W czerwcu zespoły MotoGP oraz organ zarządzający mistrzostwami podpisały porozumienie wyznaczające strategię rozwoju sportu na lata 2027–2031. Decyzja ta nie tylko zagwarantowała stabilność stawki na najbliższe pięć lat, ale również pozwoliła zespołom zatwierdzić składy kierowców na przyszły sezon. Choć nie wszystkie transfery zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone, zewsząd słychać głosy, że te nadejdą wkrótce.
Pojawienie się w przyszłorocznej stawce nowych twarzy naturalnie oznacza, że po tym sezonie grid MotoGP opuści kilku zawodników. Wśród nich są między innymi zawodnicy, jak Morbidelli czy Rins, którzy jeszcze kilka lat temu kończyli rok w czołowej trójce klasyfikacji generalnej. I to na nich chciałbym się skupić. Przy tej okazji zapraszam też do artykułu z początku roku, w którym opisałem kierowców potencjalnie mogących stracić miejsce w stawce. Kilka predykcji sprawdziło się idealnie.
Maverick Viñales
Przed tym sezonem chyba nikt nie zakładał, że dziesięciokrotny zwycięzca wyścigów MotoGP wypadnie ze stawki po sezonie 2026. Co prawda Hiszpan spędził drugą połowę poprzedniej kampanii na leczeniu kontuzji odniesionej podczas GP Niemiec, jednak wielu pamiętało jego obiecujący początek w barwach KTM-a, gdzie zdołał stanąć na podium w GP Kataru (później przez karę spadł poza czołową trójkę). Co więcej, bardziej niż o potencjalnych problemach mówiło się o awansie z zespołu Tech3 do fabrycznej ekipy Red Bull KTM.

Niestety, już na początku roku okazało się, że skutki zeszłorocznego urazu są nadal odczuwalne, a podczas GP USA Viñales musiał wrócić do Hiszpanii z powodu poluzowanej śruby w ramieniu, co sprawiało mu ból. Mimo to KTM nadal rozważał pozostawienie Hiszpana, chociażby w ekipie satelickiej, żeby mieć w swoim składzie doświadczonego kierowcę do testów przyszłorocznej maszyny. W okolicach rundy na torze Mugello austriacka ekipa wysłała Viñalesowi kontrakt, który ten podpisał. Dwa tygodnie później zespół poinformował zawodnika o anulowaniu oferty.
Cała sytuacja mocno zdenerwowała Viñalesa, który w mediach dawał upust swojej frustracji. Choć szef zespołu, Pit Beirer, utrzymywał, że żadna decyzja nie została jeszcze podjęta, w mediach coraz głośniej spekulowano o planie KTM-a dotyczącym stworzenia w Tech3 duetu Luca Marini–Senna Agius. Po raz ostatni Viñales wystartował w wyścigu na Węgrzech. Od tamtej pory Hiszpan ponownie musiał zrobić sobie przerwę ze względu na wciąż odczuwane skutki kontuzji. Niewykluczone, że nie dokończy on tego sezonu.
Wielka szkoda, ponieważ mowa o zawodniku, który jako pierwszy w historii wygrał wyścigi na trzech różnych motocyklach. Viñales triumfował w barwach Suzuki (raz, w 2016 roku), Yamahy (ośmiokrotnie) oraz Aprilii (raz, w sezonie 2024). Po całkiem udanym rozpoczęciu przygody z KTM-em mówiło się, że istnieje duży potencjał na motor numer cztery. W barwach Yamahy Viñales dwukrotnie kończył sezon w czołowej trójce. Jest też mistrzem Moto3, a w swoim jedynym sezonie w Moto2 zajął trzecie miejsce. Szkoda, że ta kariera skończy się w taki sposób.

Maverick Viñales w MotoGP:
12 sezonów, 10 zwycięstw, 25 podiów, 15 pole position. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: trzecie (2017, 2019).
Więcej o trudnych relacjach na linii KTM – kierowcy przeczytasz tutaj.
Álex Rins
O ile brak kontraktu dla Viñalesa przed sezonem wydawał się niemożliwy, tak Álex Rins rozpoczynał obecną kampanię, wiedząc, że potrzebuje cudu, aby zachować miejsce w stawce. Hiszpan przez dwa lata w barwach Yamahy nie pokazał wystarczająco wiele, żeby przekonać do siebie zarówno japoński koncern, jak i innych producentów. Jest to poniekąd spowodowane fatalną kontuzją odniesioną podczas GP Włoch w 2023 roku. Rins, jeżdżący wtedy na Hondzie, uległ wypadkowi, w którym złamał nogę. Hiszpan przyznaje, że do dziś odczuwa skutki tamtego zdarzenia.
Jego karierę w MotoGP można podzielić na dwa okresy. Pierwszy, w latach 2018–2022, to czas, kiedy Hiszpan reprezentował Suzuki. Tam Rins zadebiutował w klasie królewskiej, zdobył pierwsze podia i wygrane. Sezon 2020 skończył na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, a ekipa zdobyła mistrzostwo świata zespołów.

Niestety wraz z wycofaniem się Suzuki z MotoGP Rins musiał znaleźć nowego pracodawcę. Postawił na satelicki zespół Hondy. Tam zaliczył swój ostatni sukces w klasie królewskiej – triumf w GP Ameryk w 2023 roku. Wtedy wydawało się, że jest jeszcze nadzieja dla Hiszpana. Trzy wyścigi później wydarzył się feralny wypadek na Mugello. Po nim Rins pojawił się tylko w dwóch wyścigach.
Kariera na Yamasze to z kolei powolne dogasanie. Rins w stawce po prostu jest, kręcąc się w okolicach 15. miejsca w wyścigach. Dość powiedzieć, że przez dwa i pół roku w fabrycznym zespole zdobył zdecydowanie mniej punktów niż podczas swojej ostatniej kampanii w barwach Suzuki.

Hiszpan odchodzi z MotoGP niespełniony. Nigdy nie został mistrzem świata w żadnej kategorii. O jego historii szerzej napisałem tutaj. Na sezon 2027 Rins poszukuje dla siebie miejsca w innych seriach, ale nic nie zostało jeszcze potwierdzone.
Álex Rins w MotoGP
10 sezonów, sześć zwycięstw, 12 podiów. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: trzecie (2020).
Jack Miller
Australijczyk, podobnie jak Viñales, debiutował w klasie królewskiej w sezonie 2015. Nie przeszedł jednak standardowej drogi juniora, gdyż awansował bezpośrednio z Moto3. Już w drugim sezonie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, kiedy triumfował na torze TT Assen po szalonym wyścigu w zmiennych warunkach. Był to jednak jednorazowy sukces, ponieważ zawodnik Hondy raczej okupował miejsca w drugiej dziesiątce i miał tendencję do licznych wypadków.
Kluczowy dla jego kariery w MotoGP okazał się transfer do Ducati w sezonie 2018. Przez trzy lata w barwach satelickiej ekipy Pramac pokazał się z dobrej strony. Wywalczył dziewięć podiów i jedno pole position. Ta forma sprawiła, że w sezonie 2021 reprezentował już barwy ekipy fabrycznej. W niej przez dwa lata wygrał trzy wyścigi i dołożył dziewięć podiów. Walnie przyczynił się też do zdobycia rok po roku tytułów mistrzowskich zespołów. Australijczyk był też chwalony za dobrą współpracę z Pecco Bagnaią, co pomogło Włochowi w zdobyciu tytułu w sezonie 2022.

Po dwóch latach w fabrycznym zespole Ducati przyszedł czas na dwa lata w głównej ekipie KTM-a. Tam Miller nie mógł liczyć na maszynę zdolną do walki o tytuł, ale też przeżył dobre chwile. Właśnie w barwach austriackiej ekipy zdobył swoje ostatnie podium, zajmując trzecie miejsce w GP Hiszpanii w 2024 roku. W tej samej kampanii dołożył też dwa podia w sprintach.
Podobnie jak Rins, ostatnie lata w MotoGP Miller spędza, dogasając na Yamasze. Najlepszy wynik Australijczyka w barwach japońskiej ekipy to wywalczone rok temu piąte miejsce. Po tym sezonie najprawdopodobniej pozostanie związany z Yamahą, przechodząc do jej zespołu w World Superbike.
Jack Miller w MotoGP
12 sezonów, cztery zwycięstwa, 17 podiów, dwa pole position. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: czwarte (2021).
Brad Binder
W latach 2021–2024 Brad Binder był w MotoGP synonimem solidności. Zawodnik KTM-a regularnie kończył wyścigi w czołowej dziesiątce, co jakiś czas dokładając podia i unikając wypadków. Taka mieszanka to w motocyklowych mistrzostwach świata przepis na sukces. W zasadzie jedyną bolączką Bindera przez te wszystkie lata były kwalifikacje, w których kierowca z RPA nigdy nie potrafił zaprezentować się wystarczająco dobrze.
Binder w swojej karierze ma ledwie dwie wygrane, ale obie zostały osiągnięte w wyjątkowy sposób. Pierwsza – w Brnie w sezonie 2020. Dla Bindera był to zaledwie trzeci wyścig w karierze. W ostatnich latach jedynie Marc Márquez czekał krócej na pierwszy triumf, bo udało mu się to już w drugim występie. Kolejnym sukcesem Bindera było z kolei GP Austrii w sezonie 2021. Zawodnik KTM-a postanowił wtedy zaryzykować i pomimo pogarszających się warunków nie zjechał, jak reszta czołówki, na zmianę motocykla z oponami na deszcz. Południowoafrykańczyk musiał więc przejechać trzy okrążenia na slickach, z szybko zbliżającymi się rywalami. Ryzyko się opłaciło. Binder dojechał na metę pierwszy, akurat w momencie, kiedy mający odpowiednie ogumienie rywale przebili się na podium.
Co ciekawe, obie te wygrane były dwoma pierwszymi podiami Bindera w MotoGP, a na trzecie czekał aż do inauguracji sezonu 2022. Od tamtej pory dołożył do swojej gabloty dziewięć podiów oraz dwie wygrane w sprintach.

Forma zawodnika KTM-a pogorszyła się wraz z przybyciem do zespołu Pedro Acosty. Hiszpan całkowicie zdominował kolegę z zespołu, przejmując rolę lidera ekipy. Przez półtora roku współpracy Binder ani razu nie pokonał Acosty w kwalifikacjach. Pogorszyły się też wyniki Południowoafrykańczyka w wyścigach. Choć dalej jest relatywnie regularny w dojeżdżaniu do mety, jego średnia pozycja jest dużo słabsza. Poprzedni sezon był dla niego najgorszy od czterech lat pod kątem punktów i zanosi się na to, że w tym roku wcale nie będzie lepiej.
Podobnie jak Miller, Binder najprawdopodobniej zamieni motocykl MotoGP na Superbike. Według doniesień ma wkrótce podpisać kontrakt z zespołem BMW, gdzie będzie jeździć wraz ze swoim niedawnym kolegą z zespołu, Miguelem Oliveirą.
Brad Binder w MotoGP
Siedem sezonów, dwa zwycięstwa, dziewięć podiów. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: czwarte (2023).
Franco Morbidelli
Pod kątem sportowym Franco Morbidelli ma za sobą naprawdę dobre ostatnie lata. Włoch, szczególnie na początku poprzedniej kampanii, regularnie plasował się w czołówce, tworząc zgraną parę z Fabio Di Giannantonio. Niestety, więcej niż o jego poziomie sportowym mówiło się o incydentach z jego udziałem. 31-latek był regularnie obiektem krytyki ze strony innych kierowców ze względu na swój agresywny styl jazdy.
Dopóki broniły go wyniki, problem był ignorowany. Jednak w tym sezonie nastąpił znaczny spadek formy Morbidellego. Włoch wywalczył jedno podium w sprincie, ale było ono bardziej efektem dobrej strategii i szczęścia niż umiejętności. Nie pomagała mu też fenomenalna forma Nicolò Bulegi, który pędzi po mistrzostwo Superbike. Valentino Rossi chce, żeby w jego zespole jeździł przynajmniej jeden członek Akademii VR46 i to najprawdopodobniej Bulega będzie odgrywał tę rolę w przyszłym sezonie. Co prawda wobec potwierdzonego już transferu Fabio Di Giannantonio do KTM-a Morbidelli mógł liczyć na miejsce w zespole, jednak według doniesień ma je zająć desygnowany przez Ducati Fermín Aldeguer, którego angaż ma zapewnić VR46 większe wsparcie fabryki. O trudnej sytuacji w Akademii Valentino Rossiego przeczytacie tutaj.

Morbidelli pożegna się więc z MotoGP po dziewięciu sezonach, z których tylko jeden był tak naprawdę udany. W 2020 roku Włoch wygrał trzy wyścigi i zdobył tytuł wicemistrzowski. Rozwój Morbidellego mocno wyhamowała odniesiona rok później kontuzja kolana. W trakcie leczenia Włoch awansował do ekipy fabrycznej Yamahy dzięki odejściu Mavericka Viñalesa. Morbidellemu nie udało się jednak przełożyć umiejętności na zespół główny i ostatecznie ani razu nie stanął w jego barwach na podium.
Od sezonu 2024 Włoch reprezentuje zespoły satelickie Ducati: najpierw Pramac, a teraz VR46. Tam wreszcie zaczął lepiej punktować, stając dwukrotnie na podium w wyścigach i czterokrotnie w sprintach. Nadal okazało się to niewystarczające i mistrz Moto2 z sezonu 2017, podobnie jak kilku wymienionych w tym tekście zawodników, przeniesie się do Superbike.
Franco Morbidelli w MotoGP
Dziewięć sezonów, trzy zwycięstwa, pięć podiów, dwa pole position. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: drugie (2020).
Johann Zarco (?)
O ile odejście pozostałej piątki jest raczej przesądzone, o tyle kwestia Johanna Zarco wciąż jest niejasna. Podczas GP Katalonii Francuz uczestniczył w kolizji z Lucą Marinim i Pecco Bagnaią, po której jego noga utknęła między ramą a tylnym kołem motocykla zawodnika Ducati. Całość wyglądała dramatycznie i istniały spore obawy o stan zdrowia kierowcy LCR. Skończyło się jednak na „tylko” zerwaniu więzadeł i drobnym złamaniu kości strzałkowej. Od tamtej pory Francuz przechodzi intensywną rehabilitację i według wstępnych diagnoz spróbuje wrócić do ścigania we wrześniu, na torze Misano.

Mimo szybkiego procesu rehabilitacji i ważnego kontraktu na przyszły rok w kuluarach mówi się, że Zarco może zabraknąć w stawce w przyszłym sezonie. Francuz ma sprawdzić, jak będzie się czuł po powrocie na motocykl i wtedy podjąć decyzję. Honda podobno jest gotowa, by zaoferować mu pozycję testera na przyszły sezon.
Ta decyzja utorowałaby drogę do zatrudnienia Manuela Gonzáleza. Hiszpan jest liderem klasyfikacji generalnej Moto2, jednak na ten moment nie ma dla niego miejsca w stawce klasy królewskiej na sezon 2027. Ewentualne odejście Zarco dałoby szansę Hondzie na sprowadzenie Gonzáleza i jednocześnie stanowiłoby kolejne wzmocnienie zespołu testerów, który intensywnie pracuje nad przyszłoroczną maszyną. Czas pokaże, jakie decyzje podejmą zarówno Francuz, jak i pozostali kierowcy.
Johann Zarco w MotoGP:
Dziesięć sezonów, dwa zwycięstwa, 21 podiów, sześć pole position. Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej: piąte (2021, 2023).

Źródło grafiki poglądowej: instagram.com/frankymorbido

