Dziś Red Bull Racing oficjalnie poinformował, że Isack Hadjar nie wystartuje w Grand Prix Holandii. Dla francuskiego zawodnika to ogromny cios – szczególnie że od Grand Prix Kanady, rozgrywanego pod koniec maja, regularnie zdobywał solidne punkty dla Red Bulla i konsekwentnie piął się w górę klasyfikacji.
Dlaczego Hadjar nie wystartuje?
Choć wiadomo, że Red Bull nie może podać dokładnej przyczyny absencji Isacka Hadjara, francuskie media donoszą o kontuzji nadgarstków. Uraz ma być na tyle poważny, że konieczna jest przerwa w startach juniora Red Bulla, aby ten mógł odpowiednio się zregenerować i wrócić do rywalizacji w dalszej części sezonu w pełni gotowy do jazdy.
Francuz, dzięki nieobecności w Grand Prix Holandii ma być gotowy już na Grand Prix Włoch. Ryzyko i start w ostatnim domowym Grand Prix Maxa Verstappena, wiązałoby się z niepewnością co do kondycji Francuza i niepewności w dalszej części sezonu, czego Red Bull chce uniknąć.

Źródło: Mark Thompson/ Red Bull Content Pool
Kto zastąpi Isacka Hadjara?
Do Red Bulla powróci Liam Lawson, który zostanie „wypożyczony” z Racing Bulls na jedno Grand Prix. Nowozelandczyk, który w tym sezonie wyraźnie odżył względem tego, co prezentował na początku ubiegłego roku, znajduje się w bardzo dobrej formie. Lawson regularnie zdobywa punkty i wyrósł na lidera ekipy juniorskiej ekipy Red Bulla, dlatego jego powrót do głównego zespołu będzie dla niego kolejną szansą na pokazanie swoich możliwości.
Lawson ma o tyle komfortową sytuację, że nie ciąży na nim żadna presja. Kierownictwo Red Bulla doskonale zna jego obecną formę, a sam Nowozelandczyk jest świadomy, że przy dyspozycji Isacka Hadjara na stałe nie ma obecnie czego szukać w seniorskiej ekipie. Każdy zdobyty punkt będzie więc można uznać za sukces, szczególnie w kontekście tego, jak wyglądały jego występy w ubiegłym roku.
Dodatkowym atutem jest znajomość zespołu od środka. Lawson doskonale wie, jak funkcjonuje Red Bull, a jego garaż w Zandvoort będzie oddalony zaledwie o kilkadziesiąt metrów od tego, w którym na co dzień pracuje z Racing Bulls. Wszystko wskazuje więc na to, że Nowozelandczyk powinien od samego początku czuć się w nowym-starym środowisku bardzo swobodnie.

Źródło: Rudy Carezzevoli/Red Bull Content Pool
Kto za Liama Lawsona?
Wybór padł na głównego rezerwowego Red Bulla, Yukiego Tsunodę. Choć Japończyk pełni obecnie rolę kierowcy rezerwowego seniorskiej ekipy, podczas Grand Prix Holandii powróci za kierownicę bolidu Racing Bulls.

Źródło: https://x.com/yukitsunoda07
Dla Tsunody będzie to przede wszystkim okazja, by ponownie przypomnieć o sobie na rynku transferowym. W ostatnim czasie o Japończyku mówi się niewiele, a perspektywa pozostania w rodzinie Red Bulla na przyszły sezon wydaje się coraz bardziej odległa przy tak obsadzonych fotelach. Dodatkowo Racing Bulls dysponuje w tym roku bardzo konkurencyjnym samochodem, a charakterystyka toru Zandvoort powinna sprzyjać ekipie. Tsunoda staje więc przed szansą na dobry występ, który może ponownie zwrócić uwagę innych zespołów i otworzyć przed nim nowe możliwości na sezon 2027.
Na koniec warto dodać, że sezon 2026 będzie kolejnym, w którym w wyścigu wystartuje przynajmniej jeden kierowca rezerwowy. Ostatnim sezonem, w którym żaden z rezerwowych nie pojawił się na starcie Grand Prix, był 2019 rok. Wówczas cała dwudziestka kierowców przejechała sezon od deski do deski, bez konieczności korzystania z zastępstw.
Źródło obrazka poglądowego: Red Bull Content Pool

