305 kilometrów – tyle od lat wynosi standardowy dystans większości wyścigów Formuły 1. Od 2027 roku ta liczba przejdzie jednak do historii. FIA zdecydowała o skróceniu Grand Prix do 290 kilometrów, co w zależności od toru oznaczać będzie dwa lub trzy okrążenia mniej. Decyzja została podjęta w związku ze zmianami w przepisach dotyczących jednostek napędowych, a dokładniej – przepływu paliwa. Skąd potrzeba takiej korekty i co dokładnie zmieni się w Formule 1? Zapraszam do artykułu.
Dlaczego wyścigi zostały skrócone?
Skrócenie dystansu wyścigów jest bezpośrednio związane ze zmianą, o której w tym roku mówiło się bardzo dużo – modyfikacją podziału mocy pomiędzy silnik spalinowy a elektryczną część jednostki napędowej. W 2026 roku proporcja ta wynosi 53/47 na korzyść silnika spalinowego. Od sezonu 2027 przewaga ta jeszcze wzrośnie – podział mocy będzie wynosił 58/42, również na korzyść jednostki spalinowej.
Zmiana ta ma również związek z głośną krytyką nowych jednostek napędowych, która w trakcie sezonu 2026 płynęła ze strony kierowców, m.in. Maxa Verstappena i Fernando Alonso, a także większości kibiców i ekspertów związanych z Formułą 1. Choć w długoterminowej perspektywie nowe przepisy miały prowadzić do bardziej wyrównanego podziału mocy pomiędzy silnik spalinowy i elektryczny, szeroka dyskusja wokół charakterystyki jednostek skłoniła FIA do korekty regulacji na 2027 rok. W efekcie udział mocy pochodzącej z silnika spalinowego zostanie zwiększony, a pierwotna koncepcja podziału zbliżonego do 50/50 odejdzie na dalszy plan.

Źródło: https://x.com/alo_oficial
Najprościej mówiąc, większy udział mocy generowanej przez silnik spalinowy oznacza również większe zapotrzebowanie na paliwo. Według oficjalnych założeń na 2027 rok przepływ paliwa ma wzrosnąć o około 5 proc. względem obecnych regulacji. Problem w tym, że zmiany jednostek napędowych wprowadzane są etapami, a FIA nie może już wprowadzić równoległych modyfikacji dotyczących pojemności zbiorników paliwa. W efekcie zespoły Formuły 1 będą musiały dysponować większą ilością paliwa na przejechanie tego samego dystansu, mając do dyspozycji zbiorniki o takiej samej pojemności jak w obecnym sezonie.
To właśnie ten czynnik miał przesądzić o skróceniu standardowego dystansu wyścigu z 305 do 290 kilometrów. W zamian za większe zapotrzebowanie na paliwo zespoły będą musiały pokonać krótszy dystans. Całość może sprawiać wrażenie rozwiązania przygotowanego w pośpiechu, ale zanim wyciągniemy takie wnioski, warto zastanowić się nad jeszcze jedną, niezwykle istotną kwestią…
Czy skrócenie dystansu wyścigowego będzie miało przełożenie na widowisko?
Przeanalizowałem wszystkie wyścigi ubiegłorocznej kampanii. Na 24 rozegrane Grand Prix odnotowano 14 przypadków, w których kierowca wykonał skuteczny manewr wyprzedzania na przedostatnim lub ostatnim okrążeniu. Co istotne, ani razu nie dotyczyło to walki o miejsce w czołowej trójce.
Statystyki pokazują więc, że w najnowszej odsłonie Formuły 1 na ostatnich okrążeniach nie dochodziło do szczególnie dużej liczby zmian pozycji. Czy jednak na podstawie tych danych można stwierdzić, że skrócenie dystansu wyścigów nie wpłynie na ich przebieg? A może właśnie te pojedyncze, lecz często istotne dla końcowego wyniku manewry pokazują, że każde dodatkowe okrążenie może mieć znaczenie?

Źródło: https://x.com/F1GuyDan
Skrócenie wyścigu o dwa, trzy, a miejscami nawet cztery okrążenia z pewnością wpłynie na jego przebieg. Dłuższe stinty na oponach czy bardziej zachowawcze podejście do strategii pit stopów – to tylko część konsekwencji, z którymi zespoły będą musiały się zmierzyć. Na pełną odpowiedź na pytanie, jak mocno zmiana ta wpłynie na sportową rywalizację, przyjdzie nam jednak poczekać do przyszłego roku. Dopiero wtedy przekonamy się, czy krótsze wyścigi rzeczywiście zmienią sposób, w jaki kierowcy i zespoły będą walczyć o zwycięstwo.
Źródło obrazka poglądowego: https://www.mercedesamgf1.com

