Rozpoczęło się lato, a wraz z nim nadchodzi fala upałów. To dobry moment, by przypomnieć Grand Prix Bahrajnu 2005 – uznawane za najgorętszy wyścig w historii Formuły 1. Na torze Sakhir temperatura osiągnęła wówczas 42,5℃. Jak przebiegał tamten wyścig i jakie powiązanie ma z nim Jan Paweł II? Zapraszam do artykułu.
Szok termiczny podczas treningów Grand Prix Bahrajnu 2005
Kiedy zespoły rozpoczęły pierwsze okrążenia treningowe podczas Grand Prix Bahrajnu, sygnał był jednoznaczny – bolidy pracują na granicy wytrzymałości. Temperatura wokół toru wynosiła wówczas około 36–40℃. Ekipy robiły wszystko, by z sesji na sesję wdrażać dodatkowe systemy chłodzenia. Kierowcy wyjeżdżali na tor tylko na kilka okrążeń, po czym wracali do garaży, aby schłodzić zarówno siebie, jak i maszyny. Nikt nie spodziewał się aż tak ekstremalnych warunków, zwłaszcza podczas sesji rozgrywanych w pełnym słońcu, w samym zenicie dnia.

Kwalifikacje – bardziej walczymy o schłodzenie niż o pole position
Warto przypomnieć, że w 2005 roku kwalifikacje składały się z dwóch sesji. Obie padły łupem Fernando Alonso, choć w tym przypadku sama szybkość na jednym okrążeniu schodziła na dalszy plan. Kluczowe było zarządzanie oponami oraz temperaturą w bolidzie tak, aby samochód był w stanie wytrzymać jak największą liczbę okrążeń w ekstremalnych warunkach.
Sesje były niezwykle wyrównane, lecz najgorsze miało dopiero nadejść. Do tego momentu temperatura na torze oscylowała w okolicach 40℃, a systemy chłodzenia w bolidach i garażach pracowały na granicy wydolności. Wieczorem, po zakończeniu kwalifikacji nadeszła jednak niespodziewana i tragiczna wiadomość – o śmierci Jana Pawła II, papieża z Polski.
Jan Paweł II uhonorowany w Grand Prix Bahrajnu 2005
Padok Formuły 1 w dniu wyścigu wyraźnie pogrążył się w smutku. Włoscy kierowcy unikali wywiadów, a jeśli już się wypowiadali, to skupiali się przede wszystkim na osobie Jana Pawła II.
Jarno Trulli umieścił na swoim kasku inicjały papieża, które pokazał kibicom po zdobyciu drugiego miejsca. Ferrari z kolei w nocy okleiło nos bolidu na czarno, oddając tym hołd zmarłemu papieżowi. Michael Schumacher, jako lider zespołu, podkreślał, jak emocjonalny będzie to wyścig.

Po wyścigu nie było typowej, radosnej celebracji na podium. Wszyscy, wyraźnie wyczerpani, w ciszy pakowali sprzęt, przygotowując go do transportu na kolejną rundę sezonu. Padok Formuły 1 nie przypominał tym razem święta wyścigowego – dominowała atmosfera smutku i żalu, która udzieliła się całemu środowisku.
Upał, prędkość, granica wytrzymałości
Wyścig stał pod znakiem pojedynku Fernando Alonso z Michaelem Schumacherem, jednak rywalizacja nie trwała długo. Warunki atmosferyczne były skrajnie trudne – temperatura powietrza sięgała około 42,5℃, a nawierzchnia nagrzewała się do nawet 57℃, co stanowiło jeden z rekordów w historii Formuły 1.
W takich okolicznościach Schumacher nie był w stanie przez dłuższy czas utrzymać tempa walki z Alonso. Hiszpan, który obronił prowadzenie na starcie, szybko przejął kontrolę nad wyścigiem i całkowicie go zdominował.

Podczas Grand Prix Bahrajnu dochodziło do naprawdę nietypowych sytuacji. Oprócz bardzo wysokiej awaryjności bolidów, kierowcy po zjazdach na pit stop byli – niczym kilkadziesiąt lat wcześniej – polewani wodą. Robiono to po to, by choć na chwilę obniżyć temperaturę w kokpicie, która mogła sięgać nawet 60℃, i dać kierowcom krótką ulgę w ekstremalnym upale.
Ostatecznie aż siedmiu kierowców nie zobaczyło flagi z szachownicą. W zdecydowanej większości przypadków przyczyną były ekstremalne temperatury i ogromne obciążenie mechaniki bolidów. Warunki były na tyle krytyczne, że w przypadku Jensona Buttona doszło do awarii sprzęgła, które odmówiło posłuszeństwa właśnie z powodu przegrzania.

Co ciekawe, podczas wyścigu kierowca McLarena, Pedro de la Rosa, ustanowił rekord toru, uzyskując czas 1:31.447. Do dziś pozostaje to najszybsze okrążenie w historii Grand Prix Bahrajnu.
Jeszcze bardziej interesujące jest to, że de la Rosa zastąpił w tej rundzie Juana Pablo Montoyę. Hiszpan wystartował więc jednorazowo, awansował o trzy pozycje względem miejsca startowego i dowiózł dla McLarena cztery cenne punkty.

Korekta: Nicola Chwist
Źródło obrazka poglądowego: https://www.facebook.com/SpeedSportLtd

