24h Le Mans. Zespół Garage 59

W tym tygodniu odbywa się 94. edycja wyścigu 24h Le Mans. Od soboty do niedzieli oczy wszystkich kibiców motorsportu będą zwrócone na 62 samochody i 186 kierowców, którzy będą je prowadzić. Oczywiście mamy też swoich reprezentantów – Roberta Kubicę w AF Corse oraz Jakuba Śmiechowskiego w polskim zespole Inter Europol Competition.

Na liście startowej znajdziemy też wielu zawodników z nietypowych – z perspektywy niedzielnego widza – krajów. Jeśli zastanawiacie się, na kogo poza polskimi zawodnikami warto jeszcze zwrócić uwagę, to w tym artykule znajdziecie propozycje takich kierowców.

Słowo wyjaśnienia, na jakich krajach się skupiłem. Przede wszystkim patrzyłem na znaczenie danej nacji w świecie motorsportu oraz obecność (a raczej jej brak) zawodników z tego państwa na gridzie najważniejszych serii wyścigowych w ostatnich latach. Zapraszam.

Nietypowe nacje 24h Le Mans 2026

Grenada: Vladislav Lomko

Pierwsza nacja i od razu mała kontrowersja. Nie ma się co tego ukrywać, Vladislav Lomko jest Rosjaninem urodzonym w Niżnym Tagile. Co ciekawe, zawodnik ten oprócz Grenady i Rosji reprezentuje jeszcze Francję, do której przeniósł się w wieku nastoletnim. To właśnie w tym kraju w 2019 roku rozpoczął też zawodowe ściganie we francuskiej F4 – oczywiście pod swoją macierzystą flagą. 

Wszystko się zmieniło po inwazji Rosji na Ukrainę. Ze względu na usunięcie rosyjskich flag z wszelkich zawodów, Lomko zmienił licencję na francuską, żeby móc się dalej ścigać. Pod tą flagą można go wciąż oglądać w europejskich seriach, między innymi European Le Mans.

Inaczej wygląda to w zawodach międzynarodowych, w których obok imienia i nazwiska kierowcy znajdziemy flagę Grenady. Ten położony na Morzu Karaibskim wyspiarski posiada program Citizenship by Investment, dzięki któremu za sowitą opłatą można w krótkim czasie uzyskać obywatelstwo. Nie są wymagane żadne testy językowe ani nawet meldunek. Takie warunki z pewnością skusiły Rosjanina (oraz zapewne jego rodzinę). Na podobny krok zdecydowali się m.in. Alexander Bukhantsov czy Alex Malykhin, którzy z kolei reprezentują Saint Kitts i Nevis. Grenada to z pewnością najmniejszy i najbardziej egzotyczny kraj, którego flagę zobaczymy w trakcie transmisji Le Mans. Nawet jeśli jej reprezentant ma z nią niewiele wspólnego. 

Grenada. Kraj uczestnika 24h Le Mans 2026
Saint George’s, stolica Grenady. Źródło britannica.com

Co ciekawe, w 2024 roku Lomko wystąpił w 24-godzinnym wyścigu w barwach zespołu Inter Europol Competition. Wraz z Kubą Śmiechowskim i Clémentem Novalakiem zajął drugie miejsce w klasie LMP2. W tym roku „Grenadyjczyk” również występuje w tej kategorii, tym razem tworząc z Pietro Fittipaldim i Ryanem Cullenem skład ekipy Vector Racing.

Malezja: książę Jeffri Ibrahim

Tunku Abdul Rahman Hassanal Jefri ibni Sultan Ibrahim to z kolei Malezyjczyk z krwi i kości. Tytuł w nagłówku jest nieprzypadkowy, gdyż 33-latek faktycznie jest członkiem rodziny królewskiej. Malezja jest bowiem monarchią elekcyjną. Co pięć lat przywódcy dziewięciu stanów tego kraju zbierają się i wybierają jednego spośród nich na króla. Ibrahim to trzeci syn obecnego monarchy i oprócz bycia zawodowym kierowcą jest pułkownikiem malezyjskiej armii, a także członkiem rady państwowej. 

Uczestnik 24h Le Mans 2026 to książę Malezji
Rodzina królewska Malezji. Książę Jeffri Ibrahim drugi od lewej w tylnym rzędzie (w czerwonej koszuli). Źródło: instagram.com/tunku_abdul_rahman

Malezyjczyk startuje głównie na swoim kontynencie. Jest mistrzem serii GT World Cup Challenge Asia w klasie Pro-Am z 2022 roku, natomiast sezon wcześniej był w niej wicemistrzem. W Le Mans będziemy mogli go oglądać za kierownicą Chevroleta zespołu TF Sports w klasie LMGT3. Jego partnerami będą Brytyjczycy – Ben Green i Lorcan Hanafin. 

Swojej dotychczasowej kariery w wyścigach 24-godzinnych Ibrahim nie może zaliczyć do udanych. Dwukrotnie startował w zmaganiach na torze Spa-Francorchamps, za pierwszym razem go nie ukończył, a za drugim zajął 43. miejsce. Nieco lepiej wyglądało to w 12-godzinnych zmaganiach, podczas których trzykrotnie uplasował się na najniższym stopniu podium swojej klasy w Bathurst 12h.

Angola: Rui Andrade

Rui Andrade to zawodnik, którego raczej nie trzeba przedstawiać fanom wyścigów długodystansowych. Andrade ma przed sobą szósty występ w Le Mans, w którym wraz z Martinem Berry i Maximem Martinem powalczy o wygraną w klasie LMGT3. Już rok temu Angolczyk zajął trzecie miejsce, natomiast trzy lata temu wraz z Robertem Kubicą i Louisem Delétrazem stanął na drugim stopniu podium klasy LMP2. W tamtym sezonie zresztą to trio zdobyło mistrzostwo Endurance w swojej kategorii. 

Andrade, Deletraz, Kubica
(od lewej) Andrade, Delétraz, Kubica – mistrzowskie trio sezonu 2023. Źródło: fiawec.com

Nie jest to jedyny związek Andrade z naszym krajem, gdyż w sezonie 2023 reprezentował barwy Turbo Piekarzy w serii European Le Mans. Ta współpraca trwała jednak tylko rok i zakończyła się siódmym miejscem w klasyfikacji generalnej. Co ciekawe Angolczyk debiutował w zawodowym ściganiu w hiszpańskiej F4 w 2018 roku. Jego rywalami byli wtedy m.in. Filip Kaminiarz i… Franco Colapinto. 

Katar: Abdulla Ali Al-Khelaifi

Innym zawodnikiem startującym w klasie LMGT3 będzie Katarczyk Abdulla Ali Al-Khelaifi. 36-latek stworzy wraz z Giuliano Alesim i Julianem Hansesem katarską filię zespołu Iron Lynx. Co ciekawe, oprócz kariery kierowcy Al-Khelaifi jest też inżynierem w katarskiej spółce paliwowej. Wyjaśnia to poniekąd, dlaczego w latach 2015–2024 pojawiał się na zawodach sporadycznie i bez większych sukcesów. 

Od 2024 roku jednak regularnie można go zobaczyć w mniejszych seriach endurance. Katarczyk wygrał Endurance Cup, Gulf 12 Hours oraz Middle East Trophy. Od tego roku startuje też w serii European Le Mans w barwach Team Qatar Iron Lynx, z którym pojedzie również w Le Mans. Ich dotychczasowe wyniki są średnie – uplasowali się dopiero na czwartym miejscu w Barcelonie i nie ukończyli rywalizacji na Paul Ricard, co raczej nie wróży im wygranej w Le Mans. Niemniej Katarczyk jest jedynym reprezentantem nie tylko swojego kraju, ale także swojego regionu, który wystartuje w sobotnim wyścigu, więc na pewno warto zwrócić uwagę na jego poczynania.

Team Qatar, 24h Le Mans
Malowanie zespołu Team Qatar by Iron Lynx na Le Mans. Źródło: fiawec.com

Rumunia: Răzvan Umbrărescu

Zespół Akkodis ASP Team w składzie Răzvan Umbrărescu, Clemens Schmid i José Maríą Lópezem w zeszłym roku zajął w Le Mans piąte miejsce w klasie LMGT3, a w całym sezonie stanął na najniższym stopniu podium klasyfikacji generalnej; po drodze wygrał wyścigi na torach Interlagos i Sakhir. 

Akkodis ASP Team
Kierowcy Akkodis ASP Team po wygranej na Interlagos. Răzvan Umbrărescu w środku. Źródło: facebook.com/fia

W tym roku francuska ekipa postanowiła zachować trio kierowców i liczy na sukces na własnej ziemi. Początek sezonu jest jednak średni. Na Imoli samochód nie dojechał do mety, a w kolejnej rundzie na torze Spa, zespół był szósty. Na pewno takimi występami nie postawili się w roli faworytów.

Umbrărescu to najmniej doświadczony członek zespołu. 32-latek od dziesięciu lat startuje w zawodach GT bez większych sukcesów. Oprócz wspomnianego podium na koniec zeszłego sezonu w gablocie Rumuna znajdziemy jedynie wicemistrzostwo GT4 European Series Northern Cup w kategorii Pro-Am. Wypada to blado w porównaniu ze Schmidem, mistrzem europejskiego GT sprzed trzech lat, czy Lopezem, który ma na swoim koncie tytuły w Endurance oraz mistrzostwach aut turystycznych. Chcąc osiągnąć sukces, zespół Akkodis musi liczyć na dobrą postawę zawodnika z Bacău.

Hong Kong: Antares Au

Antares Au to jeden z najstarszych uczestników tegorocznego Le Mans. 47-latek swoją karierę rozpoczął w 2017 roku. Wcześniej przez wiele lat był obrotnym biznesmenem. Jest jednym z założycieli azjatyckiej filii Ares Management – wiodącego amerykańskiego menedżera inwestycyjnego. Jego działania znacząco przyczyniły się do rozwoju firmy w Chinach. Nawet po rozpoczęciu swojej kariery wyścigowej pozostał aktywny w biznesie, jednak w 2023 roku przeszedł na emeryturę i postawił wszystko na ściganie.

Ten człowiek wygrał w tym sezonie wyścig 6h Spa. Źródło: linkedin.com

Trzeba przyznać, że ta kariera idzie mu równie przyzwoicie. Hongkończyk jest mistrzem i wicemistrzem azjatyckiej serii Le Mans z sezonów 24/25 i 25/26. Ma też na swoim koncie wygraną w sześciogodzinnym wyścigu w Spa, więc do najbliższych zawodów przystępuje niedługo po swoim największym zwycięstwie. 

Au już rok temu rywalizował w Le Mans, zajął wówczas szóste miejsce w klasie LMGT3. W tym roku wraz z Tomem Flemingiem i Marvinem Kirchhöferem na pewno będą celowali w znacznie lepszy rezultat. Sukces z maja na pewno ich napędza.

Turcja: Salih Yoluç i Ayhancan Güven

Tureccy kibice z kolei mogą trzymać kciuki za swoich dwóch rodaków. Na motocyklu Toprak Razgatlıoğlu czyni powolny progres w swoim debiutanckim sezonie w MotoGP, natomiast również w wyścigach samochodowych ten kraj może poszczycić się ciekawymi postaciami.

Salih Yoluç ma już na swoim koncie wygraną w Le Mans. W 2020 roku triumfował w klasie GTE wraz z Jonathanem Adamem i Charliem Eastwoodem. Ten drugi będzie mu zresztą towarzyszyć także w tej edycji, gdyż stworzą oni ⅔ tureckiej filii zespołu TF Sport – Racing Team Turkey. Dołączy do nich Irlandczyk Peter Dempsey, startujący dotychczas głównie za Oceanem. 

Również dla nich początek sezonu endurance wypada słabo – nie ukończyli zmagań na Imoli i zajęli dziewiąte miejsce w Spa, co raczej nie nastraja optymizmem przed Le Mans, jednak historia pokazuje, że nie mamy do czynienia z byle kim. Oprócz wygranej sześć lat temu duet Yoluç–Eastwood ma też triumf w European Le Mans Series 2022 roku, wicemistrzostwo tej serii sprzed dziewięciu lat, a także trzecie miejsce w sezonie 2023.

Güven dał się poznać jako świetny kierowca w zawodach Porsche Supercup i DTM. Turek przez trzy lata nie schodził z podium klasyfikacji generalnej tej pierwszej serii, a w zeszłym roku dołożył triumf w Deutsche Tourenwagen Masters po znakomitej walce w ostatnim wyścigu, która przesądziła o tytule. Drugiego na mecie Wittmana wyprzedził o 0,169 sekundy.

Guven DTM Champion
Ayhancan Güven (z prawej) pieczętuje tytuł w serii DTM. Źródło: dtm.com

28-latek ma już doświadczenie w wyścigach długodystansowych. Od czterech lat startuje w 24-godzinnym wyścigu na torze Nürburgring, gdzie dwukrotnie plasował się na drugim miejscu. Tegoroczny debiut w World Endurance wypada na razie pozytywnie. Wraz z Timurem Boguslavskiym i Jamesem Cottinghamem ukończył oba dotychczasowe wyścigi, w tym jeden na czwartym miejscu. Osoby śledzące klasę LMGT3 powinny mieć tę załogę na oku.

Pozostali

Wspomniany wcześniej Boguslavskiy startuje bez jakiejkolwiek flagi. Zawodnik z Kazania po rozpoczęciu wojny nie zmienił narodowości ani nie wyrobił sobie nowej licencji i od tamtej pory przy jego nazwisku nie pojawia się żaden symbol.

Na starcie wyścigu zobaczymy również Indonezyjczyka Seana Gelaela. Jest on jedynym przedstawicielem swojego kraju w nadchodzącym wyścigu, jednak osoby śledzące sporty motorowe mogą go kojarzyć z czasów, kiedy ścigał się w Formule 2. Przez sześć sezonów jedynie dwa razy zdołał stanąć na podium, a najwięcej mówiło się o jego kasku, który zdobiło wielkie logo KFC. Wynikało to z tego, że ojciec zawodnika jest właścicielem indonezyjskiej franczyzy fastfoodowego giganta.

Le Mans, Sean Gelael helmet
Kask Seana Gelaela za czasów F2. Źródło: fiaformula2.com

W stawce będziemy mieli również przedstawiciela RPA. Sheldon van der Linde powalczy o zwycięstwo w Hypercarach za kierownicą BMW o numerze 20, wraz z Robinem Frijnsem i René Rastem. To trio wygrało ostatni wyścig endurance w Spa i na pewno chce powtórzyć ten wynik w Le Mans. Podobnie jak Ayhancan Güven, van der Linde ma na koncie triumf w serii DTM, w której zwyciężył cztery lata temu.

Na gridzie pojawi się tylko jeden reprezentant Chin, jednak Yifeia Ye można kojarzyć, bo wraz z Kubicą i Hansonem przed rokiem wygrał Le Mans.

Jak więc widać, w tegorocznym Le Mans mamy sporą różnorodność narodowości i jeśli poza Robertem Kubicą i zespołem Turbo Piekarzy szukacie nieoczywistych kierowców do kibicowania, to myślę, że znajdziecie tu kilka ciekawych propozycji.

Le Mans 24h w kalendarzu WEC na sezon 2026
Kalendarz WEC na sezon 2026. Źródło: fiawec.com

Źródło grafiki poglądowej: garage59.co.uk

Authors

  • Mikolaj Liszko

    Absolwent Uniwersytetu Haskiego i Instytutu Johana Cruyffa w Barcelonie (oba w zakresie zarządzania sportem). Pracował przy mediach i marketingu trzech turniejów siatkarskich (MŚ kobiet 2022, VNL mężczyzn 2023 i ME kobiet 2023). Fan sportów wszelakich, od motosportu, tenisa i piłki nożnej, po hokeja, darta i skoki narciarskie. Wierny fan F1 od 2007 roku i MotoGP od 2012

  • Nicola Chwist

    Absolwentka sztuki pisania i studentka psychologii. Z zawodu Starsza Korektorka materiałów dydaktycznych na uczelni prywatnej. W wolnym czasie redaguje dla wydawnictw, a jedną z jej specjalizacji stała się Formuła 1. Współpracowała przy książkach, takich jak "Grand Prix" Willa Buxtona, "Mercedes. Za kulisami teamu F1" Matta Whymana, "Formuła 1. Ilustrowana historia królowej motorsportu" Maurice’a Hamiltona czy "Bez ściemy" Günthera Steinera. Wierna fanka F1 od 2007 roku.

PREVIOUS POST
You May Also Like