Max Verstappen | Grand Prix Wielkiej Brytanii

Czterokrotny mistrz świata, zwycięzca 71 wyścigów i zdobywca 129 miejsc na podium nie ukrywa swojego rozczarowania obecną sytuacją w Red Bullu. Po Grand Prix Wielkiej Brytanii w wypowiedziach Holendra wyraźnie dało się wyczuć, że jego cierpliwość zaczyna się wyczerpywać. Trudno przypomnieć sobie moment, w którym Max Verstappen tak otwarcie i surowo oceniał zespół, z którym odnosił największe sukcesy. Czy to sygnał, że coraz poważniej należy rozważać scenariusz zakładający jego odejście z Red Bulla? Zapraszam do artykułu.

Max Verstappen jako symbol wierności

Max Verstappen jest związany z Red Bullem nieprzerwanie od 2014 roku. Choć pierwsze dwa sezony spędził w barwach Toro Rosso, juniorskiego zespołu austriackiego koncernu, obecnie ma za sobą już 12 lat w strukturach Red Bulla. W tym czasie nikt nie miał wątpliwości co do ogromnego talentu Holendra, a od sezonu 2020 jego dominacja stała się jeszcze wyraźniejsza. Verstappen regularnie prezentuje najwyższy poziom w stawce, a jego ambicje od lat pozostają niezmienne – liczą się wyłącznie walka o zwycięstwa i mistrzowskie tytuły.

W marcu 2022 roku, kilka miesięcy po dramatycznym, ale zakończonym zdobyciem pierwszego mistrzostwa świata sezonie 2021, Max Verstappen związał swoją dalszą przyszłość z Red Bullem i podpisał kontrakt obowiązujący do końca 2028 roku. Była to wówczas najdłuższa umowa w historii Formuły 1. Przez kolejne dwa lata wydawało się, że współpraca Holendra z austriacką ekipą układa się wręcz wzorowo.

Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła na początku 2024 roku, gdy Red Bullem wstrząsnęła głośna afera związana z szefem zespołu, Christianem Hornerem. To właśnie wtedy rozpoczął się okres wewnętrznych napięć, które z czasem zaczęły odbijać się również na wynikach sportowych.

Christian Horner i Max Verstappen w trakcie Grand Prix Emillia-Romagnia 2024.
Christian Horner i Max Verstappen w trakcie Grand Prix Emillia-Romagnia 2024. Źródło: Mark Thompson/ Red Bull Content Pool

Mimo fali odejść, która rozpoczęła się w 2024 roku – z Adrianem Neweyem na czele – licznych pozatorowych konfliktów, również z udziałem obozu Verstappena, oraz kolejnych kryzysów, które w Red Bullu próbowano doraźnie zażegnywać, Max Verstappen konsekwentnie studził spekulacje. Przy każdej okazji podkreślał, że nie zamierza opuszczać zespołu, wierzy w ludzi pracujących w Milton Keynes i jest przekonany, że dzięki ciężkiej pracy Red Bull zdoła wrócić na szczyt.

W ostatnich latach czterokrotnemu mistrzowi świata niejednokrotnie zdarzało się w emocjach krytykować samochód czy przebieg pracy zespołu podczas weekendów wyścigowych. Ostatecznie jednak jego przekaz pozostawał niezmienny – jest częścią Red Bulla i wspólnie z zespołem będzie konsekwentnie pracować nad rozwiązaniem problemów oraz powrotem na szczyt.

W tym sezonie, a zwłaszcza po dwóch groźnych incydentach spowodowanych awariami tylnego skrzydła jego bolidu, które mogły zakończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami, w postawie Holendra dało się zauważyć wyraźną zmianę. W jego wypowiedziach coraz częściej przebijają się frustracja i zniecierpliwienie, których wcześniej niemal nie okazywał. Trudno jednoznacznie wskazać przyczynę. Być może wpływ ma nowy etap w życiu prywatnym – Verstappen niedawno został ojcem – a być może coraz większą rolę odgrywa zwyczajna troska o własne bezpieczeństwo, dotychczas schodząca na dalszy plan w pogoni za kolejnymi mistrzowskimi tytułami.

Max Verstappen przed Grand Prix Wielkiej Brytanii 2026.
Max Verstappen przed Grand Prix Wielkiej Brytanii 2026. Źródło: Mark Thompson/Red Bull Content Pool

Rozbrat z Red Bullem?

Nie ma wątpliwości, że w całym mroku, jakim otoczony jest Red Bull, to właśnie Max Verstappen pozostaje najjaśniejszym punktem zespołu. Holender wywalczył w tym sezonie jedyne dwa podia dla austriackiej ekipy, a jego forma wciąż należy do ścisłej czołówki stawki. Po Grand Prix Kanady można było odnieść wrażenie, że Red Bull wreszcie obrał właściwy kierunek rozwoju i najgorsze ma już za sobą. Nadzieje szybko zostały jednak rozwiane. Dwa kolejne weekendy przyniosły awarie tylnego skrzydła, które doprowadziły do groźnych wypadków i ponownie pogrążyły zespół w kryzysie.

Po niedzielnym wypadku podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii, spowodowanym awarią, która przekreśliła szanse Maxa Verstappena na walkę o kolejne podium, Holender nie krył rozczarowania. W wywiadzie powiedział:

No cóż, taki sam problem, jak w kwalifikacjach w Austrii. Tylne skrzydło nie domyka się w pełni, tracisz dużo docisku, wypadasz z toru. Raz to jeszcze okej, ale dwa razy? To już się robi dla mnie niebezpieczne.

Na kolejne pytanie, dotyczące przyszłości, Verstappen odpowiedział tak, jak chyba nigdy dotąd:

Nie wiem… to po prostu frustrujące i bolesne. Próbujesz wszystkiego, dajesz z siebie wszystko… w tej chwili chcę po prostu pojechać do domu i nie myśleć o Formule 1.

Max Verstappen w wywiadzie po Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Max Verstappen w wywiadzie po Grand Prix Wielkiej Brytanii. Źródło: www.formula1.com

Według wielu źródeł kontrakt Maxa Verstappena z Red Bullem zawiera klauzulę umożliwiającą wcześniejsze rozwiązanie umowy, jeśli Holender nie będzie zajmował co najmniej drugiego miejsca w klasyfikacji kierowców. O istnieniu takiego zapisu w przeszłości wspominał również Helmut Marko. Głównym przedmiotem spekulacji pozostaje jednak moment, w którym klauzula mogłaby zostać aktywowana. Część źródeł twierdzi, że decydująca jest klasyfikacja po czerwcowych rundach, podczas gdy inne wskazują na lipiec jako kluczowy termin.

Już w ubiegłym roku, przy okazji nieformalnego spotkania Toto Wolffa z Maxem Verstappenem, wiele mediów – w tym również ja na łamach Kontry – poruszało temat ewentualnego transferu Holendra do Mercedesa. Ostatecznie do żadnego przełomu nie doszło. Według medialnych doniesień oferta finansowa niemieckiego zespołu nie była wystarczająco atrakcyjna, a sam Verstappen, mimo że był w tamtym momencie sezonu dopiero na trzecim miejscu w klasyfikacji kierowców, nie zdecydował się skorzystać z klauzuli umożliwiającej wcześniejsze odejście.

Szef Red Bulla, Laurent Mekies, menadżer Maxa Verstappena, Raymond Vermeulen, oraz Jos Verstappen chwilę po wypadku Holendra w Grand Prix Wielkiej Brytanii.
Szef Red Bulla, Laurent Mekies, menadżer Maxa Verstappena, Raymond Vermeulen oraz Jos Verstappen chwilę po wypadku Holendra w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Źródło: x.com/RBR_Daily

W tym sezonie sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Max Verstappen praktycznie stracił szansę na walkę o mistrzowski tytuł, a kolejne problemy techniczne sprawiają, że zamiast rywalizować z konkurencją, coraz częściej musi mierzyć się z własnym zespołem. Kryzys w Red Bullu wydaje się na tyle poważny, że po wypadku Holendra podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii kamery uchwyciły Laurenta Mekiesa rozmawiającego z Josem Verstappenem i Raymondem Vermeulenem. Sam fakt tego spotkania natychmiast wywołał kolejną falę spekulacji na temat przyszłości Holendra.

Sytuacja nabiera zupełnie innego wymiaru, jeśli kierowca zaczyna mieć obawy o własne bezpieczeństwo. Po dwóch groźnych awariach trudno się dziwić, że kwestia niezawodności bolidu może odgrywać coraz większą rolę w rozważaniach Maxa Verstappena dotyczących przyszłości. Jeśli dodać do tego medialne doniesienia o niezadowoleniu Toto Wolffa z obecnej sytuacji w składzie Mercedesa, pojawia się przestrzeń do kolejnych spekulacji. Niewykluczone, że niemiecki zespół ponownie spróbuje wykorzystać kryzys w Red Bullu, aby przekonać Holendra do zmiany barw.

Zak Brown i Max Verstappen po Grand Prix Abu Zabi 2025.
Zak Brown i Max Verstappen po Grand Prix Abu Zabi 2025. Źródło: Rudy Carezzevoli/Red Bull Content Pool

Jeśli doniesienia o możliwym odejściu Holendra nabiorą realnych kształtów, Mercedes z pewnością nie będzie jedynym zainteresowanym. W gronie potencjalnych kierunków coraz częściej wymienia się również McLarena. Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim scenariuszem ma być fakt, że od sezonu 2028 szeregi brytyjskiego zespołu ma zasilić Gianpiero Lambiase, wieloletni inżynier wyścigowy Verstappena. Ich doskonała współpraca mogłaby się okazać jednym z czynników wpływających na decyzję Holendra o przyszłości.

Najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla przyszłości Maxa Verstappena. W padoku Formuły 1 spekulacje rozchodzą się błyskawicznie, a każde kolejne doniesienie tylko podsyca dyskusję o możliwym transferze Holendra. Niewykluczone, że jeszcze przed końcem letniej przerwy poznamy jego decyzję dotyczącą dalszej kariery. Jedno jest pewne – przed kibicami i całym środowiskiem Formuły 1 wyjątkowo intensywny okres, pełen informacji, plotek i kolejnych zwrotów akcji.

Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka poglądowego: Red Bull Content Pool

Authors

  • Igor Osica

    Gdy Robert Kubica świętował swoje zwycięstwo w Kanadzie, ja mówiłem jeszcze na chleb „pep” – a mimo to siedziałem z tatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy oglądałem Formułę 1. Sporty motorowe towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Ryk silników, błyskotliwe manewry kierowców i zawrotna prędkość na torze – to wszystko zawsze podnosiło mi ciśnienie. Dziś, po zakończeniu edukacji, dołączyłem do szeregów Kontry i co tydzień mam przyjemność relacjonować dla Was najbardziej ekscytujące wydarzenia ze świata królowej sportów motorowych!

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like