatecznie dogrzanymi oponami poskutkowały upadkiem i skomplikowaniem sytuacji dwukrotnego mistrza świata MotoGP.
Po pierwszym przejeździe Jorge Martín był bliski skompletowania hat tricka nietypowych upadków. Gdy Hiszpan zsiadał z motocykla w alei serwisowej ten niemal przewrócił się, lecz szczęśliwie nie doszło do tego dzięki czujności mechanika Aprilii, który w porę przywrócił maszynę do pionu. Sytuacja na torze uspokoiła się, lecz w połowie sesji Jorge Martín upadł w ostatnim, trzynastym zakręcie po nagłej utracie przyczepności przedniego koła. Hiszpan szybko wstał i wrócił na nogach do alei serwisowej.
Pod koniec sesji chwile grozy przeżył Pedro Acosta. Zawodnik KTM w najmocniejszej strefie hamowania przed szóstym zakrętem dojeżdżał do łuku z uniesionym tylnym kołem. Gdy motocykl powrócił do standardowej pozycji równowaga Hiszpana została zachwiana. Zawodnik zdołał jednak opanować sytuację, choć jego okrążenie zostało tym samym spisane na straty.
Ostatnia seria przejazdów nie przeszła po myśli Jorge Martína. Zawodnik fabrycznego składu Aprilii, pomimo uzyskania czasu pozwalającego na awans bezpośrednio do drugiego segmentu kwalifikacji, ostatnią próbę zepsuł. Na domiar złego sędziowie postanowili ukarać go przesunięciem o trzy pozycje na starcie do niedzielnych zmagań za powolną jazdę na linii wyścigowej i przeszkodzenie Álexowi Márquezowi.
Ostatnie minuty sesji przyniosły sporą roszadę kolejności w czołówce, lecz wszystkie zmiany miały miejsce za plecami lidera. Álex Márquez przez większość sesji znajdował się na czele i ostateczny rezultat pozostał taki sam. Drugie miejsce uzyskał Fabio Di Giannantonio, a czołową trójkę zamknął Marco Bezzecchi.
Aktualny mistrz świata rzutem na taśmę zdołał uzyskać rezultat dający mu czwarty czas i pewny awans bezpośrednio do drugiej części sesji kwalifikacyjnej. Pomimo trudnego początku sesji, Francesco Bagnaia zdołał uzyskać szósty rezultat.
Pedro Acosta spisał się zaskakująco słabo i piątkowe zmagania zakończył na 15. pozycji. Tym razem jednak nie był najlepszym zawodnikiem KTM, gdyż tym został Enea Bastianini, który zdołał awansować do drugiego segmentu kwalifikacji po uzyskaniu 10. czasu.

Źródło: Red Bull Content Pool
Pełna emocji sobota przed Grand Prix Hiszpanii
Sobota przywitała zawodników dużym zachmurzeniem i mokrym torem. Pomimo tego zawodnicy tłumnie pojawili się na torze. Zdradliwe warunki od początku dawały się we znaki i już w pierwszych minutach treningu poza tor wyjechał Marc Márquez.
Po kilku minutach Joan Mir nie opanował motocykla i upadł. Zdołał powrócić na tor, lecz jego motocykl był uszkodzony, w wyniku czego sędziowie wywiesili czarną flagę z pomarańczowym kółkiem. Hiszpan zamiast natychmiastowo zjechać poza tor postanowił pokonać całe okrążenie i dopiero w alei serwisowej znalazł się poza nitką toru. Sędziowie postanowili z tego powodu ukarać zawodnika Hondy dwukrotnym dłuższym okrążeniem w wyścigu.
Po dłuższym okresie spokoju do grona pechowców dołączył Fermín Aldeguer, który upadł w 13. zakręcie. Niedługo później los zawodnika Gresini niemal podzielił Toprak Razgatlıoğlu. Turek jednak wykazał się genialnym opanowaniem motocykla i po tym jak stracił przyczepność przodu podniósł swoją maszynę na kolanie w sposób podobny do tego co pokazywał Marc Márquez w swoich najlepszych latach na Hondzie. Błędu nie ustrzegł się także Brad Binder, który zaliczył wywrotkę w ósmym zakręcie.
Najlepszy czas w treningu uzyskał Pedro Acosta, za nim uplasował się Marc Márquez, a czołową trójkę zamknął Johann Zarco. Dla zawodnika KTM był to przebłysk formy, do którego przyzwyczaił nas w poprzednich rundach, a którego zabrakło na początku weekendu ze zmaganiami o Grand Prix Hiszpanii.

Niespodziewany wynik kwalifikacji przed Grand Prix Hiszpanii
Już na początku pierwszego segmentu sesji kwalifikacyjnej doszło do upadku Franco Morbidellego. Po kilku minutach do grona pechowców dołączył Jack Miller, który nie powtórzył wyczynu swojego partnera zespołowego z drugiego treningu i stracił kontakt z maszyną w ostatnim zakręcie. Niedługo później wywrotkę zaliczył także Diogo Moreira.
W drugiej połowie sesji upadł także Luca Marini, który zdołał szybko podnieść swoją maszynę i kontynuował jazdę. Zdradliwe warunki niemal doprowadziły do upadku Brada Bindera i Fabio Quartararo, jednak ostatecznie zdołali oni utrzymać się na swoich maszynach. Po zakończeniu przejazdów z maszyny Franco Morbidellego wydobywał się dym, co z pewnością nie pomogło w wywalczeniu dobrej pozycji na starcie.
Ostatecznie do drugiego segmentu sesji kwalifikacyjnej awansowali Johann Zarco oraz Pedro Acosta. Mieli oni nieco dłuższą niż zwykle przerwę pomiędzy przejazdami, gdyż sędziowie postanowili sprawdzić stan toru po awarii zawodnika VR46. Po kilku minutach niepewności okazało się, że można kontynuować rywalizację i zawodnicy zaczęli przygotowywać się do opuszczenia alei serwisowej.
W pierwszej serii przejazdów upadł Fermín Aldeguer, który omijając wolno jadącego Pedro Acostę stracił przyczepność przedniej opony. Po zobaczeniu żółtych flag część zawodników zjechała do alei serwisowej, natomiast wśród pozostałych na torze zaczęły pojawiać się coraz lepsze czasy poszczególnych sektorów.
Spokój na torze nie panował długo, gdyż w trzeciej sekcji toru upadł Álex Márquez. Hiszpan podążał za swoim bratem, lecz w dziewiątym zakręcie stracił przyczepność przedniego koła. Po chwili pobiegł po drugą maszynę, by kontynuować rywalizację. Marc tymczasem dokończył okrążenie umacniając się na prowadzeniu i zjechał do alei w momencie, gdy pozostali zawodnicy rozpoczęli swoje drugie przejazdy. Już w pierwszej próbie na czoło tabeli wysunął się Johann Zarco, a kilka chwil później doszło do upadku Jorge Martína.
Zawodnik Hondy z okrążenia na okrążenie poprawiał swój czas, lecz jego wynik pobił lider Ducati, który powrócił na pierwsze miejsce w zestawieniu. Pomimo kolejnej próby Francuza, nie poprawił rezultatu Hiszpana i musiał zadowolić się drugą pozycją startową. Czołową trójkę uzupełnił Fabio Di Giannantonio.

Pogrom w sprincie przed Grand Prix Hiszpanii
Pomiędzy kwalifikacjami, a sprintem tor zdążył wyschnąć na tyle, że zawodnicy wystartowali na oponach typu slick. Ciemne chmury na niebie zwiastowały jednak, że taki stan rzeczy może nie potrwać długo. Bardzo dobry start zaliczył Marc Márquez, który pewnie prowadził od pierwszych metrów.
Zupełnie nieudany początek rywalizacji z kolei miał Marco Bezzecchi, który z czwartej spadł na siedemnastą pozycję. Tak kiepski start Włocha spowodowany był niefortunnym ustawieniem się na zrywce z kasku Álexa Márqueza, po której przejechał i wpadł w poślizg.
Walczący o trzecią pozycję z ubiegłorocznym wicemistrzem świata Jorge Martín wycofał się z rywalizacji na drugim okrążeniu po tym jak w jego maszynie doszło do awarii. Przednia tarcza hamulcowa zabłysnęła na czerwono z rozgrzania po tym jak próbował zwolnić przed pierwszym zakrętem.
Álex Márquez jeszcze na drugiej pętli zdołał znaleźć się przed Johannem Zarco awansując na drugą pozycję. Szybko oddalał się od Francuza zmniejszając dystans dzielący go od brata. Na trzecim okrążeniu zaczęły się opady deszczu, a sędziowie zezwolili zawodnikom na zjazd do alei serwisowej w celu wymiany swoich maszyn na drugie, wyposażone w opony na mokrą nawierzchnię.
Choć motocykl Hondy nie jest wymieniany jednym tchem wśród czołówki, Johann Zarco nie dawał za wygraną. Pomimo ataków Fabio Di Giannantonio, był on w stanie kilkukrotnie skontrować Włocha i utrzymać trzecią pozycję, lecz na czwartej pętli nie miał możliwości odpowiedzi i spadł na czwarte miejsce.
Szybko stracił również pozycję kosztem Raúla Fernándeza i rozpoczął walkę z Pedro Acostą. Młody Hiszpan również kilkuktornie wymieniał się z Francuzem w rywalizacji o piątą pozycję, w pewnym momencie samemu lądując za plecami Enei Bastianiniego. Tymczasem na czele Álex Márquez zbliżył się do swojego brata Marca i po okrążeniu spędzonym za liderem Ducati zdołał go wyprzedzić. Do podążających blisko siebie braci zdołał dojechać także Fabio Di Giannantonio.
W dalszych rejonach stawki doszło do pierwszego skutku opadów deszczu. Toprak Razgatlıoğlu postanowił zaatakować Lorenzo Savadoriego, który sam w tym momencie był uwikłany w rywalizację z Franco Morbidellim. Turek stracił przyczepność przedniego koła w środku zakrętu i wypchnął z toru również testera Aprilii. Za spowodowanie tej sytuacji debiutant został ukarany karą dłuższego okrążenia w trakcie niedzielnego Grand Prix Hiszpanii.
Na tym samym okrążeniu upadł Marc Márquez. Hiszpan stracił przyczepność przedniej opony w ostatnim zakręcie, lecz szybko podniósł maszynę i postanowił przeciąć tor by zjechać do alei serwisowej i zmienić motocykl. To samo uczynili również Brad Binder, Francesco Bagnaia, Franco Morbidelli, Álex Rins oraz Augusto Fernández.
Mistrz świata powrócił na tor za swoim partnerem zespołowym i na cztery okrążenia przed metą zajmował 17. pozycję. Pozostali na oponach typu slick zawodnicy powoli pokonywali kolejne zakręty, bardziej niż o czas okrążeń, walcząc o utrzymanie się na motocyklach. Kolejną ofiarą trudnych warunków został Jack Miller, który po upadku w szóstym zakręcie z wściekłością walił pięścią w żwirowe pobocze. Powrócił jednak do rywalizacji.
Kilka chwil później poza torem wylądował także lider wyścigu, Álex Márquez. Hiszpan pomimo pokonywania zakrętu na niemal wyprostowanym motocyklu nie zdołał ustronić się przed błędem i nie był w stanie kontynuować zmagań. Tym samym na czoło stawki awansował Fabio Di Giannantonio.
Gdy pozostali na torze zawodnicy kierowali się tłumnie do alei serwisowej po zmianę maszyn, upadł także Pedro Acosta, który również podniósł maszynę i kontynuował zmagania, lecz mógł zapomnieć o dobrym wyniku. Jako jedyny na torze z oponami typu slick pozostał Fermín Aldeguer. Zawodnik Gresini dzięki tej strategii miał znaczną przewagę nad resztą stawki, jednak tracił ją z sekundy na sekundę.
Kolejnym zawodnikiem, który utracił kontakt z motocyklem został Brad Binder. Reprezentant KTM pomimo jazdy na oponach przeznaczonych na mokrą nawierzchnię nie zdołał opanować swojej maszyny. Wywrotka musiała boleć tym bardziej, że w momencie upadku znajdował się z komfortową przewagą nad fabrycznymi zawodnikami Ducati.
Następnym pechowcem został Marco Bezzecchi, który upadł tak niefortunnie, że motocykl przygniótł mu nogę i nie mógł się spod niego wydostać. Z pomocą przybiegli porządkowi, którzy uwolnili Włocha. Lider mistrzostw nie ucierpiał i mógł opuścić pobocze o własnych siłach, lecz po raz kolejny w tym sezonie nie ukończył sprintu.
Strategia Fermína Aldeguera nie opłaciła się, gdyż jeszcze na tym samym okrążeniu został wyprzedzony przez fabryczny skład Ducati, a liderem wyścigu został Francesco Bagnaia przed ubiegłorocznym mistrzem świata. Kilka zakrętów później ponownie doszło do zmiany na czele i to Marc Márquez przewodził stawce.
W międzyczasie karę podwójnego dłuższego okrążenia otrzymał Jack Miller z powodu przekroczenia prędkości w alei serwisowej podczas zjazdu w celu wymiany motocykla. Z rywalizacji wycofał się Joan Mir, który wylądował poza torem w dziewiątym zakręcie. Zdołał podnieść swoją maszynę i zjechać do alei serwisowej, lecz nie kontynuował już zmagań.
Po wysunięciu się na czoło stawki Marc Márquez szybko zaczął oddalać się od Francesco Bagnaii, a jego przewaga na mecie wyniosła aż trzy sekundy. Podium uzupełnił Franco Morbidelli, który startował z osiemnastej pozycji. Brad Binder musiał obejść się smakiem i ostatecznie dotarł do mety na czwartej pozycji.

Ponownie słoneczna niedziela z Grand Prix Hiszpanii
Niedziela przywitała zawodników niemal bezchmurnym niebem i pełnym słońcem. Korzystając z idealnych do jazdy warunków zawodnicy tłumnie pojawili się na torze, by wziąć udział w rozgrzewce, czyli ostatniej szansy na sprawdzenie ustawień motocykla przed Grand Prix Hiszpanii.
Sesja przebiegła bez nieoczekiwanych problemów, a wszyscy zawodnicy utrzymali się na swoich maszynach. Na czele znalazł się Álex Márquez, a tuż za nim uplasował się Marc. Pierwszą trójkę skompletował Fabio Di Giannantonio. Wartym odnotowania jest fakt, że dwudziesty w tej sesji Brad Binder miał czas o jedynie 1.008 sekundy gorszy od zawodnika Gresini. Pierwsza dziewiętnastka zwodników znalazła się w jednej sekundzie.
Grand Prix Hiszpanii z zaciętą walką za podium
Ponownie udany start w wykonaniu Marca Márqueza, który utrzymał się na czele na pierwszych metrach. Tuż za nim znajdował się jednak Marco Bezzecchi oraz Álex Márquez. Zawodnik Gresini szybko awansował na drugą pozycję i podążył za swoim bratem w walce o czołową lokatę.
Pierwsze okrążenie na czele zakończył lider fabrycznego zespołu Ducati co położyło kres serii Marco Bezzecchiego 121 kolejnych okrązeń na czele wyścigów. W połowie drugiej pętli na czoło stawki wysunął się młodszy z braci Márquezów. Tempo narzucone przez Álexa było jednak zbyt mocne dla Marca i ubiegłoroczny mistrz świata upadł w szybkim zakręcie numer 12, doszczętnie niszcząc swoją maszynę.
Tym samym na drugie miejsce awansował Marco Bezzecchi, a za nim podążał jego partner zespołowy. Choć Jorge Martín w pewnym momencie znajdował się na plecach Włocha, szybko jednak zaczął tracić do niego dystans, co wykorzystał Fabio Di Giannantonio forsując się przed Hiszpana i spychając go na czwartą pozycję.
Na piątym miejscu podążał Johann Zarco, za którego plecami znajdowali się Enea Bastianini i Pedro Acosta. Zawodnicy KTM zajęli się jednak walką między sobą zamiast ściganiem zawodnika Hondy i na przestrzeni piątego okrążenia kilkukrotnie wymieniali się pozycjami.
Zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Hiszpan, lecz w wyniku wewnętrznej rywalizacji dojechali do nich reprezentanci zespołu Trackhouse, a Raúl Fernández kolejno wyprzedził obu zawodników austriackiego producenta. Pedro Acosta chcąc jak najszybciej odzyskać utraconą pozycję opóźnił hamowanie, lecz uderzył w tył maszyny Aprilii.
W wyniku zdarzenia urwało się prawe skrzydło w maszynie KTM, co na pewno nie pomogło w dalszej rywalizacji. Wyrwany z rytmu Hiszpan stracił pozycję kosztem Enei Bastianiniego, a następnie kolejną na rzecz Aia Ogóry. Niedługo później dojechał do niego także Francesco Bagnaia, odzyskujący kolejne pozycje po nieudanym starcie, na którym stracił trzy lokaty.
Dwukrotny mistrz świata MotoGP zaatakował Hiszpana w ostatnim zakręcie siódmego okrążenia i awansował na dziewiątą pozycję. Po kolejnych pięciu pętlach, lider KTM stracił kolejną lokatę kosztem Fermína Aldeguera. Tymczasem pech dopadł Francesco Bagnaię, który po awarii motocykla zmuszony był wycofać się z rywalizacji.
Podwójnie nieukończony wyścig w wykonaniu fabrycznego składu Ducati naznaczył najgorszą serię tego zespołu od lat 2012–2014, kiedy to żaden z reprezentantów tej drużyny nie pojawił się na podium przez 24. kolejne weekendy wyścigowe. Obecna seria, choć wynosi zaledwie dziewięć Grand Prix, z pewnością nie napawa optymizmem kibiców marki z Bolonii.
Tymczasem na torze Ai Ogura zbliżył się do Enei Bastianiniego i próbował zaatakować Włocha. Ten początkowo był w stanie się bronić przed atakami Japończyka, lecz ostatecznie musiał uznać wyższość zawodnika zespołu Trackhouse i na 15. okrążeniu spadł na ósmą pozycję.
Na cztery okrążenia przed metą piąta pozycja Johanna Zarco została odebrana przez Raúla Fernándeza. Niedługo później zawodnik Hondy oglądał plecy również drugiego z zawodników zespołu Trackhouse, którzy po wyprzedzeniu Francuza zajęli się walką między sobą. W połowie ostatniego okrążenia górą z wewnętrznej rywalizacji wyszedł Ai Ogura.
Ostatecznie zwyciężył Álex Márquez, który niemal od początku rywalizacji kontrolował sytuację i nie dał się zbliżyć Marco Bezzecchiemu. Podium uzupełnił Fabio Di Giannantonio. Tym samym dobiegła końca posucha po stronie Ducati i po pięciu zwycięstwach Aprilii to marka z Bolonii ustawiła się na najwyższym stopniu podium. Ponownie to lider Gresini zdobył to wyróżnienie, a ostatnim razem dostąpił tego zaszczytu w Grand Prix Malezji.

| Pozycja | Zawodnik | Zespół | Czas wyścigu |
| 1 | Álex Márquez | BK8 Gresini Racing MotoGP | 40:48.861 |
| 2 | Marco Bezzecchi | Aprilia Racing | +1.903 |
| 3 | Fabio Di Giannantonio | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | +5.796 |
| 4 | Jorge Martín | Aprilia Racing | +9.229 |
| 5 | Ai Ogura | Trackhouse MotoGP Team | +9.891 |
| 6 | Raúl Fernández | Trackhouse MotoGP Team | +10.614 |
| 7 | Johann Zarco | Castrol Honda LCR | +13.039 |
| 8 | Enea Bastianini | Red Bull KTM Tech3 | +14.411 |
| 9 | Fermín Aldeguer | BK8 Gresini Racing MotoGP | +19.778 |
| 10 | Pedro Acosta | Red Bull KTM Factory Racing | +22.431 |
Po Grand Prix Hiszpanii sytuacja w klasyfikacji generalnej uległa kosmetycznym zmianom. Czołówka jeszcze bardziej oddaliła się od zawodników Ducati, a w środku pierwszej dziesiątki panuje wyjątkowy ścisk. Ósmego w tabeli Aia Ogurę od piątego Marca Márqueza dzieli tylko dziewięć punktów. W klasyfikacji konstruktorów sytuacja nie wygląda tak źle dla zawodników Bolońskiej marki, a strata do konstruktora z Noale wynosi 19 punktów.
| Pozycja | Zawodnik | Zespół | Punkty |
| 1 | Marco Bezzecchi | Aprilia Racing | 101 |
| 2 | Jorge Martín | Aprilia Racing | 90 |
| 3 | Fabio Di Giannantonio | Pertamina Enduro VR46 Racing Team | 71 |
| 4 | Pedro Acosta | Red Bull KTM Factory Racing | 66 |
| 5 | Marc Márquez | Ducati Lenovo Team | 57 |
| 6 | Raúl Fernández | Trackhouse MotoGP Team | 54 |
| 7 | Álex Márquez | BK8 Gresini Racing MotoGP | 53 |
| 8 | Ai Ogura | Trackhouse MotoGP Team | 48 |
| 9 | Francesco Bagnaia | Ducati Lenovo Team | 34 |
| 10 | Enea Bastianini | Red Bull KTM Tech3 | 30 |
Przegląd stawki po Grand Prix Hiszpanii
Álex Márquez przełamał serię Aprilii i Marco Bezzecchiego. Ostatnim zawodnikiem, który zwyciężył w Grand Prix nie dosiadając maszyny z Noale również był ubiegłoroczny wicemistrz świata. Ten weekend od początku pokazał, że Hiszpan znalazł coś nowego w ustawieniach motocykla.
Choć w kwalifikacjach i sprincie ostatecznie nie udało się wykorzystać dobrego tempa z powodu wywrotek, niedziela była bezbłędna w wykonaniu zawodnika Gresini. Pozwoliło mu to zwyciężyć Grand Prix Hiszpanii po raz drugi z rzędu. To na tym obiekcie rok temu odnosił swoje pierwsze zwycięstwo w klasie królewskiej w karierze.
Marco Bezzecchi pomimo kolejnego nieudanego sprintu oraz przerwania serii zwycięstw, po Grand Prix Hiszpanii powiększył swoją przewagę w tabeli mistrzostw. Było to spowodowane faktem, że drugi w tabeli Jorge Martín w ten weekend dysponował tempem gorszym od Włocha.
Choć tym razem popularny „Bezz” miał trudności w sprincie nie z własnej winy po trudnym starcie na zrywce Álexa Márqueza, upadek z pewnością nie pomógł w podbudowywaniu pewności siebie w sobotnich zmaganiach. Śmiało można powiedzieć, że w tym sezonie ani jeden z czterech sprintów nie poszedł po myśli Włocha.
Niedzielne zmagania to zupełnie inna historia. Grand Prix Hiszpanii pokazało wyścigową mądrość zawodnika. Gdy nie miał tempa pozwalającego walczyć o zwycięstwo, pogodził się z drugim miejscem. Upewniając się, że posiada wystarczającą przewagę nad Fabio Di Giannantonio dowiózł pewne punkty, które i tak umocniły go na czele tabeli.
Po raz pierwszy w tym sezonie to nie Fabio Di Giannantonio nie był najlepszym na mecie niedzielnej rywalizacji zawodnikiem Ducati. Tym razem w tym zestawieniu ustąpił młodszemu z braci Márquezów. Nie zmienia to faktu, że był to kolejny weekend, w trakcie którego Włoch był konkurencyjny. Gdyby nie zmienne warunki pogodowe w sobotnim sprincie, najprawdopodobniej mówilibyśmy o dwóch trzecich miejscach w weekendzie z Grand Prix Hiszpanii.
Pedro Acosta z kolei w tym sezonie przeplata udane rundy z tymi gorszymi. Grand Prix Hiszpanii było niestety w tej drugiej grupie i choć historycznie obiekt w Andaluzji był dla zawodników KTM dość udany – to tutaj w sprincie przed Grand Prix Hiszpanii 2024 podium zdobył Dani Pedrosa startujący z dziką kartą – tym razem żaden z zawodników austriackiego producenta nie potrafił wykorzystać potencjału swojej maszyny.
Podobnie jak podczas weekendu z Grand Prix Stanów Zjednoczonych, Enea Bastianini był drugim najszybszym zawodnikiem austriackiego producenta. Wystarczyło to jednak tylko na ósme miejsce na mecie Grand Prix Hiszpanii. Gdyby jednak reprezentanci KTM nie skupili się na walce między sobą na początku dystansu, tylko puścili w pogoń za Johannem Zarco, być może końcowy rezultat wyglądałby inaczej.
Marc Márquez zaliczył słodko-gorzki weekend o Grand Prix Hiszpanii. W odróżnieniu od swojego brata, może mówić o udanej sobocie. Kwalifikacje poszły w pełni po myśli mistrza świata – zdobył pole position i do obu wyścigów ruszał z pierwszej pozycji. Później jednak było tylko gorzej.
Upadek w sprincie oraz w niedzielnym Grand Prix Hiszpanii z pewnością nie były w planach zawodnika. Lider fabrycznego składu Ducati w dalszym ciągu nie może zwyciężyć w Grand Prix Hiszpanii. Ostatnim razem ta sztuka udała mu się w sezonie 2019. Wśród pozytywów wymienić można jednak samopoczucie Hiszpana.
Dopiero w czwartek przed zmaganiami w Jerez postanowił podzielić się z dziennikarzami i kibicami wyglądem swojej ręki po upadku w treningu przed Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Tylko wyobrażać sobie możemy w jakim stanie przedramię Hiszpana było w trakcie rywalizacji niemal miesiąc temu.
Dodatkowo mowa ciała mistrza świata zdradzała, że czuje się znacznie lepiej niż przed wymuszoną przesunięciem Grand Prix Kataru przerwą. Z pewnością pomogła mu ona w powrocie do formy, co widzieć mogliśmy w sobotnich kwalifikacjach i sprincie. Pozwala to mieć nadzieję na lepsze rezultaty w dalszej fazie sezonu.
O ile można mówić o oznakach optymizmu z jednej strony garażu fabrycznej ekipy Ducati, o tyle z pewnością nie można powiedzieć tego samego o Francesco Bagnaii. Włoch ponownie prezentował tempo na drugą część pierwszej dziesiątki, a drugie miejsce w sprincie zawdzięcza jedynie dobremu momentowi zjazdu do alei serwisowej w celu wymiany motocykla.
Niedzielna rywalizacja, przerwana awarią maszyny, z którą zmagał się od startu wyścigu, nie przebiegała po myśli Włocha. Choć tym razem nie ze swojej winy, dwukrotny mistrz świata po raz drugi w tym sezonie nie dotarł do mety, a pozostałe wyniki pozwalają mu na jedynie dziewiąte miejsce w klasyfikacji kierowców.
Pomimo lepszej formy Ducati, to wciąż Aprilia pokazuje się z najlepszej strony. Najgorszy na mecie zawodnik dosiadający motocykla z Noale, Raúl Fernández, zakończył zmagania na szóstej pozycji. Choć po formie pozwalającej myśleć o finiszu na podium mogliśmy zapomnieć, Hiszpan wciąż pokazuje się z dobrej strony i regularnie zdobywa pozycje w pierwszej dziesiątce.
Pierwszy raz w tym sezonie niedzielne zmagania zakończył Joan Mir. Mistrz świata z 2020 roku dotarł do mety na 15. pozycji i zdobył pierwszy punkt od sprintu w Tajlandii. Jego partner zespołowy dotarł do mety na 13. miejscu i ponownie to przyrodni brat Valentino Rossiego okazał się lepszy z dwójki zawodników fabrycznego składu Hondy.
Zawodnicy Yamahy w dalszym ciągu stoją w miejscu. Fakt, że w trakcie zmagań trudności z wyprzedzeniem Fabio Quartararo mieli Franco Morbidelli i Joan Mir świadczą bardziej o jakości zawodnika niż progresie Japończyków. Francuz ponownie był jedynym zawodnikiem producenta w punktach.
Po pierwszym punkcie w karierze przyszedł czas na bardziej chaotyczne wydanie Topraka Razgatlıoğlu. Turek rozpoczął od genialnej obrony przed wywrotką w ostatnim zakręcie podczas treningu. Po tym przypływie pozytywnej energii przyszedł czas na sprint i błąd typowy dla zawodników rozpoczynających dopiero rywalizację na najwyższym poziomie.
Po sprokurowaniu upadku innego zawodnika sędziowie nie mogli podjąć innej decyzji i zmuszony był wykonać dłuższe okrążenie podczas Grand Prix Hiszpanii. Toprak Razgatlıoğlu szybko się uczy i wyciąga wnioski z popełnionych błędów, więc pewnie i tym razem dostrzeże ważne aspekty tych wydarzeń.

Następny przystanek – Grand Prix Francji
Tym razem nie będziemy musieli czekać niemal miesiąca na kolejną rundę. Po majówkowej przerwie najszybsi motocykliści świata powrócą już w weekend 8–10 maja na wewnętrzną pętlę popularnego obiektu przy Le Mans na Grand Prix Francji. Już teraz zapraszamy na relacje z wyścigu sprint oraz Grand Prix na żywo i za darmo na kanale YouTube Kontry.
Źródło zdjęcia poglądowego: Red Bull Content Pool

