Red Bull 2027

Mija 10 lat, odkąd Max Verstappen jest kierowcą Red Bull Racing. Osiem lat temu stał się natomiast bezapelacyjnie pierwszym kierowcą ekipy z Austrii. W tym czasie u jego boku pojawiło się aż siedmiu zespołowych partnerów. Jedni radzili sobie lepiej, inni zdecydowanie gorzej. Jedni po podpisaniu kontraktu mogli czuć się bezpiecznie, podczas gdy inni do samego końca nie mieli pewności, co przyniesie przyszłość.

W tym roku doszło jednak do sytuacji, której niewielu się spodziewało. Zaufanie, jakim Red Bull obdarzył Isacka Hadjara, zaczęło przynosić wymierne efekty, a dzisiejsze doniesienia są tego najlepszym potwierdzeniem.

Zaufanie i pewność

Zaczynanie tego artykułu od Maxa Verstappena byłoby zbyt oczywiste. Holender od lat pozostaje najjaśniejszą gwiazdą na ciemnym niebie Red Bulla. Tym razem warto jednak skierować wzrok nieco niżej – na Isacka Hadjara i to, co Francuz prezentuje w tym sezonie. Bo choć w cieniu czterokrotnego mistrza świata łatwo pozostać niezauważonym, 21-latek konsekwentnie udowadnia, że nie zamierza być jedynie kolejnym nazwiskiem na liście zespołowych partnerów Verstappena.

Isack Hadjar i Max Verstappen.
Red Bull
Isack Hadjar i Max Verstappen.
Źródło: https://x.com/RBR_Daily

Hadjar, do momentu odniesienia kontuzji, prezentował się bardzo solidnie. Tylko trzy razy nie zdołał dowieźć punktów do mety, a raz – podczas Grand Prix Monako – stanął nawet na podium. Do czasu Grand Prix Holandii mogło się więc wydawać, że Red Bull wreszcie znalazł idealne dopełnienie dla Maxa Verstappena. Kierowcę, który nie pozostaje w jego cieniu, ale jednocześnie nie dysponuje umiejętnościami pozwalającymi na bezpośrednią rywalizację z Holendrem. Po prostu wykonuje swoją pracę i regularnie dowozi pozycje, których oczekuje od niego zespół.

Sytuacja zmieniła się diametralnie w momencie, gdy Francuz doznał bardzo poważnej – choć nigdy oficjalnie tak jej nie określono – kontuzji nadgarstka, która wykluczyła go z rywalizacji aż na trzy wyścigi. Isack Hadjar powróci do bolidu dopiero podczas nadchodzącego Grand Prix Azerbejdżanu. W czasie jego nieobecności z bardzo dobrej strony zdążyli natomiast pokazać się Liam Lawson w Red Bullu oraz Yuki Tsunoda w Racing Bulls.

Mimo tego Red Bull zdecydował się pokazać – nie tylko światu, ale przede wszystkim samemu Hadjarowi – jak dużym zaufaniem darzy francuskiego kierowcę. W trakcie jego powrotu do pełnej sprawności zespół przedłużył z nim kontrakt, nie mając jeszcze pewności, jak będzie wyglądała jego forma po powrocie do kokpitu.

Oczywiście w Red Bullu wciąż wszystko jest możliwe – z nagłym rozwiązaniem kontraktu włącznie. Tyle że odkąd za kierowców nie odpowiada już Helmut Marko, tego typu praktyki mogą powoli odchodzić w zapomnienie.

Red Bull to on

Bardzo ważnym ruchem – choć potwierdzonym już kilka tygodni temu – było również przedłużenie współpracy z Maxem Verstappenem. Holender pozostanie kierowcą Red Bulla co najmniej do 2030 roku. Nie bez powodu zatytułowałem ten akapit właśnie w taki sposób. Wystarczy bowiem wyobrazić sobie początek tego sezonu, gdyby za kierownicą bolidu Red Bulla nie zasiadał Verstappen – kierowca, który nie tylko walczy o najwyższe cele na torze, ale również potrafi mobilizować zespół i motywować jego pracowników do jeszcze cięższej pracy.

Max Verstappen w rozmowie z Andreą Kimim Antonellim.
Źródło: https://x.com/deltazamanif1

Moim osobistym zdaniem fakt, że Red Bull zaryzykował, kontraktując na ten rok Isacka Hadjara, a następnie zdecydował się przedłużyć z nim umowę przy jednoczesnym „zacementowaniu” pierwszego fotela przez Maxa Verstappena, może okazać się dla zespołu niezwykle istotny. Holender, co naturalne, miał otrzymać za pozostanie w ekipie odpowiednio wysokie wynagrodzenie, ale równie ważna jest stabilizacja, jaką daje jego długoterminowa obecność.

Red Bull wreszcie może przestać martwić się o swoich kierowców, dementować kolejne plotki i nieustannie odpowiadać na pytania dotyczące przyszłości składu. Być może w tej sferze nastąpi długo wyczekiwany spokój, a ekipa z Milton Keynes będzie mogła skierować całą swoją uwagę na to, co w obecnej sytuacji najważniejsze – rozwój i poprawę osiągów bolidu.

Zakończenie

Red Bull ma w tym roku – jak dotąd – 230 punktów. To dorobek zbudowany przede wszystkim dzięki absolutnemu maksimum wyciąganemu z bolidu przez Maxa Verstappena oraz stabilnej jeździe Isacka Hadjara. Kilka punktów dołożył również Liam Lawson.

Jeśli jednak rozwój samochodu będzie nadal podążał w tak dobrym kierunku jak dotychczas, już za kilka miesięcy możemy być świadkami powrotu Byków do ścisłej czołówki. Regularne zwycięstwa Maxa Verstappena i kolejne podia Isacka Hadjara byłyby naturalnym efektem dobrze wykonanej pracy całego zespołu. I właśnie na tym – przede wszystkim – powinien skupić się Red Bull.

Źródło obrazka poglądowego: https://x.com/redbullracing

Autor

  • Igor Osica

    Gdy Robert Kubica świętował swoje zwycięstwo w Kanadzie, ja mówiłem jeszcze na chleb „pep” – a mimo to siedziałem z tatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy oglądałem Formułę 1. Sporty motorowe towarzyszyły mi od najmłodszych lat. Ryk silników, błyskotliwe manewry kierowców i zawrotna prędkość na torze – to wszystko zawsze podnosiło mi ciśnienie. Dziś, po zakończeniu edukacji, dołączyłem do szeregów Kontry i co tydzień mam przyjemność relacjonować dla Was najbardziej ekscytujące wydarzenia ze świata królowej sportów motorowych!

PREVIOUS POST
You May Also Like